Blog będę się starał pisać z pozycji 50-latka i dla osób, które są zainteresowane internetem,ale gramatyki uczyły się z elementarza, a nie z gadu-gadu, a pierwsze rysunki robiły kredkami zamiast GIMP-em.

Ciekawe

poniedziałek, 27 października 2014

Planleaf to ciekawe narzędzie do zarządzania prostymi projektami, przydzielania zadań i informowania o postępach.

Dlaczego ciekawe? 

Ciekawy jest sam pomysł: najczęstsze rozwiązanie to przekazywanie zespołowi informacji za pośrednictwem dostępnej dla każdego członka zespołu strony lub współdzielonego pliku.
W tym wypadku czegoś takiego nie ma - informacje są przesyłane za pośrednictwem wiadomości e-mail, a rozwiązane to jest w sposób prosty i elegancki.

Jeśli do tego dodamy, że serwis nie wymaga ani opłat, ani nawet jakiejkolwiek rejestracji, główną wadą wydaje mi się trochę nietypowe podejście do tematu... Ale gdy już zrozumiemy, o co chodzi, sprawa jest prosta.

Na stronie Planleaf.com znajdziemy kilka, dosłownie kilka prostych zasad przekazywania informacji.   Przeglądamy i... możemy zaczynać.

Podstawowa rzecz: informacje, co, kto i kiedy ma zrobić przekazujemy za pomocą wiadomości e-mail. Wiadomość musi spełniać trzy warunki:

  1. adresujemy ją do każdego z członków zespołu,
  2. w polu DW (czyli "Do Wiadomości") albo (w przypadku programów pocztowych anglojęzycznych) CC  wpisujemy adres tasks@planleaf.com,
  3. w treści wiadomości używamy kilku prostych reguł składni, o których poniżej.

Oczywiście pokażę na przykładzie, o co chodzi.

Oto moja wiadomość e-mail do jedynego współpracownika, Jacka Mońko, z zadaniami na najbliższe dni:

Planleaf 1

A reguły składni?

Przede wszystkim - każde zadanie poprzedzamy myślnikiem: -

Przydzielając komuś zadanie, poprzedzamy nazwę wskazanego "małpką": @

A określając czas wykonania, możemy to zrobić na kilka sposobów, np:

(Monday), (Wed), (Friday)
(Next Thurs), (tomorrow), (next week)
(July 5th), (July 7), (August 2015), (4/22/2016)
(Tomorrow @ 5pm), (Next Monday at 1pm), (Thursday at noon).

Ja wysłałem wiadomość.
W rezultacie ja, i mój zespół dostajemy e-mailem taką listę: 

Planleaf 2

Co ciekawe, ta lista jest "klikalna"...

Kawę już kupiłem.
Klikam odpowiedni kwadracik i generowana jest odpowiednia wiadomość; wystarczy wysłać i dostajemy zaktualizowaną listę: 

Planleaf 3

Fajne...

Więcej opisywać nie będę, bo - po pierwsze - prawie wszystko już wiecie.

A po drugie, opisywanie (i czytanie opisu) zajmuje więcej czasu, niż zabawa z serwisem Planleaf... 

Do poważnych rzeczy w korporacji się nie nadaje, ale dla małego zespołu pracującego np. nad serwisem internetowym, organizującego wycieczkę czy realizującego inny prosty projekt - w sam raz...

Na stronie znajdziemy informację, że Planleaf współpracuje z następującymi programami pocztowymi i systemami:

Gmail (Chrome, Firefox, IE 9+, Android, iOS)
Outlook 2007, 2010, 2013
BlackBerry OS 7, 10 (Q10, Z10 etc)
Android 3+ native email app
iOS 5+ native email app 

 

czwartek, 23 października 2014

Internet - jedni mówią, że to wspaniałe źródło wiadomości, inni - że ściek.

Każdy z nas klika czasem w sensacyjne linki do artykułów informujących nas dokładnie, z ilu pięter spadł Chińczyk i dlaczego przeżył, albo które ramiączko zsunęło się znanej aktorce na czerwonym dywanie. Każdy normalny (piszę tak, bo ja czasem klikam...).

Ale często mamy dość i chcielibyśmy przeczytać coś rzeczywiście ciekawszego, a nie to, co dorabiający weekendami dziennikarz uzna za ciekawe dla targetu.

Takich serwisów z przesianymi różnymi metodami informacjami jest mnóstwo - różne diggy  i wykopy na przykład. Dziś o dwóch nieco innych, opartych na podobnym, prostym pomyśle.

Dostajemy zestaw artykułów (choć nie tylko), które użytkownicy pewnych popularnych serwisów uznali prywatnie za ciekawe i warte przeczytania. 

Readability Top Reads   to oczywiście zestaw "hitów" wybranych przez użytkowników Readability, prostej usługi ułatwiającej czytanie artykułów na stronach internetowych.  
Jeśli nie używacie Readability - zachęcam. Wystarczy jedno kliknięcie, a otrzymujemy tekst wybranego artykułu pozbawiony wszelkiego typu ozdobników, reklam i tym podobnych przeszkadzajek - nic, tylko czytać.
Nawiasem mówiąc używam aktualnie z przeglądarką Chrome podobnej usługi - Clearly.

A na stronie Readability Top Reads znajdziemy artykuły, które były ostatnio najczęściej czytane...

AA readability1

Jak widać wszyscy pasjonują się Inboxem...

Kliknięcie w wybrany artykuł otwiera go na oryginalnej stronie - trochę jakby bez sensu, skoro to Readability, ale otrzymujemy oryginał...

Można sobie zażyczyć wyboru artykułów z ostatnich 24 godzin, najświeższych (last hour) czy też z ostatnich 7 dni.

Jest również możliwość zapisania "na później" - a więc typowa usługa Readability, która wymaga założenia konta, jeśli jeszcze nie macie - lub też podzielenia się linkiem ze znajomymi.

AA readability2

Jeśli nawet nie korzystacie z Readability, to Pocket na pewno kojarzycie...
Nie mówcie, że nie, bo będę musiał jakiś kącik typu "Najbardziej przydatne usługi w Internecie" zacząć prowadzić...

Dla porządku tylko przypomnę, że Pocket służy do zapisywania stron, które nas zaciekawiły. Buszujemy więc sobie po internetowym buszu, znajdujemy ciekawy artykuł, ale długi jest a szef akurat dzwoni - więc klik  i stronka zapisana! Przeczytamy sobie całość wieczorem w wygodnym fotelu...

A strony, które zostały kliknięte przez wiele osób (a więc - jak można się domyślać - ciekawe...), znajdziemy tu: 

PocketHits

AA  pocket3

Tak, nie mylicie się - to konto na Twitterze, a linki w strumieniu prowadzą do "przebojowych" artykułów.

Oczywiście można po prostu dodać PocketHits do obserwowanych - jeśli zaglądacie na Twitter.

Hity z zeszłego roku znajdziemy tu: 

PocketHits2013Sprzed roku - a więc starocie...
Ale ciekawe - na przykład ten o Buffecie (The Buffett Formula — How To Get Smarter) - warto posłuchać miliardera...
 

niedziela, 19 października 2014

SHRTURL  to serwis prosty i... trochę niebezpieczny. Zależy oczywiście od tego, do czego go użyjemy.

To nie tylko moja opinia; jak napisał Time, "Projektant Alexander Griffioen stworzył broń masowego złudzenia."

SHRTURL 1

Sam serwis jest bardzo prosty w użyciu. A co potrafi?

Pozwala zmienić treść dowolnej strony internetowej, pobrać link do tak zmienionej strony i opublikować go lub np. rozesłać do znajomych.

Sprawdźmy na jakimś przykładzie.

Wybrałem jedną z podstron portalu Gazeta.pl, na której jest artykuł mówiący o tym, jak będzie wyglądał nasz świat za 20 czy 30 lat.

Wystarczy skopiować adres tej strony i wkleić w okienko serwisu SHRTURL.

SHRTURL 2

Teraz możemy edytować dowolny fragment treści strony - na przykład nagłówek.
Wystarczy, jak w każdym edytorze, wskazać interesujący nas fragment i zmienić, co nam się podoba.
A raczej - co nam się nie podoba. 

SHRTURL 3

To nie wszystko: można również zmienić dowolną grafikę, na przykład zdjęcie badacza teorii strun, szacownego Michio Kaku:

SHRTURL 4

Wystarczy zaznaczyć wybrane zdjęcie i wkleić link do dowolnej grafiki z internetu. 

Gwiazda NBA będzie pasować?

SHRTURL 5

Co dalej?

Też proste: klikamy Save & Finish,  podajemy swój adres e-mail i otrzymujemy link do zmienionej strony.

Ten link będzie aktywny przez 48 godzin. Takie maleńkie ograniczenie...

A dlaczego uważam, że serwis może generować kłopoty?

Cóż, to chyba jasne... Jeśli zmienimy lekko stronę informującą o przyznaniu nagrody Nobla i poślemy do rodziny link z sensacyjną informacją, że tegorocznym laureatem w dziedzinie ekonomii został wujek Edek, pracujący w banku spółdzielczym, za analizę siły rynku oraz regulacji, z odpowiednim zdjęciem uśmiechniętego wujka - pół biedy. Najwyżej kilku członków rodziny przypomni sobie telefon wujka i zainteresuje się, czy cała kwota jest mu aby potrzebna...

Gorzej, że każdy z nas potrafi wymyślić głupsze dowcipy. A niektórzy - nawet je wprowadzić w życie.... 


17:50, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (5) »
sobota, 17 sierpnia 2013

FACTSlides to taka strona z ciekawostkami, zaskakującymi faktami, anegdotycznymi faktami. Podanymi dość smakowicie.

Wchodzimy na stronkę i widzimy jakiś losowo wybrany fakt: 

Fact-+s 1

No tak, to w zasadzie pocieszające; o ile nie chodzisz często pod palmami kokosowymi...

Stronka jest po angielsku, ale opisana na tyle prostym językiem, że osoby znające mowę Szekspira choćby z widzenia powinni załapać, o co chodzi. 

Na dole strony możesz wybrać temat - na przykład palenie:

Fact-+s 2

Kolejny fakt, którym można błysnąć w towarzystwie...
Ale czy na pewno fakt? Skąd właściwie taka informacja?

Można sprawdzić - wystarczy kliknąć przycisk SOURCE:

Fact-+s 3,

 

16:49, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (5) »
czwartek, 15 sierpnia 2013

Fogpad  to z założenia serwis, który ma poprawić bezpieczeństwo naszych danych, przechowywanych "w chmurze". Konkretnie - można tworzyć dokumenty, które - po zaszyfrowaniu - zostaną zapisane na Dysku Google.

Fajnie, tym bardziej, że serwis jest dość prosty w obsłudze i obiecuje 256-bitowe szyfrowanie AES, czyli dość trudne do złamania (w warunkach amatorskich niemożliwe...).

A czemu mam wątpliwości? 
O tym dalej; na razie krótka opowiastka o Fogpad.

Fogpad-1

Ponieważ serwis zapisuje dokumenty na Dysku Google, musimy oczywiście zalogować się i zgodzić na dostęp Fogpad - inaczej rzecz jasna nic nie potrafi tam zapisać.

Mam taki "ćwiczebny" Google Drive, tam go skierowałem.

Musimy jeszcze podać jakieś bezpieczne hasło do tworzonego dokumentu:

Fogpad-2

I już możemy tworzyć nasze tajne zapiski.

Edytor jest dość wygodny i ma wszystko, co przeciętny użytkownik potrzebuje:

Fogpad-3

Można np. wstawiać grafiki, które mają jakiś adres sieciowy:

Fogpad-4

Piszemy, wstawiamy linki, grafiki, formatujemy, zmieniamy tytuł... O zapis nie musimy się martwić - dokument zapisuje się na Dysku Google automatycznie. 

Fogpad-5

OK, a jak go odczytać?

Wybieramy oczywiście otwarcie dokumentu za pomocą Fogpad i wpisujemy hasło.

Fogpad-6

A w czym problem?

Fogpad sam ma problemy z bezpieczeństwem - przynajmniej tak sygnalizują przeglądarki.

Chodzi o to, że serwis używa protokołu HTTPS, lecz przeglądarka informuje, że "Tożsamość witryny nie została zweryfikowana. Certyfikat serwera jest niezgodny z adresem URL".

A bez protokołu HTTPS zabawa jest tylko zabawą... 

15:20, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »
sobota, 10 sierpnia 2013

Maphill  to zbiór map, które możemy wykorzystywać na stronach internetowych.

100 000 000  map, jak można przeczytać na stronie głównej:

Maphill1

Te sto milionów można chyba potraktować marketingowo; każdy obszar może być odwzorowany na różne sposoby, z różnymi efektami, kolorowaniem, cieniowaniem itd, ale serwis robi wrażenie:

Maphill2

Ma dwie ogromne zalety:

  • pozwala na dobranie mapy, jej odwzorowania, efektów itp. takich, które nam się spodobają, a następnie łatwe umieszczanie wybranej mapy na stronie internetowej,
  • jest bezpłatny. 

Maphill3

A mapy są różnorodne. Często efektowne:

Physical Panoramic Map of the Area around 35° 24' 37" N, 138° 37' 30" E
Physical Panoramic Map of the Area around 35° 24' 37" N, 138° 37' 30" E

Oczywiście są i mapy mniej egzotyczne, i oczywiście również Polski czy naszych sąsiadów:

Physical 3D Map of Praha-západ, satellite outside
Physical 3D Map of Praha-západ, satellite outside

11:18, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (4) »
piątek, 09 sierpnia 2013

Slid.es  jest sieciowym narzędziem do tworzenia prezentacji.

Porównanie z takim rozbudowanym i rozwijanym od lat programem, jak PowerPoint, ma niewiele sensu, lecz prosta, działająca w przeglądarce aplikacja pozwalająca szybko i na każdym komputerze zmajstrować prezentację i opublikować ją w sieci czy zaprezentować znajomym może być niejednokrotnie przydatna.
Podstawowe funkcje dostępne są po założeniu darmowego konta.
Niestety, konto dające większe możliwości (zapis w serwisie Dropbox, eksport w postaci PDF, ustawienie prezentacji jako „prywatnej”, dodatkowe tematy, 2 GB miejsca…) jest płatne.

Zobaczmy, co mamy za darmo.

Slides-Zrzut ekranu-1

Cóż, strona powitalna nie wygląda szałowo, ale pierwsze koty za płoty (o, przepraszam wszystkie czytające koty…) – serwis jest nowy i nadal rozwijany.

Zakładamy konto i przechodzimy do edytora:

Slides-Zrzut ekranu-2

Tak, edytor wygląda całkiem dobrze, podstawowe opcje mamy po lewej, na górnej belce są polecenia dotyczące formatowania, wstawiania zdjęć czy linków, a w trakcie pracy pojawia się też kilka ikon z prawej strony pola roboczego:

Slides-Zrzut ekranu-3

Domyślnie każdy slajd ma tytuł – wpisałem co mi przyszło do głowy – a korzystając z opcji dostępnych po prawej stronie można m. in. zmienić kolor tła.

Więcej ciekawych opcji znajdziemy w lewym panelu – m. in. schematy kolorów czy efekty przejścia slajdów.

Slides-Zrzut ekranu-4

Dowolne zdjęcie do slajdu można przesłać z dysku lub podać jego sieciowy adres:

Slides-Zrzut ekranu-5 

Aby dodać kolejny slajd, wystarczy kliknąć znak +.
I tu mała ciekawostka: kolejny slajd można dodać zarówno na prawo od bieżącego, jak i poniżej. Slajdy nie są więc ułożone liniowo, lecz na dwuwymiarowej płaszczyźnie.
Ciekawe…

Slides-Zrzut ekranu-6

Można je dowolnie przestawiać i porządkować:

Slides-Zrzut ekranu-7

Oczywiście łatwo dodamy dowolny tekst, wypunktowanie czy wyliczenie:

Slides-Zrzut ekranu-8

Elementy slajdu można układać dość dowolnie – kliknięcie ikonki z prawego panelu pozwala je przesuwać w wybrane miejsce – ale dla ambitnych twórcy przewidzieli coś więcej: możliwość edycji kodu HTML:

Slides-Zrzut ekranu-9

Robimy to w osobnym oknie:

Slides-Zrzut ekranu-10

Konto Free to 250 MB miejsca i brak możliwości eksportu w postaci PDF, ale można udostępnić prezentację znajomym przesyłając im link, albo pobrać z serwisu kod i zagnieździć prezentację na stronie internetowej. 

Przykład - poniżej:

 

20:54, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (1) »

Shared.com  pozwala na przechowywanie swoich plików gdzieś w "chmurze", dostęp do nich z dowolnego komputera oraz oczywiście udostępnianie ich znajomym (nieznajomym też - wystarczy opublikować link...).

Serwis jest prosty "w obsłudze", nie wymaga instalacji żadnego oprogramowania i w ogóle jest mało kłopotliwy, ale wyróżnia go jedna cecha: na starcie dostajemy 100 GB miejsca. 
Gratis.

Płatne konta mają nieco większe możliwości (1 TB... albo nawet Unlimited), lecz konto Free wydaje mi się wystarczająco pojemne, jak na moje potrzeby...

Po założeniu konta wszystko idzie jak trzeba.

Pliki, które chcemy wysłać, możemy po prostu przeciągnąć na stronę serwisu:

Shared-2

Na początek kilka zdjęć - lecą sobie "do chmury" (nawet gdybym chciał zostać piratem internetowym udostępniającym najnowsze filmy, prędkość mojego łącza skutecznie mnie od tego odwiedzie...):

Shared-3

Przesłałem jeszcze dwa pliki PDF i jeden MP3; pliki mogą być wyświetlane na dwa sposoby, a także sortowane np. według nazwy czy wielkości:

Shared-4

Niektóre pliki możemy "podejrzeć" - na przykład PDF-y:

Shared-5

Podobnie pliki JPG:

Shared-7

Pliki MP3 mogą być odtwarzane ze strony serwisu, czyli w przeglądarce:

Shared-5a

No i oczywista opcja - udostępnianie:

Shared-6

Bez wątpienia - może być przydatny...

20:52, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 05 sierpnia 2013

Centpage  to - podobnie jak opisywana wczoraj Startific - strona startowa, lecz nieco inaczej pomyślana. Mamy mniej możliwości konfiguracji, nie ma kolorowych gadżetów, kalkulatorków i klientów serwisów społecznościowych.

A co jest?

Linki do najpopularniejszych serwisów w formie estetycznych ikon.

Centpage1

Linki są podzielone tematycznie: serwisy społecznościowe, wiadomości, filmy, muzyka gry... Na środku ekranu umieszczono rozbudowaną wyszukiwarkę.

Linków jest więcej, niż widoczne na ekranie - pozostałe zostaną wyświetlone, gdy wskażesz kursorem MORE...

Centpage2

Mamy również do dyspozycje rozwijane menu na górnej belce:

Centpage3

Po zalogowaniu możemy spersa... spersoli... spersanolizo... możemy przystosować stronę startową do swoich potrzeb. 
Tych możliwości nie ma zbyt wiele, ale można zdecydować, które ikony (zawsze sześć...) będą wyświetlane na ekranie: 

Centpage4

Opisany poprzednio Startific jest efektowną stroną startową, lecz mnie osobiście Centpage - mimo niewielkich możliwości personalizacji - wydaje się praktyczniejsza.

 

21:43, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »
niedziela, 04 sierpnia 2013

Startific  to kolejny serwis, który możemy ustawić jako wygodną "stronę startową", a więc stronę, która się otwiera domyślnie podczas startu przeglądarki internetowej.

Wiele osób ma swoje ulubione strony startowe, najczęściej jest to wyszukiwarka Google, ale można ustawić coś ... hm... ciekawszego...?
Dobrze byłoby, gdyby to było też coś praktycznego.

Przyjrzyjmy się Startific.

Serwis jest ładny i kolorowy - to na pewno. Wstępnie umieszczono na stronie szereg ikon serwisów z których często korzystamy:

Startific1

Po założeniu konta możemy "przemeblować" Startific, dostosowując go do swoich potrzeb i upodobań:

Startific2

Można zmienić wiele rzeczy, poczynając od grafiki tła:

Startific3

Ale również łatwo dodamy serwisy, które są nam potrzebne; bogaty wybór adresów wraz z ładnymi ikonkami oferuje Startific, lecz można dodać dowolny adres internetowy wraz z odpowiadającą nam ikonką:

Startific4

Kolejna sprawa to widgety - takie małe okienka, wyświetlające zegar, prognozę pogody, kalkulator, mapy, strumień Twittera czy Facebooka, wiadomości itd.
Wybór jest duży, a niektóre z widgetów wydają się nawet przydatne; np. okienko podłączone do naszego konta na Twitterze nie tylko wyświetla strumień wpisów, ale jest prostym klientem tego serwisu, a więc pozwala coś "twitnąć" , odpowiedzieć komuś itd.

Widgety - podobnie jak ikonki - można rozmieścić dowolnie na stronach - aha, bo nie wspomniałem, że Startific to kilka stron o dowolnie rozmieszczonych dodatkach.

Startific5

Przy odrobinie starań można sobie zmajstrować efektowną stronę startową.

Startific6

Czy wygodną?

To już inna sprawa. Na przeciętnym komputerze strona Google otwiera się jednak szybciej, bo też różnica w zawartości (te wszystkie grafiki, widgety...) jest znaczna.

Ale... Jak ktoś lubi efektowne strony startowe...

20:36, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 72