Blog będę się starał pisać z pozycji 50-latka i dla osób, które są zainteresowane internetem,ale gramatyki uczyły się z elementarza, a nie z gadu-gadu, a pierwsze rysunki robiły kredkami zamiast GIMP-em.
czwartek, 16 października 2014

Ta nieco przewrotna sentencja w tytule pochodzi ponoć od Eisenhowera, chociaż ten amerykański generał, tudzież 34 prezydent, sformułował to nieco inaczej...

Cokolwiek Ike powiedział, planowanie jest w modzie. I słusznie.

Sam testuję ciągle kilka sposobów i usług, szukając sposobu na zapisywanie planów, zamierzeń, rzeczy do zrobienia, dat urodzin i innych ważnych rocznic, książek do przeczytania, serwisów do odwiedzenia i opisania, programów do zainstalowania itd.
Oczywiście w sposób prosty i wygodny.

Niestety, na razie nie znalazłem metody, która by mnie zadowoliła. Rozbudowane systemy typu GTD Davida Allena jako sposób na uporządkowanie życia za pomocą kilkuset teczek i segregatorów wydają mi się jednak trochę za daleko idące, choć niektóre rzeczy warto od nich przejąć.

Z prostych rzeczy - a takie jak wiadomo są najlepsze - trafiłem ostatnio na Yipgo

Serwis jest bezpłatny i raczej prosty - choć pierwsze zetknięcie z metodą zapisu może być niespodzianką...

Zakładamy konto, co zajmuje ze 20 sekund i przechodzimy dalej.

Jipgo2

A dalej mamy krótki instruktaż, napisany w stylu, który zapewne spodoba się informatykom...

Nie zniechęcamy się jednak; okazuje się, że trzeba opanować zaledwie dwie komendy - TODO i DONE.

Jipgo1

Zasady są więc proste.

1. Zadania do wykonania poprzedzamy # i komendą TODO.

2. Jeśli daną rzecz wykonamy, zamiast TODO wpisujemy DONE. 

I tyle....

Aha, warto jeszcze wpisać datę, w formacie YYYY-MM-DD.
Skrupulatni mogą dodać godzinę i minutę...

Utworzyłem dwie listy: Moje PLANY i PRACA i wpisałem kilka planowanych rzeczy na najbliższe dni.
Czemu tylko kilka?
Doświadczenie uczy, że nie warto planować więcej, niż kilka rzeczy do wykonania dziennie, bo inaczej będziemy ślęczeć z listą przed oczami zamartwiając się, ileż to jeszcze jest do zrobienia...
Planujmy tylko konkretne sprawy. O zamknięciu drzwi przed wyjściem i umyciu zębów przed spaniem na ogół pamiętam...

Jipgo3

To wpisujemy w edytorze.

A jak to wygląda w agendzie?

Jipgo4

Wygląda całkiem ładnie...

U fryzjera już byłem i wpisałem DONE.
W agendzie można użyć prostego filtru i np. nie wyświetlać rzeczy wykonanych. 

Efekt:

Jipgo5

Proste raczej.

Tyle, że można by było np. edytor ulepszyć, dodając np. wzorce typowych rzeczy do wykonania.
Autor ponoć myśli nad takimi rozszerzeniami... 

18:59, one.jack
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 13 października 2014

Lubię wyszukiwarki dla obieżyświatów; pokazują dobitnie, że świat bardzo się skurczył i możemy odwiedzić miejsca, znane nam dotychczas tylko z dźwięcznych nazw. I fotografii. I filmów. I opowiadań znajomych, którzy już tam byli...

No tak, ale to przeszkodzi nam pojechać. 

Jak w znanym dowcipie:

- Chciałbym znowu być w Sewilli...
_ A już raz byłeś?
- Nie, ale już raz chciałem... 

GoEuro  pomoże w realizacji.

(aktualizacja 28.09.2015 - otrzymałem informację, że firma Goeuro wchodzi na polski rynek i mają już swoją stronę w języku polskim - adres jak wyżej.
Zrzuty ekranu pochodzą z wersji anglojęzycznej).

Goeuro1

Jestem w Cieszynie.
A chciałbym odwiedzić Sewillę, na przykład 27 października. Tam chyba będzie wtedy lepsza pogoda...


Goeuro2

Wpisałem Cieszyn, Sewillę, datę i... klikamy Search...

Goeuro3

No proszę - jest mapka i różne połączenia - serwis proponuje samolot. Niestety, nawet na typowo kolejowych trasach z Polski GoEuro nie pokazuje połączeń kolejowych - widać nie ufa PKP (a raczej rozkładowi...).

A więc - samochodem do Krakowa, potem samolot za 179 Euro i samochodem do Sewilli.

Zobaczmy szczegóły:

Goeuro4

I nasza trasa, z rozpisanymi godzinami:

Goeuro5

No dobrze, a jak bym chciał z Sewilli do Madrytu?

Tu już najlepsza jest kolej. Z tym, że hiszpańska...:

Goeuro6

Eeee, co ja będę robił o 23.50 w Madrycie?  :-)

A GoEuro warto się pobawić; jak już sobie wybierzemy lot, możemy zamówić bilety.

Jest też opcja Car Rental - możemy sobie zamówić autko...

 

czwartek, 09 października 2014

Optimizilla pozwala w łatwy sposób zmniejszyć objętość plików graficznych w formatach PNG i JPEG, a więc - na przykład - zdjęć.

Przeciętne zdjęcie z przeciętnego "smartfona" ma objętość (czy wielkość - jak kto woli...) ponad 1 MB, zdjęcie z aparatu ma kilka razy więcej.
Niestety, dla niektórych osób nie ma to znaczenia - kilobajt, megabajt, co za różnica - i przesyłają takie zdjęcia e-mailem w ilościach hurtowych.

Pół biedy, jeśli na konto np. w Google Mail. Ale np. moja skrzynka firmowa nie lubi takich numerów i potrafi się "zatkać", wywołując u mnie chęć zrobienia winowajcy długiego i nudnego wykładu na temat wielkości plików graficznych i sposobów ich zmniejszania.

Optimizilla załatwia to prosto i elegancko, bez potrzeby instalowania czegokolwiek czy zakładania konta.

Po prostu wchodzimy na stronkę i "przeciągamy" nasze zdjęcia, przeznaczone do zmniejszenia, we wskazane miejsce. A więc tam, gdzie jest napis Drop Your Files Here.

Zamiast przeciągać, można wybrać zdjęcia "tradycyjnie" - no wybaczcie, proste rzeczy trudno nazwać.

Ja przeciągnąłem na stronę 5 zdjęć, każde wielkości około 1 MB; jak widać, trzy już są na stronie, a dwa jeszcze są przesyłane.

I widzimy powiększony fragment pierwszego zdjęcia.

OptimiZilla 1

Ponoć Optimizilla stosuje jakieś sprytne algorytmy kompresji.
Ich działanie widzimy na ekranie: po lewej stronie jest zdjęcie orginalne, po lewej - zoptymalizowane.

A stopień kompresji dobieramy suwaczkiem po prawej stronie. Liczba nad suwakiem (od 0 do 100) oznacza jakość zdjęcia.

Spróbowałem ustawić dużą kompresję, czyli ustawiłem jakość na 19. Jak widać poniżej, zdjęcie nadal wygląda nieźle:

OptimiZilla 2

Natomiast jego wielkość spadła z 1,2 MB do 166 KB, czyli jakieś siedem razy...

I o to chodziło.

Można przesłać od razu do 20 zdjęć i po kolei je optymalizować, a potem pobierać na dysk.

Tagi: foto grafika
21:26, one.jack , Grafika
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 06 października 2014

Zdjęcia"z komórek" wychodzą coraz lepiej, bo też za ustawienie ostrości, czasu migawki, przysłony, balansu itd. odpowiadają coraz lepsze algorytmy, które poprawiają zresztą również zrobione już zdjęcie. Efekty, który potrafią osiągnąć korzystając z miniaturowego obiektywu i jeszcze mniejszej matrycy są doprawdy imponujące.

A co z kompozycją zdjęcia?  

Oczywiście każdy z nas potrafi pstryknąć zdjęcie dziecku, żonie czy psu - wystarczy uchwycić obiekt na ekranie i zrobić zdjęcie, zanim ucieknie.
Efekty są różne.

Zrobienie dobrego zdjęcia wymaga posiadania pewnej wiedzy, m. in. o prawidłach kompozycji obrazu. A ponoć 99% fotografujących ma 1% wiedzy o fotografii.

Zanim się obrazisz, drogi artysto, powiedz, czy słyszałeś o regule trójpodziału, będącej w gruncie rzeczy uproszczoną wersją stosowanej od wieków reguły złotej czy też boskiej proporcji ?

Jeśli słyszałeś (to przecież podstawa kompozycji...), Camera51 może Ci się przydać jedynie jako zabawna appka.
Jeśli natomiast złoty podział  kojarzy Ci się ewentualnie z Amber Gold, ta darmowa aplikacja może znacznie poprawić jakość Twoich zdjęć.

Kończymy z teorią - o złotym podziale poczytaj sobie w internecie (tylko, na Jowisza, nie w Wikipedii!
Zajrzyj na przykład tu:
http://www.fotografuj.pl/Article/ABC_kompozycji_-_regula_trojpodzialu/id/60 ).

A aplikację Camera51 na Androida znajdziesz tu: Camera51

Co potrafi?

Szczególnie ten przykład z żyrafą - pod koniec filmu - był przekonujący...  :-)

Camera51 po prostu pokazuje Ci, w jaki punkt masz skierować obiektyw, aby zdjęcie miało poprawną kompozycję. 
Instalujemy, klikamy ikonkę i... już na ekranie widzimy ujęcie z aparatu naszej komórki. 

Za analizę obrazu odpowiada algorytm Phidias  (czyli Fidiasz - niewiele wiemy o tym artyście, ale przypuszcza się, że stosował zasadę złotego podziału).

Analiza obiektów, linii, postaci widocznych na ekranie może zająć kilka sekund, po czym na ekranie widzimy dwa prostokąty, z których jeden symbolizuje nasz aparat. Nakierowując odpowiednio smartfon, należy zgrać oba prostokąty; to łatwe, a właściwe ustawienie sygnalizuje sygnał dźwiękowy.
Pozostaje zrobić zdjęcie.

Algorytmy algorytmami, ale czasem warto im podpowiedzieć, co jest według nas głównym tematem zdjęcia. Wystarczy dotknąć ekran w odpowiednim miejscu.

Trochę zabawne uczucie, gdyż wskazujemy np. kota jako motyw główny, ale Camera51 pokazuje, że obiektyw musimy nakierować lekko w bok, a nie na kota... To właśnie zasada trójpodziału - umieszczanie głównego motywu w centrum zdjęcia jest błędem!

Zainstalowałem appkę i pobawiłem się chwilę; moim zdaniem przydatna rzecz i starannie zrobiona. W opcjach jest nawet możliwość zaznaczenia do trzech obiektów - niech się algorytm męczy...

Aha, aplikacja jest za darmo i działa z Androidem w wersji 4.0 lub wyższej. Autorzy wymieniają szereg telefonów, Galaxy, Nexusy, HTC i inne Sony, mojego nie wymienili, ale melduję, że na Huawei P6 też działa.

sobota, 04 października 2014

Zaglądam czasem na Twitter, rzadko raczej; to fajny serwis, ale i tak za dużo siedzę przy komputerze i po prostu nie mogę być wszędzie.

Zawsze mnie fascynowała szybkość przekazywania informacji za pośrednictwem Twittera, jego prostota i równocześnie... trudność wytłumaczenia osobom niezorientowanym w temacie, po co to komu i o co chodzi. Szczególnie trudno wytłumaczyć sieć powiązań pomiędzy użytkownikami. Na przykład - ja, czyli JM, obserwuję osoby A i B. Osoba A mnie obserwuje, a B nie, lecz obserwuje osobę A. Czyli osoba B nie widzi moich twitów, ale może je zobaczyć, jeśli udostępni je osoba A...
Spróbujcie to komuś wytłumaczyć.

To oczywiście tylko szczególiki. Aby ładnie uwidocznić powiązania pomiędzy użytkownikami Twittera powstało co najmniej kilka aplikacji, o niektórych pisałem na blogu.

Nieco inną rolę spełnia skryptozakładka, którą znajdziemyna stronie paulgb.github.io/tweetvis/   - to ten czerwony prostokąt z napisem Visualise Tweets.  Potrafi mianowicie pokazać, jak przebiegała dyskusja dotycząca określonego wpisu w serwisie Twitter. A działa tylko z przeglądarką Chrome.

Łatwiej mi pójdzie na przykładzie...

Po pierwsze - skrypytozakładkę przeciągamy na pasek zakładek przeglądarki Chrome.

Ponieważ sam - jak wspomniałem - zaglądam na Twitter rzadko, zajrzyjmy do strumienia kogoś, kogo twity są często dyskutowane. Na przykład  - dość aktywnej w tym serwisie dziennikarki.

Oto przykładowy wpis:

Twit 1 

Klikamy skryptozakładkę - po chwili na ekranie pojawia się wizualizacja dyskusji wokół tego wpisu:

Twit 2

Kolor połączeń jest zależny od czasu, w jakim były przesyłane poszczególne twity.

Po wskazaniu dowolnego z nich widzimy jego treść:

Twit 3

Całkiem efektowna zabawka.

niedziela, 28 września 2014

Cur.to  jest serwisem brazylijskim; i co z tego? Świat bardzo się skurczył, a zainteresowania i pomysły, jak widać wszędzie podobne.

To coś w rodzaju wyszukiwarki informacji na dany temat w serwisach społecznościowych. Wspominam o "podobnych pomysłach", ponieważ widziałem już kilka podobnych, wyspecjalizowanych wyszukiwarek czy agregatorów, a - daleko nie szukając - wszechwiedzące Google również potrafi podawać wyniki z Twittera czy Facebooka.

Ale warto zajrzeć do Cur.to, bo serwis jest szybki i nie przeładowany zbędnymi ozdobnikami.
Obecnie przeszukuje wpisy publikowane w czterech serwisach: Twitter, Facebook, Instagram i Vine. No cóż, to rzeczywiście czołówka... 

Na stronie wystarczy wpisać temat czy też - jak to w serwisach społecznościowych - tag,  który nas interesuje i który chcemy śledzić.

Dzisiaj na topie jest nazwisko Kwiatkowski, czyli facet, który dość szybko przemieszcza się po szosie. Szybciej niż inni.

Wpisujemy więc Kwiatkowski;  no proszę, rzeczywiście w różnych językach o nim piszą... 

Cur-to 1

Sprawdźmy coś innego: Cieszyn

Cur-to 2 Cieszyn

Całkiem fajnie - aktualne wpisy z serwisów społecznościowych, z ostatnich godzin.

W ustawieniach warto zmienić język na angielski - no, chyba, że ktoś woli domyślny portugalski...

Co jeszcze można tu zdziałać? 

Możemy założyć konto, jak również zalogować się na swoje konto w Twitterze czy Facebooku - można wtedy publikować wpisy bezpośrednio ze strony Cur.to.

Cur-to 3 Cieszyn

Wpisy widoczne na stronie Cur.to można oczywiście "otworzyć" - klikając np. wpis o Cieszynie, pochodzący z serwisu Instagram, przejdziemy rzecz jasna na stronę rzeczonego serwisu:

Cur-to 4 Instagram

środa, 24 września 2014

Polarr  to kolejny edytor zdjęć, działający w przeglądarce. Niedawno udostępniona wersja beta  jest interesująca z kilku powodów.

Po pierwsze - Polarr to taki edytor zdjęć "z górnej półki". Co prawda nie oferuje setek predefiniowanych efektów, ale pozwala na dość wygodne dopracowanie wyglądu naszego zdjęcia.

Po drugie - według zapowiedzi twórców edytor ma być dostępny za darmo, również po zakończeniu fazy testów.

Po trzecie - Polarr jest ponoć na tyle inteligentny, że potrafi dostosować się do naszych preferencji.

Przyjrzyjmy się więc...

Polarr 01

Na ekranie dużo szczegółów, ale układ dość oczywisty:

  • w centrum - przykładowe zdjęcie,
  • po lewej stronie - kilka przygotowanych ustawień, które możemy zastosować do obróbki zdjęcia jednym kliknięciem,
  • po prawej - cała, lekko schowana za krawędzią ekranu kolumna z ustawieniami,
  • jest jeszcze kilka ikonek po lewej stronie, pod logo, które służą do przesyłania zdjęcia do Polarr (można przesłać z dysku, ale również z serwisu Dropbox) i zapisywania na dysku lub... na koncie w serwisie Facebook,
  • i następne kilka ikonek nad obrabianym zdjęciem - te z kolei pozwalają cofnąć ostatnią operację lub też wszystkie operacje, a także - ponowić (czyli Undo i Redo), a także np. porównać zdjęcie przed i po naszych zabawach.

Ale zanim się pobawimy, warto założyć konto:

Polarr 02

Przesłałem z dysku zdjęcie typu "martwa natura z kotem"; trzeba przyznać, że szybkość tego działającego w przeglądarce edytora zaskakuje, zdjęcie zostało wyświetlone błyskawicznie...

Polarr 03

Kliknąłem jeden z efektów po lewej stronie ekranu - Triple scan  - i oto wynik:

Polarr 04 triple scan

Jak wspomniałem, możemy łatwo porównać oba obrazy:

Polarr 05 view before and after

Ale prawdziwa zabawa dla osób lubiących "dopieszczać" zdjęcia to ta kolumna z suwaczkami po prawej stronie:

Polarr 06

Są wszelkie ustawienia jasności kontrastu, temperatury kolorów, świateł i cieni, krzywe luminancji,  poszczególnych kanałów kolorów, ustawienia kanałów HSL, zniekształcenia optyczne, winietowanie... Do tego - znaki wodne, które można wprowadzić do naszego zdjęcia.

Polarr 07

Polarr 08

A czego mi brakuje?

Oczywiście - obróbki plików RAW... Polarr przyjmuje tylko zdjęcia w formacie JPEG i PNG.

Może w przyszłości?

niedziela, 14 września 2014

Snap Clap to prosta, ale pomysłowa aplikacja do systemu Android, a więc - głównie na smartfony z tym systemem.

Co robi?

Selfie... Tylko trochę wygodniej.

Mówiąc w skrócie - możemy zrobić zdjęcie, wyzwalając migawkę aparatu w smartfonie klaśnięciem.

Pierwsze pytanie - po co? Przecież większość aparatów ma samowyzwalacz?

Po pierwsze - nie wszystkie. Po drugie- robienie zdjęcia "na klaśnięcie" jest po prostu zabawniejsze. I efektowniejsze; a kto z nas nie lubi efektownego pokazu (na mojej żonie zrobiłem stosowne wrażenie...).

Drugie pytanie - jak?

Wystarczy zainstalować Snap Clap ze sklepiku Google Play - aplikacja jest za darmo, obecnie w wersji bodajże 1.4.2.

Jeśli chcemy zrobić zdjęcie "na klaśnięcie", nie uruchamiamy aparatu normalnie, lecz klikamy ikonkę Snap Clap
Zobaczymy coś takiego (doświadczenia robiłem na kocie. Nie odniósł żadnych obrażeń):

Możemy przełączyć lampę w tryb Auto, zupełnie ją wyłączyć, a także wybrać do zrobienia zdjęcia przednią lub tylną kamerę smartfona.

Teraz spróbujmy klasnąć - lampa błyskowa będzie migać przez cztery sekundy, a potem aparat zrobi zdjęcie.

Nie zawsze jest tak idealnie; kilka razy klaskałem z zapałem, a aparat nic... Również dioda doświetlająca potrafiła świecić światłem ciągłym, jak latarka...ale wszystko dało się opanować.

Zapewne zależy to od modelu telefonu i od ustawień. Ekran ustawień wygląda tak:

(kot znudził się pozowaniem i zabrał za ziewanie...)

Możemy tu ustawić czas, jaki upłynie od klaśnięcia do zrobienia fotki (2, 4 lub 6 sekund), włączyć pomocniczą "kratkę" na ekranie, ustawić czułość mikrofonu i...
No właśnie - może ktoś mi wyjaśni, jaką rolę pełni ikonka ręki z kłódką, bo do tego nie doszedłem... 

Nie zgłębiałem zresztą tematu zbyt dokładnie, zajęty zabawą w robienie zdjęć...
 

Tagi: android foto
13:22, one.jack , Android
Link Komentarze (10) »
wtorek, 09 września 2014

Dawno tu nie byłem...

Ale... postanowiłem zajrzeć. Z kilku powodów.

Jeden z nich to komentarze pod ostatnim - czyli poprzednim - wpisem. Ich ilość i ogólnie raczej pozytywny ton zrobiły na mnie wrażenie, nie powiem... Za wszystkie oczywiście dziękuję - to miło, że tyle osób czytało, co pisałem, i oczekiwało dalszego ciągu. 

Inny powód - trafiam często na interesujące serwisy czy programy, warto się z kimś podzielić w stylu Fajny serwis wczoraj widziałem... :)

O, właśnie, à propos podzielić: dostałem kilka dni temu list (no wiadomo - e-mail) od pana Piotra Zająca,  który pisze m. in.:Pański blog stał się inspiracją dla powstania mojej strony/bloga  Odkrywaj.net. Staram się kontynuować opisywanie ciekawych stron i narzędzi internetowych. 

Zajrzałem oczywiście na stronkę kolegi-blogera, czyli  www.odkrywaj.net  - całkiem fajny blog i ciekawe opisy. Brakuje nam takich stronek - polecam.

No, a skoro jestem inspiracją - wrzućmy coś...  :-)

Na przykład - Peggo . Prosty, ale przydatny serwis, dobry na początek.

Co robi?  
Pozwala ściągnąć i zapisać na dysku, w postaci pliku MP3, muzykę czy inne odgłosy z filmu znalezionego na Youtube.

Tylko tyle; Peggo jest dość wyspecjalizowany, ale spisuje się świetnie.

W okienko serwisu można wkleić link do ulubionego klipu lub wpisać tytuł utworu:

qqqPeggo1

Peggo wyświetla listę znalezionych filmów z tym standardem z początków jazzu:

qqqPeggo2

Wybieram wersję Armstronga.

Jeśli klikniemy Record MP3 , na dysk "poleci" całe nagranie.
Widoczne pod oknem odtwarzacza suwaczki pozwalają jednak wybrać dowolny fragment. Dodatkowe opcje to usuwanie ewentualnej ciszy na początku lub na końcu nagrania oraz normalizacja, czyli wyrównanie poziomu nagrania.
Obie opcje są domyślnie włączone. 


qqqPeggo3

Serwis działa zadziwiająco szybko i plik MP3 już po chwili jest na dysku.

Pozostaje tylko kwestia - czy to legalne?

Prawdę mówiąc, nie chce mi się teraz grzebać w przepisach. Być może okazałoby się, że interpretacje nie są jednoznaczne, zdaniem jednych to całkowicie legalne, a zdaniem organizacji broniących praw autorskich ilekroć klikniemy Record,  umiera jeden właściciel praw autorskich. Z głodu.

Autorzy serwisu piszą, że w Stanach Zjednoczonych takie działania są zupełnie legalne. Ten wpis kieruję więc do czytelników w USA i w krajach o podobnych przepisach...

A sprawa powrotu do pisania blogu.

Zamierzam od czasu do czasu coś skrobnąć, spoko i na luzie, o ciekawych serwisach i programach. 
Prawdę mówiąc trochę wyszedłem z wprawy, ale spróbujemy. 

wtorek, 03 września 2013

Kończę pisanie tego blogu.

Szkoda, lecz...

Piszę od ponad 5 lat, przez dłuższy okres publikowałem 25-30 wpisów miesięcznie. Opisałem na pewno grubo ponad 1000 serwisów internetowych.

Ale... już mnie to trochę nuży.

"Złote lata" to był okres 2009-2011; wtedy rzeczywiście starałem się pisać ciekawie, czasem zabawnie, dość barwnie - własny blog daje takie możliwości. Z przyjemnością wracam czasem do któregoś z wpisów (O, ale fajnie to opisałem...).

Od dwóch-trzech lat pisałem ten blog w jednym celu: aby zebrać materiały do kolejnego, comiesięcznego artykułu w miesięczniku "PC World". Tam pisałem na mniejszym luzie, no ale takie wymogi pisma; szef płaci i wymaga...  :-)

"PC World" zmienia wkrótce formułę, nie będzie "Sieciowiska", a więc pisanie tu nie ma sensu. Zastanawiam się co prawda, jak spożytkować zebraną przez lata wiedzę. Może coś wymyślę, ale mam też kilka pomysłów zagospodarowania odzyskanego znienacka czasu.

Bo pisanie jest fajne, ale zajmuje czas.
Jeśli ktoś nie wierzy, niech spróbuje chociaż przez rok pisać codziennie mały tekst na jakiś konkretny temat.

U mnie wyglądało to tak:

  • przejrzeć newsy na temat nowych serwisów,
  • zajrzeć na kilka wyglądających ciekawie,
  • wybrać jeden, najbardziej interesujący, 
  • obejrzeć ofiarę dokładnie, a więc na ogół założyć konto, sprawdzić, o co chodzi i "jak to działa". Porobić zrzuty ekranu. Wrzucić na Flickr.
  • opisać w miarę interesująco... 

A teraz mam wolne... :)

Oczywiście pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy tu zaglądali.
Blog zostawiam - sam tu czasem zaglądam, szukając jakiegoś fajnego serwisu, który kiedyś opisywałem, a którego nazwa wyleciała mi z pamięci...


18:27, one.jack
Link Komentarze (104) »