Blog będę się starał pisać z pozycji 50-latka i dla osób, które są zainteresowane internetem,ale gramatyki uczyły się z elementarza, a nie z gadu-gadu, a pierwsze rysunki robiły kredkami zamiast GIMP-em.
niedziela, 30 września 2012

Kittydar  to prosty algorytm wykrywający koty - dokładnie: kocie mordki na zdjęciach. Taki raczej żart programistyczny...

Kittydar1

Czyli - w założeniu - nie wiemy, czy na zdjęciu jest kot, więc przeciągamy zdjęcie na zaznaczony obszar strony i po chwili mamy werdykt...

Przeprowadziłem kilka testów, przeciągając do okienka zdjęcia, które miałem pod ręką, ale najpierw - skorzystałem z jednego ze zdjęć testowych, dostępnych w serwisie.

Ja - laik w dziedzinie rozpoznawania kotów - naliczyłem na zdjęciu cztery koty, a ile wykrył serwis?

Kittydar7

Cały proces detekcji kotów trwa kilkanaście sekund, a wynik - dwa koty...
Skuteczność algorytmu nie zachwyca, ale sprawdźmy... 

Kittydar3

No dobrze, nie jestem kotem... Wrzućmy nowsze zdjęcie:

Kittydar4

Czy ja wyglądam na kota???

Zobaczmy, co algorytm powie na typową kocią mordkę:

Kittydar5

Odpowiedź prawidłowa, ale poniżej już nie:

Kittydar6

No cóż - daleki od doskonałości...

13:34, one.jack , Grafika
Link Komentarze (4) »
sobota, 29 września 2012

MapFab  to przydatny serwis, ułatwiający wykorzystywanie map Google do własnych celów; na przykład możemy zaznaczyć miejsce umówionego spotkania z ukochaną, dodać komentarze i wysłać mapkę kandydatce na naszą boginię.

W roli ukochanej może wystąpić np. kurier czy inna osoba, której chcemy pokazać na mapie określone miejsce. 

Kilka dni temu po prostu narysowałem odpowiednio grubą strzałkę na zrzucie ekranu, korzystając z edytora graficznego (Paint.NET), ale są lepsze sposoby.

Na przykład MapFab - przyjazny edytor, nie wymagający nawet logowania:

MapFab1

Chcemy się spotkać z wybranką serca w Cieszynie, więc wpisujemy w okienko Cieszyn  i po chwili widzimy mapę wybranego miejsca.

W panelu po prawej stronie zgromadzono niezbyt duży, ale użyteczny zestaw narzędzi; są np. znaczniki różnego typu.

Wybieramy znacznik, klikamy w wybranym miejscu mapy i... miejsce spotkania na cieszyńskim Rynku zaznaczone:

MapFab2

Można oczywiście dodać tabliczkę z tekstem:

MapFab3

A także zaznaczyć np. drogę dojścia na Rynek. Możliwości jest kilka: narysowanie "ręcznie" linii łamanej w wybranym kolorze, albo skorzystanie z linii dopasowującej się do układu ulic (nie zawsze dobrze działa...):

MapFab4

Inne możliwości to rysowanie na mapie kółek, zaznaczanie obszarów, dodawanie strzałek czy dodatkowych tabliczek z treścią - różnego typu i w różnym kolorze:

MapFab5

Jest też bogaty wybór ikonek, podzielonych tematycznie:

MapFab6

Gotową mapkę zapisujemy - możemy ją wydrukować czy też wstawić na swoją stronę, lub przesłać osobie, z którą się umawiamy, jako link:

MapFab7

Jeszcze inaczej - można skorzystać z Google Earth:

MapFab8

Narzędzie przydatne coraz częściej...

 

16:44, one.jack , Grafika
Link Komentarze (2) »
środa, 26 września 2012

The Image Language  to zabawny serwis, "tłumaczący" wpisany tekst na coś w rodzaju pisma obrazkowego. Takiego bardziej nowoczesnego jakby...

Ja też posłużę się głównie obrazkami...

Serwis to dziełko dwóch Argentyńczyków i Brazylijczyka. A po co ten serwis właściwie?

ImageLanguage1

No tak, już mamy odpowiedź - Why not?

Sprawa wyjaśniona, można się bawić w testowanie.

A zabawa polega po prostu na wpisaniu dowolnego tekstu:

ImageLanguage2

"Tłumacz" zastępuje po prostu każde słowo jakimś obrazkiem. Dokładniej biorąc - obrazkiem znalezionym przez wyszukiwarkę Google.

A oto efekt:

ImageLanguage3

Zaraz... ale czemu ja właściwie wpisuję tekst angielski?

Przecież to Google... Spróbujmy po naszemu:

ImageLanguage4

No dość zabawne, szczególnie tłumaczenie słowa na... Google nie załapało, że to po polsku.

I jeszcze jakiś wytwór mojej weny twórczej:

ImageLanguage5

Fajne...

A każde "tłumaczenie" (wizualizację?) można zapisać w Galerii - moja już jest:

ImageLanguage6

 

wtorek, 25 września 2012

Dreamboard  to w zasadzie usługa nie dla mnie; serwis pozwala na sprawne notowanie, co też nam się śniło...

Przy czym nie jest to zwykły notatnik w którym wpisujemy np. "...i wtedy zza szafy wyszedł mój szef i obudziłem się cały zlany zimnym potem...", lecz prosty system pozwalający zanotować wrażenia czy nawet "kolor" snu.

Taka baza danych o naszych snach...

Dreamboard jest obecnie w fazie prób i musimy poprosić o zaproszenie, podając swój adres e-mail.
Potem - kilka danych i już możemy zapisywać ostatni sen: 

Dreamboard2

Zaznaczamy więc nie tylko ogólne wrażenia, emocje, ale również wybieramy odpowiadający naszym marzeniom sennym (lub koszmarom) kolor.

Dodajemy oczywiście opis snu, tytuł, a także tagi, ułatwiające analizę naszych snów.

Tu od razu dodam, że ja jestem z tych, co to "nic im się nie śni". To oczywiście nieprawda, bo ponoć każdy ma sny, ale ja bardzo rzadko je pamiętam.

Dlatego w celach testowych zapisałem jakiś wyimaginowany sen:

Dreamboard3

Nasze zapisy na temat snów (zapisałem tylko jeden przykład...) można zapewne wygodnie przeglądać na różne sposoby - serwis jest dość dopracowany:

Dreamboard4

A tu - fiszka z zapisem mojego jedynego "snu":

Dreamboard5

Co ciekawe, Dreamboard  nie jest dziełem jakiegoś znudzonego i sennego informatyka, lecz kilkunastoosobowego, międzynarodowego zespołu z Włoch, Szwajcarii i USA.


niedziela, 23 września 2012

Instagram to serwis dobrze znany ponad 100 milionom użytkowników, początkowo dostępny dla użytkowników urządzeń firmy Apple, a od kwietnia 2012 również dla posiadaczy telefonów czy tabletów z systemem Android.
W ciągu dwóch lat serwis pozwalający przesłać zdjęcie, zastosować jeden z wielu efektów i opublikować gotowe dziełko w sieci stał się niebywale popularny; niektórzy wieszczą nawet z jego powodu koniec masowej fotografii w tradycyjnym znaczeniu tego słowa, czyli zdjęć wykonywanych "normalnym" cyfrowym aparatem...

Search.Stagram  to wyszukiwarka zdjęć opublikowanych w serwisie Instagram, dość przyjazna w użyciu. 

Wyszukiwarka jak to wyszukiwarka - jest okienko, wpisujemy czego szukamy (można też użyć tagów, przykładowe są na stronie) i za chwilę wyświetla się strona ze zdjęciami.

Nie trzeba mieć konta w serwisie Instagram; jest to konieczne jedynie wtedy, gdy chcemy usunąć nasze zdjęcie z wyników wyszukiwania.

S-Stagram1

Tradycyjnie przeprowadziłem badania na kotach; po wpisaniu cats  okazało się, że serwis wyszukał 4968 pasujących do zapytania zdjęć.
Cóż... mówiłem, że to potęga. Obecnie co sekundę użytkownicy publikują 58 zdjęć, a w sumie - około miliarda...

Niedługo zamiast szukać zdjęć w Google będę korzystał z zasobów Instagram...

S-Stagram2

Wybrane zdjęcie można obejrzeć dokładniej, twitnąć  czy  szarnąć  (przepraszam za żargon...) w różne miejsca, a także obejrzeć inne zdjęcia przesłane przez danego użytkownika.

S-Stagram3

Jest jeszcze inna ciekawa opcja; znaleźć zdjęcia, wobec których zastosowano taki sam filtr fotograficzny z zasobów Instagram.

Zdjęcie powyżej zostało zmodyfikowane filtrem Rise, co widać po linku na samym dole stronki. Wystarczy kliknąć i możemy przeglądać ponad 40 tysięcy innych zdjęć, wobec których został użyty przed publikacją ten filtr:

S-Stagram4

Wybrałem jedno ze zdjęć i "wrzuciłem" na Google+ razem z adnotacją:

S-Stagram5

 

piątek, 21 września 2012

Storyboard That  pozwala łatwo utworzyć krótką historyjkę obrazkową; coś w rodzaju komiksu z składającego się z trzech lub sześciu obrazków.

Opisywałem już kilka takich serwisów, ale na ogół były nastawione właśnie na tworzenie historyjek komiksowych; Storyboard That nastawiony jest raczej na zastosowania bardziej praktyczne, na przykład edukacyjne czy biznesowe. Można nawet założyć konto Premium czy Corporate, ale do prostych zastosowań powinno wystarczyć darmowe Free (chociaż nie umożliwia ono pobierania gotowych grafik, a jedynie udostępnianie ich w sieci...).

Zobaczmy króciutkie "co i jak":

Na stronie głównej można obejrzeć przykładowe, ostatnio utworzone... jak to nazwać... prezentacje?

Storyboard 1

Zakładamy konto i już możemy się bawić; darmowe konto pozwala zmajstrować i zapisać do 3 historyjek dziennie. 

A samo tworzenie jest bardzo proste; o ile oczywiście mamy pomysł.

Serwis udostępnia wiele rysunkowych postaci, podzielone na kilka zakładek tematycznych tła, a także różnego rodzaju "dymki" do wpisywania dialogów.

Storyboard 2

Wybrany element przeciągamy po prostu na obszar rysunku, ustawiając w dowolnym miejscu i w razie potrzeby zmieniając wielkość. Proste menu pozwala na obracanie elementów czy ustalanie ich kolejności (a więc który będzie "na wierzchu"...).

Storyboard 3

Jak widać poniżej, w dialogach możemy używać polskich znaków; dostępne są różne kroje czcionek, można zmieniać ich wielkość i kolor...

Jednym słowem - mamy niezłą kontrolę nad elementami tworzącymi naszą historyjkę.

Storyboard 4

W zakładce Scenes  znajdziemy dość ładnie przygotowane tła dla naszej scenki:

Storyboard 5

Gotowe dzieło można zapisać, a link przesłać znajomym - w wiele miejsc:

Storyboard 6

 


środa, 19 września 2012

Twissues to darmowy, hiszpański serwis pozwalający zarchiwizować twoje wpisy w strumieniu Twittera, z możliwością szybkiego ich przeszukiwania.

Po co archiwizować?

Twitter, dla niektórych prymitywna zabawka która lada moment zostanie zlikwidowana z braku użytkowników, okazał się zabawką zadziwiająco trwałą i użyteczną. Ma wielomilionowe grono użytkowników (jakieś 500 milionów - drobiazg...), z których wielu używa go codziennie.

Twitter gromadzi wszystkie wpisy i pozwala je przeglądać, ale... daje dostęp do 3200 ostatnich wpisów. To dużo, lecz niektórzy użytkownicy tyle wpisów opublikowali już w tym roku, a przecież czasem chciałoby się cofnąć dalej w czasie...

I tu pomocny może być Twissues.

Nie trzeba zakładać konta - należy tylko zalogować się za pośrednictwem swojego konta w Twitterze i podać adres e-mail.

Twissues 1

Serwis gromadzi nasze tweety - przebiega to szybko (patrz poniżej - 1288 wpisów już znalazł...):

Twissues 2

I po kilkudziesięciu sekundach możemy już przeszukiwać swoje archiwum, jak również tweety innych użytkowników Twittera - pod warunkiem, że zapisali je w Twissues i nie zastrzegli prywatności...

Na przykład - okazuje się, że w ostatnich 3239 tweetach (bo tyle zostało zapisane w Twissues) sześć razy użyłem słowa zabawna:

Twissues 3

Twissues  pozwala również obejrzeć wszystkie 3239 tweetów:

Twissues 4

I tu wspomnę o dwóch sprawach:

Po pierwsze - polskie znaki są źle wyświetlane; ale to drobiazg...

Po drugie - 3239 moich tweetów... W ciągu kilku lat miałem ich więcej, ale Twissus nie potrafi przeskoczyć ustawionej przez Twitter bariery i zarchiwizować starszych wpisów, natomiast będzie od tej chwili gromadził moje nowe wpisy. Bez ograniczeń.

Serwis jest w wersji beta i nadal się rozwija, obiecując np. lepszą wersję mobilną. Oprócz przeglądania swoich tweetów można też przejrzeć bieżące trendy, czyli - mówiąc po ludzku - sprawdzić, o czym aktualnie użytkownicy Twittera dyskutują. 

Dobre i to.

sobota, 15 września 2012

LeFeed  to na pierwszy rzut oka alternatywny, uproszczony interfejs, pozwalający przeglądać zawartość naszej strony w serwisie Facebook bez różnych przeszkadzajek i ozdóbek.

Ale... ten serwis potrafi się ponoć uczyć, jakie wpisy i tematy najbardziej nas interesują, i takie rzeczy nam właśnie podsuwać.

Po kolei jednak. 
Moja strona w serwisie Facebook jest kolorowa, wzorzysta i urozmaicona:

LeFeed1

Niby fajnie... ale czasem taka pstrokata strona może przeszkadzać; chcemy obejrzeć, co też ciekawego nasi znajomi mają do wyartykułowania, a tu linki, obrazki, zaproszenia, aktywności, "lajki"...

LeFeed2

Spróbujmy inaczej.

Wystarczy zalogować się do serwisu LeFeed za pośrednictwem swojego konta na Facebooku i udzielić zgody na ograniczony dostęp do informacji z tegoż konta.

Wyświetlona zostanie następnie strona z ustawieniami; nie są zbyt skomplikowane (gdzież im do ustawień Facebooka...) i w zasadzie możemy zostawić ustawienia domyślne.

 LeFeed3

Klikamy Save  i serwis przez chwilę leniuchuje, mamiąc nas komunikatem o analizowaniu naszego konta.

Po chwili widzimy treści pobrane z naszej strony w serwisie Facebook, ale interfejs jest zupełnie inny, maksymalnie uproszczony; za to wpisy są jakby czytelniejsze...

LeFeed6

Przy każdym wpisie widoczne są symbole "plus" i "minus" pozwalające nam ocenić, czy dany wpis nam się podobał, czy też nie.
Może to być równoznaczne z zaznaczeniem "Lubię to!", albo tylko z przesłaniem do LeFeed komunikatu, co nam się podoba.

Jest to ważne o tyle, że serwis analizuje nasze upodobania i na tej podstawie próbuje dostosować wyświetlane treści do naszych zainteresowań.

Prawdę mówiąc w pierwszej chwili ten minimalistyczny interfejs wydał mi się mało atrakcyjny.
Pobawiłem się trochę serwisem i okazało się, że nie jest źle: wyświetlane wpisy przegląda się dość wygodnie i szybko, można zażyczyć sobie pokazania np. tylko tych zawierających zdjęcia czy klipy wideo, które następnie przeglądamy bezpośrednio na stronie:

LeFeed7

Ponadto z poziomu strony LeFeed można wykonać szereg typowych czynności - od "lajkowania" poczynając na publikacji nowego statusu kończąc.

Co do "nauczania" LeFeed upodobań użytkownika trudno mi się wypowiadać, trzeba by było go jeszcze kilka dni obserwować...
Zobaczymy, jak się te algorytmy spisują.   

środa, 12 września 2012

Social Buzz  to dość ciekawa wyszukiwarka, przeczesująca kilka dużych serwisów społecznościowych: Facebook, Twitter i Google+.

Twórcy Social Buzz twierdzą, że biorąc pod uwagę 900 milionów zarejestrowanych użytkowników w samym tylko Facebooku, takie narzędzie jest potrzebne. Zapewne mają rację; czasem szukam czegoś, co - wiem na pewno - któryś ze znajomych opublikował w jednym z tych serwisów; szukam z różnym skutkiem.

Sama wyszukiwarka jest dość prosta w użyciu i skuteczna; ot, okienko - wpisujemy np. Cieszyn...

SocialBuzz1

I już są wyniki, wyświetlane w trzech kolumnach, oddzielnie dla każdego z serwisów:

SocialBuzz2

Oczywiście wyniki wyszukiwania są w pełni "klikalne".

Wyszukiwarka akceptuje niektóre metody zapisu zapytania, a więc użycie "" (dokładnie ta fraza...) "-" (minus - czyli wykluczenie) czy OR...

Można też użyć opcji Advanced:

SocialBuzz3

Tu mamy więcej możliwości, np. wyszukiwanie tylko tych wpisów z Facebooka, które mają co najmniej 7 "lajków"; podobne warunki można zadać przy Twitterze i G+:

SocialBuzz4

Przydatne; zarówno przy doraźnym wyszukiwaniu, jak i do bardziej profesjonalnych zastosowań...

 

20:44, one.jack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 11 września 2012

Digg to serwis, który powstał w 2004 roku i jest jednym z najbardziej znanych i najczęściej "kopiowanych" internetowych pomysłów, sztandarowym przykładem serwisu WEB 2.0.

Być może nigdy nie korzystaliście z Digg, ale zapewne znacie Wykop.pl...

Nie będę opowiadał historii, w każdym razie Digg się rozwijał, obrastał w różne drobiazgi, strona główna stawała się coraz mniej czytelna - a tymczasem powstawały takie przebojowe koncepcje, jak Pinterest i jego klony... Digg nie nadążał.

Jednym słowem - starość.

Teraz jesteśmy świadkami próby całkowitej przebudowy serwisu. Tak, nie odświeżenia, tylko zbudowania czegoś nowego, co nazwano Digg v1

Ogólny pomysł jest ten sam - na stronie znajdziesz najciekawsze, wzbudzające największe zainteresowanie linki z internetu - ale wykonanie inne.

Strona główna jest bardzo przejrzysta i podzielona na trzy sekcje: 

  • Top Stories,
  • Popular
  • Upcoming

Digg 1

Postawiono - jak widać - na stronę wizualną; duże, czytelne zdjęcia, dobrze prezentujące się na urządzeniach mobilnych, z których korzystamy przecież coraz częściej.

Przy każdej pozycji widzimy proste zestawienie, pokazujące, jakie jest zainteresowanie danym wpisem i dlaczego znalazł się na stronie głównej:

Digg 2

Oczywiście jest typowa opcja - Digg - a także możliwość zapisania oraz "podzielenia się" linkiem; wrzucenia go do strumienia Twittera lub na Facebook. 

Digg 3

Wygląda na to, że warto zaglądać...


 
1 , 2