Blog będę się starał pisać z pozycji 50-latka i dla osób, które są zainteresowane internetem,ale gramatyki uczyły się z elementarza, a nie z gadu-gadu, a pierwsze rysunki robiły kredkami zamiast GIMP-em.
wtorek, 29 września 2009

Widzieliśmy świetne wideo na YouTube - prześlemy link znajomym...

Prosta sprawa - ale okazuje się, że nie każdy ma ochotę klikać w link; "Rane !!!  Jacku  nic nie oglądam. Bo zaraz będzie następny i następny (z podpowiedzi).  Łatwo zacząć trudniej skończyć..." jak odpowiedziała mi zapracowana koleżanka.
No cóż, my mamy stalową wolę, ale są ludzie o słabszej kondycji psychicznej - im potrzebne jest systemowe wspomaganie.

Przy pomocy SafeShare.TV wyślemy znajomym klip z YouTube bez zbędnej otoczki. Nie będą ich kusić "podobne" filmiki i różne "topy" czy inne tomasze...

Więcej - możemy wysłać wybrany przez nas fragment.

Ten długi wstęp był potrzebny, bo cała reszta jest dziecinnie prosta.

  • Link do wybranego klipu - np. końcowej sceny z części I trylogii Matrix - wklejamy w okienko. Klikamy Generate safe link

  • link gotowy - po kliknięciu obejrzymy klip bez całej youtubowej otoczki. Możemy od razu wrzucić go na różne Twittery czy Deliciousy lub wysłać e-mailem.

  • Ale - klip ma ponad cztery minuty - wybierzmy coś smakowitego:

  • puszczamy akcję i w odpowiednich chwilach klikamy Set Start i Set End, zaznaczając początek i koniec sceny,
  • no, teraz OK - Neo wstaje i daje łupnia, dobro zwycięża, agent Smith szybkim lotem przemierza korytarz... Taki link możemy wysłać gdzie trzeba.
    Na przykład - umieścić na blogu:

http://www.safeshare.tv/v/DQaCyJ87Dsw?b=02:25&e=03:36
Jak widać, w linku zawarty jest timing początku i końca wyciętego fragmentu (2:25 do 3:36).

"Neo: Can you fly that thing?

Trinity: Not yet."

czyli:

Neo: Umiesz tym latać?
Trinity: Jeszcze nie...

 

19:46, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 28 września 2009

GoogaWho.com to kolejny serwis z pomysłem na usprawnienie procesu wyszukiwania w sieci.
Mówiąc po ludzku - wyszukiwanie ma być szybsze i przyjemniejsze.

Wpisujemy jakiś próbny termin - łącząc przyjemne z pożytecznym wpisałem Marilyn Monroe - i klikamy Double Your Search!

Wyniki otrzymujemy w oknie podzielonym na dwie połowy - po lewej Google, po prawej - jedna z siedmiu wyszukiwarek: Yahoo!, Bing, Ask, InfoSpace, AltaVista, Lycos bądź Dogpile.


Jaki w tym sens?
Proste, widzimy jednocześnie wyniki w dwóch wyszukiwarkach, można coś znaleźć szybciej.
Łatwo też porównać która wyszukiwarka daje bardziej przydatne dla nas  wyniki, każdą z wyszukiwarek można  wyświetlić całostronicowo.

Oczywiście w wyszukiwarkach dostępne są wszystkie właściwe im funkcje; ja kliknąłem wyszukiwanie obrazów (oraz wideo - poniżej) - w przypadku tego hasła jest to najlepszy wybór.
Pary wyszukiwarek na ekranie można wybierać dowolnie spośród wyżej wymienionych, odpowiednie linki są nad każdą połówką okna.


Na stronie z wynikami też jest okienko do wpisywania szukanego terminu, ale z dwoma przyciskami:

  • Double Your Search! - wyświetli wyniki w podzielonym oknie,
  • Tabulizer -otworzy 8 zakładek przeglądarki, a na każdej - wyniki z innej przeglądarki.
    Wbrew pozorom, przy "normalnym" łączu jest to szybkie i wygodne. Aczkolwiek nie tak efektowne, jak podwójne okno.

Zwykły mashup, ale zręcznie zrobiony i przydatny.

Jest więcej książek na temat Marylin Monroe niż na temat drugiej wojny światowej. I jest pewna analogia między nimi. - Billy Wilder

niedziela, 27 września 2009

Krótki instruktaż typu "10 rzeczy, których nie powinieneś robić w..." - tym razem w kawiarence internetowej.

Korzystacie z kawiarenek? A więc - te 104 sekundy instruktażu mogą się przydać. Po niemiecku, ale język nie jest ważny...

Klip znalazłem na MakeUseOf.com - Geeky Fun: Latest Hilarious Picks

14:31, one.jack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 września 2009

OnlineVideoClock to... no co to może być, budzik oczywiście!

Dzisiaj mamy weekend, ale już pojutrze (trudno, walę prawdę między oczy...). tak, w poniedziałek trzeba iść do pracy/szkoły (to ja wolę do pracy...) i coś nas musi obudzić.

OnlineVideoClock jest wyjątkowo starannie zrobiony, a jego przydatność oceńcie sami.

  • Na górze widzimy aktualny czas, na dole ustawiamy czas alarmu.
  • Teraz pora na sygnał budzika, czyli dźwięk, który nas będzie budził.
    Szanuję swoje nerwy, więc mnie budzi "Sound of Silence" S&G, ale to już co kto lubi.
    Na dole ekranu mamy cztery guziki Our sugestions, czyli utwory proponowane przez twórców serwisu.
  • Chcemy coś innego? Klikamy youtube browser i mamy sprytną przeglądarkę zasobów muzycznych YouTube.
    A gdzie jak gdzie, ale w Tubie można trochę muzyki znaleźć.


  • W przeglądarce są różne Most viewed Top rated, ale jak ktoś potrzebuje rano np. Nirvany, to jest wyszukiwarka - teen spirita też znajdziemy...
  • Sygnał wybrany - to już tylko TEST żeby sprawdzić głośność "dzwonka", SET ALARM i idziemy spać.
    O wyznaczonej godzinie obudzi nas upragniony dźwięk.

Ja co prawda mam zwyczaj wyłączać komputer na noc, ale coraz więcej osób jest on line całą dobę, niektórzy nawet palenie rzucają za pośrednictwem Twittera...

Kto rano wstaje, ten sam sobie szkodzi...

15:30, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »
piątek, 25 września 2009

Fajny serwis dzisiaj widziałem...

Momenty były - wyczekiwania, czy się uda... Ale wszystko OK, więc dzielę się wrażeniami.

Clipgenerator to dzieło niemieckiej firmy Trivid GmbH.
Z naszych zdjęć (i filmów...) montujemy krótki filmik z muzyką i wrzucamy na YouTuba lub przesyłamy znajomym. Wybranym...

Sprawa prosta i przyjemna - wyjaśnię w kilku zdaniach:

  • Wybieramy muzykę. W zasadzie - muzykę i układ teledysku.
    Wybór - duży, każdy teledysk możemy obejrzeć, pod spodem jest podana liczba zdjęć, które możemy w teledysku zmieścić.

  • Potwierdzamy "terms of use" i wybieramy zdjęcia z naszego dysku (jpg, png, gif). Można też przesłać z serwisów Picasa, Flickr, Photobucket...
    A także z adresu URL lub ... kamery. Bo dołączyć można również filmik (do 20 MB).
    Niestety, nie miałem żadnego pod ręką, wrzuciłem tylko kilka zdjęć "kocich"...

  • Po drodze są proste opcje edycji, dodawania napisów, obracania...

  • ..i serwis generuje podgląd niskiej jakości.
    Trzeba na to poczekać kilkadziesiąt sekund do kilku minut.
  • Podoba się? No to jeszcze wybieramy format i podajemy nasz email - po kilku minutach dostajemy wiadomość, ze filmik gotowy.
  • I dystrybucja... Możemy filmik przesłać znajomym, ściągnąć na dysk lub wrzucić na TwąTubę - jeżeli oczywiście mamy tam konto.
    Wystarczy podać nasz nick, hasło, ewentualnie tytuł czy tagi, klikamy upload Clip i leci...
    Możemy za chwilę sprawdzić na naszym koncie w YouTube, czy już jest.

A dalej - wiadomo. Sława, pieniądze, zaszczyty... Normalka.

Bona fama divitiis est potior - Dobra sława lepsza niż bogactwo.

No i o to chodzi...

czwartek, 24 września 2009

Wyszukiwarka internetowa nie zawsze musi mieć surowy, "googlowy" wygląd.

Przykładem jest SpaceTime, wyszukiwarka korzystająca z technologii Flash dla przedstawienia wyników wyszukiwania w efektowny sposób.

Zwykle w takich przypadkach wpisuję jakieś znane nazwisko typu "Kubica" czy "Wimmer", ale uznałem, że SpaceTime przyjemniej będzie testować na haśle "Anna Mucha". Trzeba być elastycznym...

Inne tematy też wyglądaja przyjemnie:

Zmieniać obrazy możemy używając suwaka na dole strony, klawiszy strzałek lewo/prawo lub rolki myszy.
A wyszukiwanie - w czterech zakresach; "normalne" Google, obrazy, Wikipedia i YouTube.

Ad rationem pulchri sive decori concurrit et claritas et debita proportio - Do pojęcia piękna czyli tego, co się podoba, należy jasność i właściwa proporcja.

środa, 23 września 2009

Fast Flip to nowy pomysł dość znanej firmy Google Inc.

Google ma wiele pomysłów, kolejny serwis ułatwiający dostęp do aktualnych informacji nie jest sensacją, ale - jak to u "gugla" - jest dość użyteczny.
Chodzi po prostu o szybki przegląd informacji z interesującej nas dziedziny, który robimy tak, jakbyśmy szybko przerzucali (stąd ten flip...) strony gazet.

Skąd spochodzą informacje?

Obecnie lista źródeł liczy 39 pozycji (m. in. BBC News, Cosmopolitan, Elle, New York Times, Popular Mechanics, TechCrunch, Washington Post...) - Google tłumaczy, że na razie testuje Fast Flip z "niewielką liczbą" amerykańskich źródeł, ale można się spodziewać rozszerzenia listy źródeł i - ma się rozumieć - języków.

Przeglądanie jest rzeczywiście szybkie - newsy możemy wyszukiwać pod kątem popularności, tematyki, aktualnych tematów (Topics) oraz źródła.


Zestawy stron z newsami przerzucamy strzałkami po bokach ekranu.
Gdy coś nas zainteresuje, kliknięcie otwiera powiększony obraz fragmentu artykułu, a Read full story pozwala przeczytać full story właśnie.

Dodatkowo - możemy zaznaczyć, że news nam się spodobał, wysłać go e-mailem lub wrzucić do Twittera czy innego Facebooka.


W sumie - szybkie, kolorowe i zabawniejsze niż przeglądanie Google Readera... Aha, jest też wyszukiwarka; przecież to Google...

Właśnie przerzucam TechCrunch - proszę, nowe funkcje w TweetBoard, mam to przecież na blogu. Czego to się człowiek nie dowie o własnym blogu, przerzucając internetową prasę...

Praetermisi, sed non amisi - Pominąłem, lecz nie straciłem.

19:31, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 21 września 2009

Już samo pisanie o Twitterze jest w niektórych kręgach uważane za hardcore bądż ślepe wzorowanie się na zachodniej modzie, ale trudno - ilość osób uważających Twitter za pożyteczne narzędzie stale wzrasta.
Zabawne, że coraz więcej użytkowników korzysta z różnorodnych programów ładniejszych, wygodniejszych czy też zabawniejszych od oryginalnej strony Twitter.com.

Przyjrzyjmy się...


Twitscoop - klient Twittera dla intelektualistów, o czym świadczy już logo; ptaszek w okularkach.



Używam ostatnio tego serwisu jako wygodnego, szybkiego klienta Twittera.
Oprócz standardowych funkcji - Update, Reply, Retweet - ma kilka dodatków; skracanie adresów, chmurę tagów, automatyczne odświeżanie, "trendomierz"...



Wchodzę na Hot Trends i widzę - aha, Renault ma kłopoty. No proszę, a "w realu" ta wiadomość mi umknęła...

Quitter - klient dla hardkorowców

Quitter to coś zupełnie innego - desktopowy program o wielkości 43 kB, nie wymagający nawet instalacji (ale .NET Framework trzeba mieć), dość nietypowy. Ściągamy go z adresu http://getquitter.com/ , uruchamiamy Quitter.exe i czujemy się jak w połowie lat osiemdziesiątych.
Czadowo...


Uruchomienie jest proste, aczkolwiek ciekawe.
Po potwierdzeniu chęci uruchomienia i zgodzie na dostęp do naszego konta Twittera dostajemy w przeglądarce kod PIN, który wpisujemy do dosowego okienka i...


Quitter pozwala na większość twitterowych rzeczy - ponoć nawet na tworzenie grup; będę musiał spróbować...

Vetustas semper pro lege habetur - Dawną tradycję uważa się zawsze za prawo.

22:30, one.jack , Twitter
Link Komentarze (3) »
niedziela, 20 września 2009

Dobre, nie?

A nie jest to osadzony w blogu fragment filmiku, tylko obrazek w formacie GIF (fakt, że osadzony - ale tak jest wygodniej).

Serwis GifSoup pozwala fragment (do 10 sekund) dowolnego filmu, znalezionego na YouTube, zapisać w postaci pliku graficznego - właśnie GIF.

Taaak, wampiry są ekspresyjne, ale spróbujmy na blondynce (też dość ekspresyjnej...).

  • znajdujemy na YouTube odpowiedni klip i wyszukujemy kilkusekundowy fragment
  • na stronie GifSoup.com wklejamy adres klipu w okienko,

Na stronie serwisu znajdziemy wiele przykładów wykonanych z jego pomocą GIF-ów, na wypadek, gdybyśmy sami nie mieli pomysłu...

  • po chwili możemy obejrzeć wybrany klip, dodać kategorię, tytuł i - najważniejsze - podać, który fragment chcemy mieć. Podajemy chronometraż, czyli czas od-do.

  • jest dobrze - pojawia się podgląd wybranego fragmentu. Klikamy Finish,

  • gotowe - możemy ściągnąć plik w formacie GIF na dysk (do wyboru 3 wielkości), mamy też link, kod do zagnieżdżenia.
    Jest OK.

Some like it hot - chociaż to z zupełnie innego filmu z blondynką...

22:30, one.jack , Grafika
Link Komentarze (4) »
sobota, 19 września 2009

Opera 10 jest na pewno udanym produktem, o czym zresztą świadczy wzrastająca liczba użytkowników.
"10" - zgodnie ze stosowaną od lat filozofią norweskiej firmy -  ma na pokładzie większość przydatnych funkcji, które np. do Firefoksa trzeba dokładać (a potem zastanawiać się, czy będą działały z następną wersją).

Jedna z przydatnych funkcji to synchronizacja zakładek (i nie tylko...), dostępna od 2 lat (ale Opera wtedy była tak niedostosowana do rzeczywistości, że ją odinstalowałem), obecnie dopracowana i rzeczywiście wygodna.
Uruchomienie funkcji - proste. Z menu Opery wybieramy Plik/Synchronizuj Operę..., zakładamy konto w portalu My Opera i dane lecą na serwer.



Gdy uruchamiamy Operę, wybrane dane (bo możemy wybrać np. tylko synchronizację notatek) są automatycznie synchronizowane.

Co zyskujemy?

  • Korzystamy np. z 3 komputerów.
    Na wszystkich instalujemy Operę, logujemy się (jednorazowo) i od tego momentu na wszystkich komputerach mamy takie same Zakładki,  szybkie wybieranie, pasek osobisty, notatki, historię wpisanych adresów i ustawienia wyszukiwania.
  • Do tego mamy aktualną kopię zakładek i notatek na serwerze, oczywiście dostępną tylko dla nas. I konto w My Opera - możemy pisać blog...

Synchronizacja działa też z Mini Operą.

Dokładny opis działania zamieściłem tutaj.

21:34, one.jack
Link Komentarze (17) »
 
1 , 2 , 3