Blog będę się starał pisać z pozycji 50-latka i dla osób, które są zainteresowane internetem,ale gramatyki uczyły się z elementarza, a nie z gadu-gadu, a pierwsze rysunki robiły kredkami zamiast GIMP-em.
wtorek, 30 września 2008

Encalc

Dzisiaj żadnych śpiewów, strzelanek czy rapujących wyszukiwarek.

Rok szkolny w pełni, studenci też zaczynają zajęcia, gracze giełdowi na świecie mają od kilku tygodni zajęcia typu "oblicz kąt pomiędzy wykresem kursu Twoich akcji a poziomem" - więc z poczucia obowiązku coś dla tej ważnej grupy ludzi.

Encalc - kalkulator naukowy, wygląda prosto ale możliwości ma duże.
Zwykłe działania, obliczenia ze zmiennymi, przeliczanie różnych jednostek...
Jest proste FAQ, można też kliknąć Random example.


Co ciekawe, w okno można wpisać zadania typu:

2 cm + 3 meters expressed in feet

odpowiedź to = 9.908 feet.

A rezultat można podać czy przesłać jako URL.

Mocna rzecz.

poniedziałek, 29 września 2008

YotifySerwis nowy i pomysłowy - a więc ciekawy.

O co chodzi?
Proste.
Szukamy informacji - a więc nie biegamy po sieci machając kursorem, tylko wysyłamy zwiadowców (scouts).
Każemy im czegoś szukać i send - a za godzinę masz być z raportem.
My sobie przez ten czas postrze... to jest, chciałem powiedzieć - spostrzeżenia ważne poczynimy. Przy kawie. 

Jak to zrobić?
Wchodzimy na Yotify.com - serwis w fazie beta, podobno trzeba czekać dobę na zaproszenie...

Nie wierzcie temu - podajemy kilka danych, ustawiamy czas GMT+2, ZIP Code możemy nie wypełniać - serwis nie jest drobiazgowy - dostajemy e-mailem link i już jesteśmy na pełnych prawach.

Teraz czas na wysłanie zwiadowców.

Serwis ma przygotowanych szereg... hm... schematów.
Na przykład - chcemy szukać w blogach o tematyce WEB. Ok.
Wchodzimy na News & Blogs, wybieramy temat Web Technology, serwis i słowa kluczowe - np. Yotify.
Potem wydajemy scoutowi rozkazy, jak często ma raportować i... send.
Raport dostaniemy mailem.

Ciekawe są inne dziedziny. Na przykład - szukamy aparatu cyfrowego. Lustrzanka by się przydała, matryca z 10 mln...

Wybieramy:

  • Shopping
  • digital cameras
  • nikon d80
podane są ceny (w USA...) - 599$. Trochę taniej niż u nas, ale...
Żądamy raportu, gdy cena spadnie np. do 500$ i wysyłamy zwiadowcę...
Poczekamy sobie na raport kombinując, jak by tu przekonać żonę że gdzie jak gdzie, ale na zdjęciach z Nikona będzie wyglądać bosko...


W każdej chwili możemy sprawdzić, ilu mamy zwiadowców i jakie mają rozkazy.
A także - "wyłączyć" lub "włączyć każdego zwiadowcę - a ich ilość nie jest ponoć ograniczona. Tyle, że skrzynkę nam zasypią...

A jak gościu coś znajdzie - przyśle raport. Na próbę kazałem znaleźć coś o Yotify.
W wyznaczonym terminie zaraportował:

 

Wiadomość zawiera link do Webware - możemy przeczytać w oryginale

Dopiero zacząłem się bawić - serwis jest pomysłowy.
Ma też funkcje "społecznościowe" - możemy zapraszać znajomych, pożyczać im i od nich zwiadowców (handel ludźmi?!), a także przyjrzeć się zwiadowcom (publicznym) innych użytkowników.

Pod Shortcuts są pewne wstępnie przygotowane funkcje - szukanie w freendfeet  i LinkedIn, aukcje, Events, obserwacja konkretnego blogu, RSS...
A wszędzie wstępnie przygotowane akcje - tylko wpisać adres, akcję czy pytanie i zwiadowca do akcji, a my przy pi... przypilnujemy raportów i rozliczymy gości.  

Jest też bardzo ciekawa funkcja... Hm, no tak, ale zgodnie z notką PROBLEM z soboty i głosami kochanych czytelników mam się streszczać. 

No to gotowe - zwiadowcy wysłani (szukają Porsche za 1000$, mało używanego), ja kończę i zapraszam na film:


Yotify Video Tour from Yotify Blog on Vimeo.

 

 

 

22:34, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »
niedziela, 28 września 2008

Stali czytelnicy wiedzą, że w niedzielę unikam poważnych tematów (tak samo jak w inne dni...).
Dzisiaj jednak poruszymy problemy związane - mówiąc w uproszczeniu - z modyfikacją i osadzeniem mapy bitowej oraz interaktywnym sterowaniem zmiany położenia tejże bitmapy - a wszystko we flashu.

Pictogame to serwis z grami w technologii flash.

Duży serwis.
Możemy przebierać w setkach gier, podzielonych na kategorie, codziennie dochodzą nowe gry. Zainteresowani mogą skorzystać z RSS i otrzymywać informacje o nowościach na bieżąco.

Prawdę mówiąc nie buszowałem zbyt długo po katalogu gier, ponieważ zainteresowała mnie jedna z opcji - własna gra. Możemy zrobić własną grę, a dokładnie - mamy wpływ na jej oprawę plastyczną.

Konkrety:

  • Mamy do wyboru około 30 gier, w których możemy "wkleić" zdjęcie - twarz swoją lub... lub kogoś innego...
    A gry są różne -  od puzzli i śpiewających dinozaurów, aż do strzelanek i walk różnego typu.

  • Plik graficzny może być w formacie .jpg, .tif  lub .png. Najlepiej - sama twarz, na ciemnym tle.

  • Po przesłaniu grafiki musimy ją odpowiednio dopasować - można zmieniać wielkość, przesuwać oraz ustawiać granice obszaru wklejania. Wymaga to pewnej staranności, ale jest raczej proste.

Najpierw wkleiłem zdjęcie do My Arm Fight i potrenowałem zmagania "na rękę"

a następnie stwierdziłem, że moje zdjęcie najlepiej pasuje do strzelanki.

Efekt - poniżej. 

Naszą grą możemy się pochwalić w serwisach typu MySpace, FaceBook, Orkut, wstawić na własną stronę, do bloga czy wysłać link do przyjaciół.

14:32, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »
sobota, 27 września 2008

Sobota - posłuchamy muzyki.

MixTube nam to umożliwi.

Prawdę mówiąc nie byłem pewien, czy o MixTube już nie pisałem - serwis nie jest zbyt odkrywczy - wybieramy składankę utworów lub tworzymy własną i słuchamy.

I tu przydała się MOJA WŁASNA WYSZUKIWARKA (o, Caps Lock mi się wcisnął... :-)) Jack_engine. Przypominam, przeszukuje mój blog i Poradnik Internauty - jak ją zrobić w kilka minut, pisałem tutaj.
Sprawdziłem, o MixTube nie pisałem, Poradnik InterWimmera też nie - no to zielone światło - lecimy.

O co chodzi?
Wybieramy muzykę do słuchania - cudzą składankę utworów lub tworzymy własną
- i słuchamy.

W serwisie wykorzystano muzykę z YouTube, YouTube Javascript API oraz kod źródłowy z Opentape (no tak, Opentape.fm - dlatego powstaje tyle podobnych serwisów. I dobrze, że powstają :-)).

Jak korzystać z MixTube?
Proste - mamy okienko...
Nie, stop - tym razem nie musimy nawet niczego wpisywać. Na stronie głównej serwisu widzimy kolorowe prostokąty - to gotowe "playlisty", najczęściej słuchane oraz ostatnio dodane.

Wystarczy kliknąć np. Rock Top 10 Songs - mamy na ekranie listę 10 "topów".
Klikamy i mamy satysfakcję słuchając Rolling Stones czy wdrapując się po schodach do nieba z Led Zeppelin.
A na dole leci sobie clip z YouTube - w małym okienku.
Jednym kliknięciem możemy otworzyć oryginalny YouTube.

Składanka fajna ale dwa utwory do wymiany? No problem - składanki można edytować, zmieniając tytuł, kolor i poszczególne utwory.
Dla minimalnie bardziej ambitnych - można tworzyć własne składanki. Tyle że za pośrednictwem YouTube - wklejamy kod z YT lub korzystamy z własnego konta w tym serwisie (Add By User).

A jak założyć konto w MixTube?
Taka opcja nie jest przewidziana. Po co?

 

 

Problem jest następujący

Tematów dużo, są nowe, już atrakcyjne serwisy w fazie beta - pomysłowe i rozbudowane.
Są "stare" (2 - 3 lata), popularne serwisy, o których mało wiemy.

Poznanie i opisanie takiego serwisu zajmuje kilka godzin - ale to mój problem...

Wasz problem to przeczytanie
w związku z tym mam pytanie
odpowiedzcie mi na nie
(kurcze, jaka "częstochowa"...no nie?)

?

czy chcecie czytać duże opisy dużych serwisów, czy wolicie krótkie notatki o ciekawostkach (tak jak wpis powyżej o MixTube?).

Wasze zdanie wezmę oczywiście pod uwagę pisząc ten blog.

Nagród rzeczowych nie przewiduję - ale osoby które wyrażą swoje zdanie mają u mnie duży plus.

Dopisane 22.50

Jak na razie - wnioski ciekawe (patrz: komentarze), częściowo zbieżne z moimi.

Większość czytelników uważa, że najlepszy jest w miarę krótki opis nowości - w tym polskich. Duży opis dopuszczalny - od czasu do czasu.
W miarę się już do tego stosuję, ale bez wątpienia można rzecz dopracować.
Tylko czy ja muszę być perfekcyjny? ;-) 

Ok., przemyślę to - mam pewne pomysły. I oczywiście czekam na dalsze uwagi! 

 Dopisane trochę później...

Dzięki za opinie - na szczęście są dość zbieżne z moimi odczuciami. Jak wspominałem - mam pewne pomysły, ale czas leci tak szybko, że większe zmiany pewnie wejdą w zakres "postanowień noworocznych".

Zresztą - co będę zmieniał?! Czytają mnie nawet we Francji... Mówi po polsku, fotografuje Indie japońskim aparatem a blog pisze na amerykańskim Macu (nawet to można wybaczyć, bo lubi "Bombonierkę"). Fajne zdjęcia - polecam


16:42, one.jack
Link Komentarze (10) »
piątek, 26 września 2008

Ostatnio tak jakoś znowu zainteresowały mnie wyszukiwarki...

Spific to akurat temat na piątek - kolorowa i w miarę prosta. A na dole strony - filmik z pokazem możliwości.


Filmik ma opcję "send to a friend" oraz pobrania kodu do zagnieżdżenia - no, takie ułatwienia dla blogerów to ja lubię... Sympatyczna stronka. Mam coś jeszcze pisać?

OK. Zobaczmy na przykładzie. Szukamy terminu tiger.

  • wybieramy zakres poszukiwań - do wyboru 24 zakresy.
    Np. wybierzmy Encyclopedias - po prawej stronie okna wyszukiwarki pojawią się logo Wikipedii, Britanniki, Encarty...
  • wpisujemy tiger i czytamy hasła encyklopedyczne: Panthera tigris, Mac OS X v10.4 "Tiger", Tiger, largest member of the cat family and the only wild cat with striped fur... Dodatkowo - na górze mamy sześć źródeł encyklopedycznych do wyboru - możemy wyświetlić np. tylko wyniki z Wikipedii,
  • Jeżeli wybierzemy zakres Celebrity search - poczytamy głównie o Tiger Woodsie. Wybieramy zakres Cooking - okazuje się, żę potraw z tygrysa jest mało, ale np. na Cooks.com znajdziemy Tiger Butter i Tiger Shrimp...

Serwis kolorowy i przyjazny, zbudowany na silniku Google.

Oczywiście takie wyniki wyszukiwania można uzyskać używając Google i odpowiednio konstruując zapytania, ale na Spific.com robi się to przyjemniej.

czwartek, 25 września 2008

Dość popularnej ostatnio firmie Google stuknęło 10 lat. Kiedy - dokładnie nie wiadomo, niektórzy pisali o tym miesiąc temu. Google dopiero teraz potwierdziło rocznicę, dostępna jest urodzinowa stronka - Oś czasu Google.

Pierwsze wydarzenie - Kiedy Larry poznał Sergey'a. Całość ładna, po polsku i "klikalna".

Polecam - i życzę 100 lat!

A na deser - Projekt 10^100 (czyli 10 do potęgi 100):
Projekt 10^100 ma na celu zebranie pomysłów na zmianę świata, która pomogłaby jak największej liczbie ludzi.

Więcej - na oficjalnej stronie PROJEKTU 10^100

21:20, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »

Pleasenotify.me

Co to jest?

W helpie jest nawet "task management app" - w rzeczywistości to prosty ale sprawny "powiadamiacz" o zadaniach do wykonania. Powiadamia nie nas, ale kogoś, komu wyznaczamy zadanie.

Jak tego użyć?

Proste - mamy okienko... hm...nie jest dobrze, mamy trzy okienka plus jakąś listę, ale spróbujmy:

  • Assignee's email - wpisujemy adres e-mail osoby, której chcemy przypomnieć o zrobieniu czegoś,
  • Description of task - wpisujemy zadanie (np. obiecałeś przygotować i przesłać mi...),
  • Your email - wpisujemy "our e-mail",
  • z rozwijanej listy wybieramy czas, jaki dajemy na wykonanie zadania,
  • Send - naciskamy.

Jak to działa?

  • osoba, której przypominamy o zadaniu, otrzymuje e-mail z powiadomieniem o sprawie i terminie wykonania,
  • w e-mailu jest link - kliknięcie powiadomi nas, że zadanie zostało wykonane, dostaniemy powiadomienie:

    mojemail@gmail.com has marked as complete a task you sent him on September 25, 2008.
    The task was originally due on September 25, 2008.

  • jeżeli link nie zostanie kliknięty (kolega ma zadanie w du...żej pogardzie...), serwis będzie przypominał codziennie śląc e-maile do niego i do nas - aż minie termin.
    Możemy wtedy zdjąć białe rękawiczki i pomyśleć o innych środkach nacisku.

Niepotrzebne? No nie wiem. Mam akurat sprawę do osoby, która działa w trochę innej czasoprzestrzeni - zaraz wypróbuję ten serwis w warunkach bojowych.
Jest tylko jeden kłopot - przy próbach okazało się, że powiadomienie na Gmail doszło, natomiast wiadomość na Pocztę Onetu została rozpoznana jako spam i musiałem ją wyciągać z kosza.
Sprawdźmy... aha, "moja" osoba ma adres firmowy - to ma pecha, firmy mają słabe filtry antyspamowe...

Dopisane 2 godziny później:

muu.sk - patrz komentarz do tego wpisu - podobny temat. Bardziej kolorowe, ładne, bardziej rozbudowane i polskie. Tyle, że nie takie proste - wchodzimy, zakładamy konto, odbieramy e-maila, jeszcze raz wchodzimy, logujemy się...
Z tym, że jak już przez to przebrniemy, możemy założyć wypożyczalnię - mamy listę przedmiotów, listę znajomych oraz przypomnienia co i komu lub od kogo.

Szacunek dla wykonania, ale czy serwis się przyjmie? Życzę powodzenia.

 

 

19:34, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »

Navigaya - nie wiem co to jest, ale efektowne...

Takie było pierwsze wrażenie - potem ja, stary praktyk internetu, oczywiście... bez problemów...jeszcze jeden serwis...już takich wiele widziałem... blebleble...itd.


Nie - stwierdziłem, że trzeba to obejrzeć i opisać - Navigaya jest na tyle efektowna, że musi to być coś fajnego.

Czasem przychodzi rozczarowanie - bo serwis okazuje się tylko wersją demo albo pokazem możliwości - ale w tym przypadku jest OK.

Ale co to jest?
Połączenie wyszukiwarki ze stroną startową, z licznymi ustawieniami dającymi nam ad hoc dostęp do różnorodnych usług i miejsc
.

Wchodzimy na Navigaya.com - gra muzyka, w tle leci jakiś filmik, a przed oczami - niewątpliwie flashowy, efektowny interfejs.
Wybieramy scope information i na ekranie pojawiają się aktualne informacje - 12 kanałów tematycznych.

Klikamy kanał cinema - otwiera się okno z podziałem na źródła wiadomości i kategorie, pod spodem - trailery.



No proszę, nie wiedziałem, że kręcą film Max Payne - premiera w USA za miesiąc (dla wielbicieli HTML-only - Max Payne to bardzo dobra, "kultowa" gra).
Wystarczy kliknąć i obejrzymy trailer w małym okienku, lub większym, flash chodzi płynnie, kiedy zamykamy okienko zauważamy, że w tle znowu leci teledysk - na czas trailera został zatrzymany. Miodzio.
Kursor w górę na menu- pojawia się pionowe menu, z którego również możemy wybrać kanał wiadomości.

Lewy górny róg - wyszukiwarka muzyki.
Wpisuję Cohen - jest lista teledysków, a na dole - playlista. No tak - czyli mamy wpływ na "podkład muzyczny" przy korzystaniu z serwisu. 
Klikamy na teledysk i w tle leci Cohen. Przeciągając teledyski na ścieżkę tworzymy własne playlisty.

Gdzieś czytałem, że Navigaya to wyszukiwarka...
Wyszukajmy tą wyszukiwarkę - kursor na środek ekranu, jest okienko. A obok strzałka - rozwija się lista wyszukiwarek - 11 do wyboru, każdą można niezależnie włączyć do wyszukiwań.



Proszę, jest Google, Yahoo, Wikipedia, ale i Cuil - nieźle...
Naciskamy search i leci multiwyszukiwanie w wybranych "search engine" - wyniki w oddzielnych oknach - wygodne. Każde okno możemy oczywiście powiększyć.



To nie wszystko - mamy jeszcze ponad 20 okienek na dole ekranu. A tam - różności.


Serwisy filmowe, muzyczne, społecznościowe (Myspace, Facebook i sześć innych), poczta (Yahoo!, GMail ect.) mapy (4 serwisy), pogoda, informacje.
Playlista - a tam szereg list przygotowanych przez innych użytkowników, do wyboru i koloru. Dosłownie - co wybierzemy, będzie nam grało i pokazywało się w tle serwisu.
Magazyny, dokumenty (tylko ZOHO?), zdjęcia (dostęp do 4 dużych serwisów)...

Dużo tego - chociaż poziom trochę nierówny.
Chciałem właśnie pomarudzić, ale trafiłem na games, a tam m. in. - flashowe szachy.

Ładne, trzeba obejrzeć. A do serwisu Navigaya warto chyba wracać...

 

środa, 24 września 2008

Od dzisiaj możemy korzystać z kolejnej usługi Google w polskiej wersji językowej - Google News.

Jeszcze jeden agregator wiadomości - czemu o tym piszę? Bo to Google! Gigant w zakresie wyszukiwania informacji.Warto sprawdzić, czy informacje Google News będą nam odpowiadać.

Strona z wiadomościami - jak to u Google - ładuje się szybko, nie jest zapełniona grafiką i przelatującymi znienacka flashami zasłaniającymi cały ekran, można ją w pewnym stopniu spersonalizować.

Wiadomości są dobierane według specjalnego algorytmu, ponoć dopracowanego - sprawdzimy.

A jak nas znudzą wiadomości z naszego kręgu - możemy sobie przeczytać newsy np. na Namibii - New Era pisze o problemach Air Namibia oraz o sierotach i dzieciach specjalnej troski.  

Obszernie o Google News pisze m. in. Dziennik Internautów.

 
1 , 2 , 3 , 4