Blog będę się starał pisać z pozycji 50-latka i dla osób, które są zainteresowane internetem,ale gramatyki uczyły się z elementarza, a nie z gadu-gadu, a pierwsze rysunki robiły kredkami zamiast GIMP-em.
poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Twitter - wiadomo, amerykański wynalazek, prawdziwy Polak wie, że to tylko moda z Zachodu.

Podobnie jak prawdziwy Arab - wiadomo, oni są obrzydliwie bogaci, ale telewizji czy internetu to  właściwie nie używają -  zakazane. No, chyba że po kryjomu. Poza tym - nie chcą naszych stoczni - ale to chyba normalne?

A świstak - wiadomo - zawija w sreberka...

To wszystko wiemy z mediów. Ale - jako człowiek ciekawy świata i przekorny - zajrzałem na StartUpArabia.com (tak! jest taki serwis, całkiem ciekawy) i co się okazało?

Wielu Arabów używa rodzimego serwisu WatWet.com -  funkcjonalnie zbliżonego do Twittera.

Ponieważ interfejs jest również w wersji angielskiej, jako człowiek cie... aha, to już było....
No więc - założyłem konto w serwisie.

Zero problemów, a WatWet całkiem przyjemny - ma wbudowane skracanie linków, dodawanie zdjęć, powiązania z Facebook, prostą instrukcję...

Co ciekawe - po przełączeniu interfejsu na arabski widzimy jakby lustrzane odbicie i piszemy od prawej do lewej.

Właśnie - jak wynika z artykułu na StartUpArabia.com, wielu Arabów nadal używa Twittera, bo jest jednak nieco bardziej popularny w świecie niż Watwet, tyle, że klną na anglojęzyczny interfejs, a głównie na niewygodne pisanie z lewej do prawej.

Dla nich powstał Artwitter - arabski interfejs, korzystający z API Twittera.



Całkiem ładny... Mimo, że to ponoć wczesna beta.

Inter homines nonne et simillimis formis dispares mores et moribus figura dissimilis? - Czyż wśród ludzi przy najbardziej podobnym wyglądzie nie ma różnych obyczajów, a przy jednakich obyczajach różnego wyglądu?


20:53, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (6) »
niedziela, 30 sierpnia 2009

Dla kochanych czytelników - coś rozrywkowego na niedzielę.

Na stronie  Starz Bunnies znajdziemy dziesiątki fimików - animacji w formacie Flash.
Tytuły jakby znane - tak, to najpopularniejsze filmy kinowe w postaci kilkudziesięciosekundowych streszczeń i z nieco inną obsadą.

Filmy podzielone są na kanały tematyczne...
Ale szkoda czasu na opisy, to wszystko sami możecie sprawdzić, najważniejsze, że transkrypcja jest naprawdę zabawna.
Oglądając 30 sekundowe skróty takich przebojów, jak Szczęki, Park Jurajski, Bond, Wojny Gwiezdne, Terminator, Pulp Fiction... z oryginalnymi fragmentami dialogów i muzyką dobrze się bawiłem.

Wszystkie animacje są dziełem Jennifer Shiman - podobno zaczęła rysować takie scenki w 1976 roku. Piszę "podobno", bo Jennifer nie jest osobą wiekową, ma 39 lat.
Filmy są rysowane ręcznie na papierze, potem przy pomocy produktów Adobe (Photoshop, Streamline) uzyskują ostateczny wygląd.

W serwisie nie znalazłem zastrzeżeń dotyczących publikacji, dostępne są natomiast kody do zagnieżdżenia filmu na stronie, pozwoliłem sobie więc zamieścić jeden filmik:


13:15, one.jack
Link Dodaj komentarz »

Leniwa niedziela .
Na ambitne serwisy społecznościow, wyszukiwarki "real time" czy ustrojstwa obliczające i przydzielające wagi otrzymanym e-mailom (Gist czeka w kolejce...) przyjdzie czas w tygdniu - dzisiaj temat "na luzie".

YouTubeDoubler to oryginalny serwisik, pozwalający nam na jednej karcie przeglądarki puścić dwa filmy z YouTube.

Wystarczy w okienka wkleić adresy dwóch wybranych filmów z YouTube i kliknąć Double up!

Jak na obrazku poniżej - w jednym okienku River Dance, w drugim - roboty Sony też dance.

W serwisie znajdziemy przygotowane "podwójne" zestawy atrakcyjnych klipów, w zakładkach Favorites i 49 Top - wystarczy kliknąć i leci... Oczywiście każdy klip możemy otworzyć w oryginalnej Tubie.

Po co komu taki serwis?
Hm, można porównać symultanicznie dwa różne filmy... no dobrze, tak naprawdę nie wiem, po co, ale: 1. na pewno komuś się przyda, 2. mnie już się przydał, 3. zawsze można się pobawić czymś ciekawym.

Omne simile claudicat - Każde porównanie kuleje.

 

11:45, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (1) »
sobota, 29 sierpnia 2009

Fun Photo Box to serwis do robienia fotomontaży w stylu: nasza szlachetna podobizna na ulicznym plakacie lub okładce magazynu  Time.

Wyróżnia się jakością przygotowanych szablonów - są nawet animowane obrazy w formacie GIF.


Create gif animations with your photos on FunPhotoBox.com

Sprawa jest prosta:

  • wybieramy jeden z ponad 100 efektów/szablonów,
  • przesyłamy z dysku zdjęcie - w zależności od szablonu trzeba je będzie wykadrować, przeciągając myszą zaznaczenie.
    Druga możliwośc - podajemy adres sieciowy zdjęcia (np. z Flickr).
  • oglądamy gotowy efekt.

Create funny pictures with your photos on FunPhotoBox.com
Photo fun with FunPhotoBox.com

Można przetestować kilka efektów na tym samym przesłanym zdjęciu.

A gotowe dzieło?
Ściągamy na dysk albo kopiujemy kod z serwisu i publikujemy na blogu, stronie, w różnych serwisach, przesyłamy e-mailem, drukujemy i wieszamy na ścianie, ustawiamy jako tapetę...
Możliwości jest wiele.


Create gif animations with your photos on FunPhotoBox.com

A efekty - jak widać - kolorowe i różnorodne.


Create fake magazine covers with your photos on FunPhotoBox.com

 

Praeclara est aequabilitas in omni vita et idem semper vultus - Chwalebna jest w całym życiu równowaga i zawsze to samo oblicze.

 

15:57, one.jack , Grafika
Link Komentarze (3) »
piątek, 28 sierpnia 2009

Dzisiaj coś muzycznego-interaktywnego, łatwo nie będzie...

Salsa Beat Machine jest prostym serwisem grającym salsę - no wiecie, salsa,  taki taniec latyno-amerykański o pochodzeniu karaibskim, muzyka to głównie fortepian i przeszkadzajki...

Stronka wgrywa się chwilę i zaczyna grać.

Po co nam to?

A) Do zabawy.
Poszczególne instrumenty możemy dodawać lub wyłączać: do dyspozycji jest 10 instrumentów (fortepian, bas, syntetyczny bas, różne konga, bongosy i inne marakasy...dobre, następnego kota nazwę Bongos...) i instruktor, liczący do rytmu - ma to zapewne ułatwić naukę tańca.
Kliknięcie w dany instrument pozwala zmienić jego ustawienia. W prostych przeszkadzajkach do dyspozycji jest tylko regulacja głośności, ale np. syntetyczny bas ma już więcej opcji.
Podobnie fortepian - zmiana ustawień zmienia rytm całości.



Do tego - możemy zmieniać tonację i prędkość utworu.
Tak czy inaczej - melodia jest zapętlona i otoczenie długo nie wytrzyma naszych eksperymentów.
Cenna wskazówka - zatrzymamy muzykę klikając w ikonkę głośnika. (Uwaga: ta wskazówka może uratować nasze życie...)

B) Do nauki salsy.

Serwis gra według naszych wymagań, do tego - można obejrzeć podstawowe kroki, a więc do nauki - jak znalazł.


Nie jestem co prawda fachowcem, ale poleciłem Salsa Beat Machine twittero-znajomej, miłośniczce salsy.

Osoby ambitne lub  wybierające się na jakieś imprezy gdzie warto błysnąć  tanecznym kunsztem zapraszam na polecany przez nią kanał YouTube Salsa KN .

Muzyka to przyjemność, jakiej dusza ludzka doświadcza przez liczenie, nie zdając sobie sprawy, że ma do czynienia z liczeniem.
Kto to mógł powiedzieć? Wiadomo, matematyk,
Gottfried Wilhelm Leibniz

18:12, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (4) »
czwartek, 27 sierpnia 2009

ABCyoutube to naprawdę prosty sposób nagrania filmu z YouTube na dysk. Takie ABC: nie wchodzimy na żadne strony downloaderów, nie ustawiamy bitratów...
A więc:

A) Znaleźliśmy na YouTube fajny klip - Goran Bregowicz reklamuje radziecki sprzęt z gatunku artykułów metalowych.

Na górze przeglądarki jest okienko z adresem tej strony - przed frazą "...youtube" dopisujemy trzy literki: "abc" i naciskamy Enter.


B) Przeszliśmy na stronę serwisu ABC... Możemy jeszcze raz posłuchać Gorana kub ściągnąć klip. 
Wybieramy format, w jakim chcemy zapisać filmik na dysku komputera - do wyboru .MP4, .MP3, .3GP i .FLV.


C) Klikamy Save i film w wybranym formacie jest ściągany i zapisywany na dysku.

Opisywałem kilka serwisów do pobierania filmów z TwejTuby, ale ten jest rzeczywiście pomysłowy. Inne są dobre, ale nie pamiętam ich adresów; to, że trzeba dopisać "abc", raczej łatwo zapamiętać.

Inne ciekawostki?
Możemy ściągać klipy "tradycyjnie", wklejając adres strony w okno serwisu, a także nagrywać filmy z Facebook i Myspace. 


Twórcy obiecują następne formaty zapisu (wav, avi, wmv, mov, mpg, mpeg, dat and ... coming soon).

Na koniec - tradycyjnie wklejony klip:


Assignatum a natura locum tuere. quaeris quis hic sit locus? - viri - Broń posterunku, który wyznaczyła ci Natura! Pytasz, jaki to posterunek. - Prawdziwego męża.
To Seneka, łebski facet. Ładnie brzmi - zrobię z tego motto...

 

21:18, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (6) »
środa, 26 sierpnia 2009

Lazyfeed - udostępniony wczoraj serwis, taki "Google Reader dla leniwych" jak to się pisze.

Zasada działania jest nieco inna, ale fakt - serwis ma wyszukać świeże wiadomości na interesujące nas tematy.
W Readerze trzeba zaabonować szereg kanałów i pracowicie je czytać lub użyć wyszukiwarki, Lazyfeed natomiast sam wyszuka ciekawe newsy, przeglądając za nas 100 tys. miejsc.

Nie, nie muszą to być kolejne rewelacje na temat dzieł Apple czy Microsoft - możemy szukać plotek o Britney S., jeżeli akurat to nas pasjonuje.

Założenie konta zajmuje 15 sekund, potem widzimy Hot Topics - czyli co jest aktualnie "na topie" w internecie.

Jak widać, najwięcej się mówi o śmierci senatora Edwarda Kennedy, można kliknąć któryś tag i przejrzeć artykuły. Poza tym - iPhone, Jay-z, Batman...
Każdą czytaną notatką z rewelacjami można uszczęśliwić kolegów np. za pośrednictwem Twittera.

A jak poinformować Lazyfeed, co nas ciekawi?

Po pierwsze - jest wyszukiwarka.
Wpisujemy szukany termin i przeglądamy znalezione artykuły - widzimy tytuł i 2-3 zdania, możemy oczywiście przeczytać więcej lub odwiedzić stronę źródłową.

Po drugie - możemy zasygnalizować nasze zainteresowania korzystając z naszych kont w serwisach: Twitter, Flickr, Delicious i ... blogów. Na przykład - własnego bloga - ostatecznie piszemy o tym, co nas interesuje...

Klikamy Connect a site, w Twitterze np. podajemy nazwę użytkownika, a Lazyfeed sprawdza, jakich tagów używaliśmy (np. #music) i podsuwa podobne tematy.
Podobnie w Delicious - rzeczywiście jakiś serwis z Ajaxem w tytule wrzuciłem do Delicious...

Po trzecie - gdy coś nas zainteresuje, klikamy Save przy danej wiadomości i temat przeskakuje na lewy panel - Lazyfeed sobie zapamięta i będzie szukał newsów.

Można też po prostu "surfować" - wyszukujemy jakiś temat, Lazyfeed podsuwa podobne tematycznie tagi, klikamy, przeglądamy, czas mija...

Ciekawe i proste w użyciu - Googlee Reader obrósł w wiele dodatkowych funkcji, a nie każdy ma ochotę bawić się w geeka.

Nie wiem tylko, czemu serwis zwraca się do mnie Lazy Jacek...

Franz: Dlaczego? Powiem ci dlaczego... bo nie podobają mi się newsy w telewizji... i wiesz, myślę, że to jest twoja wina... Psy II: Ostatnia krew.


http://farm3.static.flickr.com/2557/3860109606_e4e2b2d1d7_o.jpg
21:53, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »
wtorek, 25 sierpnia 2009

Dodekaedr to po polsku dwunastościan foremny; szkoła niedługo się zaczyna, warto pewne pojęcia sobie przypomnieć. Po angielsku - dodecahedron to dwunastościan.

Ok, w Wikipedii dwunastościan efektownie się kręci, a my możemy zrobić sobie efektowny przestrzenny kalendarz.


Jak to zrobić?

W trzech krokach:

  1. Na stronie http://www.ii.uib.no/~arntzen/kalender/ wybieramy sobie:
    - typ bryły (dwunastościan foremny, lub też o ściankach złożonych z rombów),
    - rok - na przykład 2010,
    - język - jest polski!
    - dzień rozpoczynający tydzień,
    - format pliku - PDF lub PostScript
    i klikamy Download.
  2. Drukujemy ściągnięty szablon - dobrze jest użyć trochę grubszego papieru (100-120 g/m²), chociaż ja wydrukowałem na zwykłym.
  3. Najtrudniejszy etap - wycinamy i sklejamy, albo szukamy ochotnika do złożenia dwunastościanu.

Rzecz nie jest trudna, ale wymaga trochę cierpliwości. Jako człowiek zaradny rozglądałem się za ochotnikiem.

Żona odpada; pamiętam doskonale, że dałem jej kiedyś kostkę Rubika i po pięciu minutach zobaczyłem sześcian lecący w moją stronę. Składanie kalendarza wymaga użycia nożyczek, nie zawsze człowiek zdąży się uchylić...

Córka przedstawiła szereg emocjonalnych argumentów uniemożliwiających składanie, na szczęście zięć okazał się człowiekiem zręcznym i cierpliwym.

Oto efekt:


Nemo beneficia in calendario scribit - Nikt nie zapisuje wyświadczonych dobrodziejstw w kalendarzu.
I dlatego kalendarz-dwunastościan jest OK.
Zawsze możemy nim kulnąć w odpowiedzi na pytanie "to kiedy bierzesz urlop?"

 

21:31, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 24 sierpnia 2009

myFontBook w elegancki sposób pokazuje nam zainstalowane w systemie fonty - czyli komputerowe czcionki.



Jeremy Taylor, 27 letni freelance web developer zrobił zgrabny, darmowy i łatwy w obsłudze serwis.

Wystarczy kliknąć na Launch Viewer - aplikacja szybko sprawdzi, jakie fonty mamy zainstalowane i wyświetli je w przejrzystej formie.

Możemy również wpisać własny tekst - zostanie wyświetlony wybranym krojem, a także przejrzeć znaki specjalne czy przykładowy tekst (słynne Lorem ipsum...) w kilku wielkościach.

Mamy dwa sposoby wyświetlania tekstu, a po założeniu konta - możliwość dodawania do poszczególnych zestawów znaków dowolnych tagów, czy też zaznaczania ich jako ulubione - zmiany zostaną zapamiętane.

Zgrabna rzecz. A Jeremy zapowiada dalsze funkcje.

Quemadmodum turpe est scribere, quod non debeatur, sic improbum est non referre, quod debeas - Jak jest rzeczą wstrętną pisać to, czego pisać nie należy, tak niegodziwe jest nie napisać tego, co powinieneś.
Hm, trochę się pogubiłem...

22:35, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »
niedziela, 23 sierpnia 2009

Videodium - nowy serwis, pokazujący zestawienie najjepszych klipów wideo z różnych składnic filmów.

Takich serwisów widziałem już kilka, ale Videodium to Videodium.pl i jako serwis polski monitoruje - obok Youtube i Dailymotion - również kilka polskich składnic. Pełna lista liczy na razie 11 pozycji:

  • dailymotion
  • myspace
  • patrz.pl
  • streemo.pl
  • studio.wp.pl
  • wideo.gazeta.pl
  • wrzuta.pl
  • video.interia.pl
  • youtube.pl
  • plejada.pl
  • wp.tv

Na stronie głównej widzimy zestawienia najlepszych klipów filmowych z poszczególnych serwisów, czasem w kilku kategoriach (np. popularne/komentowane/oglądane) - zależy to oczywiście od serwisu.


Ponadto możemy robić zestawienie w kilkunastu kategoriach tematycznych (film, gry, muzyka, ludzie, nauka, motoryzacja, podróże...), a więc gdy szukamy klipu z Madonną, nie będziemy się przedzierać przez zabawne upadki, gole, Jaguary czy inne animalsy...Jest też ranking dla określonego przedziału czasowego.
A na górze - tradycyjna wyszukiwarka.

Jeszcze jeden dobry pomysł - każdy filmik możemy dodać do listy "ulubione video" - takiej podręcznej listy, czyszczonej przy wyjściu ze strony. Fajna rzecz - przeglądamy różne kategorie, co ciekawego - na listę i oglądamy.


Gdy założymy konto, możemy dodawać klipy do "ulubionych" czy komentować.

Serwis jest świeży i pewne rzeczy przydałoby się dopracować.
Pierwsza strona jest dość przejrzysta - aż za bardzo moim zdaniem. Po obu stronach jest dużo "białego", a gdy powiększyłem skalę, 1/3 ekranu zajmowała górna belka i informacja, że rejestracja zajmuje 10 sekund. Dodatkowo w Firefoksie strona lekko się rozjechała przy zmianie skali - w Safari było OK.
Znęcając się nadal - widok strony można zmienić na "rozszerzony" - i to dobrze. Aby to zrobić, trzeba się jednak domyśleć, że dwie małe literki P i R stojące obok siebie służą do przełączania widoku i trafić w jedną z nich.
Nie znalazłem też możliwości dodania filmu do podręcznej listy inaczej niż przez kliknięcie na "+". To znaczy znalazłem - ale tylko w opisie Jak to działa?

Podobał mi się za to regulamin:

Regulamin

1. Użytkownik bawi się dobrze.
2. Korzystanie z serwisu jest darmowe.
3. Serwis Videodium nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam i ogłoszeń.

I tyle... Chociaż podejrzewam, że w przypadku rozwoju serwisu regulamin obrośnie w różne nudne sformułowania.

A rozwoju życzę jak najbardziej, bo Videodium mi się spodobał. Wymienione wady to normalne przypadłości dziecięcego wieku, a sam serwis jest pożyteczny - można znaleźć fajne filmiki -  i dość przyjazny.

Na dowód - link do jednego ze znalezionych klipów:

Nie zależy mi, by moje filmy zarobiły choćby centa, jeśli tylko wszyscy będą na nie chodzili. Samuel Goldwyn
Nie oczekiwaliście chyba sentencji łacińskiej na ten temat?

Ps. Autor serwisu Videodium przejął się moim marudzeniem na temat wyglądu strony i obiecał pomyśleć nad poprawkami.  

 
1 , 2 , 3 , 4