Blog będę się starał pisać z pozycji 50-latka i dla osób, które są zainteresowane internetem,ale gramatyki uczyły się z elementarza, a nie z gadu-gadu, a pierwsze rysunki robiły kredkami zamiast GIMP-em.
niedziela, 31 sierpnia 2008

Niedziela. Osoby znające zwyczaję panujące na moim blogu wiedzą, że w niedzielę unikam skryptów (nie tylko w niedzielę :-)), googlów i innych rubów na szynach.

Dzisiaj tę zasadę złamiemy. Heroicznie.

Normalnie pojedziemy po bandzie.

Guitar Hero to seria gier - nazywane symulatorami gitary, początkowo na PS2, potem na inne konsole, PC-ty, iPhona. Niedługo pogramy sobie w internecie - pisze o tym Antyweb.

A my? Poćwiczymy już teraz. I to przy niezłej muzyce.

Wystarczy wejść na Javascript Hero, chwycić odpowiednio klawiaturę (klawisze A,S,D,F,G), Play i...lecimy. Osoby, które widziały Guitar Hero wiedzą o co chodzi, inni mogą poszukać inspiracji na YouTube - gra jest dość popularna.

Acha, jeszcze głośniki na 3/4 mocy. Napisałbym - na full, ale potem będziecie wymieniać moje nazwisko w rozmowie z sąsiadem...

Gra dla twardzieli - w oryginalnym Guitar Hero najpierw są łatwe kawałki, a tu od razu wskakujemy na koncert Nirvany.
Autorem jest John Resig, a wiadomość z ReadWriteWeb.

Dobrej zabawy - byle przed 22-gą.

Sobota - więc oczywiście pomówimy o skryptach GreaseMonkey w aspekcie zmiany atrybutów alt na title oraz usuwania target="_blank" z linków.
Dobra, żartowałem...
Nie da się ukryć, że zdopingowany komentarzem MATRIXIKA zainstalowałem "małpę", ale to na razie tyle. Grzebać się przez weekend w jakichś skryptach i zastanawiać się, do czego by je tu użyć? Eee...
GreaseMonkey się przyjrzę - co prawda fakt, że czytelnicy bloga z tego narzędzia korzystają a ja nie mi wi...hmm...mi w istocie nie przeszkadza, ale dobrze będzie za jakiś czas w dyskusji powiedzieć/napisać "Aaa, GreaseMonkey,ja, naturlich, znam, żona zna..." :-)

A dziś - luz bez skryptów.

W serwisie MakeUseOf.com znalazłem artykuł, przedstawiający "5 miejsc do zagrania jeszcze raz w stare gry".
A pod artykułem - pełno wpisów w stylu:
"yeah and he’s totally wrecking my productivity! I am totally stuck on playing “Commando” on the Commodore site and I can’t stop!"

O "productivity" niedawno dbaliśmy (wpis "Poprawiamy wydajność...") - teraz kilka zdań o serwisach ze starymi grami.

Virtual Apple
Apple nie miałem - w zasadzie nie był to komputer znany z rewelacyjnych gier.
Ale w serwisie - duży wybór gier i nie tylko - bawiłem się np. Deluxe Paint II.

Są też Battle Chess - nigdy nie grały na wysokim poziomie, ale za to te starcia... A także - przygodówki ze starych dobrych serii.

c64s.com
Oczywiście kultowy Commodore - to była maszynka marzeń. Też niezły wybór, chociaż - same gry... Emulacja "komody" działa trochę leniwie, ale w Commando pograłem.

Virtualnes.com
Pozwala grać w gry na NES - niezbyt popularną u nas konsolę Nintendo.
Miałem kłopoty z wejściem na serwis - może nie lubi Flocka? Serwis ładny, ale nie pograłem :-(

Playnes.net
Ponownie Nintendo - ogromny wybór, oczywiście są Mario Brothers, grałem chyba pierwszy raz.

Jeśli się zarejestrujemy, możemy zapisywać nasze osiągnięcia.
Całość chodzi szybko i bez problemów - wiadomo, konsola...


GetBack.com
Ciekawy serwis, nie nakierowany na określoną "maszynkę". Estyczny i uporządkowany.
Gry trochę długo się wczytują, ale jak już ruszą... Miodzio.

Czy te serwisy są atrakcyjne? Zależy dla kogo. Ja wiele z tych gier znam, niektóre tylko ze słyszenia (na przykład przeboje na NES), w wiele grałem...
Niektórzy z mojego pokolenia nie lubili gier - cóż, tacy też są potrzebni... Czasem mają inne zalety - na przykład... hmm... no na przykład lubią koty :-)

Część gier jest nadal atrakcyjnych.
No i ta "syntezatorowa" muzyczka, charakterystyczne melodyjki z "komody" czy konsoli....

00:18, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (8) »
piątek, 29 sierpnia 2008


Sawgi to maksymalna prostota. Do tego stopnia, że trudno nawet znaleźć informacje, jak to działa.

 

Nie są one tak bardzo potrzebne, bo:

  • widzimy okienko, nad nim:
    Listens the music that you want all is in Sawgi!
    Search in 500 million results

    więc wpisujemy np. "Leonard Cohen"
  • otrzymujemy 4660 "trafień" - przy każdym "Preview" i "Download"
  • klikamy "Preview", pojawia się pasek odtwarzacza i za chwilę gra muzyka.
  • Gra - ale czemu "Preview"? Bo kiedy klikniemy ikonkę przy regulacji głośności - leci teledysk z YouTube.

Z tego, co wiem - Sawgi korzysta właśnie z zasobów YouTube - wyszukuje nagrania wideo i konwertuje dźwięk na MP3.

Przydatne? - tak, proste i szybkie.

Są też nasi - co prawda "polskie znaki" nie są poprawnie wyświetlane w wynikach, ale tych wyników np. Czesław Śpiewa ma aż 288.

To co - słuchamy?

 



Taa... Utwór kontrowersyjny - w stylu "Jożina..." czyli bardzo wpadający w ucho. W piątek wieczorem może być...

 

czwartek, 28 sierpnia 2008

 

Oczywiście wszyscy jesteśmy bardzo nowocześni, obyci z internetem i bez problemów pracujemy przy komputerze.
Znamy wszystkie sposoby i triki - niektórych rzeczy nie robimy, bo są bez sensu. Jesteśmy the best.

Na MakeUseOf.com pojawił się artykuł "14 Simple Things to Boost Your Online Productivity". Pochylmy się nad nim litościwie i z pobłażaniem spójrzmy, cóż za rewelacje nam proponują.

(Uwaga: chciałem być estetą i zestawienie zrobiłem w tabelce, która w czytniku RSS nie jest pokazywana - trzeba otworzyć wpis w przeglądarce. Sorry za utrudnienie )

  PomysłUwagi Komentarz prawdziwego geeka
1 Sortuj Zakładki Jeżeli mamy kilkadziesiąt zakładek (Ulubionych) - jest to konieczne. W przeciwnym razie możemy zakładki spokojnie skasować Eee, przecież to nudne...
2 Zapisuj hasła w przeglądarceJeżeli tylko ty używasz komputera - korzystaj z zapamiętywania haseł do serwisów przez przeglądarkę.Oszczędzasz czas i swoją pamięć Oczywista oczywistość
3 Korzystaj z czytnika RSSDobra rada, wujku. Jeżeli czytasz dużo newsów - czytnik RSS to świetne narzędzie. Początkującym zalecam Google Readera lub startującego u nas YouBookmarks (przydałaby się nazwa w stylu "Kubuś" czy np. "Nius" ;-)Bez czytnika RSS ten wpis by nie powstał - używam GR, FeedDemona, a ostatnio testuję YouBookmarks.com
4 Synchronizuj swoje zakładkiPotrzebne, jeżeli korzystasz z kilku kompów. Autorzy zalecają dodatki do Firefoxa (Foxmarks, Weave) i IE (Chipmarks)Nie używam :-( Ale w pracy używam zupełnie innych adresów, niż w domu...
5 Używaj GreaseMonkey Słyszałem, ale nie używam. Niektórzy bardzo chwalą ten dodatek do Firefoksa Hę? Jakaś maupa?
6 Stealth KiwiDozuje nam dostęp do "rozrywkowych" serwisów - skrypt do "małpy" No jeszcze czego...
7 Google Inline MP3 Player Kolejny skrypt GreaseMonkey. Wchodzisz na stronkę i gra muzyka... maupa zaczyna mnie zaciekawiać...
8 używaj AutoPagerize
Znowu małpa. Pożyteczna. Zamiast klikać np. kolejne strony wyników wyszukiwania, przewijamy jedną dłuuugą stronę.
hm...
9 Uporządkuj Desktop
Trywialne - ale znam ludzi, którzy mają cały ekran pokryty ikonami i linkami. Uporządkowanymi?
nudy...
10 Uporządkuj menu Start
J.w. Przydadzą się co kilka miesięcy porządki - możemy to zrobić ręcznie lub z pomocą np. Tidy Start Menu czy SMOz
j.w.
11 Używaj programów typu Launcher
Ułatwiają uruchamianie programów - zamiast szukać myszą ikony, wpisujemy np. jedną literę lub wciskamy skrót. Polecane: Launchy, Enso.
Eeee tam... Chociaż...Skrót?
12 Kontroluj otwarte okna
Lubisz mieć kilkanaście otwartych okien? Rozszerz pasek zadań - chwyć i podciągnij górną krawędź, zmieszczą się wszystkie okienka. No jasne... Wszystko kontroluję.
13 Używaj kalendarza online
Kalendarz Google - dobra rzecz. Mamy dostęp z każdego komputera. Są też inne (np. localendar).
Jasne - to jest to. I niezły wybór. Plus "pamiętne mleko" i takie tam.
14 Używaj klienta poczty
Dobre narzędzi, gdy mamy kilka adresów e-mail (a kto z nas ma jeden?). Dzięki temu pocztę odbieramy w jednym miejscu The Bat mi wystarczy. I Flock. Chociaż - Paw-Wim bardzo chwalił Zenbe... Trzeba sprawdzić...

 

To tyle zaleceń z zagranicy. Kilka rzeczy godnych zastanowienia.

A co wy na to - drodzy (no, w przenośni - na blogu nie ma reklam :-)) Czytelnicy?

Pewnie każdy z nas mógłby dodać 14 własnych zaleceń/nawyków/programików.

środa, 27 sierpnia 2008

Doszedłem do wniosku, że mój blog robi się zbyt poważny - wyszukiwarki, archiwa, statystyki, RSS-y i inne takie...

Trzeba go ożywić, aby przywrócić harmonię.

Harmonia jest najważniejsza - tak nauczał Konfucjusz.

A facet musiał być być mocny, skoro żył w latach 551-479 p.n.e.(tak, to nie pomyłka! Do czasów Mieszka było baaardzo daleko) a jego nauki są nadal cenione. W Chinach jest właśnie kolejna moda na Konfucjusza i przywracanie harmonii.

Znowu zaczynam się mądrzyć. A więc przywracajmy tę harmonię.

Firma Koei - wydawca gier - opublikował efektowny widget promujący grę “Kunitori Zunou Battle - Nobunaga no Yabou”. Widget można pobrać z witryny SAMURAI WEAPON i zainstalować np. na blogu.

Co prawda firma KOEI Co., Ltd. ostrzega, że nie ponosi odpowiedzialności za szkody wyrządzone na blogu - samuraj z widgetu jest dość nerwowy.
Nie lubi na przykład klikania w okienko widgetu, a zdenerwowany potrafi nawet puścić z dymem całego bloga.

Jako znany ryzykant, gotowy spojrzeć śmierci w oczy w celu przywrócenia harmonii, posadziłem jednakowoż samuraja po prawej, pod zegarem. 

Chwilę trwa ściąganie danych, a i maszynkę trzeba mieć w miarę "dzisiejszą" - choć bez przesady. Gdybym nie mógł z samurajem wytrzymać i za kilka dni wysiedlił z bloga, możecie go również obejrzeć na CrunchGear.

Życzę wszystkim harmonii... 

 

20:28, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (5) »
wtorek, 26 sierpnia 2008
Na początek - kilka pozytywnych wiadomości.

ReadWriteWeb zamieścił tekst o trzech przyszłościowych wyszukiwarkach:
3 Unique Search Engines of the Future.
Wymieniono trzy serwisy: Vievzi, SearchMe i Rollyo.

Pozytyw pierwszy:
zarówno Viewzi, jak i SearchMe należą - moim zdaniem - do najciekawiej wyglądających wyszukiwarek - kolorowe, płynące po ekranie okienka i te rzeczy. Aż miło korzystać. Przyszłość ma być ładna.
Inna sprawa, że potrzebują w miarę wydajnych komputerów i łączy - ale nie mówmy o negatywach.

Pozytyw drugi:
o Viewzi oraz o SearchMe już pisałem. Czyli osoby czytające mój blog są na bieżąco z serwisami na topie.
Ja też - ale nie mówmy o negatywach (chyba coś pokręciłem...).

Pozytyw trzeci:
o Rollyo nie pisałem - więc jest ciekawy temat.

O co chodzi?
"Create search engines using the sources you trust" - czytamy na stronie głównej.
I rzeczywiście - serwis pozwala zmajstrować wyszukiwarkę dostosowaną do naszych potrzeb.
Bez obaw - sprawa jak zwykle jest prosta jak okno wyszukiwarki.

Jak to zrobić?
Już mówiłem - prosto. Ale wytłumaczę...
  • zakładamy konto w serwisie - czyli pseudo/hasło/e-mail i jesteśmy zalogowani,

  • klikamy "Create Searchroll" i zaczynamy tego... create. Tworzymy własny "searchroll", podając:
    • nazwę
    • adresy miejsc, gdzie zamierzamy szukać,
    • kategorię i tagi - obie rzeczy niekoniecznie,
    • zaznaczamy, czy nasz searchroll ma być widoczny dla innych.


Klikamy "Create Searchroll" i gotowe.
Searchroll będzie widoczny na naszej stronie w serwisie zawsze, gdy zalogujemy się na nasze konto.

Po co nam to?
Na przykład - pisząc o jakimś serwisie często sprawdzam, czy nie został wcześniej opisany np. w Poradniku Webmastera.
Czyli wchodzę do "Poradnika..." i w wyszukiwarce wpisuję poszukiwany serwis. Wyszukiwarka na ogół działa marnie.
Teraz mogę to zrobić łatwiej - tworząc odpowiedni searchroll.
Jako zakres wyszukiwania podaję adres "Poradnika Webmastera", do tego swój blog, mogę dodać jeszcze kilka adresów i utworzyć searchroll o dowolnej nazwie.



Teraz, na stronie głównej wpisuję np. Google, zaznaczam właściwy searchroll i otrzymuję w wyniku listę miejsc z tych serwisów, gdzie jest mowa o google - 1530 miejsc.



Serwis jest przyjazny i wygodny.
Można utworzyć dowolną liczbę "searchrolli", a w każdym podać do 25 adresów.

Dostępne są również searchrolle opublikowane przez innych.

Zarówno własne, jak i cudze zestawy możemy edytować.

Ponadto można wstawić searchroll na własną stronę czy dodać do paska Firefoxa.

Kolejna fajna rzecz.

 

poniedziałek, 25 sierpnia 2008

Kilka zdań wstępu - ja się wygadam, Wy możecie to opuścić.
Wiecie, że jest coś takiego, jak Google News? To jesteście dobrzy.

A wiecie, że można z Newsów przejść do News Archive Search?
Jeśli tak - szacunek, jeżeli nie - jest Ok., ja też nie wiedziałem.

Zobaczmy, cóż to jest i do czego służy.
Do serwisu można oczywiście przejść bezpośrednio - pod adresem News Archive Search jest rzeczona usługa... ooo, w wersji "beta"... A więc trzeba się przyjrzeć - będziemy w awangardzie nowych, zaawansowanych... No dobra, lecimy.

O co chodzi?

To w zasadzie zwykła wyszukiwarka.
Tyle, że nastawiona na szukanie treści w archiwach i przedstawianie znalezionych informacji chronologicznie.

W jakich archiwach szuka? Pomoc Google na temat tej usługi mówi, że głównie w materiałach archiwalnych gazet i czasopism, w tym - zarówno ogólnodostępnych zasobach (BBC News, Time Magazine i Guardian) jak i płatnych (Washington Post Archives, Newspaper Archive, New York Times Archives).

W Polsce - na pewno korzystają z archiwum Gazety Wyborczej, co zaraz sprawdzimy.

Jak z tego korzystać?

Proste.
Jest okienko, więc coś wpisujemy.
Zaznaczamy opcję "Timeline" - zobaczymy wykres na linii czasu. Jako prosty inżynier lubię rysuneczki.

Paweł Wimmer
na urlopie - więc spokojnie przetestujemy na nim.



Taa... Widzimy, że po pierwsze: są to dane z archiwum Gazety Wyborczej, po drugie - jakieś mocno niekompletne.

Wpiszmy kogoś innego - na przykład niejaki Barack Obama, człowiek dość popularny w USA.



No tak - mamy pierwszy artykuł w 1961, kiedy to "Barack Hussein Obama was born...". Jak widać, popularny stał się ostatnio. Aby przyjrzeć się bliżej, wystarczy kliknąć wybrany zakres na osi czasu:



Zakres czasowy artykułów też się zmienił.
Można dowolnie zmieniać zakres czasowy, wpisując wybrany przedział:



Ciekawe narzędzie.

Z ostatnich wydarzeń - Limahl:



Tak - niektórzy to mają wzloty i upadki.

Oczywiście to tylko przykłady - klikając na linki pod oknem wyszukiwarki otwieramy właściwe strony z informacjami.



Po lewej mamy z  kolei podpowiedzi co do okresu czasu - możemy wybrać któryś z nich (zalecany to ten z trzema strzałkami - u Obamy jak widać rok 2008), poszukać wiadomości z ostatniej godziny (dla hasła Obama są - i to dużo...) czy ustawić Alert (chyba nie warto - akurat hasło "Obama" pojawia się ostatnio bardzo często).

I tak zjechaliśmy na politykę - ale narzędzie ciekawe.

Ciekawostka:
Dostęp do niektórych artykułów może być płatny (np. z archiwum Gazety Wyborczej) - ale na ogół chociaż cżęść artykułu płatnego przeczytamy, zapłacić trzeba za dostęp do całości.
W zaawansowanych opcjach wyszukiwania możemy ustawić, czy płatne artykuły mają być pokazywane, a nawet - w jakim zakresie cenowym...


niedziela, 24 sierpnia 2008

Niedziela.

Coś prostego i ciekawego...
Tak miało być - ale trafiłem na Kiobo.

A Kiobo to serwis bez wątpienia ciekawy i atrakcyjny, tyle że dosyć zajmujący.

O co chodzi?

SHARE WHAT YOU SEE - DISCOVER WHAT YOU LIKE

Pomysł nie jest nowy - surfujemy po internecie i trafiamy na interesujące miejsca. Fajnie by było pokazać je znajomym.

Są ludzie, którzy intensywnie buszują po sieci i odkrywają ciekawe miejsca. Fajnie by było, gdyby pokazali nam swoje ulubione miejsca.

Po to właśnie powstają serwisy ułatwiające polecanie sobie nawzajem atrakcyjnych linków.
Po to powstał Kiobo, który dodatkowo wyróżnia się ciekawym wyglądem.

A konkretnie?

Konkretnie to:
  • musimy założyć konto i zainstalować toolbar do Firefoksa,

  • działający we Flashu interfejs jest podzielony na dwie części,na których obserwujemy aktywność naszych "kiobowych" znajomych, oraz naszą własną historię surfowania.
    Wygląda to bardzo efektownie - polecam obejrzenie zamieszczonej na końcu wpisu prezentacji,

  • nasze wędrówki po sieci będą analizowane pod kątem zawartości odwiedzanych serwisów i Kiobo - jak obiecują twórcy serwisu - będzie nam polecał stron, które mogą nas zainteresować. Zwłaszcza strony odwiedzane przez naszych znajomych i ludzi o podobnych zainteresowaniach. Mamy możliwość dołączenia np. naszych kontaktów z Facebooka,

  • możemy zobaczyć, jakie aktualnie strony przeglądają nasi znajomi, a także jakie strony są polecane na interesujący nas temat:


  • lub też oglądane przez określoną osobę:
  • a także grzebać w naszych ulubionych stronach - na przykład posługując się "chmurą tagów":
Na koniec - dwa ważne "tagi":
  • prywatność

    Mamy możliwość kontrolowania stopnia prywatności naszych wędrówek po necie - czyli tego, co z historii odwiedzanych witryn będzie widoczne dla innych - aż do całkowitej anonimowości. Oczywiście jeśli chodzi o Kiobo.
    Zmiana zasad możliwa jest nawet w trakcie surfowania w sieci - tę witrynę polecamy, a na tej "nigdy nas nie było".

  • Kiobo

    Serwis opisałem na podstawie artykułów w Sizlopedii oraz Mashable, a także informacji w samym Kiobo.
    Nie zakładałem konta w serwisie - co zwykle robię przed opisaniem czegokolwiek. Korzystam już z kilku podobnych serwisów i ilość informacji przekracza moje potrzeby...
    Jednak przyznam, że wgłębiając się w funkcje oferowane przez Kiobo i efektowny interfejs nabrałem dużej ochoty na wypróbowanie tego "online" - chyba to zrobię.
    A na razie popatrzcie na prezentację:

sobota, 23 sierpnia 2008

Sobota - pogoda podejrzana.
Nasze serwisy pogodowe coś ostatnio szwankują - icm nawet dosłownie, wczoraj był komunikat o kłopotach technicznych i prognoza ze środy.
Poszukajmy czegoś nowego - i prostego, przecież dziś sobota...

SimpleWeather - coś dla mnie . Spróbujmy dojść, o co chodzi...

O co chodzi?

Proste.


  1. Jest okienko - wpisujemy ZIP code lub miasto...
    ZIP-ów używają w USA, a ja chcę pogodę dla Cieszyna - wpisujemy "Cieszyn" i pod okienkiem czytamy:
    Cieszyn, Poland.
    Mój szacunek do serwisu wzrósł - kilka dużych serwisów pogodowych nie znało takiego miasta jak Cieszyn, ewentualnie zgadzały się na Katowice (70 km!).
    Program Weatcher Watcher zaakceptował Cieszyn - ale jako Cesky Tesin (no, zawsze to bliżej...).

  2. Klikamy na ten "Cieszyn, Poland" i mamy pogodę na 5 dni.
    Temperatura w "naszych" stopniach - to miłe.
    W niedzielę ma padać - to niemiłe, ale to chyba nie wina SimpleWeather.

Zaglądamy jeszcze za kulisy - za serwis odpowiada trzech luzaków: Vince Veneziani, Joe i Ray,  a za dane o pogodzie wykorzystywane w prognozie - CustomWeather, Inc. z San Francisco.
Też ciekawy serwis, tylko bardziej rozbudowany - prognozy, mapy, komunikaty, raporty - a przecież dziś sobota...

Dla ambitnych dodam, że w SimpleWeather znajdziemy kilka pogodowych gadżetów, które możemy wstawić na stronę czy do bloga, a także np. dostęp przez Twittera, czy wersję mobilną dostępną przez komórkę.

Sprawdzimy jutro tą prognozę.
Vince, Joe i Ray proszą o uwagi - zobaczymy...

 

20:02, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »
piątek, 22 sierpnia 2008

Koniec tygodnia - społeczeństwo zmęczone - dzisiaj coś prostego. Jak zawsze - a może bardziej.

Czy ja kiedyś opisywałem coś skomplikowanego? Już mi normalnie wstyd, za chwilę zacznę pisać o pieskach i o tym, jak mi źle, smutno, pogoda marna... no, na razie jest dobrze, ale pewnie będzie marna...

OK. - w najbliższych dniach machnę coś skomplikowanego, ambitnego, a na razie...

a na razie - FeedMyInbox

O co chodzi?
Proste.
Wiadomości z kanału RSS interesującego nas serwisu czy bloga dostajemy e-mailem.

Po co nam to?
Pobieranie informacji przez kanał RSS jest wygodne. Ale czy popularne?
Jak twierdzą twórcy FeedMyInbox - jeśli korzystasz z RSS , jesteś w mniejszości - wśród 3% użytkowników komputerów. Norrrmalna nisza. Za chwilę będą takich zamykać.
Spytaj znajomych, jakiego czytnika RSS używają. A poczty używa prawie każdy.

FeedMyInbox ma połączyć te dwie usługi - można "zaabonować" kanał RSS nie korzystając z żadnego czytnika - wiadomości otrzymamy e-mailem.

Jak to zrobić?
Prosto - w 3 krokach.

  1. wchodzimy na interesujący nas serwis czy blog i kopiujemy jego adres z okienka adresu - najczęściej w okienku widoczna jest charakterystyczna ikonka kanału,



  2. Wpisujemy adres interesującego nas serwisu, portalu, bloga, który ma kanały RSS, oraz adres e-mail, na który chcemy otrzymywać wiadomości, i klikamy "Submit"



    Zaznaczamy, które kanały chcemy zaabonować - okazuje się, że dobre serwisy dają nam dużo możliwości do wyboru...



  3. Otrzymujemy e-mailem wiadomość i potwierdzamy, że adres jest prawidłowy.

    Widać, że FeedMyInbox ma jeszcze braki - nie można każdemu znajomemu przesyłać cennych wpisów - potrzebna jest zgoda ofiary - to znaczy...hm...adresata. Musi kliknąć na link.

    To tyle- raz na dobę otrzymamy pocztą informacje. Bez czytnika RSS, agregatora, możemy nawet nie wiedzieć, co to ten RscośtamSr.

    Można oczywiście wpisać więcej adresów, które chcemy obserwować.
A jak nam się znudzi? Wystarczy kliknąć na link w przesłanej wiadomości i po sprawie.


22:02, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4