Blog będę się starał pisać z pozycji 50-latka i dla osób, które są zainteresowane internetem,ale gramatyki uczyły się z elementarza, a nie z gadu-gadu, a pierwsze rysunki robiły kredkami zamiast GIMP-em.
czwartek, 30 lipca 2009

Fefoo.com to serwis, dający dostęp do ponad 250 wyszukiwarek.
Nie jest to prosta lista wyszukiwarek, lecz sprytny interfejs, dzięki czemu obsługa jest prosta i intuicyjna - po prostu wygodna. Gdyby jeszcze jakiś grafik poprawił stronę graficzną, która jest przygnębiająco ponura, życie byłoby piękne.

Na początek - ustalamy zakres wyszukiwania (np. Blogs, Images, Movies, Web, Music, News...) i wybieramy wyszukiwarkę. Oczywiście lista wyszukiwarek zmienia się w zależności od wybranego zakresu.

Zobaczmy na przykładzie.

Szukamy na przykład kotów.
Wpisujemy cats i widzimy poniżej dwie rozwijane listy; na jednej - zakres wyszukiwania, na drugiej - dostępne przeglądarki.

Rozwijamy listę - wiadomo, że jak zaznaczymy Blogs, czyli szukanie w blogach,  to wyskoczy Poradnik Internauty.

Zaznaczamy Images - poszukamy trochę zdjęć..

Na drugiej liście - 10 wyszukiwarek zdjęć.
Wybieramy na przykład wyszukiwarkę Yauba, klikamy - gotowe.

Otwiera się Yauba ze zdjęciami ketsów.
A na górnej belce - zgrabny interfejs, czyli znajome dwie rozwijane listy.

Możemy wygodnie zmienić zarówno wyszukiwarkę zdjęć, jak i zakres wyszukiwania, a to, że szukamy kotów, oczywiście się nie zmieni.

Wygodne - można błyskawicznie poszukać zdjęć kotów w kilku przeglądarkach, a potem przejrzeć kocią muzykę czy kocie filmy. Wszystko - kilkoma kliknięciami.
Nie musimy nawet korzystać z listy - obok są ikonki wyszukiwarek.

Lista tematów wyszukiwania też jest elastyczna - po kliknięciu more... zobaczymy listę ponad 40 zakresów, z których każdy można dołączyć do listy.

Dołączyłem:
Weather (trzy serwisy pogodowe, m. in. yr.no - nie znałem tego, ale on zna Cieszyn i pogodę na weekend; sprawdzimy...) 
oraz Realtime (7 serwisów - m. in. Collecta, CrowdEye, OneRiot, Twitsy...).

Co jeszcze ciekawego?
Komendy.
Fefoo można sterować komendami. Nie bawimy się w rozwijane listy, tylko wpisujemy dwukropek-komendę-szukany termin.

Czyli wpisanie:      :images cats
wyszuka zdjęcia kotów w domyślnej wyszukiwarce (Bing, ale można to zmienić). Nie trzeba wpisywać całej komendy - w przypadku zdjęć wystarczy :i.

Lista komend - po wpisaniu w okienku  :ls. A jest ich kilkadziesiąt.

Zaciekawiła mnie ta Fefoo. Gdyby jeszcze wyładniała...

Opis instalacji Fefoo w czterech  popularnych przeglądarkach zamieścił Paweł Wimmer:
Fefoo - jak dodać wyszukiwarkę do przeglądarki

Człowiek pozostaje tak długo mądry, dopóki szuka mądrości; odkąd wyobraża sobie, że ją już znalazł, staje się głupcem - dobre, a skąd... Cóż, domyślcie się sami (Google rules...)

środa, 29 lipca 2009

Guzzle.it jest prostym sposobem na śledzenie interesujących nas informacji.

Serwis szuka informacji w sieci, między innymi w znanych serwisach z newsami i w różnego typu agregatorach treści.
Ale to nieważne, gdzie; ważne, że skutecznie i bez problemów.
Guzzle.it
wyróżnia się przede wszystkim prostym interfejsem oraz wygodą  i szybkością, z jaką możemy  dostosować
stronę do naszych potrzeb.

Zaglądamy - Welcome - to miło - i trzy panele: z aktualnymi wiadomościami, takimi bardziej internetowymi, oraz ze zdjęciami (głównie Diggreddit).

Ciekawe, chociaż trochę ubogie - ale my na przykład akurat zainteresowaliśmy się klientami Twittera i FriendFeedem i chcemy czytać aktualności na te tematy...

Nie ma problemu - klikamy na Click here to start customizing your page, albo od razu na customize page i tego... customizujemy, czyli dostosowujemy do swoich potrzeb.

 

(Przy okazji - wiecie, co to znaczy guzzle?
Jeżeli uczyliście się "porządnego" angielskiego, typu eat, drink... możecie nie wiedzieć...)
.

Mamy prosty interfejsik, w okienko wpisujemy Twitter, z listy podpowiedzi wybieramy Twitter client i gotowe - na schemacie strony pojawia zię dodatkowy panel.

Podobnie z tematem  FriendFeed.

Dodajemy jeszcze separator o nazwie Moje tematy i rozmieszczamy panele odpowiednio, przeciągając kolorowe prostokąty myszą.

Gotowe? No to I'm done! i podziwiamy.

Aha, jeszcze ciekawią nas nowości o Firefoksie.
Dodajemy kolejny temat, a żeby było kolorowo - zadysponowujemy wyświetlanie w postaci obrazków.



Oczywiście najechanie na obrazek wyświetla informację o informacji, a kliknięcie - całą informację, i jesteśmy już doinformowani.

I o to chodzi w tej informacji...
Widziałem kilka serwisów, które wyszukiwały w sieci newsy na zadany temat i wyświetlały na stronie lub przesyłały e-mailem, ale Guzzle.it jest bez wątpienia najprostszy w obsłudze.

Nie trzeba nawet zakładać konta ani logować się. Serwis podrzuca nam "ciasteczko" i pamięta nasze ustawienia - przynajmniej z tej przeglądarki. A konto możemy założyc swoją drogą...

Wir müssen wissen. Wir werden wissen. - Musimy wiedzieć. Będziemy wiedzieć.

David Hilbert
(1862–1943), matematyk niemiecki, autor 23 problemów Hilberta.

 

wtorek, 28 lipca 2009

Favorite Places to przydatny drobiazg, zmajstrowany niedawno przez ekipę Google. Bazujący na Mapach Google serwis może być szczególnie przydatny w okresie wakacyjnych wyjazdów.
Zarówno dla tych, co wyjeżdżają, jak i dla tych niezbędnie potrzebnych w pracy...

Na stronie głównej (i jedynej...) mamy guglową mapkę, a po lewej - listę gości o znanych nazwiskach. Klikamy np. Paulo Coelho i widzimy, że poleca Odessę.

Taaak, Wysocki tam chciał lecieć, któryś już raz, ale miał kłopoty. Może gdzie indziej?
Klikamy na Al Gore - Al z kolei lubi Maledivy. Pod mapką jest kilka zdjęć i linków, ładnie, ale trochę daleko.
Spróbujmy inaczej.

Rozwijamy listę miast - Warszawy nie widać, ale jest Praga.
Jedziemy - to blisko, dobre piwo i smaczne knedliki tam powinni mieć. Założenie jest takie, że po każdym mieście oprowadzają nas bywalcy, lokalni "eksperci".

Jest mapa Pragi, a po lewej - 14 osób znających to miejsce, przy każdym nazwisku krótki opis, kto zacz.
Klikam oczywiście top-modelkę Teresę Maxovą, co oczywiście okazuje się błędem - top-modelki nie są na ogół kompetentne w tematach gastronomicznych. Teresa poleca Zoo (chociaż również Jazz Club Reduta i Hradczany).
Poprawiam na aktora - no tak, Jiří Bartoška poleca dobrą restaurację i kilka innych ciekawych miejsc. Ze zdjęciami i linkami.

Można jeszcze inaczej.

Jedziemy do Paryża. Tu również kilkanaście osób proponuje nam oprowadzenie. No proszę - Julie Depardieu chętnie spotka się z nami "in the heart of Paris".
Skorzystamy - klikam Julię.

Julia proponuje zacząć od boutików, ale zróbmy to inaczej. Klikamy See more on Google Maps i widzimy większą mapkę z zaznaczonymi miejscami polecanymi przez Julię.



Można klikać kolejne lokalizacje, a potem - zwiedzić osobiście. Podobno świetna gorąca czekolada na Rue de Rivoli...
A ponieważ to Google, możemy przespacerować się po Rue de Rivoli.
Tylko czemu po jezdni?

Cały spostrzegany świat jest tylko zbiorem obrazów i znaków
Autor: Charles Baudelaire

Jiří Bartoška

poniedziałek, 27 lipca 2009

Poniedziałek - warto coś puścić, najlepiej oczywiście coś aktualnego, żeby nie wyjść na dinozaura, co to z nowości słucha Benny Goodmena, chociaż przebąkuje coś o satysfakcji ze słuchania Stonesów.

The Hype Machine - agregator mp3 blogów jak go ktoś nazwał - to właśnie porcja takich aktualności muzycznych z internetu.
Lista przebojów tworzona jest dość nowocześnie Serwis zbiera linki do utworów z popularnych blogów muzycznych, a od pewnego czasu - również z Twittera.
Jest kilka kategorii: nowości, najpopularniejsze, zebrane z Twittera, "radio" czyli przeboje zebrane w jeden blok... Jest czego słuchać.

Obsługa - dobra na początek tygodnia, czyli: klikamy i leci muzyka. Zróżnicowana i bez reklam, a więc  jest nieźle.

A jak z wyborem? Też nieźle; oprócz gotowych zestawień, jest wyszukiwarka, w której możemy poszukać również rzeczy sprzed lat. Jest nawet Popcorn ze złotych lat siedemdziesiątych:

Jak nam się coś spodoba, możemy od razu wrzucić link do Twittera; są też linki do innych serwisów społecznościowych.
Widzimy też, kto co lubi i co wrzucił; załapałem się na listę, co widać na górnym obrazku, bo z rozpędu wrzuciłem link do Rihanny; ale wtopa...


niedziela, 26 lipca 2009

PeopleBrowsr to serwis, na który trafiłem w artykule wzamieszczonym przez TechCrunch.
Opisano tam 9 alternatywnych klientów Twittera - alternatywnych oczywiście dla oryginalnego serwisu. Sam chętnie korzystam z tradycyjnego Twitter.com (tak jak około 50% użytkowników), ale postanowiłem się rozejrzeć, a z zestawienia wynikało, że najbardziej "wszystkomającym" klientem jest właśnie PeopleBrowsr.

No to odpalamy - nie będę przecież szedł na kompromisy...

PeopleBrowsr rzeczywiście jest efektowny i trudno chyba wskazać funkcję, której ten serwis nie ma.

  • wpisy z Twittera wyświetlane są w kolumnach czy "stogach"(stacks), a każdą kolumnę można wyświetlać na kilka sposobów, sortować na kilka sposobów i takoż - na kilka sposobów -  filtrować treść,

  • kliknięcie określonego użytkownika otwiera jego okno, zawierające nie tylko treść wpisów czy listę osób obserwowanych, ale też informacje z innych źródeł (na przykład: moje konto we Flakerze),

  • bezpośrednio z serwisu można czytać i przesyłać wszelkiego typu wiadomości,

  • serwis działa w trzech trybach: Lite, Advanced oraz  Business, różniących się dostępnymi opcjami; chociaż dostępne opcje - jak wszystko w serwisie - można dopasować do swoich potrzeb,

  • są zaawansowane opcje wyszukiwania i filtrowania treści,

  • grupy - tak, to mi się podoba.
    Można tworzyć dowolne grupy użytkowników i wyświetlać je w oddzielnych kolumnach.

Taaaak, ciekawa rzecz.
Wymieniłem zaledwie część opcji - dokładniejszy opis tutaj:

PeopleBrowsr - klient Twittera dla ambitnych

Nawet hardcorowcy muszą z czegoś  żyć...

A po testowaniu PeopleBrowsr każdy inny klient Twittera wydaje mi się jakiś taki...  hm... ubogi...

Licet ipsa vitium sit ambitio, frequenter tamen causa virtutum est - Chociaż sama ambicja jest wadą, to jednak często jest przyczyną cnót.

sobota, 25 lipca 2009

Dziwna nazwa i coś o świergotaniu - czyli ani chybi coś do Twittera.
Anty-twitterowcom chwilowo podziękuję, a dla twitterowców - krótki opis.
Krótki - oni i tak sobie poradzą...

Geo Chirp pokazuje nam aktywnych użytkowników Twittera w naszej okolicy. Czyli - w zależności od zapatrywań - kogo należy szanować lub unikać.

Serwis wyświetla na mapce naszą lokalizację (zapewne na podstawie  adresu IP, bo mnie pierwotnie umiejscowił w Czechowicach-Dziedzicach, trochę daleko...), ale możemy kliknąć w dowolne miejsce na świecie.
Pokazuje też użytkowników Twittera w naszej okolicy, wyświetlając ich dane i ostatnie wpisy.

Na obrazku powyżej zalogowałem się już na swoje konto w Twitterze (nie jest to konieczne, ale bez logowania pewne funkcje są niedostępne) i dlatego widać też moje wpisy.
Możemy zmienić promień szukania "kumpli w twitterze", wyświetlić tylko wpisy jednej osoby, a także - po kliknięciu czyjejś nazwy - kilka danych wraz z ostatnim wpisem.
Od razu możemy ją tego... no... follow...

Można też ćwierkać bezpośrednio z Geo Chirp czy odpowiadać na czyjeś wpisy, jest wyszukiwarka...

Zgrabny mashup, trzeba przyznać.

Qualis avis, talis cantus - Jaki ptak, taki śpiew.

17:38, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »
piątek, 24 lipca 2009

WeAreHunted - o tym serwisie muzycznym pisałem w kwietniu, to taka lista przebojów sieciowych, czyli 99 najpopularniejszych nagrań, ułożona według popularności utworów w sieci (blogi, serwisy społecznościowe, fora internetowe, sieci P2P). Pomysł ciekawy, muzyka też.

Zaglądałem tam czasem i z satysfakcją widzę, że serwis się rozwija.


Teraz nie ma już jednej listy przebojów.
Oprócz zestawienia zbiorczego, możemy zażyczyć sobie najpopularniejsze utwory według użytkowników Twittera (nr 1 - Thriller M. Jacksona), remiksy lub też - listę przebojów w ulubionym gatunku (np. metal - pamiętacie Lordi? Na 4 miejscu jeden z utworów potworów).

Przy poszczególnych gatunkach mamy mniej otworów na liście - tylko 27, ale to i tak prawie 2 godziny muzyki.

Obsługa - miodzio; klikamy dowolny utwór i leci muzyka, od wybranego utworu aż do 99.

Są też zestawienia aktualne, tygodniowe i miesięczne.
Do tego opcja "wrzucenia" linku do Twittera, informacje o artystach...

Polecam.

Muzyka jest winem, które wypełnia puchar ciszy- Robert Fripp

21:11, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »

Serwis FiveFilters.org umożliwia łatwe wydrukowanie kanału RSS.

Mówiąc poprawnie (nie chciałem zaraz w pierwszym zdaniu odstraszać czytelników) -  pobiera dane z kanału RSS, którego adres podamy i udostępnia nam w postaci pliku PDF - możemy go zapisać lub wydrukować.

Po co to?

Wyjaśniałem kilka razy - możemy np. wysłać komuś plik PDF z ostatnimi wpisami na ciekawym blogu. Wiele osób nie czyta blogów (bo to, Panie, dla małolatów i maniaków komputera), natomiast ładny PDF, a jeszcze lepiej - wydruk, czyli słowo pisane....
Czasem nam też przyda się wydruk treści jakiejś strony.

Jak to zrobić?

Proste wyjątkowo...

  • w zakładce pdf newspaper jest okienko - wklejamy tam adres kanału RSS interesującego nas blogu lub serwisu informacyjnego i klikamy Create PDF,


  • po kilku-kilkunastu sekundach widzimy Your Personal Newspaper, ładnie sformatowany i z datą wydania. Ten poniżej ma 5 stron, można go wydrukować lub przesłać znajomym. Tyle.


Skąd wziąć ten RSS czy cuś?

Aha, nie czyta się mojego blogu?
Trzeba na stronie, która nas interesuje, znaleźć ikonkę z napisem RSS.
Na moim blogu jest tutaj:

wystarczy skopiować ten link (a więc prawy klawisz myszki...) i wkleić w okienko serwisu.

A podstawowe wiadomości o RSS - taki "RSS dla blondynek", naprawdę ludzkim językiem (córka sprawdzałe, czy nie teoretyzuję)  - opisałem tutaj:
Podstawy internetu - RSS

Serwis  ma dwie zalety i jedną wadę:

  • główna zaleta - prostota. Żadnych ustawień, kont i logowań,
  • druga zaleta - nie ma problemów z polskimi znakami,
  • główna wada - w PDF jest sam tekst, bez obrazków.

Ale linki działają - czyli kliknięcie przenosi nas np. do danej notatki.

Serwis ma oczywiście jeszcze kilka smaczków, różne bookmarklety itd., ale jest za gorąco, żebym w tym grzebał. Osoby zainteresowane znajdą, co trzeba.

Kanał wykopany w kierunku wiatru sprowadza wodę w obfitości - to z kolei babilońskie mądrości...

czwartek, 23 lipca 2009

The Cellar Image of the Day (cellar to piwnica w jednym z obcych języków...) jest małym serwisem, dokumentującym swoje pochodzenie od roku 1990. Strona nie powala designem, ale zamieszcza ciekawe zdjęcia - codziennie jedno.
Możemy oczywiście zapisać się do tej usługi i otrzymywać zdjęcie; codziennie rozsyłając kolejne zdjęcie do znajomych tudzież  przyjaciół  zasłużymy na miano osoby ciekawej/dobrze zorientowanej.
Albo spamera - to prędzej...

Stronka jest - jak wspomniałem - dość oszczędna graficznie, brakuje np. chociażby prostego podglądu zgromadzonych zdjęć.
Bo trzeba dodać, że na stronie, w sekcji ARCHIVES,  znajdziemy codzienne zdjęcia z ostatnich 7 lat!

Do każdego zdjęcia jest któtki albo nieco dłuższy opis, czasem zresztą zdjęć na dany temat jest kilka. A pod zdjęciem - dyskusja, często ożywiona.

Ten miś na przykład podobno był głodny. Nie jest jasne, czy prosi o jedzenie, czy właśnie znalazł...

A to - dzisiejsze zdjęcie. No cóż - ja też popieram prawa kobiet.

W tym zakresie, oczywiście...

Certe nihil omnium rerum melius est mundo, nihil praestabilius, nihil pulchrius; nec solum nihil est, sed nec cogitari quidem quidquam melius potest - Z pewnością nic z wszystkich rzeczy nie jest lepsze niż świat; nic wspanialszego, nic piękniejszego; i nie tylko niczego takiego nie ma, lecz nawet czegoś lepszego pomyśleć nie można.

 

06:34, one.jack , Grafika
Link Komentarze (3) »
środa, 22 lipca 2009

Yasni jest wyszukiwarką ludzi. A raczej - informacji o nich.
Takie wyszukiwarki są oczywiście potrzebne i trochę ich już powstało, ale trudno o naprawdę dobrą i skuteczną. Powodów jest kilka, między innymi specyficzny obszar wyszukiwania (strony internetowe, ale też - serwisy społecznościowe i bazy danych) czy obowiązujące w różnych krajach przepisy (co m. in.  zdaje się hamować rozwój ciekawego Szuku.pl - skuteczna wyszukiwarka musi szukać dość agresywnie i we wszystkich zakamarkach...).

Poteoretyzowałem - do pracy.
Yasni
ma ładną nazwę - czy ma jeszcze inne zalety?


Lubię testować wyszukiwarki - jest okienko, wpisujemy coś i patrzymy, jakie są efekty.
Żeby nie było, że tylko na kotach i Wimmerach wszystko testuję, wpisałem swoje imię i nazwisko.

Oto rezultaty:


Jak widać, jest dobrze.
Wyszukiwarki ludzi mają ze mną dwa problemy:
- w nazwisku mam "ń", co serwisom zagranicznym się nie podoba,

- jest jeszcze inny Jacek Mońko w Polsce; prezes firmy Yamo.

Yasni sprawnie ominęła rafę z "ń", natomiast Pana Prezesa oddzielimy przy pomocy słów kluczowych.


W prawym górnym rogu zaznaczamy "minus" i "YAMO". Zaznaczyłem też "- jojko"(?) - rezultat był dobry:

Dodatkowo, Yasni proponuje utworzenie w serwisie mojego profilu, co pozwoli mi wpływać na wyniki wyszukiwania na mój temat.

Utworzyłem, mam nowe możliwości (skorzystam później), nie wiem tylko, czemu serwis przeszedł na język niemiecki i zwracał się do mnie "von Jacek"...
To zdradza korzenie serwisu - Yasni jest serwisem niemieckim, ale stara się zrobić karierę międzynarodową.
Nawet udanie - ponad 30% użytkowników pochodzi z Indii...

Ze znanymi osobami nie ma kłopotów: wpisałem Paweł Wimmer i otrzymałem bogate dossier; 149 linków, trochę zdjęć... Konta w serwisach, "dziennikarz, bloger, esperantysta, a do tego lubi koty i psy..."  - taaak, Yasni trafiło bez pudła.


Ale to było łatwe - a jeżeli ktoś niezbyt rozprzestrzenia swoje dane?

Wpisałem innego królika testowego - zaprzyjaźnioną z blogiem osobę o dość rzadkim nazwisku.
Zero rezultatów - i sugestia, że można podać adres e-mail tej osoby, może coś się znajdzie.
No i proszę:


Bez rewelacji - tylko kilka linków - ale i tak nieźle.

Oczywiście - jeżeli wpiszemy Barack Obama, rezultatów będzie więcej, ale nie o to chodzi.
Jak widać, serwis radzi sobie z wyszukiwaniem różnych osób, pokazując wyniki w jednym miejscu, podzielone na kategorie i z opcją doprecyzowania oraz usunięcia błędnie podanych linków.
Całkiem zgrabna wyszukiwarka...

In eodem prato bos herbam quaerit, canis leporem, ciconia lacertam - Na tej samej łące wół szuka trawy, pies zająca, a bocian jaszczurki.

 

http://farm3.static.flickr.com/2458/3743184597_083b879c6a_o.jpg
 
1 , 2 , 3