Blog będę się starał pisać z pozycji 50-latka i dla osób, które są zainteresowane internetem,ale gramatyki uczyły się z elementarza, a nie z gadu-gadu, a pierwsze rysunki robiły kredkami zamiast GIMP-em.
czwartek, 31 lipca 2008

Socialmedian to nowy serwis - właśnie wyłonił się z fazy "prywatna alfa" i jest ogólnie dostępny jako "beta" - dopracowana i działająca.
Socialmedian ma dostarczać wiadomości z interesującej nas dziedziny. Wiadomości nie są sortowane mechanicznie na podstawie słów kluczowych, lecz - jak to w czasach WEB 2.0 - na podstawie tego, co za interesujące uznają inni użytkownicy serwisu.

Jak zacząć?

Standartowo - podajemy e-mail, nasz "nick" i hasło.
E-mailem przychodzi wiadomość z kilkoma poradami na początek - nie musimy nawet tego czytać, bo już jesteśmy zalogowani.



Wita nas Jason, przedstawiając w trzech obrazkach ideę serwisu (no, to mi się podoba - pismo obrazkowe) oraz kilka najpopularniejszych tematów - w serwisie mówi się o News Networks.

Mamy przykładowo "Tech News" - założony przez Nishit, 748 użytkowników, 132 źródła, 417 wiadomości w ciągu 24 godzin.

Ale najpierw - jako nowy użytkownik - do ustawień.
Zmieniamy zdjęcie na swoje (chyba że ktoś jest efektowną blondynką), wchodzimy do "About Me" - no tak, można podać prawie cały życiorys...
Nie, Place i Profession na razie zostawiamy puste, natomiast pod spodem jest "Extended Profile", gdzie możemy podać nasze "umiejscowienie" w sieci - Twitter, FriendFeed, Facebook, Flickr, Blog i jeszcze kilka miejsc. W tym - adres naszej strony lub bloga.
No cóż - Socialmedian jest nastawiony na Web 2.0.

Jeszcze tylko ustawiamy, o czym mamy być powiadamiani i jak często (od "I'm a news junkie!" do "No news is good news"). Wybrałem "With my morning coffee" - lubię serwisy na luzie...


No dobrze - ale co z tematem wiadomości?

Możemy się przyłączyć do jakiegoś News Networks - 4499 użytkowników utworzyło 1171 tematów.

Sprawdźmy najpopularniejsze.
Na czele "Web 2.0", potem "Tech News", "Social media watch", "Twitter"....
Jedno kliknięcie na JOIN i już.
Widzimy potwierdzenie przyłaczenia się do News Networks, znowu pytanie - jak często chcemy otrzymywać wiadomości, a w swoim profilu widzimy zapis aktywności - a jakże, jestem aktywny.

Interesujących wątków możemy szukać wśród najbardziej popularnych, ostatnio dodanych, alfabetycznie lub za pomocą prostej wyszukiwarki. Możemy też dodać własny News Networks.

Jest jeszcze sekcja Topics - a tam chmura tagow. Znowu według popularności, czasu dodania itd.

 

Klikam Web 2.0 - uszeregowane wiadomości, jak w czytniku RSS. Każda z opisem, tagami, nic tylko klikać. Po lewej stronie każdej wiadomości "karteczka" z ilością osób, które zainteresowała ta wiadomość.



No proszę, nowy wpis z Mashable! - 20 tutoriali wideo (m. in. o Gimpie). Sprzed 10 godzin - klikam, na kartce pojawia się szpila, a na moim koncie - znaleziona i przyszpilona wiadomość. Acha - jest i wiadomość w skrzynce - podziękowanie za "clipnięcie" i wyjaśnienie, że pomoże to w porządkowaniu newsów. Do usług.



Na stronie z moim profilem jest też propozycja dołączenia do któregoś z "Newsmakers" - to ci aktywni, którzy wyszukują nowości i za którymi możemy podążać.
W menu "People" na górnej belce jest więcej opcji - na przykład najbardziej aktywnych użytkowników - do każdego z nich możemy dołączyć i otrzymywać znalezione przez niego wiadomości
.

Można też do serwisu zaprosić własnych znajomych.

Wchodzę na główną stronę - już zaktualizowana, nowe wiadomości od osób za którymi podążam sprzed kilku - kilkunastu minut.
Przechodzę do tematu Web 2.0 - wybrane, najciekawsze wiadomości z ostatnich godzin, nic tylko przeglądać.

Czas na jakieś wnioski. Wstępne - bo Socialmedian to ciekawy, dopracowany serwis z sensownymi pomysłami. Nie wydziwiają, nie filozofują, wszystko na luzie i - o dziwo - wszystko działa.

Za pomocą kilku kliknięć możemy ustawić swoje preferencje - to, co nas interesuje. Rzeczywiście możemy mieć wtedy dostęp do najnowszych i najciekawszych wiadomości, dobranych na podstawie opinii pasjonatów zainteresowanych tymi samymi sprawami i tematami.

Trochę niebezpieczny serwis. Zajrzałem na chwilę, żeby opisać nowy agregator newsów i wsiąkłem na ponad godzinę. Chyba będę tam wracał.

13:16, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »
środa, 30 lipca 2008

O Groovershark pisano dużo już kilka miesięcy temu. Trzech studentów założyło serwis, który miał być legalną alternatywą dla "bezgotówkowej" wymiany za pośrednictwem sieci P2P.

Jak to działa?

  • każdy może dodać utwór do biblioteki serwisu,
  • każdy może odszukać i wysłuchać piosenkę,
  • jeżeli utwór się podoba, możesz go kupić, lub też polecić znajomym - otrzymają link do utworu i wiadomość od Ciebie,
  • gdy ktoś kupi utwór - wymierne korzyści z tego ma zarówno właściciel praw autorskich, jak i osoba, która utwór przesłała do serwisu.


Ponieważ na ogół utwór przesłało więcej osób, algorytm jest trochę zawikłany (nagradza się aktywnych - polecających utwory, dodających tagi itd) - ale to nie nasze zmartwienie.

To w skrócie. Nie wnikając w sprawy rozliczeń, zainteresowała mnie możliwość odsłuchania utworów, i to w całości, nawet bez zakładania konta i logowania się, na Grooveshark lite.

Serwis, oparty na technologii flash, wygląda prosto i sympatycznie. Umożliwia dostęp do wszystkich utworów z biblioteki Grooveshare, a wyszukiwać możemy wpisując wykonawcę, tytuł utworu lub albumu.
Utwory nie są zabezpieczone DRM-em, nie ma ograniczeń w odsłuchiwaniu, logowanie jest wymagane tylko w przypadku, jeżeli chcemy korzystać z bardziej zaawansowanych funkcji, np. z naszych list odtwarzania.
Wybór piosenek jest - mówiąc ostrożnie - duży, a jakość - no cóż, są to utwory przeznaczone do zakupu. Nic, tylko słuchać.


To wszystko ciekawe, ble-ble-ble itd., ale - w grę wchodzi prywata.
Każdy serwis, o którym piszę, oglądam "osobiście". Na moim ulubionym blogu umieszczono niedawno odtwarzacz z utworami L. Cohena - niestety, pierwszy utwór zacina się.

Wpisałem w Grooveshare "Dance me to the end...", wyskoczyło kilkadziesiąt linków do wyboru, wysłuchałem Cohena - wiadomo, cool.
Potem kliknąłem na wykonanie Madeleine Peyroux...

Szok - tak jeszcze ktoś frazuje? Za chwilę głośniki na 90%, rodzina sterroryzowana i karnie słucha, psy wyją... Jest jeszcze dobra muzyka - a słuchając radia już się powoli odzwyczajałem.



Jeżeli gustujecie w techno czy hard rocku - też znajdziecie dużo na Groovershark.

00:44, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 28 lipca 2008

 

Cuil wystartował - to temat wielu dzisiejszych newsów.


Dlaczego? Kilka informacji:

  • Cuil to - mówiąc w skrócie - wyszukiwarka. Taka jak Google, tylko lepsza - tak twierdzi zespół Cuil,
  • trzon zespołu tworzą byli pracownicy Google - czyli fachowcy
  • indeksowanie stron internetowych na taką skalę i obsługa zapytań wymaga potężnej infrastruktury - a Cuil twierdzi, że znaleźli lepsze i tańsze rozwiązania,
  • zgodnie z informacją na stronie wyszukiwarki, Cuil zindeksował 121 miliardów adresów internetowych. To baaardzo dużo.
  • dla użytkownika ważny jest efekt - chcemy otrzymać to, o co pytamy. Cuil ma inne algorytmy niż Google. Pisanie o tym jest trudne o tyle, że ani Google, ani Cuil nie zdradza szczegółów swoich algorytmów.

Z dostępnych informacji można jednak wnioskować, że Google opiera się głównie na indeksie słów kluczowych zawartych na danej stronie i na tej podstawie oblicza ranking strony, natomiast Cuil bierze pod uwagę znaczenie słów i wzajemne powiązania. Jest to rozwiązanie idące w kierunku wyszukiwania semantycznego, aczkolwiek różne od stosowanego przez Powerset.
Przykładowo, jeżeli wpiszemy "psy", znajdziemy również strony z wyrażeniamu "jamnik" czy "cocer spaniel" nawet wtedy, gdy na stronie nie będzie wyrazu "pies".

  • sposób przedstawiania wyników również jest inny. Wyniki otrzymujemy w układzie trzech (lub dwóch - do wyboru) kolumn. Ponadto możemy zawęzić wyniki wyszukiwania korzystając z rozwijanej listy.
  • Cuil nie zapisuje adresów IP użytkowników i nie używa plików cookies do skojarzenia komputera użytkownika z zapytaniem.
    "Your search
    history is your business, not ours". To też nowość - Google przyzwyczaił nas do myśli, że nasze adresy są odnotowywane i przechowywane i że jest to oczywista oczywistość.
  • Nawet strona startowa jest czarna - oszczędzamy energię...

Czy to wystarczy do zwycięstwa albo chociaż wywalczenia kawałka ogromnego tortu usług wyszukiwania informacji? W tej chwili trudno powiedzieć, trudno nawet skorzystać z wyszukiwarki, poniewać odkąd jest publicznie dostępna, zanotowała już kilka "padów" - być może z powodu dużego zainteresowania internautów.

Rzecz wygląda poważnie, tak uważają również inwestorzy, którzy zasilili Cuil kwotą 33 mln $.


Dokładniejsze testy na kotach/Wimmerach/Kubicach były niemożliwe - zbyt często otrzymywałem komunikat:

"No results because of high load...

Due to excessive load, our servers didn't return results. Please try your search again."

Czyli - zbyt duże obciążenie - spróbuj później.

 

 

 

 

 

I jeszcze jedno - wymawia się [kul].

więcej:
lustracja
lustracja (świetny blog - czemu o nim nie słyszałem? Złe wyszukiwarki...)
Mashable
Mashable

Dopisane 29.07.2008

Cuil działa już lepiej - to znaczy usługa jest na ogół dostępna. Natomiast co do trafności wyszukiwania... Po wpisaniu CUIL : 121,578 results for cuil. Ale możemy znaleźć głównie informacje o irlandzkiej restauracji. Wyszukiwarka, która nie potrafi znaleźć siebie?

 

 


Bądźmy społecznikami i dzielmy się linkami - to główne - jak się wydaje - przesłanie Socialbrowse. A serwis - czy raczej rozszerzenie do Firefoxa - bardzo nam to ułatwia.
Po założeniu konta instalujemy plugin Socialbrowse, ustalamy "nick", którym będziemy się podpisywać, możemy dodać zdjęcie (coś nie działa... beta...) i kilka zdań na swój temat.
Na pasku przeglądarki pojawiają się trzy nowe ikonki.
  • Pierwsza otwiera po lewej stronie ekranu sidebar Socialbrowse,

  • druga pozwala dodać komentarz do danej strony lub zobaczyć komentarze innych osób,

  • trzecia udostępnia link do aktualnej strony.
    Komu? - naszym fanom, czyli osobom, które "podążają naszym tropem".

I tu dochodzimy do spraw socjalnych.

Z zakładki "leaders" możemy wybrać osoby, za którymi będziemy podążać. Czyli - jeżeli lider doda jakiś link przy pomocy pluginu Socialbrowse swojej przeglądarki, ten link zobaczymy w lewym panelu naszej przeglądarki, wraz z ikonką śledzonej osoby.

Kliknięcie na link otwiera oczywiście odpowiadające mu miejsce sieciowe.

Przeglądając ciekawą stronę, możemy w prosty sposób dodać link do Socialbrowse.

Wystarczy kliknąć ikonkę - bez logowania, podawania haseł,
wchodzenia gdziekolwiek. Od razu zaznaczamy, do jakiej kategorii tematycznej należy. Link - tak samo jak linki innych osób - pojawia się od razu w lewym panelu.
W każdej chwili możemy też dodać komentarz i przeczytać komentarze innych.
Są i nagrody za aktywność - jeżeli nasz link wzbudzi zainteresowanie, dostajemy punkty.
Po krótkiej zabawie rzecz spodobała mi się (dlatego o tym piszę...).


Mam już trzech fanów! Ale z punktami na razie marnie...

Liderów wybieramy spośród ludzi o podobnych zainteresowaniach, tak, aby przesyłane przez nich linki były dla nas ciekawe.


Ktoś już dodał link do tej strony...

Można również zaprosić swoich znajomych do korzystania z serwisu - najprościej z listy adresowej Gmail.

Serwis na razie na etapie "prywatna beta" - ale dla ambitnego i inteligentnego.... itd. Znacie to już?

 

00:22, one.jack , WEB 2.0
Link Komentarze (2) »
niedziela, 27 lipca 2008

Popularny Smashing Magazine opublikował w połowie lipca zbiór porad dotyczących "poprawiania" urody osób na zdjęciach przy pomocy Photoshopa - 70 Beauty-Retouching Photoshop Tutorials.

Krok po kroku, na konkretnych przykładach, opisano sposoby postępowania, ilustrowane na ogół parą zdjęć przed-po lub tutorialem w formie klipu wideo.

Przykłady są świetnie dobrane i pokazują, co można zrobić jeżeli się wie jak. Do głowy np. by mi nie przyszło, że piękny połysk na włosach modelki nie jest wynikiem perfekcyjnie dobranego oświetlenia, lecz prostego użycia "lassa" i modyfikacji poziomów na odpowiednich warstwach (przykład shinehair).


W przykładach użyto Photoshopa - ten klasyk programów graficznych, mimo swojej ceny, jest w naszym kraju dość popularny... Gdyby jednak ktoś nie dysponował "szopem", polecam bezpłatny GIMP - znajdziemy w nim większość użytych w przykładach narzędzi.


A co to ma do WEB-2.0?

Zamieszczacie swoje zdjęcia w serwisach? No to po przejrzeniu przykładów nasuwają się dwa wnioski:

  • warto może popracować nad swoim zdjęciem - efekty mogą być szokujące,
  • patrząc na zdjęcia innych osób - przypomnijcie sobie możliwości Photoshopa...

Zdjęcia - z wymienionego artykułu, tutoriale Beautiful Skin by Czechman i Shining hair

NASA udostępniła w internecie ogromny zbiór fotografii i filmów. Treningi, starty, zdjęcia z kosmosu i politycy, misje kosmiczne i zdjęcia z teleskopu Hubble'a.

Każde zdjęcie opisane, z datą i tagami ułatwiającymi odszukanie.

Do tego wyszukiwarka i możliwość osadzenia w blogu lub wysłania linku do zdjęcia. Możemy też założyć konto i tworzyć własne prezentacje z wybranych zdjęć. 

Potężna porcja historii i techniki...

 

 

sobota, 26 lipca 2008

The Official Google Blog podał wczoraj, że najpopularniejsza wyszukiwarka zindeksowała już bilion (1 i dwanaście zer) unikalnych adresów internetowych. We've known it for a long time: the web is big . Trochę to trwało - pierwszy indeks Google z 1998 roku zawierał adresy 26 milionów stron.
Autor wpisu nazywa to wydarzenie kamieniem milowym, ale od razu podkreśla, że nie wie, ile w sieci jest unikalnych stron - liczba adresów zależy od przyjętych kryteriów liczenia i nie da się podać jednej odpowiedzi. Na przykład kalendarze internetowe mogą mieć codziennie generowany, unikalny adres do "następnego dnia", wiele stron ma kilka adresów, wiele jest też w sieci adresów o identycznej zawartości.

Tak czy inaczej - jest okazja do wypicia szampana. Google jest wielkie.

19:50, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »
piątek, 25 lipca 2008

Piątek - po całym tygodniu pracy - pada deszcz - i nasi siatkarze przegrali.
Po tym optymistycznym wstępie czas na coś prostego. Muxtape - a szczególnie Mixwit spodobały się, więc puśćmy coś jeszcze.

StumbleAudio to prosty, ale przyjemny do słuchania serwis muzyczny, na razie w wersji beta. Jak na betę ma niezły potencjał: około 2.000.000 utworów 120.000 artystów.

Utwory możemy odtwarzać w całości i za darmo, w wysokiej jakości.
Haczyk? Tylko fakt, że są to utwory artystów niezależnych, mało znanych. Można to uznać za zaletę - słuchanie radiowej sieczki dobieranej przez komputer (do jakich niecnych celów służą czasem komputery!) jest dosyć męczące.
Chyba, że utwory dobiera człowiek w typie np. Wojciecha Manna.

Kończymy z dygresjami - odpalamy StumbleAudio:

  • wybieramy gatunek muzyczny,

  • klikamy na różową gwiazdkę Stumble, żeby znaleźć więcej utworów,
  • klikamy na ikonkę "kciuk w dół" lub "kciuk do góry" zależnie od tego, czy utwór nam się podoba, czy nie.
Nasze oceny mają być uwzględniane - jeżeli założymy konto, StumbleAudio będzie pamiętał nasze preferencje.

Możemy też wpisć ulubionego artystę w okienko "I like............".
Powinniśmy dostać utwory podobne. Działa to różnie, ale na ogół słucha się fajnie.

Serwis - jak obiecują twórcy - będzie się rozwijał, m.in. dojdą opcje "społecznościowe". Na razie funkcja "Share" ogranicza się do tego, że URL odtwarzanego utworu trafia do schowka. Dobre i to... Piątek, proste rozwiązania...

 

czwartek, 24 lipca 2008

Serwis Muxtape pojawił się w marcu tego roku i zyskał dużą popularność ze względu na możliwość prostego publikowana oraz odsłuchiwania ulubionych utworów. Obecnie pojawiły się serwisy o prostym interfejsie i bazujące na podobnym pomyśle.

Przykłady? O podobnych w stylu pomysłach pisze ReadWriteWeb.


Favtape ma interfejs podobny w stylu do Muxtape, ale możemy tworzyć zestawy i słuchać ulubionych piosenek z serwisów Pandora i Last.fm.
Możemy również słuchać utworów, nie mając konta na w/w serwisach, z kilku zestawień: Top Songs by Year, iTunes Top 100 Songs, popularne mixy z Favtape.
Ciekawe jest zestawienie piosenek według lat - rozpoczyna się w 1901 roku!

Te nagrania mocno szumią - ale słucha się ciekawie, a z lat 30-tych mamy dużo dobrych nagrań. Przy wielu nagraniach mamy dodatkowe informacje, możliwość pobrania dzwonka, opcję "Podobne utwory" (czasem działa skutecznie, wyszukując np. 40 podobnych w stylu piosenek).

Mixwit to prosty kreator, przy pomocy którego możemy "złożyć" efektowny odtwarzacz z naszymi ulubionymi piosenkami, ozdobiony naszym zdjęciem lub dowolną inną piękną grafiką, a następnie osadzić w Facebook, Myspace czy w blogu.

Fajna zabawa - wrócę do tego w wolnej chwili...Jest duuuży wybór gotowych dzieł innych melomanów, oczywiście z wyszukiwarką. Przykład - na prawo, pod zegarkiem.



Muxtape to świetny pomysł (i proste wykonanie - to też zaleta), inspirujący innych do tworzenia i rozwoju podobnych, ale nieco innych serwisów. Strona prawna jest "na granicy", ale nikt mi nie wmówi, że wytwórnie płytowe poniosą ogromne straty a artyści umrą z głodu, jeżeli posłuchamy w sieci starych piosenek Boba Dylana.

środa, 23 lipca 2008

Ciekawa rzecz - krótka notatka o Biblii, internecie i wyszukiwaniu informacji.

Jak podaje msnbc, od 24 lipca będzie można obejrzeń w internecie (pod adresem www.codex-sinaiticus.net) unikalny egzemplarz Biblii, "Codex Sinaiticus”, spisany na skórze wołowej ponad 1600 lat temu w Grecji.
Dla osób, które nie władają starożytną Greką, dostępne będzie tłumaczenie fragmentów na niemiecki (część rękopisu posiada Biblioteka Uniwersytetu w Lipsku) i angielski. Datowany na rok ok. 350 n.e. egzemplarz jest najstarszym znanym egzemplarzem Biblii (wraz z Codex Vaticanus).

Dyrektor Biblioteki Uniwersytetu w Lipsku stwierdził, że to fantastyczne - dzięki technologii możemy mieć dostęp do najstarszych kulturowych artefaktów, rzeczy bardzo cennych i nie udostępnianych dotąd publicznie.

Ze starożytnej Grecji na ekran komputera poprzez internet, wiadomość przeczytana w agregatorze newsów - daleka droga...

 

Fragment Codex Sinaiticus (po lewej) - Wikipedia


Dopisane 24.07.2008r.

Na razie na opisanej stronie możemy poczytać o manuskrypcie i projekcie. Przy próbie obejrzenia :

"Too many concurrent connections (> 100.000). The manuscript page is temporarily unavailable. Please try again later."

Duże zainteresowanie, jak widać. Spróbujemy "later"... 

20:35, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4