Blog będę się starał pisać z pozycji 50-latka i dla osób, które są zainteresowane internetem,ale gramatyki uczyły się z elementarza, a nie z gadu-gadu, a pierwsze rysunki robiły kredkami zamiast GIMP-em.
niedziela, 30 czerwca 2013

Chordify - ten serwis trochę mnie zaskoczył. Pozytywnie.

W kwestii grania na instrumentach muzycznych jestem laikiem; miałem oczywiście w rękach gitarę, harmonijkę ustną (to w paszczy raczej...), siedziałem przy pianinie, wciskałem klawisze organów. Efekty były raczej żałosne.

Znam się natomiast na serwisach internetowych - opisałem ponad tysiąc, przeglądałem o wiele więcej. A Chordify właśnie podoba mi się od pierwszego spojrzenia.

Co serwis robi? 

W skrócie - podpowiada, jak zagrać na gitarze akordy dowolnego utworu, który nam się podoba.

Wystarczy - bez zakładania konta - wkleić na stronie głównej link do tego utworu, znalezionego na Youtube lub SoundCloud.
Albo przesłać plik muzyczny z kompa. 

Chordify1

Sprawdziłem na Rodriquezie.
Oczekiwałem, że co najmniej kilkanaście sekund potrwają czary-mary, analiza utworu itd., ale nic z tego - po prostu pojawiła się stronka z gotowymi akordami.

Chordify2

Klikamy na teledysk, leci Sugar Man, a czarny kwadracik przeskakuje po akordach pokazując, co grać (gdy klikniemy określony kwadrat, usłyszymy odpowiedni fragment utworu - super...); prościej chyba nie można...  

No, w zasadzie można: jeśli Am czy  E nic nam nie mówi, można przełączyć wyświetlanie w tryb "dla opornych", czyli - którą strunę i gdzie przycisnąć...

chordify4

Serwis ładny, za darmo, szybki... I ta technologia, o której kilkanaście lat temu mówiło się "pracujemy nad tym...".

A propos technologii; muzyka jest analizowana przez narzędzie Sonic Annotator, a odpowiednie akordy dopasowuje HarmTrace. Ale to szczegóły...

Cały szereg przykładowych utworów i tabulatur znajdziemy na stronie serwisu:

chordify3


16:11, one.jack , Muzyka
Link Komentarze (3) »
sobota, 29 czerwca 2013

Newsibly to agregator newsów, czyli taka aplikacja podająca nam na jednej stronie najnowsze, najważniejsze informacje. Większość agregatorów zasypuje nas setkami informacji; mamy wrażenie, że niczego ważnego nie przeoczymy, ale czy rzeczywiście te wszystkie newsy są nam potrzebne?

Założyciel serwisu, Nick Lisi, wyszedł z innego założenia: zamiast setek niepotrzebnych informacji (tu koncert, tam spadek na giełdzie, a jeszcze gdzie indziej gwiazda się potknęła na czerwonym dywanie...) - tylko 6 tematów. Najważniejszych w danej chwili.

Wyszło dyskusyjnie...

Newsibly1

Sam pomysł jest ciekawy - mamy sześć rzeczy, o których jest podobno głośno.
Pod każdym tematem - linki do kilkudziesięciu artykułów, opisujących daną sprawę. Jeśli temat nas interesuje, możemy się z nim zapoznać dokładnie i na podstawie różnych źródeł.

Źródła możemy zresztą sami wskazać - artykuły ze wskazanych źródeł będą na pierwszych miejscach:

Newsibly2

Sęk w tym, że dobór tematów jest z punktu widzenia polskiego internauty dość szczególny.

Co prawda, przy bliższym przyjrzeniu się... U nas też mówi się dzisiaj o Mandeli, aresztowaniach w Watykanie, Syrii... Główne tematy są jednak inne.

Co nie znaczy, że rzeczywiście ważniejsze...

Jest wyszukiwarka, więc łatwo sprawdzić, że informacje o Polsce raczej nie są na topie:

Newsibly3

I - ciekawa rzecz - najważniejsze tematy często się zmieniają. W trakcie pisania tego tekstu na pierwsze miejsce (49 artykułów) wskoczył Egipt.

21:46, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (1) »

Narrable to serwis, który pozwala opowiedzieć historię ilustrowaną zdjęciami. Opowiedzieć - gdyż do każdego zdjęcia możemy nagrać komentarz. Albo np. podkład muzyczny.

Pomysł w sumie prosty, ale zręcznie wykonany - aż miło popatrzeć.

Na stronie głównej możemy zobaczyć, o co chodzi - dostępne są przykłady zdjęć odpowiednio skomentowanych. Na przykład - zdjęcia ze ślubu.

Pomysł całkiem fajny; przeglądamy zdjęcia, klik - i słuchamy opisu...

Narrable1

Oczywiście sprawdziłem, czy utworzenie takiego pokazu - który możemy potem udostępnić znajomym z Facebooka czy opublikować na blogu - jest proste.

Jest...

Narrable2

Wrzuciłem kilka "dyżurnych" zdjęć z komputera (można też użyć zdjęć opublikowanych na Facebooku) - po chwili są już na stronie, dodajemy jakiś tytuł i przeglądamy, jak też to wygląda, czy nie trzeba czegoś poprawić: 

Narrable4

Można zmieniać opis czy kolejność poszczególnych zdjęć.

Narrable3

Kluczowa sprawa to oczywiście "opis paszczą"; możemy go dodać na kilka sposobów.

Najprościej - nagrywając bezpośrednio na stronie, albo rejestrując w komputerze i przesyłając plik dźwiękowy.

Można również dodać opis przez telefon, ale chyba nie jest to najlepsza metoda w moim przypadku, gdyż Narrable to serwis amerykański. 

Narrable5

Oczywiście opis możemy kasować czy poprawiać. Jak wspomniałem - zamiast opisu słownego może grać muzyka czy np. szumieć knieja...

I jeszcze jeden przykład gotowej prezentacji; zdjęć jest oczywiście więcej:

Narrable6

Serwis fajny, niestety nie do końca za darmo. Za darmo możemy zrobić 5 prezentacji - jeśli nam się spodoba i chcemy więcej, trzeba zapłacić kilka dolarów miesięcznie (chociaż bodajże jest możliwość tworzenia dalszych prezentacji, jeśli publikujemy je na Facebooku - gdzieś mi się przewinęła taka informacja...).

Serwis może służyć nie tylko do publikacji zdjęć ze ślubu czy z wakacji, lecz również podanych w atrakcyjny sposób materiałów dla uczniów czy studentów.

 

17:57, one.jack , WEB 2.0
Link Komentarze (1) »
środa, 26 czerwca 2013

NextStories oferuje internautom nieco inny sposób wyszukiwania newsów na interesujący danego użytkownika temat, niż popularne czytniki RSS. Trzeba przyznać, że to dzieło braci-Czechów z firmy steps2next  prezentuje się dość atrakcyjnie.

Szczególne wrażenie robi prosta obsługa. Aby przeglądać informacje w czytniku RSS, trzeba założyć konto, dodać ulubione kanały - importując listę lub ręcznie... W NextStories te czynności odpadają.

Należy natomiast chwycić kursorem myszy "guzik" z napisem NextStories  i przeciągnąć na pasek przeglądarki.

Nexstories - 1

Co dalej?
Pokażę na przykładzie serwisu AntyWeb, piszącego - jak wiadomo - na tematy związane z internetem, komputerami itp.

Zaglądamy na stronę AntyWeb:

Nexstories - 2

Lubię AntyWeb, ale aktualna strona serwisu nie jest - delikatnie mówiąc - wzorem prostoty i oszczędnego designu.
Jeśli się nie zniechęcimy, można się przedzierać dalej, ale spróbujmy kliknąć czarodziejski guzik NestStories  na pasku przeglądarki:

Nexstories - 3

Nooo, zupełnie co innego... Kafelki, na każdym tytuł artykułu i kilka słów, często obrazek; coś, co wylansował Pinterest i jest powielane przez dziesiątki serwisów, gdyż pomysł na ogół dobrze się sprawdza.

Tyle, że nie są to wyłącznie artykuły pochodzące ze strony AntyWeb; te znajdziemy w pierwszej kolumnie.

W następnych kolumnach znajdziemy artykuły z serwisów o podobnej tematyce -Spiderweb, Komputerświat, Komórkomania, Gadżetomania, PCFormat, a w czwartej kolumnie np. z eGospodarka. 
Zasada jest taka, że im dalej w prawo, tym tematyka luźniej związana z pierwotnie wybraną. 

Oczywiście każdy "kafelek" możemy kliknąć i przejść do źródłowego artykułu. Trochę mylące jest to, że aby powrócić do strony z "kafelkami", należy ponownie kliknąć NextStories  na pasku przeglądarki...
Ale można się przyzwyczaić.

Jeśli klikniemy strzałkę na kafelku, w pierwszej kolumnie pojawią się artykuły z serwisu zgodnego z wybranym kafelkiem - w przykładzie pokazanym poniżej ze Spiderweb:

Nexstories - 4

Można też wybrać interesujący nas temat - twórcy NextStories zapewniają, że obecnie strona oferuje około 4000 serwisów informacyjnych i blogów, oczywiście skatalogowanych i odpowiednio powiązanych.
To ważne, gdyż szukając wieści na temat nowego produktu firmy z Cupertino niekoniecznie chcemy się przedzierać przez informacje o gatunkach i zbiorach jabłek...

Nexstories - 5

4000 źródeł... To oczywiście dużo, ale jeśli uważamy, że jakiegoś serwisu nam brakuje, możemy wpisać jego adres:

Nexstories - 6

Oglądałem NextStories na komputerze stacjonarnym, ale niedawno pojawiła się aplikacja na iPada - ponoć też całkiem zgrabna...

 

19:13, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 24 czerwca 2013

Flipbeets  to serwis typu "zajrzyj, co słychać w świecie". Opisywałem już takich kilka (kilkanaście), niektóre są przydatne, przy czym kluczem jest oczywiście dobór informacji.
Część serwisów stosuje zaawansowane metody i algorytmy typu zgłębianie zainteresowań użytkownika na podstawie tego, co klika i czyta, albo dobór wiadomości według popularności mierzonej a to "lajkami", a to ilością udostępnień np. na Twitterze.

Flipbeets nie chwali się algorytmami, lecz obiecuje najnowsze i najciekawsze informacje.

Wystarczy wejść na stronkę i zajrzeć, co nowego. Większość informacji jest rzeczywiście świeżutkich (moje zrzuty ekranu są sprzed 2 dni...), ale są trochę dziwne. Mam wrażenie, że to informacje głównie z cieplejszych nieco krajów...

flipbeets1

Kliknięcie wyświetla fragment lub cały artykuł. Temat jakby odbiegał od tego, co dla prawdziwych Polaków ważne - walka o Elbląg, wydatki (z cudzej kieszeni...) Prezesa na adwokatów a Premiera na krawaty, zalany tunel w stolicy...

flipbeets2

Ale spoglądamy w prawy górny róg...
No tak... Serwis zrobili Hindusi i domyślnie ustawili wiadomości dla tegoż regionu świata. Wystarczy przestawić.

Polski co prawda nie ma na liście (może to i lepiej...?), ale jest UK.

Obok możemy wskazać, co nas aktualnie interesuje:

flipbeets3

No i już OK, wiadomości z bliższego nam kręgu kulturowego...

flipbeets4

Nie tylko wiadomości, ale cały serwis jest świeży, lecz działa całkiem dobrze i dobrze wygląda. Ponoć działa równie dobrze na urządzeniach przenośnych, ale tego nie sprawdzałem.

Przy każdym newsie znajdziesz ikonki, pozwalające "wrzucić" link na jeden z popularnych serwisów społecznościowych: Facebook, Twitter i Google+.
Zalogowanie się za pośrednictwem Facebooka pozwala na personalizację przygotowanej dla nas porcji informacji - można wybrać w ustawieniach nie tylko kraj (lub kraje), ale i zestaw tematów oraz ulubionych źródeł. 


wtorek, 18 czerwca 2013

i2Clipart  to kolejny rodzynek ze zbiorów serwisu Sciweavers.org

Opisywałem już kilka starannie zrobionych, kolorowych i pomysłowych serwisów dostępnych pod tym adresem - są to na ogół rozbudowane, dobrze pomyślane narzędzia, przyjemnie się je opisuje i... używa. 

i2Clipart  to kolejny przykład przydatnego narzędzia; w zasadzie jest to baza clipartów, czyli takich prostych, pomysłowych rysuneczków, które dołączamy jako ozdobniki do dokumentów czy prezentacji. Jak zwykle - dołączono kilka ciekawych funkcji.

Pierwsza i dość ważna cecha - dostępne tu cliparty są na licencji Royalty Free, pozwalającej je ściągać, kopiować, modyfikować i używać w swoich projektach bez pytania kogokolwiek o pozwolenie. 

i2cl-1

Szukać czegoś możemy na dwa sposoby: pierwszy to użycie wyszukiwarki w celu znalezienia np. czegoś ze słoniem:

i2cl-2+

Wybieramy jeden - możemy go ściągnąć na dysk jako SVG czy przekonwertować na format png, jpg, pdf, eps, ps:

i2cl-3

Co ciekawe, możemy go również edytować.

Edytor jest prosty, ale dość ciekawy - można się nim trochę pobawić:

i2cl-4

Jak już się pobawimy, warto sprawdzić drugą metodę wyszukiwania potrzebnego nam clipartu - według palety barw; poszukajmy czegoś w odcieniu niebieskiego:

i2cl-5

Jak widać, wyniki są niezłe:

i2cl-6

A to wszystko za darmo i bez rejestracji konta...

A to - ptaszek...

22:13, one.jack , Grafika
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 17 czerwca 2013

Readable.cc  to prosty, łatwy w użyciu czytnik RSS. 

Zatwardziałym fanom Google Readera raczej nie zastąpi ich zamykanego niedługo serwisu, ale jeśli ktoś śledzi stale tylko kilka kanałów (jak ja...), takie proste rozwiązanie może mu wystarczyć.

Bez zakładania konta serwis proponuje przeglądanie wybranych newsów:

readable-cc1

Uwagę zwraca skromny design, bez mnóstwa opcji i innych przeszkadzajek, i duuże tytuły. Nawet za duże - wyglądają na dostosowane do urządzeń mobilnych.

Założyłem konto - można oczywiście dodawać dowolne kanały lub zaimportować cały zestaw z innego czytnika.

Zasubskrybowałem swój blog - nie wygląda najlepiej, w tytułach brak polskich znaków:

readable-cc2

Po kliknięciu czytamy treść - domyślnie artykuł otwiera się na tej samej stronie, czyta się wygodnie, tym bardziej, że w treści polskie znaki są wyświetlane bez problemów:

readable-cc3

Dodałem jeszcze kilka kanałów.

W Helpie znajdziemy prostą klawiszologię - następny artykuł, poprzedni, rozwinięcie itd.

readable-cc4

Każdy artykuł można zapisać "na później" - znajdziemy go wtedy w sekcji Saved:

readable-cc5

Są opcje pozwalające na "podzielenie" się wybranym artykułem, zaznaczenie jako nudny czy interesujący...

Jest też wyszukiwarka artykułów na żądany temat:

readable-cc6

Proste i dość przyjazne...

19:01, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (1) »
niedziela, 16 czerwca 2013

WikiCancel  to serwis niepozorny, ale niewątpliwie przydatny.
Znajdziesz tu instrukcję krok po kroku, jak zlikwidować swoje konto w szeregu popularnych serwisów internetowych.

Osobiście rzadko mi się to zdarza - co niby miałoby mnie skłonić do likwidacji konta na Twitterze czy Facebooku? Nie zaglądam tam tak często, jak na moje ulubione Google+, ale w innych serwisach też coś się dzieje, czasem się przydają. Niech sobie konto istnieje, jak to mówią - jeść nie woła... 

Czasem jednak chcemy konto zlikwidować, a nie zawsze jest to łatwe, zdarzają się drobne pułapki. Zamiast przedzierać się przez helpy i ustawienia, łatwiej jest zajrzeć na stronkę WikiCancel.

W tej chwili spis kont "do odstrzału" liczy prawie 50 pozycji; znajdziemy tu praktycznie wszystkie najpopularniejsze serwisy:

wikicancel1

Chcesz  zlikwidować swoje konto w serwisie Twitter? Nie polecam, kilku znajomych likwidowało, a po jakimś czasie zakładało ponownie - niestety, "stara" nazwa była już niedostępna, ale jeśli chcesz, proszę bardzo:

wikicancel2

Informacja składa się na ogół z trzech elementów:

  • co to za serwis (hm... skoro mam konto, to chyba wiem...?),
  • jak usunąć konto,
  • dodatkowe informacje (w tym wypadku dowiadujemy się, że masz 30 dni do namysłu...).
16:25, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (1) »
sobota, 01 czerwca 2013

TuneCrawl  to dość specyficzna wyszukiwarka utworów muzycznych.

Chcemy już, teraz posłuchać jeszcze raz klasycznego Hit the Road Jack, i to w wykonaniu Raya Charlesa oczywiście. Pewnie jest gdzieś na YouTube, ale trzeba będzie się przeklikać...

Odpalamy TuneCrawl i wpisujemy, czego szukamy. 
Wyniki pojawiają się błyskawicznie, w miarę wpisywania kolejnych liter: 

TuneC0

TuneCrawl wyświetla wyniki wyszukiwania w trzech serwisach: Spotify, YouTube i SoundCloud. 

Teraz wystarczy kliknąć np. odnośnik znaleziony na YouTube i słuchamy: 

TuneC1

Wpisałem tylko Ray Charles, ale można wpisać też tytuł, a jeszcze lepiej - tytuł i wykonawcę.

Oprócz wysłuchania, można link "wrzucić" na Facebook lub Twitter.
Wrzuciłem...

Proste i... czasem przydatne.

19:32, one.jack , Muzyka
Link Komentarze (2) »