Blog będę się starał pisać z pozycji 50-latka i dla osób, które są zainteresowane internetem,ale gramatyki uczyły się z elementarza, a nie z gadu-gadu, a pierwsze rysunki robiły kredkami zamiast GIMP-em.
czwartek, 30 czerwca 2011

Papyrs  to kolejny serwis, który umożliwia zrobienie prostej (no, nie tak bardzo prostej...) strony internetowej bez znajomości zaklęć HTML i innych jav/pythonów.

Konto można założyć za darmo i zrobić sobie kilka stronek.
Nie wiadomo, czy tak będzie zawsze; serwis jest obecnie w fazie beta, ale jego twórcy nastawiają się wyraźnie na troszkę poważniejsze zastosowania Papyrs, niż tworzenie stron z wyznaniami miłości do Ziuty z sąsiedztwa czy J. Biebera z telewizji...

Oprócz dodawania do strony pól tekstowych, zdjęć, widżetów z klipem z YouTube czy wpisami z Twittera, można dodać pola z listami, komentarzami, dokumentami... i kilka innych, których na razie nie rozszyfrowałem. :)

Na stronie nie znajdziemy tradycyjnego Help czy FAQ, ale podpowiedzi przy poszczególnych opcjach są wystarczające. Są też przykłady na głównej stronie: 

Papyrs 1

Do roboty.
Czas założyć konto, kliknąć New Page  i spróbować stworzyć pierwszą stronę.

Wpisujemy tytuł, typ, kilka ustawień - głównie chodzi o to, kto będzie miał do naszej strony dostęp. Możliwe jest określenie osób, np. członków naszego zespołu, którzy wspólnie pracują nad jakimś projektem, a Papyrs i tworzonych z jego pomoca stron używają do wymiany uwag i pomysłów.

A następnie - przechodzimy do edytora: 

Papyrs 2

Poszczególne pola przeciągamy po prostu na stronę; na przykład pole w które wpiszemy tekst, albo pole z grafiką.

Grafikę wybieramy z dysku, można ją po prostu przeciągnąć na odpowiednie pole.

Papyrs 3

Dzisiaj jest rocznica urodzin Stanleya Clarka, wrzuciłem więc na stronę ładną muzyczkę, zdjęcie, opis z Wiki, pole umożliwiające wpisanie komentarza...

Papyrs 4

Poszczególne elementy można przesuwać na stronie i edytować:

Papyrs 5

A końcowy efekt - zapisać i ustalić, kto ma mieć do niego dostęp.

Można też zachować jako prywatną stronę.

Ja opublikowałem:

https://mjack-public.papyrs.com/public/2091/Stanley_Clarke-_w_dniu_urodzin 


22:05, one.jack
Link Komentarze (1) »
środa, 29 czerwca 2011

Chwaliłem już serwis Dropbox, czyli takie sieciowe miejsce, gdzie możemy wrzucać nasze pliki i mieć do nich dostęp z każdego komputera. W dodatku Dropbox ma doskonale rozwiązaną sprawę synchronizacji plików na kilku komputerach - polecam, ale to inny temat.

Dzisiaj  - sideCLOUDload; prosta usługa, pozwalająca przesłać na nasze konto w serwisie Dropbox znaleziony w sieci plik.  Wystarczy podać adres pliku i dane do logowania do Dropbox.

Po co?
A na przykład; na obcym komputerze, w biurze, u kolegi, u cioci zachwalają nam książkę Think and Grow Rich. Pan Napoleon Hill wydał to dzieło w 1937 roku, ale to ponoć jeden z bestsellerów wszech czasów - dobra, dla świętego spokoju się zainteresujemy...
Warto by było mieć plik gdzieś na swoim komputerze. 

Jak go ściągnąć?

Na stronie sideCLOUDload wklejamy adres sieciowy pliku - książka pana Hilla ma ponad 70 lat i jest dostępna jako plik PDF.
Musimy podać również dane logowania na nasze konto w serwisie Dropbox.

sideCLOUDload zapewnia, że chroni nasze dane, strona korzysta z protokołu https, ale...

No, to już musicie sami uznać, czy ufacie stronie. Ja zaryzykowałem - raczej na tym koncie Dropbox nie trzymam plików, których ujawnienie obaliłoby kilka rządów i zmieniło obraz świata... 

sidecloud 1

Można podać katalog docelowy, ale wybrałem domyślny. Serwis wyświetlił nazwę pliku PDF (potem pomyślę nad bogaceniem się...), wystarczyło kliknąć submit  i...

sidecloud 2

Już po chwili dostałem komunikat o sukcesie - na razie nie finansowym niestety.

Sprawdziłem na koncie w Dropbox, czy plik rzeczywiście tam trafił:

sidecloud 3

Wszystko OK, plik jest dostępny, a więc - kiedy wrócimy do domu z imprezy u cioci i włączymy komputer, zostanie automatycznie ściągnięty na dysk.

Pozostaje przeczytać, pomyśleć i...

 

wtorek, 28 czerwca 2011

Coraz częściej nasze dane umieszczamy "w chmurze" (cloud), a więc - gdzieś w sieci, na serwerze którego lokalizacji nawet nie znamy.
Wystarczy, że znamy adres sieciowy i mamy do danych dostęp.

Po co?
Mamy dostęp do plików zawsze, gdziekolwiek jesteśmy, z każdego komputera podłączonego do internetu.
Na dodatek pliki są bezpieczne; duże serwerownie "w chmurze" mają jednak lepsze zabezpieczenia, niż nasz komputer... (robiliście ostatnio kopię bezpieczeństwa? Macie zabezpieczenie przed przepięciem, pożarem, zalaniem...?).

Korzystam z plików "w chmurze"; mam konto w świetnym serwisie Dropbox, a także oczywiście dostęp do Google Docs.
Najlepszy byłby jeden, darmowy, szybki i pewny serwis, a w nim - kilkaset gigabajtów wolnego miejsca, ale takie rzeczy to za kilka lat; na razie za darmo trzeba się zadowolić kilkoma gigabajtami.

Można oczywiście mieć konta w kilku serwisach, ale logowanie się do każdego z osobna i szukanie, gdzie też wrzuciliśmy potrzebny dokument...

I tu dochodzimy do zalet Otixo

Ash nazg durbatulûk, ash nazg gimbatul...

czyli:

Jeden, by wszystkimi rządzić, jeden, by wszystkie odnaleźć...

Właśnie, cytat z klasyka doskonale pasuje; Otixo daje dostęp  do naszych danych w kilku "chmurkowych" miejscach: Dropbox, Box.net, MobileMe, konto ftp, Google Docs...

Otixo1

Należy oczywiście założyć w serwisie konto podając adres e-mail i po weryfikacji możemy już "podłączyć" do Otixo nasze konta w "chmurkowych" składnicach plików.
Jest to raczej prosta sprawa... 

Co możemy podłączyć - wskazują ikony z prawej strony ekranu.

Klikamy np. niebieską ikonę z pudełkiem, czyli Dropbox

Otixo2

Trzeba oczywiście zalogować się na swoje konto w serwisie Dropbox i udzielić serwisowi Otixo autoryzacji.

Po chwili moje zasoby z Dropbox są do dyspozycji:

Otixo3

Obsługiwanie przez Otixo tylko jednej składnicy plików nie ma specjalnego sensu; specjalnie dla celów testowych założyłem konto w Box.net.
No proszę - całkiem miły serwis, 5 GB za darmo...

Podłączamy: 

Otixo4

Jak widać, z jednego interfejsu mam dostęp do obu serwisów.

Można kopiować pliki, usuwać, zmieniać nazwy itd.
Ba, można je też przenosić pomiędzy serwisami, bez ściągania na dysk - np. z Box.net do Dropbox.


Co ciekawe - jest również wyszukiwarka, która przeszukuje wszystkie pliki we wszystkich udostępnionych serwisach - o, to dobry pomysł. 

Otixo5

Nie do pogardzenia jest również fakt, że do wszystkich serwisów możemy mieć dostęp z urządzeń mobilnych.
 
Kolejna ciekawa funkcja - można skłonić Otixo, aby dostępne tam foldery były widoczne w Exploratorze na pulpicie naszych Windowsów. Konkretnie - opisany jest sposób postępowania dla Windows 7. Dla Mac OS X - wkrótce (ale ponoć już się da, są opisy w sieci...).

Wszystko wskazuje na to, że usługi "w chmurze" będą coraz bardziej popularne i serwisy typu Otixo są dobrym pomysłem.


17:36, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 27 czerwca 2011

Dawno nie pisałem o wyszukiwarkach.

Dzisiaj trafiłem na dość ciekawe narzędzie - Fastoise.com.

To mutliwyszukiwarka, a więc aplikacja zbierająca dane z kilku źródeł. I od razu zaskoczenie; nie ma Google!
Ciekawa koncepcja...

Tak, zestaw źródeł, z których pobierane są wyniki wyszukiwania,  jest ciekawy: YAHOO!, YouTube, bing  i Twitter...
I - muszę przyznać - ten zestaw nieźle się sprawdza.

fastoise1

Korzystanie z Fastoise też jest dość ciekawe; zastosowano modną od niedawna technologię instant search; wyniki są wyświetlane już w trakcie wpisywania szukanego terminu.
Oszczędza to oczywiście cenny czas użytkownika - wpisujemy Cieszyn, podnosimy głowę, żeby sprawdzić na ekranie i kliknąć Enter, a tu...

fastoise2

Wyświetlana jest pewna ilość wyników, ale gdy przewijamy stronę w dół, wyświetlane są następne.

http://fastoise.com/#Cieszyn

 

Całkiem ciekawe.


niedziela, 26 czerwca 2011

Notes.io  to prosta usługa; chcesz coś zanotować i przesłać znajomym - krótka piłka:

  • wchodzisz na stronę,
  • piszesz co trzeba,
  • klikasz Short  i dostajesz skrócony link.
    Możesz go od razu wrzucić do serwisów Twitter, Facebook czy FriendFeed albo skopiować i... no i wrzucić gdziekolwiek.

Na przykład tu:

http://notes.io/ci

Notes-io 1

W sumie - trudno o coś prostszego, pomijając stylowy wygląd wzorowany na notatniku dla iPhone.

W prawym górnym rogu są - oprócz ikony "skrótu" - cztery inne, nieaktywne ikonki; drukowanie, wysyłanie, załącznik, konto. Ponoć te opcje mają być dostępne wkrótce.

Notes-io 2

I jedno mnie tylko zastanawia; w popularnym serwisie opisującym nowe serwisy, KillerStartups.com, tenże Notes.io dostał błyskawicznie ponad 400 głosów i wskoczył na drugie miejsce zestawienia Top 10.
Albo ja nie dostrzegłem uroku i niezwykłych możliwości tej prostej aplikacji, albo serwis ma duże wsparcie i dobry marketing... 

 

sobota, 25 czerwca 2011

Oglądanie zdjęć znajomych jest na ogół ciekawe - o ile nie pokazują nam setek zdjęć z wycieczki w stylu "to ja na brzegu rzeki, , a tu żona..." (chętniej byśmy im doradzili: trzeba się było jeszcze kilka kroków cofnąć, zdjęcie byłoby ciekawsze...).

Niektórzy zamieszczają dużo zdjęć w serwisie Facebook; warto czasem pooglądać i zorientowac się, gdzie też ich ostatnio poniosło i z kim.

Dobrze się do tego nadaje serwis FriendLens

Logujemy się na swoje facebokowe konto i można przeglądać:

FriendLens1

Zdjęcia naszych znajomych wyświetlane są w długiej kolumnie, domyślnie według daty publikacji - od najnowszych.

Jeśli zastanawiamy się, do kogo ten młody obywatel jest podobny i komu niedawno rodzina się powiększyła, wystarczy najechać na zdjęcie kursorem; pokaże się data publikacji i właściciel konta.
No tak - wykapany Daniel...

Można też kliknąć na konkretnego znajomego z listy po lewej stronie ekranu:

FriendLens2

To akurat moja bratanica się lansuje... No cóż, Facebook do tego służy.

 

środa, 22 czerwca 2011

Na stronie JotPix.com  znajdziemy prosty mashup - zgrabne połączenie Google Maps  i YouTube

Mapka domyślnie pokazuje teren w naszej okolicy: 

JotPix1

a poszczególne punkty oznaczają miejsca, skąd pochodzi klip filmowy.

Wybranie konkretnego klipu filmowego przez kliknięcie punktu  na mapie bądź miniatury w panelu po lewej stronie ekranu rozpoczyna odtwarzanie filmu w lewym górnym rogu ekranu.

Proste.

Można wpisać dowolną lokalizację (na obrazku poniżej - fragment takiego miasta, Londyn... To za granicą...), a także - wybrać przedział czasowy (dzisiaj, ostatni tydzień lub miesiąc) czy gatunek filmu. 

JotPix2

Miła zabawka... A filmów - multum.

 

wtorek, 21 czerwca 2011

Dropbox to świetny pomysł pozwalający na prostą synchronizację plików pomiędzy kilkoma komputerami.

Korzystasz z kilku komputerów? Zakładasz konto w serwisie Dropbox, instalujesz mały programik na każdym z komputerów i... tyle. Na dysku pojawi się folder My Dropbox.  

Jeśli na którymś komputerze "wrzucisz" plik do folderu My Dropbox, po chwili pojawi się na każdym z twoich komputerów, w tym folderze.
Oczywiście, jeśli je włączysz i będą miały dostęp do internetu...

Szybkie i bezproblemowe przesyłanie plików pomiędzy komputerami to jedno - ja wrzucam tam również ważne pliki, np. pisany właśnie artykuł. Jeśli diabli wezmą mój komputer, dysk padnie czy płyta główna pójdzie z dymem, będę miał dostęp do cennego pliku z innego komputera - na serwerze jest 2.25 GB miejsca na moje pliki...

A to wszystko - za darmo. 

Genialne - ale oczywiście są ludzie, którzy wszystko chcą ulepszyć.

FileStork1

Serwis FileStork pozwala innym osobom przesyłać pliki do naszego Dropboxa.

Oczywiście musimy się zgodzić - za pośrednictwem FileStork logujemy się na swoje konto w Dropbox i zgadzamy na ograniczony dostęp serwisu do naszego konta. Połączenie szyfrowane.

Potem już możemy działać.

Chcemy poprosić znajomego o jakiś plik, więc wypełniamy mały formularz, podając adres e-mail znajomego i pisząc, co od niego chcemy (Prześlij zdjęcie kota...).

Możemy również określić, do jakiego folderu trafi plik.

Znajomy dostanie e-mailem coś takiego:

FileStork3

Wybierze plik na dysku i klikając Send  prześle go na nasz Dropbox.

FileStork4

Gotowe - plik pojawił się na moim koncie w serwisie Dropbox, a więc również na moim dysku:

FileStork5

Naszą prośbę o przesłanie pliku można skierować do kilku osób, podając nawet do 15 adresów e-mail, a także zabezpieczyć hasłem.

Prośba jest jednorazowa - znajomy może na to zaproszenie przesłać plik tylko raz. Ale można również utworzyć standalone request - zaproszenie ważne tak długo, dopóki go nie odwołamy.

Przydatne.

Przesyłane pliki są szyfrowane, nie są przechowywane na serwerze FileStork, nie trzeba tam również zakładać konta; twórcy zapewniają, że dbają o bezpieczeństwo naszych plików...



19:07, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 20 czerwca 2011

Pamiętacie Pac-Mana ?

Pro forma tylko przypomnę - to takie żółte coś, ganiające po labiryncie i zjadające białe kulki. Polują na niego cztery duszki - czasem Pac-Man się odgryza...

Na stronie WorldsBiggestPacMan można sobie pograć.

Długo...

PacMan-1

Serwis oferuje ogromny zbiór różnorodnych map, czyli układów labiryntów z kulkami i duszkami; małą część widzimy na obrazku powyżej. 
Jest nawet Navigator  dla ułatwienia orientacji w mapach, a każda mapa ma swój adres - można więc przesłać znajomym jakiś szczególnie udany lub trudny labirynt... 

Oczywiście zadanie jest takie samo - zjeść białe kulki nie dając się samemu zjeść i nabić jak najwięcej punktów. 

Dodatkowo można przechodzić pomiędzy poszczególnymi lokalizacjami.
A także - tworzyć własne mapy, po zalogowaniu poprzez konto w serwisie Facebook. 

PacMan-2

Ale tworzenia map nie próbowałem - w zupełności wystarczają mi te dostępne...

Ponoć stronka została utworzona dla zademonstrowania możliwości przeglądarki Internet Explorer 9.

Skutek jest taki, że nie mogłem pograć ani na IE 8, ani na Chrome 12...

Ale na Operze i Firefox 4  Pac-Man śmiga.

 

19:46, one.jack , gry
Link Komentarze (2) »
sobota, 18 czerwca 2011

Tym razem pojedziemy dla własnej przyjemności...

Wanderfly  to wyszukiwarka dla osób planujących podróż - ty mówisz, gdzie chcesz jechać, kiedy i za ile, a Wanderfly pokazuje, jak tam dotrzeć i gdzie się zatrzymać. 

Tudzież podpowiada atrakcje - i to te, które mogą akurat Ciebie zainteresować. Sam określasz, czego oczekujesz... 

Serwis zadebiutował w październiku 2010 roku, ale nadal się rozwija. Na początku bieżącego roku pozyskał około 1 mln $ od kilku funduszy, które widzą w nim potencjał i - oczywiście - możliwość zarobienia pieniędzy.

Trzeba przyznać, że robi miłe wrażenie:

Wanderfly1

Spróbujmy się gdzieś wybrać.
Dawniej takie zabawy robiło się palcem na mapie, teraz można każde miejsce obejrzeć dzięki mapom Google, ale Wanderfly potrafi więcej.

Wyruszymy z Cieszyna. Gdzie by tu się udać... może do Portugalii?

Wanderfly2

Serwis bez problemów znalazł obie lokalizacje. 

Możesz jeszcze ustalić kilka rzeczy; na przykład klikając w kolorowe ikonki zaznaczyć, co Cię interesuje w trakcie podróży - sport, zakupy, wydarzenia kulturalne, a może plażowanie czy nocne życie?

Zaznaczyłem jedzenie - ponoć w Portugalii niezłe - i historię, zapewne w znaczeniu "zabytki" (bo na ikonce - piramidy...).

Jeszcze tylko suwaczkami dajemy znać:

- ile zamierzamy pieniędzy przeznaczyć na podróż,

- kiedy się wybieramy,

- na jak długo.

Wanderfly3

Klikamy GET GOING  i po chwili - słoneczna Portugalia. Aż miło popatrzeć.

A w prawym dolnym rogu - przewidywany koszt.

Wanderfly4

Oczywiście można przejrzeć np. jakie lokale serwis nam proponuje, włącznie z bliższymi informacjami - o, to wygląda smacznie...

Wanderfly5

Jest też lista hoteli - można wybierać według cen czy gwiazdek, a wybranemu przyjrzeć się bliżej i zarezerwować miejsce, a także lista proponowanych połączeń lotniczych.

Serwis prawidłowo zalecił lotnisko w Pyrzowicach i pokazał dostępne połączenia.
Wybrałem lot LOT-em - wychodzi dość tanio (cena - w prawym dolnym rogu).

Wanderfly6

Inna ciekawa możliwość to zdanie się na propozycje serwisu Wanderfly co do celu wycieczki; po prostu podajemy, ile chcemy wydać, kiedy jedziemy, na jak długo i czego oczekujemy. Nie wpisujemy natomiast miejsca docelowego.

Zażyczyłem sobie ofert na 10-dniowy wyjazd we wrześniu, przeznaczając 1600$ na osobę i zaznaczając ambitnie Art  oraz  Entertainment.

Paryż, Dakar, Chicago, Rzym, Moskwa, Toronto i jeszcze kilka innych propozycji. Nieźle...

Jest opcja zalogowania się na swoje konto w serwisie Facebook - otrzymane od inwestorów pieniadze twórcy Wanderfly zamierzają przeznaczyć ponoć nie na zakup Ferrari, lecz na dodanie i rozwinięcie funkcji społecznościowych, czyli głównie tak modnych ostatnio "poleceń".

Na zasadzie: myślisz o wycieczce do Lizbony - zapytaj o opinie kogoś, kto już był. Najlepiej - znajomego z sieci... 


 
1 , 2 , 3