Blog będę się starał pisać z pozycji 50-latka i dla osób, które są zainteresowane internetem,ale gramatyki uczyły się z elementarza, a nie z gadu-gadu, a pierwsze rysunki robiły kredkami zamiast GIMP-em.
sobota, 27 kwietnia 2013

Ohmytracks  jest kolejnym serwisem z nieprzebranymi zasobami muzyki.

Kolejny, ale wart zainteresowania; OhMyTracks jest przyjazny, niekłopotliwy, szybki, a na dodatek ten wybór i dobór muzyki...

Już na stronie głównej jest czego słuchać; kliknąłem kilka miniatur nieznanych mi wykonawców... no proszę, na świecie jest kupa dobrej muzyki...

Ohmytracks1

Warto założyć konto, możemy wtedy tworzyć własne playlisty czy komentować nagrania. Słuchać nagrań można bez zakładania konta...

Klikamy - i leci muzyka, a w rogu - teledysk. Oczywiście z Youtube - ale tam są właśnie niezmierzone zasoby...

Ohmytracks2

Jeśli nagranie nam się spodoba, możemy je dołączyć do własnej playlisty. Albo sprawdzić, kto je "wrzucił" do serwisu i co jeszcze ciekawego proponuje:

Ohmytracks3

Jest oczywiście wyszukiwarka. Wystarczy wpisać szukanego wykonawcę lub utwór, działa całkiem sprawnie.

Wyszukałem kilka znanych i mniej znanych utworów, ale warto też sprawdzić, jak tam z polskimi wykonawcami. Ostatnio głośno o Meli Koteluk - słabo znam artystkę, zobaczmy, czy OhMyTrack jest lepszy:

Ohmytracks4

No proszę...

Można też szukać według gatunku muzyki - ambient, blues, lata 80, 90, jazz, pop, trance... Gatunków jest kilkadziesiąt. 

Ohmytracks5

Przyjemna rzecz...

23:54, one.jack , Muzyka
Link Komentarze (1) »
piątek, 26 kwietnia 2013

Ownshelf  to ciekawy pomysł na pożyczanie książek od przyjaciół.

Oczywiście mamy już dawno XXI wiek i zarówno termin "pożyczanie książek" i jak i "przyjaciele" mają nieco inne znaczenie: chodzi o udostępnianie sobie plików w formacie epub  przez sieciowych znajomych. 

Od razu warto wspomnieć, że nie można sobie pożyczać plików chronionych przez DRM. Po prostu nie chodzi o piracenie, lecz o pożyczanie sobie "wolnych" książek.

Logujemy się za pośrednictwem konta w serwisie Facebook - to bardzo popularna ostatnio "przepustka":

Ownshelf1

Serwis jest w fazie beta  i nie wszystko działa zgodnie z koncepcją.
Nie wiem, jak zaprosić znajomych z Facebooka (zresztą na ogół nie wciągam ich do testów - ostatecznie nikt nie lubi być królikiem - z wyjątkiem być może królików...).
Można opublikować w popularnych serwisach informację o usłudze, zapraszając znajomych; zapewne po założeniu konta "znajomy" stanie się widoczny i będziemy się mogli wymieniać książkami.

Ale... Już teraz można przesyłać do serwisu książki w otwartym i popularnym standardzie EPUB.

Ownshelf2

Okazało się również, że serwis na dobry początek przydzielił mi sześciu znajomych, a każdy ma na półce trochę książek:

Ownshelf3

Każdą z tych książek mogę skopiować na swoje konto - będzie widoczna na mojej "półce".

Ownshelf4

Wśród moich znajomych znalazł się też Paulo Coelho.

Paul jest z kolei tak miły, że kilka swoich dzieł udostępnił publicznie; między innymi powieść - The Way of the Bow:

Ownshelf5

Jednym kliknięciem wrzuciłem ją na moją półkę - skoro przyjaciel udostępnia...

Ownshelf

Drugim kliknięciem można - jak widać - "ściągnąć" plik na dysk i zabrać się do czytania...

Jeśli takich osób, z którymi można się dzielić ciekawymi książkami będzie więcej, rzecz będzie na pewno warta zainteresowania.


18:44, one.jack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 kwietnia 2013

Wideo to nowy serwis do tworzenia animacji. 

Jeszcze w fazie beat, a więc trzeba na stronie serwisu poprosić o zaproszenie, ale dalej już z górki; zaproszenie przyszło do mnie szybko, a serwis jest przyjazny i taki jakiś... pogodny?

Wideo1 

Prawda? Pastelowe, jasne kolory, zaokrąglone elementy graficzne...

Zachęcony loguję się i przechodzę do tworzenia pierwszej animacji.

Dostępne są jeden czy dwa filmiki instruktażowe typu "o co chodzi i gdzie kliknąć", ale takie rzeczy mnie nudzą; ponad trzy minuty instruktażu??? Lepiej samemu spróbować...

Na ekranie edycji też jest krótki instruktaż w formie podpowiedzi; na początek wystarczy. 

Wideo3

W skrócie: tworzymy proste scenki, jak w komiksie, używając dostępnych w serwisie elementów: postaci, ikonek, kształtów... 

Możemy scenkę urozmaicić, dodając napisy, tło (jakąś grafikę czy kolor...) oraz podkład muzyczny.

Wybrany element przeciągamy po prostu na obszar roboczy:

Wideo4

Każdy element możemy edytować:

wideo5

Jak widać, edycja jest prosta i przyjemna:

wideo

Poniżej przykład dodawania napisu, który można edytować podobnie jak inne elementy.

Ciekawa jest opcja prościutkiej animacji, typu "wejście" lub "wyjście" danego elementu ze sceny:

wideo7

Jako tło można również zastosować dowolną grafikę, np. zdjęcie przesłane z naszego komputera.

Zwróćcie uwagę na dół ekranu: widać tam typową dla edytorów wideo Timeline (oś czy linię czasu), pozwalającą kontrolować animację danej sceny:

wideo8

Obok Timeline  jest zakładka Scenes:  służy do łączenia poszczególnych scen naszej animacji.

wideo9

Oczywiście nasze dzieło możemy opublikować i pochwalić się znajomym.

Ja, jak zwykle, byłem zbyt leniwy na stworzenie czegoś efektownego, ale w serwisie jest wiele przykładów animacji stworzonych przez użytkowników; oto jedna z nich: 

 

niedziela, 21 kwietnia 2013

MixShape to ciekawy serwis, który - w założeniu - pomoże nam ułożyć playlistę, czyli listę utworów muzycznych np. na imprezę czy też po prosty do posłuchania przy pracy.

Najciekawsze jest to, że weźmie pod uwagę nasze preferencje...

Skąd wie, jakiej muzyki lubimy słuchać?

Na szczęście nie trzeba wypełniać żadnych ankiet, kwestia opisu gustów muzycznych została rozwiązana dość elegancko; po prostu trzeba serwisowi podrzucić jakąś listę naszych nagrań.

Konkretnie, powinna to być lista zrobiona przy pomocy Spotify.

Ten serwis muzyczny jest u nas od niedawna popularny, a udostępniony odtwarzacz pozwala na proste tworzenie własnych playlist. 

Zrobiłem taką listę, dodając do niej 11 utworów z klasyki jazzowej - zobaczymy, jak poradzi sobie MixShape...

MixShape1

Serwis jest sponsorowany przez Microsoft i na stronie głównej zachęca do instalacji IE10 - ponoć z tą mało raczej popularną przeglądarką działa najlepiej. Przejąłem się tym tak bardzo, że straciłem trochę czasu i zainstalowałem IE10, lecz - jak się okazuje - możemy się bawić korzystając z innych przeglądarek, byle obsługiwały HTML5.

Dalej korzystałem z Chrome...

Po pierwsze należy wybrać, na jaką okazję potrzebny nam jest zestaw utworów.

Wybrałem Party.
Serwis pozwala doprecyzować, jak zamierzamy kształtować atmosferę na imprezie; napięcie rośnie, czy też raczej stopniowo przechodzimy na spokojniejsze utwory...? 

MixShape2

Teraz należy skopiować ze Spotify link do naszej playlisty i wkleić do MixShape:

MixShape3

Serwis chwilę kombinuje i przedstawia - w dość efektowny sposób - własny pomysł na oprawę muzyczną imprezy...

Tu warto zauważyć, że problem nie jest trywialny, a MixShape podchodzi do sprawy poważnie; analizuje mianowicie naszą listę ulubionych utworów przy pomocy algorytmów opracowanych przez The Echo Nest i na tej podstawie opracowuje własną listę utworów, o łącznej długości kilkudziesięciu minut.
W sam raz na imprezę...

MixShape4

Lista jest widoczna po prawej stronie ekranu. Od razu powiem, że MixShape usunął większość utworów z mojej listy, zastępując je innymi, zdaniem algorytmów - bardziej odpowiednimi na party...

Ta efektowna, złożona z kolorowych elementów krzywa przedstawia właśnie rozkład utworów; można ją edytować, przeciągając myszką widoczne punkty oznaczone kółkami:

MixShape5

Ostatni etap to odtwarzanie gotowej playlisty; można jej wysłuchać w przeglądarce albo w oryginalnym odtwarzaczu Spotify:

MixShape6

Jak widać serwis zachował nazwę mojej playlisty, dodając by mixshape...

Algorytm używany przy wyborze utworów jest opisany na stronie serwisu.
A z rezultatami działania The Echo Nest mogliśmy się spotkać już wcześniej: algorytmy oceniające poszczególne fragmenty utworu zostały np. użyte do rozłożenia na czynniki pierwsze utworu Gangnam Style.

Z efektem (zabójczym... utwór może być odtwarzany "na okrągło", chociaż nigdy nie brzmi tak samo) możecie się zapoznać tu:

http://static.echonest.com/InfiniteGangnamStyle/



19:14, one.jack , Muzyka
Link Komentarze (2) »
piątek, 19 kwietnia 2013

Niice to specyficzna wyszukiwarka przeznaczona dla osób, które potrzebują inspiracji - grafików, projektantów... Ale również dla ludzi, którzy lubią patrzeć na coś ładnego.

Niice powstała, ponieważ - jak piszą twórcy projektu - Google nie ma filtra "dobrego smaku".

Zaglądamy na stronę główną. Jest jakoś tak... ładnie?

Grafiki o różnej tematyce, ale wyraźnie dopieszczone przez fachowców.

niice1 

W Niice "filtr dobrego smaku" zaimplementowano pośrednio; wyniki wyszukiwania pochodzą z kilku serwisów, gdzie z kolei są dobierane "ręcznie".

Te miejsca to obecnie serwisy Behance, Dribbble, Designspiration, Fubiz i Minimalissimo, ale zapowiadane są następne źródła - Niice jest obecnie w fazie rozwoju.

Wyszukiwarka działa, ale aby założyć konto i korzystać np. z opcji tworzenia własnych kolekcji, należy poprosić o zaproszenie.

Wpisałem w wyszukiwarce cat:

niice2

Nie ma reklam ani żadnych innych przeszkadzajek - tylko grafiki... Jeśli klikniemy wybraną, przejdziemy do strony źródłowej:

niice3

Ładne... Leżanka i to, co na niej leży...

Ale nie tylko koty są w internecie, wbrew pozorom - poszukajmy czegoś innego:

niice4

To oczywiście tylko fragment strony z wynikami...


czwartek, 18 kwietnia 2013

EWC Presenter  to profesjonalnie zrobiony serwis do tworzenia internetowych animacji, banerów czy prezentacji. Serwis jak na razie jest w fazie beta, więc możemy się bawić bez przeszkód i za darmo; z czasem zapewne wprowadzi jakieś opłaty.

Lubie takie zabawki, a Presenter - na dodatek - pozwala na szybkie tworzenie animacji; nie dość, że coś kolorowego "narysujemy", to jeszcze elementy mogą nam latać po ekranie, obracać się czy pojawiać.

Dawniej, panie, takie rzeczy to w we Flashu się robiło (jak ktoś potrafił...), a teraz - zgodnie z modą - w HTML5.

Zajrzyjmy.

ewcpresenter1

Strona główna wygląda dość wesoło i zaprasza do wypróbowania możliwości.

Szybko zakładamy darmowe konto i do dzieła...

Możemy zacząć nowy projekt "od zera", albo skorzystać z szablonu, tworząc prezentację, baner czy infografikę.

ewcpresenter3

Wybieramy kolor tła...

ewcpresenter4

...i mamy krótki instruktaż.

Pominąłem. Obsługa jest dość intuicyjna, a moim celem nie jest stworzenie jakiegoś dzieła (musiałbym mieć więcej czasu i talentu...), tylko krótki opis Presentera...

ewcpresenter5

Rzeczywiście szybko można zacząć zabawę, dobierając kilka spośród dostępnych kształtów, dodając dowolny obraz, tekst, a nawet klip filmowy.

ewcpresenter6

Oczywiście każdy z dodanych elementów możemy edytować - wielkość , kolor, przezroczystość, położenie, kolejność...

ewcpresenter7

Ale to wszystko statyczne... Dodajmy więc trochę ruchu - każdy obiekt możemy animować, wybierając jeden z dostępnych efektów:

ewcpresenter8 - animacja

Okazuje się, że obrazy możemy zarówno przesłać ze swojego komputera, jak również wybrać z dostępnej w serwisie bazy.

Tak na szybko chwyciłem jakąś żyrafę...

ewcpresenter9 - animacja

Te animacje...

Są pokazywane na osi czasu i po bliższym przyjrzeniu okazuje się, że przy nich również można sobie pomanipulować.
Dużo zabawy...

ewcpresenter10 - animacja

A inne możliwości? To jeden z szablonów  infografiki - na tej podstawie możemy tworzyć swoją...

ewcpresenter11 - infografika

Oczywiście swoje dziełka możemy opublikować. Całkiem ciekawa zabawka...

poniedziałek, 08 kwietnia 2013

Feedspot  to kolejny kandydat na następcę Google Readera; skoro tak lubiany GR sam ustępuje z placu boju, wiele osób szuka następcy.

Przetestowałem "na szybko" - wart uwagi...

Serwis jest darmowy, zakładanie konta - szybkie. Podajemy nick, adres e-mail, hasło, potwierdzamy e-mail i gotowe...

Feedspot1

Gotowe, ale jeszcze nasze ulubione kanały...
Feedspot chyba zauważył, że jestem zalogowany do Google, bo zaproponował import kanałów RSS:

Feedspot2

Zaimportowałem część kanałów (jakoś wolno to szło... Ale tak wszystkiego nie przeglądam) i już mogę czytać.

Funkcje znane z innych czytników (cóż nowego można wymyślić...), dla nowicjusza wyskakują okienka z podpowiedziami, można też sprawdzić skróty klawiaturowe - są, a jakże...

Feedspot3

Można przeglądać same nagłówki, albo większe fragmenty, z obrazkami - jak komu wygodniej:

Feedspot4

Oczywiście jest możliwość dodawania kolejnych kanałów RSS "ręcznie".

Sam Feedspot proponuje wiele popularnych miejsc, podzielonych tematycznie - wystarczy kliknąć Follow Site...

Feedspot5

I inne popularne funkcje - Share, Favorite, Comment...

Feedspot6

Można też zapraszać znajomych i "śledzić" wybrane osoby.

Mówiąc krótko, wygląda, że serwis ma wszystko, co trzeba...

 

19:45, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (3) »
piątek, 05 kwietnia 2013

Copy.com  to serwis do przechowywania plików "w chmurze", a raczej - do ich synchronizacji na różnych urządzeniach i udostępniania wybranym osobom.
Czyli - coś na kształt popularnego Dropboxa.

Jeśli nie korzystacie - krótkie wprowadzenie, o co chodzi.

Po założeniu konta i zainstalowaniu małego programiku na waszym komputerze, w folderze Moje dokumenty pojawia się nowy folder. Jeśli coś tam zapiszecie, zostanie przesłane "do chmury", czyli na jakiś dedykowany do danej usługi serwer. I tam sobie będzie leżał bezpieczny.

To tych plików macie dostęp z każdego komputera podłączonego do internetu; wystarczy się zalogować. Czyli - jesteście na Majorce, chcecie znajomym pokazać zdjęcia domu, które wrzuciliście "do chmury" - logujecie się i załatwione.

Jeśli szlag trafi Wasz komputer - spoko... Pod warunkiem, że ważne, te naprawdę ważne dla Was pliki mieliście właśnie w tym folderze. Komputer kaputt (no, nie życzę Wam tego...), pliki ocalały.

Ale to nie wszystko; jeśli korzystacie z kilku komputerów, tabletu, smartfona, z każdego urządzenia możecie mieć dostęp do wrzuconych do folderu plików. I - oczywiście - zapisywać tam pliki, które po chwili są dostępne z każdego urządzenia. Bardzo wygodne.

Tak jest w przypadku serwisu Dropbox,  podobnie działa np. Cubby - takich usług jest więcej. Nazwy różne, różna ilość oferowanego miejsca, różne nazwy folderów, ale zasada podobna.

Teraz doszedł Copy.com.

Warto się zainteresować chociażby z tego powodu, że na dobry początek dostajemy 5 GB miejsca za darmo.

Dużo więcej miejsca dostajemy zakładając płatne konto, ale... Można skorzystać z promocji - jeśli ktoś założy konto z Waszego "polecenia", Wy i on dostaniecie dodatkowo 5 GB.

Na przykład: jeśli klikniecie ten link:

https://copy.com?r=o3oItE

i założycie konto "z mojego polecenia", dostaniecie od razu 10 GB (a ja dodatkowe 5 GB).

Dobra, nagadałem się - teraz obrazki...

Założyłem konto, teraz instaluję mały program w swoim komputerze: 

Copy 1

Teraz program tworzy na komputerze ten specjalny folder:

Copy 2

Gotowe, folder już mam, zaglądam. Serwis wrzucił tam małą instrukcję, co i jak:

Copy 3

Na pasku narzędzi moich Windows XP pojawiła się ikonka. Daje dostęp do menu:

Copy 4

Logując się z dowolnego urządzenia podłączonego do internetu do serwisu Copy.com, mam dostęp do tych samych plików (w zasadzie do ich kopii), które są w folderze na moim komputerze. Mogę je przeglądać, zmieniać nazwy, ściągać na dysk czy udostępniać innym osobom: 

Copy 5

Kliknąłem plik JPEG - nie wiem, czemu nie ma podglądu... Ale mogę sprawdzić np., kiedy został zapisany w serwisie.

copy 6

Mogę też udostępnić go w prosty sposób (na próbę przesłałem plik do Google+).

copy 7

Co ciekawe, za pośrednictwem Copy.com można udostępniać pliki nawet wtedy, gdy nie mamy tam konta. Wystarczy przeciągnąć plik w wyznaczone miejsce na stronie serwisu; po chwili otrzymamy link, który możemy przesłać znajomym, udostępniając im plik. 

copy 8

Serwis oferuje również założenie czegoś w rodzaju folderu firmowego, ułatwiającego współpracę i wymianę plików pomiędzy grupą osób.

Na jakich urządzenia to działa? Obecnie można instalować synchronizację w urządzeniach z systemem Android, iOS, MacOS, Windows i Linux.

Czy nasze dane są bezpieczne? Gdy klikniemu prawy dolny róg ekranu na stronie głównej, dowiemy się, że o bezpieczeństwo troszczy się firma Barracuda Networks, dość znana marka w dziedzinie bezpieczeństwa w sieciach komputerowych.



środa, 03 kwietnia 2013


Soundslice to serwis ułatwiający naukę gry na gitarze. 

Nie chodzi o "wyczynowe" granie, ale raczej o naukę popularnych utworów, którymi możemy błysnąć na imprezie czy innym evencie, zdobywając poklask oraz podziw tzw. płci.

Mam z tym pewien problem (z gitarą, nie z płcią...), gdyż gitarę znam właściwie tylko ze słyszenia i mój opis serwisu Soundslice może być niezbyt profesjonalny. Ale, ponieważ odróżniam dobry, pomysłowy serwis od nudnej sztampy, a także - gitarę od waltorni, zajrzałem do serwisu i opisuję... 

Soundslice1

Serwis jest ładny - to widać - i przyjazny (to widać chociażby po tym, że wszystko jest za free...). Są pewne plany dotyczące modelu biznesowego, ale to ewentualnie w przyszłości; na razie Soundslice jest rozwijany, dochodzą nowe opcje i... nowe utwory. 

I to jest właśnie clou programu: utwory pochodzą z Youtube, a do nich dodawane są instrukcje, jak to grać. Czyli coś w rodzaju tabulatury gitarowej.

Wybieramy jakiś utwór, którego chcemy się nauczyć. Widzimy teledysk - często taki instruktażowy, typu siedzi gość i gra na gitarze - a poniżej przewijają się instrukcje, którą strunę szarpnąć i jak...

Oczywiście ta instrukcja jest zsynchronizowana z teledyskiem.

Soundslice2

Utwór możemy w każdej chwili zatrzymać, a także - puścić dwa razy wolniej (wysokość dźwięków pozostanie ta sama...).

Można też odtwarzać fragment utworu w pętli...

Soundslice3

Jak wyszukać jakiś ciekawy utwór?

Jest wyszukiwarka, ale na razie mało użyteczna - "opracowanych" utworów (czyli tych z tabulaturą) jest już trochę (patrz obrazek poniżej), ale nie tak znowu dużo. Wiele utworów, wybranych przez użytkowników, czeka w kolejce... 

Soundslice4

Tym niemniej każdy znajdzie coś ciekawego, co lubi; jak nie Django (też jest...), to np. Adele:

Soundslice5

Jak wspomniałem, Soundslice jest intensywnie rozwijany.  Adrian Holovaty, założyciel serwisu, pracuje już nad projektem prawie cztery lata, obecna wersja, korzystająca z API Youtube, jest trzecią wersją jego pomysłu...


21:01, one.jack , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 kwietnia 2013

Statwing to serwis do analizy danych. 

Statwing1

Główna strona serwisu jest raczej nieciekawa - nie wiem, czy to celowe, aby tylko osoby naprawdę zdecydowane zajmowały czas i miejsce na serwerze? 

Nie dałem się zniechęcić. I słusznie, bo następne strony są raczej dopracowane.

Dobra, ale o co chodzi?

Otóż czasem chcemy przeanalizować jakieś dane.

Wpisujemy zestawy danych typu ilość ludności w poszczególnych miastach z uwzględnieniem wieku obywateli, albo ilość i pojemność (wyporność?) łodzi wiosłowych w poszczególnych wioskach Indii i... co z tego wynika?

Fachowcy potrafią dużo wycisnąć z Excela, do dyspozycji są też profesjonalne programy do analizy danych, na ogół używające zupełnie niezrozumiałego dla normalnych ludzi języka, za to odpowiednio wyceniane...
No właśnie, a co ma zrobić tzw. "normalny człowiek"?

Dla niego właśnie przygotowano Statwing. 

Dane, które chcemy poddać analizie, należy oczywiście przesłać do serwisu, zakładając wcześniej konto.

Konto Free ma pewne ograniczenia, ale nie są one zbyt uciążliwe - nasze dane mogą mieć wielkość do 1 MB i są przechowywane przez 24 godziny. Jak dla mnie wystarczy...

Najprościej przesłać dane w formacie .csv - po prostu przeciągamy je w odpowiednie miejsce na stronie: 

Statwing2

Dla sprawdzenia przesłałem jakieś znalezione w sieci dane (zaludnienie w poszczególnych powiatach) - Statwing chwilę nad nimi dumał i zaproponował rozmaite zestawienia i wykresy, ale nie będę się tu tym chwalił gdyż nie miałem koncepcji, co właściwie chcę wyciągnąć z tych przypadkowych danych...

Natomiast warto obejrzeć demo  - przykładowe dane opracowane przez serwis.

Są to dane dotyczące pasażerów RMS Titanic, zawierające takie informacje, jak wiek pasażerów, port, w którym wsiedli, ich płeć czy klasa, którą podróżowali. A także to, czy ocaleli z katastrofy. 

Statwing7

Możemy te dane analizować na różne sposoby.

Statwing8

Analizie można poddać np. dane dotyczące zajmowanych kabin (ile procentowo podróżowało w poszczególnych klasach), ale również porównać te informacje z informacją o ilości ocalonych pasażerów.

Statwing9

A oto zależność pomiędzy klasą, którą podróżował pasażer, a szansą na ocalenie...

Statwing10

A jak tam przekrój wiekowy pasażerów?

Statwing11

I jeszcze jeden przykład: wykresy pokazujące przekrój wiekowy pasażerów, którzy wsiedli w danym porcie:

Statwing12

Zauważcie, że korzystałem tylko z zakładki Basic; zakładka Advanced  zawiera różne mediany i inne niezrozumiałe dla profana rzeczy, pozwala także na bardziej zaawansowane operacje na wprowadzonych danych oraz tworzenie (w prosty sposób zresztą...) filtrów.

Ale o tym się już nie wypowiadam... 

19:32, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »