Blog będę się starał pisać z pozycji 50-latka i dla osób, które są zainteresowane internetem,ale gramatyki uczyły się z elementarza, a nie z gadu-gadu, a pierwsze rysunki robiły kredkami zamiast GIMP-em.
poniedziałek, 30 kwietnia 2012

PsykoGif  to prosta aplikacja firmy PsykoSoft, pozwalająca na zrobienie "ruchomego" obrazu w formacie GIF, złożonego z kilku obrazów, przechwyconych za pomocą kamery internetowej.  

Zespół PsykoSoft jest dość zwariowany, ale odpowiada m. in. za świetny PsykoPaint, czyli działający w przeglądarce, nietypowy edytor graficzny.
PsykoGif to drobiazg, ale zabawny.

Wystarczy mieć komputer z podłączoną kamera internetową - użyłem netbooka.

Trzeba oczywiście zgodzić się na jednorazowy dostęp aplikacji do obrazu z kamery:

Psykogif1

Na ekranie widzimy swoje szlachetne (lub nie) oblicze w ozdobnej ramce. W zasadzie należałoby teraz zrobić kilka mądrych min.

Psykogif2

Gdy obraz (czyli nasza mina.) wydaje nam się OK, klikamy ikonkę aparatu, słychać trzask migawki i na ekranie widzimy to, co widziała kamera.

Po pogodzeniu się z faktem, że naprawdę tak wyglądamy (eeee, te kamery są bardzo niedoskonałe...) robimy kilka zdjęć; każde z nich można skasować i zastąpić innym, naszym zdaniem lepszym.

Psykogif3

Z tej serii zdjęć powstaje GIF, ruchomy obrazek. Możemy go zapisać na dysku, przesłać znajomym link czy też zapisać w serwisie - będzie widoczny w galerii.

Psykogif4

No właśnie - w galerii.

Co prawda wykonując "zdjęcia" trudno się powstrzymać od robienia min, ale mój GIF na tle innych w galerii wyszedł prawie dostojnie.

Psykogif5

 

A to link do niego:

http://www.psykogif.com/gallery/loadImage.php?id=28773 

09:40, one.jack , Grafika
Link Komentarze (1) »
niedziela, 29 kwietnia 2012

Ivy FM  to serwis do słuchania muzyki - bezproblemowo, za darmo i w ulubionym gatunku.

Z tym ulubionym gatunkiem to jest dość zabawnie; wybrałem classical  i usłyszałem temat z westernu Dobry, zły i brzydki  (co prawda w wersji symfonicznej). Potem już było bardziej klasycznie...

Ivy-fm 1

Podobnie z jazzem - wiele osób może być zaskoczonych. 
Diana Krall - w porządku, ale potem był Sinatra. Sinatra śpiewał jazz, ale akurat utwór O Little Town of Bethlehem  nie jest jazzowym standardem...
Potem była Sarah Vaughan  i  Thelonious Monk, nie ma się więc co skarżyć, ale należy uznać, że Ivy FM  oferuje nam taką właśnie "muzykę do słuchania".

Możemy również wybrać konkretnego wykonawcę - tu już nie było niespodzianek:

Ivy-fm 2

Muzyka leci, dostajemy też informację o wykonawcy i jego dokonaniach płytowych.

Jest też link do każdego utworu - można wysłać do Twittera czy innego Facebooka.

Fajne - puszczamy i gra...

14:29, one.jack , Muzyka
Link Komentarze (3) »
sobota, 28 kwietnia 2012

LuxAhoy  to prosta gra dla każdego - tak na kilka(naście) minut zabawy.

Pogoda rewelacyjna, w wolnej chwili (kiełbaski z grilla zjedzone, akacje skrócone, hamulce w rowerze podregulowane...) można się rozerwać przy komputerze. LuxAhoy świetnie się do tego nadaje, bo zasady są proste jak szprycha...

Wchodzimy na stronę - piracka muzyczka przygrywa (można wyłączyć...), a my wybieramy jedną z dwóch dość charakterystycznych postaci:

Luxahoy1

Teraz jeszcze wybieramy pole bitwy:

Luxahoy1a

I do tego, no... do boju! (bo abordażu nie przewidziano...).

Strzelamy na zmianę - my i nasz obmierzły przeciwnik. 

Dobieramy pochylenie działa i zasięg strzału (przytrzymując dłużej lub krócej lewy klawisz myszki). Cel jest jeden - przeciwnik. 

Przeciwnik po trzech trafieniach idzie na dno (my też... ale do tego nie dojdzie!). Każde pole bitwy ma różne przeszkadzajki, typu np. wieloryb wypuszczający fontannę wody wtedy akurat, kiedy oddajemy strzał...

Luxahoy2

Całość jest zrobiona w HTML i ma jedną wadę - dostępne są na razie tylko 3 poziomy (More Levels Coming Soon!  No zobaczymy...).

Może to zresztą zaleta, bo gra jest wciągająca...

 

20:19, one.jack , gry
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 kwietnia 2012

SomNote to dość prosty, ale ładnie zrobiony notes podręczny.

Serwis podkreśla intensywnie zalety "chmury" - to teraz bardzo modne...
Od kilku co najmniej lat powstają aplikacje, pozwalające zapisywać "gdzieś w sieci" dane, do których mamy dostęp z dowolnego komputera podłączonego do internetu, ale dopiero od niedawna tak upowszechniły się smartfony i aplikacje określane jako "chmurowe"...

Tak czy inaczej widać na pierwszy rzut oka, że SomNote zrobili fachowcy, a nie szwagier, który trochę koduje, wraz z kolegą-grafikiem.

 

Strona główna pokazuje idee: rzeczy ważne notujemy korzystając z komputera lub smartfonu i mamy do nich dostęp wszędzie praktycznie i z dowolnych urządzeń (ze wskazaniem na smartfon...).

SomNote1

Odpowiednią aplikację można pobrać na urządzenia z systemem Android lub na iPhona. Ponieważ takie urządzenia mam dopiero w planach na drugie półrocze, sprawdziłem, jak działa SomNote w przeglądarce.

SomNote2

Serwis jest dość przyjemny. Można tworzyć oddzielne foldery o dowolnych nazwach i w wybranym kolorze, przeznaczone na notatki różnego typu.

Kliknięcie New Note tworzy nową notatkę w wybranym folderze.

Do notatki można dołączyć załącznik - na przykład zdjęcie.

SomNote3

Dołączone pliki mogą mieć w sumie do 100 MB; nie jest to ilość pozwalająca swobodnie dodawać ogromne grafiki, ale do normalnego użytku wystarczy.

Jest też wyszukiwarka, dane o wykorzystaniu przestrzeni, Time Machine...

Całość jest czytelna i prosta w użyciu, chociaż chodzi jakby lekko ospale.

Serwis  jest w trakcie rozwoju - autorzy zapowiadają np. SomTodo czyli - jak można się domyślić - notowanie zadań do wykonania.

SomNote4

czwartek, 26 kwietnia 2012

ChatSlang  to słownik internetowego slangu. Ale nie tylko...

Przyznam, że nie jestem wielkim fanem chatów, komunikatorów czy rozbudowanych dyskusji na forach internetowych. Nawet SMS-y piszę rzadko i najchętniej typu "OK" czy "O 18tej".
Co za tym idzie - nie jestem dobry w internetowym slangu.

Oczywiście kojarzę, co znaczy ROTFL  czy też TLDR,  ale do weteranów chatowych dyskusji mi daleko. 

Zapewne wielu osobom przyda się serwis ChatSlang.

ChatSlang1 

Na przykład kiedy dostaniemy od kogoś wiadomość... właściwie komunikat typu:

BTW, thx 4 lmk 2nite. IMHO, ur gr8!

Oczywiście można się zastrzec, że nie czytamy wiadomości, w których nie potrafimy odróżnić podmiotu od orzeczenia i zerwać kontakt, ale to może okazać się błędem.

Wrzucamy hebrajski tekst w okienko serwisu ChatSlang i czytamy:

By the way, thanks for letting me know tonight. In my humble opinion, your great!

Serwis pomaga, jak może...

Jest wyszukiwarka, podpowiadająca skomplikowane akronimy, podająca ich znaczenie i przykłady zastosowania:

ChatSlang2

Dowiemy się, że CYE oznacza  Check your e-mail.

Są zestawy emotikonów.
Okazuje się, że zamiast: świnia   możemy  wpisać:   =8) ,

natomiast |_P  oznacza  filiżankę kawy...
 

Są zestawienia komunikatów pisanych za pomocą specyficznie używanych znaków, na przykład:

4gm  oznacza Forgive me.
 

Pomyślano o rodzicach, którzy nie rozumieją gaworzenia swoich nowoczesnych dzieci:

303  oznacza ponoć Mom,  a 459  -  Kocham cię (??)


To tylko kilka przykładów...
A na tytułowe  k, thx 4 lmk  też nie obrażajmy się od razu, serwis wyjaśnia, że to znaczy: 

Ok, thanks for letting me know. 

 

19:10, one.jack
Link Komentarze (2) »
wtorek, 24 kwietnia 2012

Shitter oferuje dość oryginalny (i niezbyt elegancki) sposób czytania (?) treści publikowanych w serwisie Twitter. Serwisie uwielbianym przez jednych, krytykowanym przez innych.

I - prawdę mówiąc - nie wiem, dla której grupy Shitter jest przeznaczony...

Shitter 1

Jak zapewne się domyślacie, Shitter przerabia strumień wpisów Twittera na papier toaletowy.

Gustowną rolkę widzimy na stronie głównej.

Po zalogowaniu na swoje konto w Twitterze możemy obejrzeć kilka tweetów:

Shitter 2

Jeśli chcemy dostać... hm... większą porcję, musimy złożyć zamówienie i wybrać źródło danych - na przykład Timeline.

Za 35$ (plus przesyłka i podatek) dostaniemy 4 gustowne rolki - będziemy mogli z tego papierowego czytnika korzystać w ustronnym miejscu bez WiFi.

Shitter 3

I tylko się zastanawiam, co mogłoby mnie skłonić do takiej formy korzystania z wpisów Twittera: miłość do tego serwisu i chęć czytania wpisów zawsze i wszędzie, czy też uczucie całkiem przeciwne?

 

niedziela, 22 kwietnia 2012

Tasskr  to ciekawy menadżer zadań; nie chcę napisać "prosty", bo opisywałem już kilka czy kilkanaście tego typu programów, często o wiele prostszych.

Tyle tylko, że Tasskr, oprócz bardzo prostego interfejsu, ma kilka przydatnych opcji.

Ale po kolei.

Wygląd interfejsu - tak, to zaleta. Prosty, utrzymany w szarościach, elegancki. 
Oczywiście jeśli chcemy stale korzystać z serwisu i notować różne zadania, trzeba założyć konto.

Potem już planujemy... 

Chcemy dodać nowy projekt (np. Folder) - po prostu wpisujemy w okienko nazwę i klikamy Add Project.

Założyłem dwa projekty - ich nazwy widzimy w lewym panelu.
Dopisałem kilka zadań przy każdym projekcie.

Dla każdego zadania można określić termin wykonania, po prostu wpisując datę (jeśli potrzeba - również godzinę).
Co zabawne, Tasskr przelicza daty i zamiast np. "25.04" widzimy "in 2 days"...

Tasskr1

Do każdego zadania można dodać notatkę - będzie widoczna w prawym panelu:

Tasskr2

Każde zadanie można skasować, przenieść wyżej lub niżej czy zaznaczyć jako zadanie przyporządkowane do innego zadania.

Te wszystkie operacje najwygodniej robić korzystając z podanych na dole ekranu skrótów klawiaturowych.
Raczej łatwych do zapamiętania; np. Enter  to nowe zadanie, tab robi "wcięcie", czyli przesuwa zadanie w prawo, a shift+tab  likwiduje "wcięcie".

Po prawej stronie ekranu mamy kilka zakładek, wyświetlających informacje o zadaniach oraz ich realizacji.

Na przykład w formie listy:

Tasskr3

Lub w formie prostych wykresów, pokazujących zaawansowanie danego projektu:

Tasskr4

sobota, 21 kwietnia 2012

Cruxbot to nowy serwis, który potrafi streścić nam informacje zamieszczone na dowolnej stronie internetowej.

Taka "ściągawka", czy streszczenie...

Czy taka usługa jest potrzebna? Być może tak; często długi artykuł (którego i tak nie chce nam się czytać dokładnie...) dałoby się streścić w kilku zdaniach, zawierających główne tezy, tylko... kto nam go streści?

Cruxbot to zrobi...

Cruxbot1

"Sposób użycia" jest wyjątkowo prosty.

Na stronie głównej klikamy TRY IT,  a następnie przeciągamy "guziczek" z napisem Cruxbot  na pasek zakładek naszej przeglądarki. 

Będąc na dowolnej stronie możemy kliknąć ten Cruxbot;  na przykład przeglądając dłuuugie hasło w Wikipedii o zespole Deep Purple:

Cruxbot2

Pojawia się okienko w uspokajającym kolorze, podzielone na dwie części.

W lewej części widzimy streszczenie treści strony. Poniżej jest suwak, którym możemy regulować ilość wyświetlanego tekstu, a więc - "stopień streszczenia"

Po prawej stronie widzimy najważniejsze słowa kluczowe, wyłowione z tekstu przez Cruxbot i uznane za najważniejsze.

Kliknięcie dowolnego słowa kluczowego wyświetla fragmenty tekstu, które zawierają wybrane słowo - na przykład co tam było o Ritchie Blackmorze...?

Cruxbot3

Całkiem zgrabne, chociaż oczywiście zawsze pozostaje pytanie, czy takie streszczenie nie "gubi" informacji, na których nam akurat zależało... Ale - zawsze to jakiś sposób na zalew informacji w sieci przy skończonej (niestety...) ilości czasu, który mamy na lekturę.

Serwis działa bez problemów na stronach anglojęzycznych, a co z naszym ojczystym językiem?

Też działa, ale ma problemy z polskimi znakami oraz z właściwym wyborem słów kluczowych...
Szkoda.

 

17:19, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (3) »
piątek, 20 kwietnia 2012

YouTube oferuje ogromne zasoby muzyki, a TubePlayer ułatwia korzystanie z tego oceanu dźwięków.

Mówiąc prosto - pozwala szybko tworzyć listy nagrań ulubionych wykonawców i - ma się rozumieć - słuchać muzyki. 

Na stronie głównej jest okienko wyszukiwarki, wystarczy wpisać ulubionego wykonawcę i za chwilę mamy gotową listę jego nagrań. Klikamy i leci muzyka...

Z opisu wynika, że Tube Player układa listę biorąc pod uwagę tylko dobre nagrania - oczywiście dobre pod względem technicznym...

Warto założyć konto, wpisując nazwę użytkownika i hasło - mamy wtedy do dyspozycje wszystkie opcje serwisu, opisane obrazkowo:

TubePlayer2

Przede wszystkim możemy tworzyć listy nagrań ulubionych wykonawców. Następnie możemy odtwarzać każdą listę oddzielnie, albo w dowolnych kombinacjach.

Ja zażyczyłem sobie nagrania Isao Tomity  i Tangerine Dream:

TubePlayer3

Proste i przydatne.


19:20, one.jack , Muzyka
Link Komentarze (2) »
środa, 18 kwietnia 2012

Newsola pozwala szybko sprawdzić, co ważnego dzieje się na świecie.

Ubolewałem niejednokrotnie, że nasze portale informacyjne (he he, informacyjne...) do spółki z serwisami telewizyjnymi pokazują nam bardzo spaczony obraz świata.
Jeśli przysłowiowa już prawie  "matka Madzi" nie pojawi się przez dwie godziny w domu tylko pójdzie do parku, albo krzykliwy polityk prawicowy (choć teraz poodchylany w różne strony...) przejdzie się w towarzystwie starszych osób po Warszawie, mamy ogromne tytuły w portalach, transmisje na żywo w serwisach tzw. informacyjnych (he he.... a, już to mówiłem...) i biegające paski na dole ekranu, a wieczorem - gorące dyskusje.

Jednym słowem - warto spojrzeć, czym żyje świat.

A zajrzeć można na stronie serwisu Newsola.

Newsola  1

Żadnego logowania czy określania preferencji i źródeł: wchodzimy na stronę i czytamy te największe tytuły.

Największe, ponieważ te właśnie wiadomości są aktualnie najważniejsze. A właściwie - najgłośniejsze.

Co prawda te najgłośniejsze to akurat relacja z procesu Breivika czy skandal w Secret Service (ujawnili się...), ale zawsze to jakaś odmiana po dziwnym marszu w Krakowie (dzisiejszy polski top...) czy rozważaniach typu brzoza kontra samolot.

Gdy najedziemy kursorem na któryś kafelek, zobaczymy początek artykułu. Kliknięcie prowadzi oczywiście do tegoż artykułu.

Newsola  2

Kod jest prosty:

  • te największe kafelki to najważniejsze informacje,
  • kolory odróżniają każdy z sześciu tematów: wiadomości ze świata, krajowe, showbiznes, sport, technika i finanse,
  • jaskrawy kolor oznacza te najnowsze wieści.

Można wybrać wiadomości z każdego z tematów, a także określić kraj, który nas interesuje; niestety, jak widać Polska jest nieobecna.

Newsola  3

Może to i lepiej... Co krzyczeli ludzie w Krakowie mogę się dowiedzieć z polskich portali (gdybym był tak zdesperowany, że chciałbym wiedzieć...).

A skąd pochodzą wiadomości wyświetlane na kafelkach przez serwis Newsola?

A normalnie, z Google News...

 

 
1 , 2