Blog będę się starał pisać z pozycji 50-latka i dla osób, które są zainteresowane internetem,ale gramatyki uczyły się z elementarza, a nie z gadu-gadu, a pierwsze rysunki robiły kredkami zamiast GIMP-em.
czwartek, 28 kwietnia 2011

Znacie Readability.com ?
To serwis, który przekształca naładowaną reklamami i odnośnikami stronę z artykułem, który was zaciekawił, na postać bardziej strawną dla naszych oczu.

Niedawno doszła nowa opcja - skracanie linków połączone z funkcją "ulepszania" strony.

Usługa została nazwana rdd.me

Readability1

Jak to działa? Proste...

  • Wchodzimy na stronę naładowaną różnymi przeszkadzajkami.
  • Link do strony wklejamy w okienko rdd.me.
  • Otrzymujemy krótki adres - możemy czytać na stronie serwisu, albo przesłać skrócony adres znajomym. 

Readability 2

Po lewej widzimy stronę oryginalną, po prawej - przekształconą, wyświetloną po kliknięciu skróconego linka.

Jak widać, znikły różne obrazki i odnośniki do podstron, również dwa zdjęcia na początku artykułu zostały uznane za zbędne.  

Readability s1

Readability s2

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Co ciekawe, na stronie wyświetlana jest dodatkowa belka z kilkoma funkcjami; można więc zmienić kolory strony, szerokość tekstu, rozmiar czcionki, a także - zamienić linki na stronie w ponumerowane odnośniki, czy usunąć wszystkie obrazy.

Dostępna jest też opcja wydruku, przesłania strony e-mailem lub do strumienia Twittera, możliwość wyświetlenia oryginalnej strony oraz powrót do Readability.

Readability 3

Jest też przycisk  READ LATER; niestety, ta funkcja (i kilka innych udogodnień) dostępna jest po założeniu płatnego konta.

Opisane wcześniej funkcje są za darmo - sprawdźcie sami:

http://rdd.me/sukasaq3

 

środa, 27 kwietnia 2011

GRIDvval to zgrabny drobiazg, wyświetlający zdjęcia z serwisów społecznościowych.

W zasadzie pomysł jest taki, że przypominamy sobie, co wrzuciliśmy do sieci; najprościej zalogować sie poprzez konto w serwisie Facebook:

Gridvvall1

Ja, jak widać, niewiele zdjęć publikuję w serwisie Facebook, ale i tak jest ciekawie:

  • po pierwsze, serwis pokazuje, kiedy zdjęcia zostały opublikowane.
    Jak widać, pierwszą partię wrzuciłem w marcu 2008 roku...I dokładałem 0,02 zdjęcia/dzień, przez 1114 dni.
    Co dość zabawne - można przeglądać zdjęcia według dni tygodnia (np. tylko te piątkowe...).

  • po drugie - ja wrzucam niewiele, ale....
    Po prawej widać moich friends; kliknąłem jedną postać - no proszę, 281 zdjęć w ciągu 677 dni obecności na FB (tak mało? ktoś mało aktywny w sieci...), czyli 0,42 zdjęcia/dobę...
    Są oczywiście osoby, które mają setki zdjęć do przeglądania, a na ścianie GRIDvvall przegląda się przyjemnie.

Gridvvall2

Mówimy o serwisie Facebook, ale GRIDvvall pozwala przeglądać również zdjęcia przesyłane w inne miejsca; na przykład publikowane w takim dość popularnym serwisie: Twitter.

Gridvvall2a

Tu nie trzeba się nawet logować, podobnie, jak do zasobów DailyBooth czy yfrog (do modnego ostatnio Instagram trzeba...).

 

14:46, one.jack , Grafika
Link Komentarze (1) »
wtorek, 26 kwietnia 2011

Storify to efektowny serwis, pozwalający szybko i sprawnie znaleźć w sieci potrzebne nam elementy i skomponować z tych składników coś w rodzaju opowieści czy blogu.

Może nie brzmi to zbyt jasno, ale jednym z twórców i pomysłodawców serwisu jest dziennikarz, Burt Herman. To taki bardziej nowoczesny dziennikarz, zdający sobie sprawę z rosnącej roli serwisów typu Facebook, Twitter, YouTube czy Flickr jako źródła treści, które można zebrać, przetworzyc i opublikować.

Dość teorii.
Dodam tylko, że Storify pod koniec kwietnia "wyszło" z fazy prywatnej bety i jest obecnie dostępne dla każdego.
Ja zaś zostałem wciągnięty w temat przez koleżankę z Twittera, którą udostępniony właśnie serwis zainteresował.

Prawdę mówiąc - mnie też.

Storify 1

Serwis jest ładny, z przejrzystym, nie przekomplikowanym interfejsem.
Nic dziwnego zresztą - prace nad Storify trwają już ponad rok, serwis został uznany za ciekawy i obiecujący oraz wsparty odpowiednia sumą w twardej walucie.

Do tworzenia pierwszej historii możemy zabrać się praktycznie "z marszu"; o ile mamy konto w serwisie Twitter...

Storify wyraźnie preferuje treści z Twittera i zamiast zakładania konta, wymaga logowania poprzez twitterowe konto.

Dla ponad 180 milionów osób (różnie się podaje...) to żaden problem.

Po chwili możemy już tworzyć pierwszą opowieść.

Storify 2

Ta kocia morda to oczywiście moje twitterowe alter ego.

Klikamy Create story i...
Po lewej stronie - moje wpisy z Twittera, ale widać więcej ikon; jest Facebook, Flickr, Youtube, Storify, kanały RSS - w każdym z tych miejsc możemy szukać tego, co potrzebujemy.

Jest też "normalna" wyszukiwarka oraz możliwość wpisania dowolnego adresu sieciowego; mamy ciekawy link, to wklejamy go w okienko.

Storify 3

Po lewej - znalezione treści, a po prawej? 
Prawa część ekranu to nasz stół montażowy.

Na początek wpiszmy tytuł pierwszego dzieła i dodajmy krótki opis.

Storify 5

Teraz poszukamy odpowiednich treści.

Przeczytałem o Storify w strumieniu Twittera, pisała o tym ania13.

Wystarczy wpisać w wyszukiwarce ania13 i już mamy wpis, o którym mówiłem.

Storify 6

Teraz clou programu.

Dowolną treść, którą znaleźliśmy i która jest wyświetlana po lewej stronie ekranu, można przeciagnąć na prawą stronę, komponując naszą opowieść.

Storify 7

Szukamy więc w strumieniu Twittera, ale również - w innych dostępnych serwisach społecznościowych czy po prostu w sieci.

Storify 8

Na przykład - na YouTube są przydatne klipy filmowe:

Storify 9

Tworzymy, tworzymy...
Klikając Preview wyświetlimy podgląd naszego dziełka:

Storify 10 opcja Preview

Można też wpisać dowolny tekst, korzystając z prostego edytora:

Storify 11

Co dalej?

Nasze dziełko publikujemy - będzie dostępne w Storify, linki można oczywiście przesłać do serwisów

http://sfy.co/67N

a na swojej stronie - wkleić udostępniony kod.

To oczywiście pobieżny opis; w serwisie znajdziemy przykłady innych, utworzonych przez użytkowników "składanek".

Ciekawe jest m. in. to, że nasza prezentacja nie jest zwykłym, statycznym zapisem; klip filmowy można odtworzyć, a przy wpisach Twittera są opcje Reply i Retweet.

Całość będzie zapewne rozwijana - może być ciekawie...

 

21:23, one.jack , WEB 2.0
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Momentomail to prosty w u życiu serwis, pozwalający utworzyć wiadomość i wysłać ją za dwa dni. Albo za trzy miesiące, lub za cztery lata...
Po prostu zgodnie z tym, co zaplanujemy.

Sam pomysł nie jest nowy ani specjalnie innowacyjny, ale usługa udostępniona przez KyMaLabs jest ładnie zrobiona i dość użyteczna. Zamiast zaznaczać w kalendarzu, że np. 11 sierpnia należy wysłać komuś życzenia urodzinowe, możemy życzenia napisać już i ustawić datę wysłania 11 VIII.
Proste.

Właśnie - proste. Serwis jest prosty i przyjazny.

KyMaLabs1

Zamiast zakładać konto, należy zalogować się poprzez posiadane już konto w serwisie Google lub Yahoo!

Jest to pewne ograniczenie, ponieważ nie każdy musi mieć konto w jednym z tych serwisów.
Z drugiej strony - jeśli nie mamy konta, łatwo je założyć...

KyMaLabs2

Dalej - z górki...

Tworzymy wiadomość korzystając z prostego edytora serwisu Momentomail.

Oprócz adresata i treści wiadomości, podajemy również termin wysłania, korzystając ze standardowego kalendarza.

Datę można ustawić nawet na sto czy więcej lat do przodu, ale tak daleko w przyszłość bym nie wybiegał - sto lat temu nikt nie słyszał o internecie, więc podejrzewam, że za sto lat format wiadomości może być nieco inny...

Można też ustawić godzinę "nadania" wiadomości (chociaż nie wiem, według jakiego czasu).

Warto też zaznaczyć wysłanie kopii wiadomości na nasz adres; planując wysyłkę za kilkanaście miesięcy możemy o tym zapomnieć...

KyMaLabs3

W każdej chwili można sprawdzić, ile wiadomości i do kogo wprowadziliśmy oraz kiedy mają być wysłane.

Wiadomości, które nie zostały jeszcze wysłane, można edytować, a także usuwać.

KyMaLabs4

Sprawdziłem - działa.

Jeszcze trzy uwagi: jedna negatywna i dwie pozytywne.

Wiadomość może być tylko tekstowa; na razie nie ma możliwości dodania załączników.

Nie ma ograniczeń (na razie...) ilości wiadomości, które chcemy wysłać.

Firma KyMaLabs ma zamiar tworzyć dalsze, przyjazne i przydatne aplikacje - Momentomail to ich pierwszy produkt...

20:53, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »
niedziela, 24 kwietnia 2011

Jimpl Image Splitter to prosty serwis z kilkoma pożytecznymi usługami.

Przesłany do serwisu obraz (zdjęcie, grafika...) można zapisać w innym formacie, "przyciąć" lub podzielić na części.

Najciekawsza jest ta trzecia opcja - Split.  
Domowe drukarki wykonują na ogół wydruki formatu A4, wydruk obrazów w formacie większym sprawia kłopoty.  
Funkcja Split pozwala podzielić duży obraz na kilka części, które drukujemy oddzielnie, a następnie np. sklejamy.
Wystarczy wysłać plik do serwisu i podać liczbę części (np. 3x4, czyli 12 części), na które zostanie podzielony obraz. 
Następnie ściągamy na dysk oddzielne pliki (w tym wypadku 12) i drukujemy.

Serwis akceptuje pliki w formatach  jpeg, jpg, bmp, png, gif oraz ico.

Imagesplitter1

Przydatne będą bez wątpienia również pozostałe opcje: Convert i  Crop.

Convert umożliwia zmianę wyniarów obrazu i zapisanie go w wybranym formacie:

Imagesplitter2

Natomiast Crop to oczywiście "przycinanie" obrazu, rozwiązane zresztą bardzo wygodnie.

Imagesplitter3

Serwis działa szybko i nie wymaga rejestracji.

20:34, one.jack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 kwietnia 2011

Znajomość języków obcych się przydaje - to oczywiste. 
Poliglotów jest mało, większość uzytkowników internetu coś duka w razie potrzeby. Ale nawet osoby dobrze znające język mają czasem wątpliwości czy też zdarza im się zapomnieć potrzebne słowo.

Phraseup* powstał z myślą o takich sytuacjach.

Można wpisać zdanie, zastępując brakujące słowa symbolem"*".

Spróbujmy na prostym przykładzie: idę do domu... Ale zapomniałem, czy to goin, going, go... 

Wpisujemy:

I'm * home

Phraseup1

Po kliknięciu Complete zobaczymy szereg podpowiedzi:

Phraseup2

Going wydaje mi się dobre...

Kliknięcie w podpowiadane słowo wyświetla trzy zakładki - możemy zobaczyć, o co chodzi...

Phraseup3

Jak widać, dostajemy słownikowe informacje, łącznie z przykładami zastosowania wybranego słowa, równoważnikami, synonimami (w tym wypadku około trzydziestu...), hiperonimami czy hiponimami.

Phraseup4

Na deser jest opcja Translate - czyli tłumaczenie zdania na dowolny język.

Powiem krótko: cool!


21:12, one.jack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 kwietnia 2011

Dzisiaj znowu temat związany z takim dość znanym serwisem o nazwie Twitter.

Wiem, że niektórym osobom sie narażę (znowu ten Twitter!?), ale:

  1. mnie też denerwuje, gdy czytam o nowych serwisach szukając czegoś ciekawego, a często połowa z nich to serwisy i aplikacje dla użytkowników iPadów lub urządzeń z systemem Android. Mody takie...

  2. Twittter ma od 12 do 175 milionów użytkowników; zależy to od sposobu liczenia (czy liczymy wszystkich, czy tych najaktywniejszych).
    Tak czy inaczej - trochę osób tym serwisem się interesuje...
Z teorią koniec, teraz - praktyka.

Shelby.tv to kolejne rozwinięcie modnego i niegłupiego pomysłu: oglądaj to, co polecają Twoi znajomi.

Oczywiście chodzi o znajomych z serwisów społecznościowych; w tym wypadku Twitter i Facebook.  Na dobór tych znajomych mamy przecież duży wpływ i możemy skompletowac ekipę ludzi, którzy nas nie denerwują, a dodatkowo - mają podobny gust jak my.

A więc - wrzucają do sieci linki do treści, które nam również się spodobają.

Shelbytv1

Na stronie głównej możemy się zalogować na swoje konto w jednym z dwóch serwisów, lub na oba. Zalogowałem się na początek do Twittera.

Po chwili na ekranie leci jeden z ostatnio polecanych przez znajomego klipów.

Shelbytv2

Na dole widzimy, kto też wrzucił ten link i z jakim dopiskiem.
No właśnie; widziałem ten wpis, ale nie miałem czasu i okazji kliknąć; a wykonanie rzeczywiście świetne.

Shelbytv3

Można odtwarzać po kolei, albo wybierać dowolne klip filmowy z "kolejki".

Shelbytv5

Ten kot to nie klip filmowy, tylko moja twiterowa personifikacja.

A w kolejce - jak widać - jest 18 klipów filmowych, które będą kolejno odtwarzane.

Można się zalogować do serwisu Facebook - ilość klipów od razu się zwiększy...

Shelbytv6

Przyjemny serwis do oglądania, co też nasi sieciowi znajomi polecają dobrego...

 

czwartek, 21 kwietnia 2011

Zbliżają się święta, a z tym związane są wolne dni (niektórzy już mają, ale trzeba być dzieckiem albo Niemcem...).
Pogoda na najbliższe dni zapowiada się niezła, ale - na wypadek, gdybyście się nudzili - podrzucam serwis dość nowy i dość rozrywkowy.

Newarcade.net to duży zbiór gier.

Gry wykonane są w technologii flash i działają w naszej przeglądarce, a więc nie trzeba nic instalować, nie trzeba tez zakładać konta; po prostu wchodzimy na stronę, wybieramy grę i po chwili gramy.
No, chyba, że używany sprzętu czy systemu, który nie lubi tej technologii (Flash) - na przykład jestesmy fanami najnowszych wyrobów Apple... Ale coś za coś.

W "normalnym" systemie nie ma problemów, a wybór gier na stronie jest raczej duży.

Podobno w tej chwili jest tu ponad 3700 gierek... I codziennie dochodza nowe.

newarcade1

Gry podzielone są na kilkadziesiąt kategorii.

Jest nawet kategoria Chess, a w niej - cztery gry.

Są też zestawienia typu najnowsze, popularne itp.

newarcade2

Ułatwia to znalezienie czegoś, co nas wciągnie.

Większośc gier jest kolorowa i względnie prosta, a więc nie wymaga studiowania instrukcji i wprowadzeń. Ot, kilka klawiszy i do dzieła.

Możemy nawet pojeździć traktorem.

I masą innych pojazdów...

newarcade3

 

18:42, one.jack , gry
Link Komentarze (1) »
środa, 20 kwietnia 2011

Będzie o serwisie Twitter.

W tym serwisie zawsze fascynował mnie prosty pomysł i wynikające z tego konsekwencje; na przykład spróbujcie komuś, kto nigdy nie "ćwierkał", wytłumaczyć, kto czyje wypowiedzi czyta i dlaczego.

Oczywiście można to zrobić nie wymachując rękami i nie podnosząc głosu, ale trzeba sprawę przemyśleć.

Przecież jeśli użytkownik A obserwuje użytkowników B i C, a B - tylko użytkownika C, to A widzi wpisy B i C, ale  B nie widzi wpisów A. Żeby sprawę utrudnić - mogą jednak ze sobą pogadać...

Pokomplikowałem... ale tak jest z Twitterem; łatwo się korzysta, trudno wytłumaczyć.

Jeśli ktoś jeszcze czyta ten wpis, kilka słów o serwisie Tweet Degree.

Tweet Degree nie pokazuje właściwie wszystkich powiązań pomiędzy poszczególnymi użytkownikami (są takie serwisy - wykresy są dość zawikłane...), lecz analizuje siłę tych powiązań.

Wystarczy wpisać nazwę dowolnego użytkownika - wpisałem siebie:

tweetdegr-0

Po chwili widzimy efektowną analizę - to oczywiście tylko fragment, dalszych użytkowników obserwowanych przeze mnie zobaczymy po kliknięciu strzałki z boku ekranu.

Szczypta teorii

Serwis oblicza i wyświetla trzy rankingi:

  • Strong Links - zależny od ilości interakcji z danym użytkownikiem,
  • Trust Rank - pokazuje, "jak ważny" jest dany użytkownik,
  • Trust Quotient - liczba ( w zakresie od 0 do 100) pokazująca zależność pomiędzy Trust Rank a ilością obserwujących.

tweetdegr-1

Te wskaźniki obliczane są dla każdego użytkownika oddzielnie.

Kliknięcie określonego użytkownika wyświetla szczegółowe dane:

tweetdegr-2

Przykładowo:

Obserwuję użytkownika Dawid Markoff, który z kolei obserwuje użytkownika Ola...

Serwis Tweet Degree pokazuje powiązania oraz Strong Links (w czerwonym kółku zębatym...) i pozostałe dwa wskaźniki:

tweetdegr-3

Ciekawe...

wtorek, 19 kwietnia 2011

Lubię ładne, wysmakowane graficznie serwisy - jeśli są w dodatku pomysłowe i przydatne...

Iaza to inny rodzaj serwisu; zupełnie nieciekawy wygląd, ale możliwości - duże. Takie też lubię...

To po prostu duży i ciekawy zbiór narzędzi do konwersji grafiki.

Strona główna to spis kilkudziesięciu pojęć związanych z konwersją czy edycją grafiki, rozmieszczonych w czterech kolumnach, oraz duża strzałka na górze.

Klikamy strzałkę, wybieramy dowolny obrazek z dysku lub z internetu i po chwili widzimy podgląd - w tym wypadku czarne ptaszysko na moim płocie.

jaza1

Oczywiście nasz obrazek możemy poddać wybranym operacjom, a wybór jest naprawdę duży...

Przykładowo (nie będę przecież wymieniał wszystkich...) są opcje konwersji pliku na inny format, poprawy jakości, zmiany na negatyw, obraz w sepii, jednokolorowy, zmiany kontrastu, nasycenia, jasności...

Dalej - obroty o dowolny kąt, odbicia, przycinanie różnego typu, różne ramki, zmiana wielkości obrazu i pliku.

Dalej - różniste przekształcenia, miksowanie kilku obrazów lub obrazów i faktur, animacje, deformacje, przekształcenia kolorów... Na koniec - cała gama efektów zawartych w czwartej kolumnie - ale już się zmęczyłem...

Często mamy wpływ na parametry przekształcenia, lub wybór spośród wielu możliwości.

Przykład - efekt sepii; wybieramy jedną z możliwości (znowu, jak widać, robiono doświadczenia na kotach...):

jaza2

A to - efekt końcowy:

jaza3

 

 

 

 

 

 

  

 

Podobnie jest w przypadku, gdy chcemy np. dodać do obrazu ramkę.

Do wyboru mamy kilkadziesiąt różnych ramek; wystarczy wybrać jedną z nich i po chwili mamy kruka w złotych ramach - obraz można nagrać na dysk. 

jaza4

   jaza5

 

 

 

 

 

jaza6

 

 

 

 

 

 

 

 Część opcji jest oczywista i przydatna (np. zmiana rozmiaru czy przycinanie zdjęć), a część warto wypróbować z czystej ciekawości. 

  

21:05, one.jack
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3