Blog będę się starał pisać z pozycji 50-latka i dla osób, które są zainteresowane internetem,ale gramatyki uczyły się z elementarza, a nie z gadu-gadu, a pierwsze rysunki robiły kredkami zamiast GIMP-em.
wtorek, 29 kwietnia 2008

Serwis Geni jest stale rozwijany - przypomniał mi o tym e-mail z wiadomością o nowych funkcjach. Ale o tym potem. Dla tych, którym nazwa Geni nic nie mówi - krótkie wprowadzenie.

Co to jest?
Geni.com - serwis pozwalający budować drzewo genealogiczne naszej rodziny.

Jak to działa?
Kiedy założymy konto na www.geni.com, możemy zaczynać.
Serwis jest po angielsku, ale osoby znające słowa "brother", "sister", "name" poradzą sobie bez problemu. Zaczynamy od dowolnej osoby i idziemy w górę (rodzice), w dół (dzieci) lub w bok (małżonkowie, rodzeństwo).
Kolejnych członków rodziny wprowadza się bardzo prosto. Możemy najpierw dodać osoby, wpisując imię/nazwisko, a resztę danych podać później (daty urodzenia/ śmierci, szkoły, praca, zdjęcie, ważne zdarzenia itp.).

To wszystko?
Nie. To początek.
Można podać adres e-mail każdej żyjącej osoby z rodziny. Osoba ta dostanie od Geni informację i zaproszenie do edycji drzewa - czyli może od razu wejść do serwisu i dodawać następne osoby, a te następne itd. Nasze drzewo może się rozrastać bez naszego udziału! A my dostaniemy informację o zmianach, a także przypomnienie o np. urodzinach małżonki (pamiętam!) lub rocznicy ślubu (o, to się przyda...).

Moja rodzina w necie?
Tak - ale tylko do wiadomości rodziny. Osoby spoza rodziny nie mogą przeglądać naszej genealogii (nie tak jak w naszej-klasie - zdjęcia, koledzy, wszystko jawne). Od mojego drzewa... tego...z daleka!

Koniec?
Też nie. Serwis się rozwija - w kwietniu doszły np. Family Timeline (pokazuje rodzinne zdarzenia w wybranym okresie), Calendar Events (widok zdarzeń - urodziny, rocznice itp. - w postaci kalendarza), Send a Gift (wiadomo, prezenty - ale free!) itd.

Uwaga - tworzenie drzewa wciąga, a ponadto - w serwisie Geni - może być zaraźliwe!

poniedziałek, 28 kwietnia 2008

GIMP - sławny program do obróbki grafiki rastrowej, uważany za najlepszy "darmowy" program (na licencji GNU) i porównywany często z Photoshopem.

GIMP - nazwa jest skrótem od GNU Image Manipulation Program. Powstał na przełomie lat 1995/1996, został napisany przez dwóch studentów w Berkeley. Cały czas jest rozwijany przez zespoły entuzjastów wolnego oprogramowania, odpowiedzialne za poszczególne zadania. Aktualnie dostępna jest wersja 2.4.

Do czego służy?

GIMP jest programem do tworzenia grafiki (malowania), a także przeprowadzania wszelkich operacji typu poprawianie zdjęć, zmiana rozmiaru, montaże, konwersja na inne formaty. Praktycznie trudno wymienić wszystkie możliwe operacje i zastosowania, ponieważ GIMP opiera się na systemie wtyczek i rozszerzeń.

Cechy szczególne

GIMP wywodzi się z Linuxa i to od razu widać. W czasie pracy z programem na ekranie mamy otwartych kilka oddzielnych okien dialogowych, które możemy dowolnie rozmieszczać. Na monitorach 14' było to kłopotliwe, na współczesnych dużych ekranach jest to w miarę wygodne.


Co możemy robić?

Prawie wszystko. Oto niektóre funkcje:

  • operacje na plikach w różnych formatach,
  • różne typy zaznaczenia włącznie z "różdżką",
  • odbicia, obroty, zmiana rozmiaru obrazu,
  • praca na warstwach i kanałach,
  • operacje na kolorach (balans, jasność, poziomy, krzywe itd.),
  • cała paleta narzędzi rysunkowych - pędzle, aerografy, gumka, klonowanie, rozsmarowywanie itd - wszystko modyfikowalne,
  • narzędzia przekształcania - przesuwanie, nachylanie, perspektywa itd.,
  • rozbudowany zestaw filtrów i dodatków,
  • obsługa kanału przezroczystości,
  • wielopoziomowe cofanie/powtarzanie, ograniczone tylko miejscem na dysku.

Wymieniłem tylko główne rzeczy - możliwości można rozszerzać poprzez skrypty i wtyczki.

Dla kogo?

  • dla osób lubiących rozbudowane programy, z wieloma opcjami, konfigurowalne, z ogromnymi możliwościami, stale rozwijane i za darmo. Jeżeli chcesz za darmo tworzyć lub dopieszczać grafikę, zdjęcia - to dla Ciebie. Jeżeli dodatkowo używasz Linuksa - tym bardziej, praca przy użyciu wirtualnych pulpitów jest o wiele wygodniejsza.
  • NIE polecam dla osób, które chcą szybko poprawić kilka zdjęć, usunąć "czerwone oczy" itp.,
  • NIE dla profesjonalistów - w porównaniu z Photoshopem brak niektórych funkcji, nie ma m. in. obsługi CMYK,wymaganego przez większość drukarni ( jest plugin, ale dość dyskusyjny) .

Właśnie - możliwości są ogromne i z tym jest problem w przypadku nowych użytkowników. Program ma nietypowy wygląd i obsługę - praktyk posługuje się wprawnie prawym klawiszem myszy i skrótami, początkujący będzie zagubiony, mimo że po polsku jest całe menu, w sieci dosępne są też tutoriale. Mój kolega zrezygnował po godzinie stwierdzając, że nie potrafi w tym programie "rysunkowym" narysować okręgu.
Używałem tego programu kilka lat i czasem szukałem mozolnie jakiejś funkcji. Z drugiej strony - program cały czas się rozwija, obsługa jest prostsza a możliwości większe.

Nowości

  • Wersja 2.5 ma być pierwszym wydaniem rozwojowej linii programu. M. in. zastosowanie biblioteki GEGL zamiast dotychczasowej GDK ma umożliwić edycję obrazu w więcej niż 8 bitach kolorów.
  • Istnieje program Open Source GimpShop, stworzony na bazie Gimpa. Twórca przerobił interfejs użytkownika na wzór Adobe Photoshop, aby ułatwić "przesiadkę" z pirackiego PS na GIMPa.

A i tak niektórzy mówią, że GIMP to hardcore...

17:45, one.jack , Grafika
Link Komentarze (2) »
niedziela, 27 kwietnia 2008
Przeglądam czasem "Wysokie obcasy" - dodatek do GW, oficjalnie w celu kontroli treści przyswajanych przez żonę i córkę (nieoficjalnie - czasem znajdę coś interesującego dla mnie).
W ostatnim numerze - artykuł "Pomysły na medal" - genialne przez to, że proste, tanie i ułatwiające życie potrzebującym, m. in.:
  • karuzela-pompa (PlayPump) - bawiąc się na karuzeli, dzieci pompują wodę do zbiornika, nawet z głębokości 100 metrów. 16 obrotów karuzeli to 2,1 tys. litrów wody w zbiorniku (znowu dzieci zmuszane do pracy?). Już jest ponad 1000 urządzeń, do końca 2010r ma być 4 tysiące,


  • laptop za 100$ - działający na Linuxie projekt panów N. Negroponte i S. Papert'a. Odporny na wstrząsy i wilgoć, z kamerą i darmowym oprogramowaniem. Parametry nieporównanie lepsze niż moje pierwsze Spectrum48 sprzed zaledwie dwudziestu kilku lat. Jedyny projekt, o którym wcześniej słyszałem - dzieci dostały już ponoć 100 tys. komputerków,

  • świecąca mata Portable Light - 200 gramów, baterie słoneczne + diody, świeci przez 4 godziny. Dzięki temu plemię Huichol z Meksyku może normalnie żyć po zachodzie słońca. Pomysł przydatny również dla mieszkańców Szczecina...
  • system budowania z worków z piaskiem - Superadobe - opracował irański architekt Nader Khalili. Poliestrowe worki wypełnia się błotem, piaskiem i cementem i wiąże drutem, może tym systemem budować jeden człowiek.

    Dobrze izolują, są odporne na wstrząsy sejsmiczne i powodzie, według Khalila mogą przetrwać 2 tysiące lat... Wzorował się na starożytnych budowlach irańskich, które przetrwały cztery tysiące lat.





    Zdjęcia są na tyle ciekawe, że sam się zainteresowałem technologią budowy - a ponad tysiąc budynków już stoi (m. in. Chiny, Indie, Ghana, Gwatemala, Nepal, Pakistan, ale też Syberia, Belgia, Kanada...).


    Strona Nadera Khalili: www.calearth.org

Cała siła tych pomysłów tkwi w tym, że udało się je upowszechnić.

13:43, one.jack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 kwietnia 2008

Głośno ostatnio o nowej "cudownej broni" Microsoftu - Live Mesh. Cóż to za cudo?
W uproszczeniu (dużym!) chodzi po prostu o synchronizację i współdzielenie naszych danych z różnych platform, czy mówiąc jaśniej - z różnych urządzeń.

Człowiek w miarę interesujący się gadżetami IT ma w tej chwili pliki porozrzucane w różnych miejscach: zdjęcia (aparat, telefon, laptop), dokumenty (laptop, palmtop), muzykę (odtwarzacz, telefon, laptop). Część z tych plików jest też oczywiście na komputerze w domu czy pracy, na "pendraku" czy przenośnym dysku.
Live Mesh ma nam pomóc zapanować nad tymi zasobami - poszczególne urządzenia , po podłączeniu do "wirtualnego pulpitu", będą dostępne z jednego miejsca. Ponadto pliki skopiowane do folderu Mesh będą dostępne dla wszystkich urządzeń.

Możliwy ma być dostęp do zasobów podłączonych do Live Mesh za pomocą przeglądarki internetowej. Na potrzeby Live Desktop otrzymamy 5 GB wolnej przestrzeni, co umożliwi współdzielenie wskazanych folderów z innymi uprawnionymi użytkownikami i np. odtwarzanie przez nich naszych .mp3.
Podsumowując - Microsoft obiecuje:

  • współpracę urządzeń różnego typu i synchronizację danych pomiędzy nimi,
  • dostęp z każdego miejsca do aktualnych danych,
  • łatwe współdzielenie plików, zdjęć, nagrań itd. z rodziną, przyjaciółmi,
  • kontrolę nad udostępnionymi zasobami i aktywnością w sieci (Mesh),
  • zdalny dostęp do urządzeń i zdalną pracę (Live Remote Desktop),
  • bezpieczeństwo oparte na Windows Liwe ID i protokole SSL.


Ma być tak pięknie (i ponoć za darmo) - ale...

  • po pierwsze - współpraca tak różnych platform jest trudna do opracowania i wdrożenia,
  • po drugie - to jest Microsoft. Vista też miała być siódmym cudem świata.

Na razie pięknie wyglądają plany i strony projektu (www.mesh.com). Lada dzień serwis (wersja beta) ma testować 10 tys. osób. Tyle, że na razie mogą korzystać tylko z XP i Visty - a co z innymi platformami? Za jakiś czas.
Nasuwa się również pytanie o zachowanie prywatności danych - Windows Live ID i protokół SSL są dosyć bezpiecznymi technologiami, ale... Nie ma chyba możliwości zaprojektowania sieci oferującej współdzielenie plików i zasobów systemowych bezpiecznej w 100% - wcześniej czy później dojdzie do mniej lub bardziej udanych włamań. I co wtedy - czy to oznacza, że włamywacz też będzie miał od razu dostęp do wszystkich moich zasobów?

22:09, one.jack
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 kwietnia 2008

Magazyn Wired zamieszcza obszerny artykuł o polskim naukowcu, doktorze Piotrze Wożniaku, jednym z twórców programu metody SuperMemo i programu o tej samej nazwie - pisze o tym P. Wimmer http://poradnikwebmastera.blox.pl/2008/04/Nasi-w-Wired.html
Program powstał w 1985 roku i zyskał dużą popularność, głównie do nauki języków obcych, chociaż już wtedy powstawały bazy wiedzy na różne tematy.
Zasada była prosta: w czasie sesji z programem poznawaliśmy kilka - kilkanaście nowych słówek np. angielskich, po czym następuje etap powtórki - program podrzuca nam słówka, a naszym zadaniem jest przypomnienie sobie znaczenia i podanie, jak dobrze to słówko pamiętamy (w kilkustopniowej skali). I następne słówko. A następnego dnia dalej - nauka i powtarzanie.
Cały dowcip w tym, że program dawkuje nam powtórki inteligentnie. Słówka, które słabo pamiętamy, wracają często. Te znane są powtarzane rzadko. W ten sposób efektywność nauki bardzo wzrasta (według autorów programu 10-50 razy), a całość oparta jest na  teorii z krzywą zapominania na czele. Odpowiednie statystyki są dostępne dla korzystającego z programu.


Program jest dalej rozwijany, ale starsze wersje (w tej chwili SuperMemo 98 9.3), oraz bazy danych z różnych dziedzin - nie tylko lingwistyczne (prawo, biologia, filozofia, finanse itd.) - są dostępne za darmo .

22:20, one.jack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 kwietnia 2008
GoldenLine.pl to serwis społecznościowy dla ludzi aktywnych zawodowo. Po normalnej rejestracji podajemy w nim dane dotyczące naszego wykształcenia i kariery zawodowej tudzież kursów, zainteresowań itp., + nasze zdjęcie.
Co dalej? Możemy wyszukać ludzi z naszej uczelni lub zakładu pracy (od razu znalazłem cały dział IT), dodawać osoby do listy kontaktów, wysyłać wiadomości...Nasza-klasa? Niezupełnie. Serwis ma służyć nawiązywaniu kontaktów zawodowych (niekoniecznie), a także wyszukiwaniu ofert pracy - jest ich trochę i są dosyć konkretne.

Ponieważ chwilowo nie szukam pracy, zainteresowało mnie co innego - forum dyskusyjne. Grup jest kilka tysięcy, w samej kategorii Komputery/Internet - 623 grupy, Sport i rekreacja - 401 (Bieganie - 522 osoby, 81 tematów) itd. Często mają kilka tysięcy członków, toczących ożywione dyskusje.
Dochodzimy do sedna - dyskusje są częstokroć konkretne i ożywione, ale trochę inne niż na popularnych forach. Dlaczego? Bo przy naszej wypowiedzi jest zdjęcie i krótki opis kto zacz. Nie ma wypowiedzi znanych z innych forów i podpisanych np. antek_emigrant, dyskusje na ogół trzymają poziom. Przeglądając czyjś profil, możemy przeczytać jego wypowiedzi na forum (można też tę opcję zablokować w "Ustawieniach konta").

Przeprowadziłem standardowy "koci test": 17 grup o tematyce "koty" - nieźle. Przeglądam wątek "Co najdziwniejszego jedzą Wasze koty?" "Mój kot lubi zalewę z oliwek zielonych,kukurydzę i lody. kot mojej mamy pomidory :) ". A myślałem, że mój jest dziwakiem...

A na grupie "Blogi" wątek "Oceń blog autorstwa użytkownika powyżej :)" . Zasada prosta: każdy kolejny dyskutant ocenia blog poprzednika i podaje do oceny adres swojego bloga - ciekawy pomysł, już 75 postów...

Za głównego konkurenta GL w Polsce uważany jest serwis Profeo. Uważa się, ze ma większy potencjał i dynamikę, ale na razie...

Ciekawa dyskusja na temat obu serwisów :
http://antyweb.pl/goldenline-czy-profeo-moim-okiem/

 

21:52, one.jack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 kwietnia 2008
Gesty myszy - sprawa bardzo prosta - i efektowna, a niewiele osób z tej możliwości korzysta.
O co chodzi? Przeglądamy strony internetowe i chcemy wrócić na poprzednią stronę - jak? 90% internautów zapewne najedzie kursorem na lewy górny róg przeglądarki i kliknie strzałkę w lewo. Nieliczni skorzystają ze skrótu ALT + Strzałka w lewo - ale do tego trzeba albo puścić mysz, albo mieć rozstaw palców ok. 23 cm. Dlatego wymyślono "gesty myszy" - wystarczy nacisnąć klawisz myszy i przesunąć mysz w lewo.
Sterowanie gestami myszy (czy raczej "gestami myszą") działa w kilku przeglądarkach i na ogół podstawowe gesty są takie same i łatwe do zapamiętania. Poprzednia strona - gest w lewo, następna - przesunięcie w prawo, zamknięcie karty - "L" itd. Spis gestów jest na ogół w "pomocy", zresztą można je w pewnym stopniu konfigurować (np. w Internet Explorerze z IE7Pro).
No dobrze, ale czy w naszej ulubionej przeglądarce można używać gestów?
  • Internet Explorer - trzeba pobrać i zainstalować darmową nakładkę IE7Pro, która zresztą dodaje kilka innych przydatnych funkcji, np. filtr reklam.
  • Firefox - jak wiadomo, do przeglądarki jest masa dodatków, spełniających różne, mniej lub bardziej przydatne funkcje. Wystarczy zainstalować dodatek Gesty myszy i możemy machać gryzoniem.
  • Opera - zdecydowanie najmniej popularna z " wielkiej trójki". Znana z tego, że ma wszystko „na pokładzie", ma oczywiście również obsługę gestów. Nie trzeba nic ściągać z sieci, wystarczy zaznaczyć opcję „Włącz obsługę gestów myszy" w opcjach.
Z ciekawostek:
  • gestów myszy możemy używać również w innych przeglądarkach (Konqueror, Maxthon) oraz w niektórych grach,
  • wcale nie trzeba ruszać myszą - np. w Operze naciśnięcie kombinacji Prawy Przycisk Myszy potem Lewy Przycisk Myszy spowoduje przejście do poprzedniej strony (a LPM-PPM oczywiście do następnej).
niedziela, 20 kwietnia 2008

Po sukcesie Naszej-klasy głośno o portalach "społecznościowych". Zajrzałem na startups.pl, a tam piszą o JakLeci.pl, "portalu nowej generacji", który to cud "umożliwia użytkownikom na zakładanie albumów zdjęć, bez limitów." Trochę mnie zmroziło, ale serwis jest na razie w fazie beta, poza tym cóż - opisuję, więc trzeba zajrzeć.

Nie jest źle - strona główna dosyć estetyczna. Chciałem zajrzeć dalej, ale:
"Strona którą próbujesz odwiedzić jest dostępna tylko dla posiadaczy konta w naszym portalu. Zaloguj sie po lewej lub załóż darmowe konto i zobacz o czym wszyscy mówią."
W zasadzie dosyć zniechęcił mnie język strony głównej typu:
"Jesteśmy pierwszym Polskim portalem umożliwiającym "pinezkowanie" zdjęć!"
czy: "Dodawaj bary, restauracje, czy jakiekolwiek inne miejsca, pozwalając innym na dodawanie komentarzy do nich. Wszyscy wtedy będą mogli organizować tam imprezy czy dodawać zdjęcia."
Niby po polsku, ale nie do końca... Ale dobił mnie opis na startups.pl , np. fragment: "Portal jest w większości oparty na lokalizacji użytkowika, czyli jego mieście bowiem można wybrać swoje godzinne oraz bierzące miasto (tutaj będzie atrakcyjny dla emigracji)." Dla emigracji możliwe, ja się wycofałem.

21:30, one.jack
Link Komentarze (1) »
sobota, 19 kwietnia 2008

Trzymając się "misji" mojego bloga - dziś o tym, czego używać do obróbki grafiki, czyli - najczęściej - naszych zdjęć. Temat sam się nasunął, gdy dwa dni temu kolega z pracy musiał zmiejszyć rozmiar 8 zdjęć, aby bez problemu wysłać je "emilem". Zrobił to w Paincie - nie sądziłem, że ktoś jeszcze tego programu używa...
A więc, drodzy kursanci - czego użyć do obróki obrazu?
Zakładając, że :
1. program ma być darmowy,
2. używamy go "w domu" (bo większość programów jest darmowa tylko do użytku "private, non-commercial"), polecam programy:

a) IrfanView (korzystałem z wersji 4.0)

b) XnView (wer. 1.93.4)

c) Picasa,

d) GIMP.

Dziś o IrfanView i XnView. Przez lata używałem Irfana, rzadko XnView, teraz przyjrzałem się dokładniej obu programom.
Oba - do użytku domowego - są darmowe. Oba są typowymi programami do retuszu zdjęć + funkcje dodatkowe. Możemy więc:

  • obejrzeć obraz zapisany w wielu formatach, powiększyć na ekranie, obrócić,
  • zmienić rozmiar obrazu, jasność, kontrast, balans barw,
  • wyostrzyć, zastosować filtry (wybór niezbyt wielki, ale... oba programy pozwalają na stosowanie "wtyczek", rozszerzających możliwości - np. w formacie Adobe 8BF),
  • usunąć "czerwone oczy",
  • obejrzeć zdjęcia w postaci miniatur,
  • odczytać dane typu EXIF (informacje o zdjęciu: data wykonania, ustawienia aparatu),
  • obejrzeć zdjęcia w formie pokazu,
  • złożyć panoramę z kilku zdjęć,
  • utworzyć galerię internetową z wybranych obrazów,
  • przeprowadzić operacje na wielu obrazach (przetwarzanie wsadowe) - np. zmienić nazwy, wielkość, jasność itp. wielu plików,
  • zapisać plik w wielu formatach, z wybranymi parametrami,
  • wysłać plik e-mailem,
  • "przechwycić" ekran itd. itp.

Ponadto programy odtwarzają szereg formatów wideo. Oba są oczywiście po polsku.

Czego nie można - rysować. Od tego są inne programy.


Dotychczas - jak wspominałem - używałem głównie IrfanView. Po bliższych oględzinach XnView chyba przejdę na ten program - widać dużo zmian, aplikacja nie imponuje już tylko ilością obsługiwanych formatów. Wszystko jest dopracowane, przyjazne, program jest też - moim zdaniem - po prostu ładniejszy i bardziej funkcjonalny.
Ekran podzielono na okna, kolejne zdjęcia można otwierać w zakładkach - bardzo wygodne. Rozbudowano też funkcje związane z katalogowaniem obrazów - można zdjęcie przydzielić do określonej kategorii (np. Rodzina), dodać kolorowy znacznik i ocenę, a potem szukać według tych parametrów.

No dobrze, ale czemu nie GIMP? Przecież on ma o wiele bardziej rozbudowane opcje korekcyjne i malarskie? O tym następnym razem, teraz tylko jeden powód: zanim GIMP się uruchomi po wgraniu wszystkich bibliotek/wtyczek/skryptów, z pomocą XnView zdążę już poprawić i zapisać zdjęcie...

23:43, one.jack , Grafika
Link Komentarze (7) »

W środę w swoim domu w Cambridge zmarł amerykański naukowiec, Edward N. Lorenz, "a Meteorologist and a Father of Chaos Theory" - jak pisze The New York Times. Teoria Chaosu - krótki wykład Iana Malcolma mamy w "Parku Jurajskim" - wyjaśnia m. in., dlaczego prognoza pogody na 2 tygodnie, opracowana przez superkomputery, okazuje się równie trafna  (czy raczej nietrafna) jak przewidywania przysłowiowego górala (bedzie padać, chyba coby słonecko było...). Historę odkrycia opisuje Gazeta Wyborcza (http://www.gazetawyborcza.pl/1,75476,5130134.html?skad=rss) - w skrócie: Lorenc, licząc układ równań opisujących ruch ciepłego powietrza odkrył, że mała zmiana danych wejściowych - na 4-tym miejscu po przecinku - prowadzi do otrzymania zupełnie innych wyników obliczeń. W artykule z 1963 roku pisał, że drobne wydarzenie - machnięcie skrzydeł mewy - może być powodem zmian w pogodzie w innym miejscu na świecie. Po pewnym czasie mewę zastąpił motylem - "Does the Flap of a Butterfly's Wings in Brazil Set Off a Tornado in Texas?". 
Uważa się, że Teoria Chaosu może wyjaśniać zawirowania giełdowe, procesy biologiczne, zjawiska fizyczne. Jak podaje Wikipedia, teoria ma wielu przeciwników: "Profesor Richard Eykholt z Uniwersytetu Colorado w USA twierdzi, że mały wzrost od źródła może zaistnieć, ale tylko do momentu kiedy pozostaje w dalszym ciągu mniejszy od atraktora. W tym momencie następuje efekt zwijania i powrotu anomalii do pierwotnego źródła. Profesor twierdzi, że zjawisko "efektu motyla" nie ma wpływu na większą skalę."

Dowolny układ fizyczny, który zachowuje się nieokresowo, jest nieprzewidywalny.  
- Edward Lorenz

 Dla ambitnych - równania przemiany zachodzące w atmosferze pod wpływem promieniowania słonecznego nagrzewającego powierzchnię Ziemi , nad którymi pracował Lorenz:.

X' = dX/dt = δ(Y - X)    
Y' = dY/dt = rX - Y - XZ
Z' = dZ/dt = XY - bZ    

Dobrze, że drobna zmiana tytułu wykładu nie doprowadziła do wytępienia motyli - to byłoby dobitne potwierdzenie teorii... 

11:13, one.jack
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3