Blog będę się starał pisać z pozycji 50-latka i dla osób, które są zainteresowane internetem,ale gramatyki uczyły się z elementarza, a nie z gadu-gadu, a pierwsze rysunki robiły kredkami zamiast GIMP-em.
sobota, 31 marca 2012

Noodzy.com to ciekawy pomysł, trochę nietypowy serwis w zalewie wyszukiwarek klipów wideo oraz kalendarzy pozwalających umówić się na piwo...

Za pomocą prostego okienka podobnego do okna wyszukiwarki, Noodzy daje dostęp do niektórych funkcji serwisów Twitter, Facebook, do poczty Gmail czy wyszukiwarki. Wystarczy wpisać w okienku odpowiednią komendę, poprzedzoną znaczkiem #.

Niech was nie odstrasza słowo "komenda", bo obsługa serwisu jest z założenia bardzo prosta.

  • Po pierwsze - komenda pozwalająca wysłać coś na nasze konto w Facebook to #fb, a do Twittera - #tw...
  • Po drugie - po wpisaniu # pojawia się spis komend; wystarczy wybrać... 

Niektóre funkcje są dostępne bez logowania, ale aby mieć dostęp do swojego konta w Twitterze czy FB należy założyć konto w serwisie Noodzy.

NOODZY  1

Następnie logujemy się za pośrednictwem Noodzy na swoje konta w serwisach, z których chcemy korzystać.

Do wyboru mamy na razie Twitter, Facebook oraz Gmail.

O ile logowanie do dwóch pierwszych serwisów przebiega za pośrednictwem OAuth, a więc jest raczej bezpieczne i w każdej chwili możemy aplikacji odmówić dostępu, o tyle w przypadku Gmail  serwis poprosił po prostu o podanie nazwy użytkownika i hasła.

Ponieważ podawanie hasła do poczty Gmail obcym osobom czy serwisom nie jest wskazane (delikatnie mówiąc...), poprzestałem na Twitterze i Facebooku.

Dalej jest ciekawie, chociaż nie obeszło się bez drobnych problemów.

NOODZY  2

Wybieramy lub wpisujemy #fb  i już możemy coś przesłać do serwisu Facebook; wpis oczywiście pokaże się w naszym strumieniu:

NOODZY  3

Podobnie - Twitter.

Komenda #twall  pokazuje z kolei strumień wpisów Twittera:

NOODZY  4

Jest też YouTube: wpisujemy #yt  i szukamy teledysku Artura Andrusa:

NOODZY  5

Kliknięcie wybranego teledysku pozwala go obejrzeć bez opuszczania serwisu Noodzy.

Kolejna funkcja - wyszukiwanie za pośrednictwem Google:

NOODZY  6

Co ciekawe, komendy można łączyć, przesyłając jakiś wpis np. równocześnie do serwisów Twitter i Facebook.

NOODZY  7

Jak pisałem, nie próbowałem współpracy z Gmail - uznałem to za zbyt ryzykowne. Nie sprawdzałem też działania "wbudowanego" komunikatora, pozwalającego wysłać wiadomość do dowolnego użytkownika Noodzy (o ile znamy nazwę, jakiej używa w serwisie).

Fajne, ale nie do końca dopracowane...

Oprócz dyskusyjnego logowania do Gmail, miałem też drobne kłopoty z interfejsem. 
Na przykład: przesyłanie wpisów do Facebook czy Twittera nie jest dla mnie domyślne. O ile po wyborze jednej z dostępnych komend wszystko było OK, o tyle ręczne wpisanie i wciśnięcie spacji lub Enter powodowało przejście kursora do następnej linii i... kłopoty z publikacją wpisu.

To na razie beta, ciekawa beta, nad którą trzeba jeszcze popracować...

 

czwartek, 29 marca 2012

AudioLiterate  to niedawno udostępniony serwis z audiobookami. Takimi książkami czytanymi na głos...

Czytanymi po angielsku...

Ale za darmo.

AudioLiterate   1

Serwis, jak widać, wygląda dość przyjemnie.

"Mówione książki" są posegregowane tematycznie, jest też wyszukiwarka, chmura tagów...

Nie wszystkie nagrania dostępne są za darmo; niektóre nowsze "rodzynki" są w wersji trial, natomiast starsza, czy też jeszcze starsza  klasyka jest za darmo.

Zbiór książek nie jest porażająco obszerny, ale.. trochę ich jest.

Na przykład sekcja Przygodowe  liczy 36 pozycji, Biznes  - 19 pozycji, Biografie - 26 książek itd.

Przy każdej pozycji znajdziemy krótki opis i obejrzymy okładkę.

AudioLiterate   2

Jeśli trochę władamy angielskim i chcemy władać lepiej, albo znamy nieźle na tyle, by czerpać przyjemność ze słuchania literatury, zapewne znajdziemy coś dla siebie.

Na przykład amatorzy fantastyki takiej bardziej "z myszką" mogą posłuchać "Księżniczki z Marsa" - dzieło niedawno odkurzono, nakręcono nawet film (podobno niewiele lepszy, niż książka...).

Jest również nowsza fantastyka - na przykład The Colors of Space:

AudioLiterate   3

Każde darmowe dzieło można przesłuchać na dwa sposoby:

  • na stronie serwisu - jak na obrazku powyżej,
  • ściągając plik MP3 na dysk i słuchając za pomocą dowolnego odtwarzacza.

Zbiór ma się ponoć rozrastać...

 

środa, 28 marca 2012

Via.me  to kolejny ładny serwis, pozwalający nam umieszczać w sieci różne treści: zdjęcia, tekst, filmy, nawet pliki muzyczne. I kolejny, przypominający Pinterest...

A może to mi się wszystko tak kojarzy...?

via-me 1

Serwis jest przyjazny, kolorowy i bezproblemowy; zalogować się można poprzez konto w serwisie Twitter  lub  Facebook, potem już możemy działać...

Na górze ekranu widzimy kilka ikonek, pozwalających przesłać do Via.me zdjęcie, plik filmowy, dźwiękowy (np. muzyczkę...), czy po prostu wpisać, co nam leży aktualnie na sercu.

Spróbujmy przesłać zdjęcie z komputera - jeszcze zimowe...

via-me 2

Dodajemy krótki opis (lub nie...), klikamy POST  i zdjęcie jest już w serwisie. 

via-me 3

Pojawi się też "w głównym strumieniu":

via-me 5 

Wszystkie opublikowane przez użytkowników treści (zdjęcia, filmy, teksty...) możemy obejrzeć, komentować, a użytkownika, który coś ciekawego publikuje - dołączyć do Following, czyli - obserwować, co publikuje.

via-me 4

Jeśli znajdziemy coś interesującego, łatwo to udostępnić dalej.
Oczywiście mamy do dyspozycji publikację za pośrednictwem e-mail czy popularnych serwisów społecznościowych, w tym - w strumieniu Google+ :

via-me 6

Ładne to i przyjazne, ale problem jest z zastosowaniem... Praktycznym zastosowaniem...

Chociaż - jeśli tłumaczymy komuś, do czego właściwie "służy" Twitter, też możemy mieć kłopoty. Podobnie z innymi serwisami - do czego np. "służy" tak naprawdę Facebook?

Do zabawy głównie...

Podobnie można traktować Via.me

Warto dodać, że atrakcyjność serwisu znacznie wzrasta, gdy mamy takie małe urządzonko z jabłuszkiem - iPhone...
Dostępna jest aplikacja, pozwalająca wygodnie przesyłać do Via.me wykonane tym urządzeniem zdjęcia czy nagrania. Ponoć przy okazji można skorzystać z kilkunastu filtrów...

Nie opisuję dokładnie, gdyż aplikacji nie testowałem z braku odpowiedniego sprzętu. Twórcy serwisu obiecują, że niedługo pojawią się aplikacje korzystające z innych popularnych urządzeń (zapewne z Androidem).

 

21:09, one.jack , WEB 2.0
Link Komentarze (2) »
wtorek, 27 marca 2012

Meaki  to całkiem miły serwis, nawiązujący do mody na strony a'la Pinterest.
Co w tym przypadku wcale mi nie przeszkadza... 

Tym razem nie "przypinamy" na tablicy obrazków (jak w Pinterest) czy klipów muzycznych (jak w Sworly), lecz strony internetowe.

Strona główna Meaki to ścianka wytapetowana obrazami stron internetowych, znalezionych przez użytkowników i "przypiętych" w Meaki.
Przypomina wam to Pinterest? Tyle tylko, że nie używa się tu słowa "Pin",  lecz  "clip it"...

Meaki--1

"Clipnięte" strony można przeglądać w różnych układach, jest również wyszukiwarka; wpisałem music:

Meaki--2

Oczywiście każdą miniaturkę można kliknąć. 

Oczekiwałem, że otworzy się strona źródłowa, ale nie - jest opis, widok w normalnej wielkości, kilka zrzutów ekranu...
Można to przeglądać na kilka sposobów, a także - przejść stąd do strony źródłowej.

Meaki--3

Chcąc samemu dodawać strony do kolekcji oraz tworzyć własne zbiory, należy:

  • po pierwsze - założyć konto,
  • po drugie - przeciągnąć ze strony serwisu na pasek swojej przeglądarki skryptozakładkę.

Meaki--4

Dalej już z górki; jeśli trafimy na ciekawą stronę w internecie, klikamy na pasku przeglądarki guzik Clip-it. W otwartym oknie dodajemy ewentualnie opis i drugim kliknięciem dołączamy stronę do naszych zbiorów.

Dołączyłem próbnie jedną stronkę...
Inny sposób to "przepięcie" do swoich zbiorów strony znalezionej w zasobach Meaki, a więc - przypiętej przez innego użytkownika; to również robimy jednym kliknięciem:

Meaki--6

I mam już w swoich zbiorach dwie stronki:

Meaki--7

Nie wszystko jest dla mnie jasne - na przykład jak zmienić status swoich zbiorów na "prywatne". Po "przypięciu" strony mają domyślnie status "Public Library" i są widoczne dla wszystkich...

Opcji społecznościowych jest więcej, a zastosowania?

Chociażby tworzenie własnego zbioru interesujących stron internetowych.
Albo zbioru stron na jakiś opracowywany właśnie temat...
Zestawu stron opisujących miejsca, które planujemy odwiedzić w czasie urlopu...
Kolekcji stron, które zaprojektowaliśmy i które chcemy pokazać klientowi...

A skąd nazwa Meaki?

Ponoć po japońsku to znaczy "ten, który widzi...".


 

poniedziałek, 26 marca 2012

Przepraszam za ten tytuł, ale pinterestomania zatacza szerokie kręgi i spotkałem się z taką właśnie opinią.
Nie wiem, czy słuszną; trudno przecież twierdzić, że każdy serwis, który został zaprojektowany jako strona z kwadratowych "kafelków", a na każdym kafelku obrazek i różne takie serduszka i podobne ikonki, to pomysł zerżnięty z Pinterest.

Tak czy inaczej, serwis jest kolorowy, przyjazny i ładnie gra - już go lubię. 

Sworly1

Strona główna "wyłożona jest" kafelkami, odpowiednio podpisanymi. Klikamy kafelek i leci muzyka - teledysk pochodzący z Youtube.

Warto się zalogować. Wygląda na to, że jedyna droga obecnie to logowanie za pośrednictwem konta w serwisie Facebook.

Dlaczego warto? 
Oprócz tego, że w rogu pojawi się wasze szlachetne oblicze (pod warunkiem, że macie "szlachetne" zdjęcie profilowe...), ważniejsze są opcje, które pojawią się na górnej belce.

Sworly2

Te opcje pozwalają wybierać gatunek muzyki, wyświetlać teledyski "popularne" czy te "zalajkowane".

Jest również okno wyszukiwarki... ale coś było nie tak.

Autorzy serwisu piszą o dostępie do około 20 milionów piosenek. Wpisałem w wyszukiwarce "16 ton" - nic. "Deep Purple" - nic. "Led Zeppelin" - pojawiły się bodajże 3 utwory... Hm...

Sworly3

Okazuje się, że jeśli jakiejś piosenki nie ma, należy ją dodać.

Klikamy Add Song   i wpisujemy tytuł oraz wykonawcę:

Sworly4

I taki utwór zostaje dodany - proszę, pojawił się jako pierwszy "kafelek", można go już posłuchać...

Sworly6

Trochę nietypowe jest to, że Sworly sam wybiera z wielu (w tym wypadku...) wykonań - jedno, i bez pytania dodaje na "ściankę".

Nietypowe, ale ciekawe. Zobaczymy, co będzie z serwisem dalej.

 

18:46, one.jack , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 marca 2012

Prawie dwa lata temu pisałem i serwisie FutureMessage.org, który pozwala przygotować wiadomość e-mail i zażyczyć sobie wysłania jej np. za miesiąc.
Albo za rok.
Albo 17 maja 2023r....

Jeden z czytelników blogu zwrócił mi uwagę, że jest polski serwis spełniający podobną funkcję:

e-wehikuł.pl

Zajrzałem - jestem pod wrażeniem...

Serwis jest ładny, kolorowy i po polsku.

wehicul 1

Co prawda trochę odrzuciło mnie obszerne FAQ  (czyżby aż takie to skomplikowane...?), ale przecież nikt nas nie zmusza do czytania.

Za to strona 7 powodów  brzmi całkiem przekonująco, np.:

Możesz sprawdzać czy osiągnąłeś założone celew wyznaczonym przez siebie czasie!

No to sprawdźmy.

Nie trzeba zakładać konta (chociaż daje to pewne korzyści), możemy "z marszu" wpisać jakąś wiadomość dla potomnych i wypełnić krótki formularz:

wehicul 2

Edytorek jest typowy, z możliwością formatowania tekstu, zmiany kolorów itd. Można nawet dodać dowolny plik - na przykład zdjęcie.

Postanowiłem napisać do siebie:

wehicul 3

Termin wysłania też łatwo ustawić - są nawet guziczki Za miesiąc, Za rok... 
Wystarczy kliknąć, albo ustawić dowolny termin korzystając z kalendarza. 

Fajny pomysł i wykonanie.

I na koniec niestety mała wpadka; ponieważ nie rejestrowałem się, serwis wysłał 

wehicul 4

mi e-mail z prośbą o kliknięcie linka w celu potwierdzenia, że ten adres e-mail należy do mnie.

Kliknąłem; wynik na obrazku obok...Wygląda na jakiś błąd.

Niestety, bez potwierdzenia wiadomość nie zostanie wysłana.

Zapewne chwilowa niedyspozycja, gdyż słyszałem pochlebne opinie o serwisie...

Dopisane dzień później:

Autor serwisu zareagował szybko: przysłał e-mail informujący krótko o powodach błędnego działania (miałem akurat pecha...) i o naprawieniu usterki. Wpisał się zresztą w komentarzu pod tym tekstem.

Sprawdziłem i powtórnie kliknąłem przesłany z serwisu link.

Gratulacje! Właśnie uruchomiłeś wehikuł czasu!

Czyli wszystko OK - mój e-mail dojdzie do mnie za rok i wprawi mnie w pewną konfuzję...


 

20:19, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »
sobota, 24 marca 2012

Serwis o trochę przydługiej nazwie Facebook Timeline Banners  pozwoli nam szybko poprawić (a w każdym razie - zmienić...) wygląd naszej sieciowej wizytówki. 
Czyli naszej strony w serwisie Facebook.

Nadal popularne są serwisy oferujące tysiące "tapet" na pulpit komputera. Pulpit naszego komputera oglądamy głównie sami, natomiast na naszą stronę zaglądają dziesiątki czy setki "znajomych" różnej maści.

Kilka miesięcy temu Facebook wprowadził zmiany w układzie strony i Timeline (Oś czasu).
Na górze strony jest miejsce na grafikę w formie banera. Możemy tam umieścić zdjęcie opublikowane w albumie czy dowolną grafikę z naszego komputera.

Jeśli nie mamy odpowiedniej grafiki albo pomysłu, można zajrzeć na Facebook Timeline Banners właśnie.

FacebookTimelineB - 1

W serwisie znajdziesz niezłą kolekcję grafik, dostosowanych wyglądem i wielkością do publikacji na Facebook.

Do wyboru mamy ponoć ponad dwa tysiące grafik; nie sprawdzałem. Jestem z natury ufny (i leniwy...).

Grafiki podzielono na szereg kategorii. Raczej każdy znajdzie coś dla siebie, niezależnie od tego, czy zamierza umieścić zdjęcie zwierzaka, Britney Spears (hm... powstrzymam się od komentarza..), werset z Biblii, piękny krajobraz czy  życzenia świąteczne (o, może się przydadzą...).

FacebookTimelineB - 2

W sekcji Painting  nie ma zbyt wielkiego wyboru, ale dostępny obrazek nawet mi się spodobał.

Mamy dokładne instrukcje, co zrobić: prawy klawisz, zapisujemy na dysku i wskazujemy jako obrazek do wymiany na stronie Facebook:

FacebookTimelineB - 3

Obrazy używane jako tło strony mają marną rozdzielczość i nie zawsze wyglądają odpowiednio reprezentacyjnie.
Moja strona wyglądała tak: jakieś zdjęcie ze spaceru nad morzem w Stegnie 31 grudnia, kilka lat temu: 

FacebookTimelineB - 4

A po zmianie wygląda tak: może mniej spersonalizowana, ale bardziej kolorowa...

FacebookTimelineB - 5

 

14:49, one.jack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 marca 2012

Sightseeing  to mapa świata przypominająca zobrazowanie rozkładu temperatur, ale nie o temperaturę w tym przypadku chodzi.

Kolor, jakim oznaczono dany obszar, zależy od ilości dostępnych zdjęć opublikowanych w serwisie Panoramio.
Odpowiada to oczywiście częściowo popularności danego terenu wśród turystów, ale zależy zapewne również od innych czynników (na przykład od popularności szlachetnego hobby fotografowania i ilości aparatów w rękach tubylców).

Tak czy inaczej - mapka wygląda ciekawie:

Heatmaps 1

Wyświetlane mogą być na niej lokalizacje popularnych miejsc; kliknięcie linku do Wikipedii czy wyszukiwarki Google udostępnia obszerniejsze informacje:

Heatmaps 2

Można również włączyć lub wyłączyć wyświetlanie na mapie miniatur obrazów z Panoramio - oczywiście każdy z nich możemy kliknąć i dokładniej obejrzeć.

Heatmaps 3

Całość jest kolorowa, klikalna i skalowalna.
Jeśli oglądamy teren w dużym powiększeniu, a więc nie kontynenty, lecz schemat ulic, dostępne stają się informacje z serwisu Foursquare, a więc całkiem lokalne.

Widok globalny też jest efektowny: 

Heatmaps 4

 

23:05, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (3) »
czwartek, 22 marca 2012

Online Web Tool  to ciekawy i ładnie wykonany zestaw narzędzi, przeznaczonych w zasadzie dla webmasterów.
Webmasterem nie jestem, ale niektóre narzędzia wydają mi się przydatne dla "zwykłego" użytkownika Sieci.

Wszystkie narzędzia dostępne są na stronie głównej, podzielonej na trzy główne sekcje: Coding Tools, SEO Tools, Miscellaneous Tools: 

OnlineWebTool 1

Na przykład w sekcji Coding Tools  znajdziemy Edytor HTML (oczywiście działający online) i kilka innych narzędzi o niezbyt jasnym dla mnie przeznaczeniu (HTML Encoder and Decoder, HTML Compression Tool itd...), ale zapewne przydatnych projektantom stron internetowych:

OnlineWebTool 2

W sekcj SEO Tools  zgromadzono nieco inne narzędzia, pozwalające sprawdzić ranking Alexa czy Google Rank po wpisaniu adresu interesującej nas strony, otrzymać informację na temat "wieku" strony czy właściciela danego adresu internetowego:

OnlineWebTool 3

Wszystkie usługi dostępne są również z górnej belki, gdzie umieszczono trzy rozwijane listy.

W trzecim zestawie, Miscellaneous Tools,  możemy pobawić się toolsami  typu Resolution Checker (sprawdzimy, jak strona będzie wyglądać w wybranej rozdzielczości - na przykład na ekranie telefonu...), Password Generator  (jeśli szukamy rzeczywiście trudnego do złamania, losowego hasła) czy QR Generator  (prosty program generujący kody QR):

OnlineWebTool 4

Wszystko za darmo, w jednym miejscu, i w dodatku ładnie zrobione; przydatna rzecz.

 

20:35, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »
środa, 21 marca 2012

Boun.cr  pełni funkcję "skracacza" adresów e-mail, a przy okazji zabezpiecza cenny adres naszej skrzynki pocztowej.

Po prostu podajemy obcym osobom wygenerowany przez serwis adres typu:

cośtamcośtam@boun.cr

Wysłane na ten adres wiadomości trafiają do naszej skrzynki, ale prawdziwy adres skrzynki nie jest ujawniany. A gdy okaże się, że na ten zastępczy adres przychodzi za dużo spamu, po prostu likwidujemy adres zastępczy. Możemy wygenerować nowy, dla tej samej skrzynki.

Adres, adres...chyba trochę gmatwam. Zobaczmy, jak to wygląda:

Bouncr 1

Wystarczy wpisać nasz adres e-mail i kliknąć GO: wygenerowany zostanie krótki, losowy adres e-mail, o taki właśnie:

bouncr - n4

Możemy już go używać, przesłać do serwisów społecznościowych czy podawać takim dalszym znajomym, którym nie chcemy zdradzić prawdziwego adresu.

Do naszej skrzynki trafia informacja o adresie i link, który pozwala tym adresem zarządzać - na przykład zlikwidować go, gdy nie będzie potrzebny.

bouncr - n5

in7n5@boun.cr... 
Adres niby krótki, ale taki jakiś... Nieciekawy.

Serwis Boun.cr pozwala go "spersonalizować". Czyli - po prostu - wybrać jakiś inny, łatwiejszy do zapamiętania.

Wystarczy wpisać nowy adres:

bouncr - n6

I już mam nowy - jacek@boun.cr

Sprawdziłem - działa...
Jak zacznie przychodzić spam - zablokuję...

Co ciekawe, serwis Boun.cr  już działał, na początku roku 2011.
Miał zdaje się jakieś kłopoty i obecnie wystartował drugi raz - twórcy zapowiadają, że tym razem na dłużej.

 

20:31, one.jack
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3