Blog będę się starał pisać z pozycji 50-latka i dla osób, które są zainteresowane internetem,ale gramatyki uczyły się z elementarza, a nie z gadu-gadu, a pierwsze rysunki robiły kredkami zamiast GIMP-em.
środa, 30 marca 2011

Klowdz to prosty serwis graficzny połączony z treningiem wyobraźni.
Ale spoko - to nie boli...

Wchodzimy na stronę i na "dzień dobry" dostajemy chmurkę. Albo układ kilku chmurek.

Nasze zadanie to przyjrzeć się, wyobrazić sobie co też te białe kłębki przypominają i... naszkicować nasze wyobrażenia (imaginacje?). Z chmurką w tle...

Plastycznie jestem uzdolniony raczej średnio; w naturze odróżniam np. kota od krokodyla, ale ludzie oglądający moje rysunki mieli z tym problemy. Do testowania serwisu zatrudniłem więc żonę.

Żona przyjrzała się pierwszym chmurkom i stwierdziła, że to kwoka z kurczakiem (???), po czym naszkicowała coś takiego:

klowdz 1

Szkicuje się całkiem przyjemnie; do dyspozycji mamy proste narzędzia - kilka rodzajów pędzli, zostawiających dość ciekawe ślady. 
Można zmienić grubość pędzla oraz malować w dowolnym kolorze.

Jest też opcja Undo (Redo też...).

klowdz 2

Nasze dzieło możemy zapisać na dysku, a po założeniu konta - zapisać na swoim koncie i opublikować w serwisie.

Jeśli szukamy inspiracji - jest duża galeria dzieł wykonanych przez użytkowników Klowdz.

klowdz 3

Niektóre szkice - całkiem pomysłowe.

Zwróćcie uwagę na suwak pod obrazkiem, zmieniający przezroczystość warstwy z rysunkiem.

Jeśli coś się nam spodoba, możemy cudze dzieło ocenić czy skomentować.

klowdz 4

Jeszcze jedno - serwis jest zrobiony z użyciem HTML5, co oznacza, że że jest dość ładny... ale też, że "nie pójdzie" na starszych wersjach przeglądarek internetowych. 

Zalecane to:

  • Firefox 3.6+
  • Chrome 4+
  • Safari 4+
  • Opera 10.5+

Jeśli macie coś starszego (IE 6... zdarza się jeszcze!) - warto uaktualnić przeglądarkę.


19:35, one.jack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 29 marca 2011

GoPileus to prosty w użyciu serwis do przesyłania plików.

Taki podręczny, w stylu: wrzucę ci - masz tu link do tego pliku...

Przypomnę, że przesyłanie pocztą plików powyżej kilku, a najwyżej kilkunastu megabajtów (to zależy od serwisu pocztowego i jego ustawień) na ogół kończy się niepowodzeniem. Oczywiście można znaleźć wiele serwisów do przesyłania dużych plików - często z różnymi dodatkowymi usługami typu szyfrowanie, statystyki itd. 
Zaletą GoPileus jest to, że jest to serwis prosty i bezproblemowy.

Chcesz przesłać kumplowi jakiś mały filmik czy większą prezentację, kilkanaście czy kilkadziesiąt megabajtów?

Wejdź na stronę serwisu i przeciągnij myszą plik ze swojego komputera (a więc - z pilpitu czy okna Eksploratora...) na pole z "chmurką".

goPileus1

Plik sobie leci do serwisu, a jak już cały doleci - dostaniesz link do pobrania.

Link możesz przesłać kumplowi (na upartego - podać przez telefon bo, jak widać, jest dość krótki - gopile.us/h4...) - będzie miał 30 minut na pobranie pliku.

Jeśli częściej korzystasz z takich usług, załóż konto w serwisie (za darmo oczywiście):

goPileus2

Dostaniesz wtedy 1 GB miejsca - możesz przesyłać pliki do tej sumarycznej wielkości, a każdy nie większy niż 50 MB.

Możesz też tworzyć "przegródki" na swoje pliki - utworzyłem box o nazwie Pudełko.

A każdy plik ma swój link - wystarczy go podać adresatowi.

goPileus3

 

19:36, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 28 marca 2011

Webcolorizer to narzędzie szczególnie przydatne dla projektantów stron internetowych, ale... przecież wiele osób ma np. własne blogi.
Może warto dobrać inne kolory? Większość serwisów blogowych pozwala dostosować wygląd blogu do swoich gustów.

Jak działa Webcolizer?

Proste...
Po założeniu konta, wpisujemy adres strony, której kolorystykę zamierzamy przetestować.

Wpisałem adres swojego blogu.

colorizer0

Po chwili widzimy podgląd wybranej strony.

A po prawej stronie ekranu - zestaw suwaków, typowych dla edytorów grafiki.
Za ich pomocą możemy zmienić jasność, nasycenie, kontrast czy też składowe poszczególnych kolorów, a więc - poeksperymentować z kolorystyką strony.

colorizer1

Na przykład - taka bardziej czerwona...

colorizer2

Można też obejrzec stronę w negatywie:

colorizer3

Jeśli jakaś kolorystyka nam się spodoba, klikamy proceed i po chwili możemy ściągnąć na dysk odpowiednie pliki dla zmiany wyglądu.

colorizer4

Pobawiłem się trochę jak to amator, ale zawodowiec może szybko zmienić kolorystykę tworzonej strony i pokazać propozycje marudzącemu klientowi.

 

17:58, one.jack
Link Komentarze (1) »
piątek, 25 marca 2011

Booze Calculator przyda Ci się, jeśli masz zaplanowaną imprezę, połączoną ze spożyciem napojów zawierających alkohol. A więc - imprezę...

Jak wiadomo - wszystko jest dla ludzi, ale należy zachować umiar.
Nie jest to tylko nasz, polski problem - bynajmniej; Anglicy, przerażeni skutkami nadmiernego spożywania napojów wyskokowych przez dumnych mieszkańców Albionu, przeprowadzili szereg kampanii uświadamiających.

Booze Calculator znajdziemy właśnie na stronie BBC.

Sprawdźmy, jak to działa...

Kalkulator jest bardzo prosty i zrobiony tak, że nie odrzuca nawet lekko skacowanych osób.
Na wstępie przyznajmy się do swojej płci; każda płeć ma przecież inną tolerancję na alkohol.

bppzecalc1

Teraz spróbujmy sobie przypomnieć, ile wypiliśmy.

Nie zawsze jest to proste, ale przybliżoną ilość da się ustalić (ewentualnie przesłuchajmy innych uczestników...).

Wprowadziłem dane ze spokojnej imprezy; załóżmy, że wypiliśmy trzy piwa i na koniec wzmocniliśmy się szklaneczką czegoś bardziej kalorycznego...

bppzecalc2

Zeznaliśmy co trzeba - teraz rozliczenie.

Booze Calculator twierdzi, że ta "niewielka ilość" napojów to 37% naszego tygodniowego limitu...

bppzecalc3

Następnie przelicza spożyte płyny na kalorie, a żeby lepiej unaocznić dawkę kalorii, pokazuje równowartość w ciastkach, hamburgerach i innych smacznych rzeczach.

Pozornie nie jest tego dużo... ale przecież na imprezie nie pościliśmy i zjedliśmy drugie tyle.

Brzuszek rośnie...

bppzecalc5

A portfel chudnie - bo kalkulator pokazuje nam też uderzenie po kieszeni.

Obliczył koszty w funtach... No cóż, raz na jakiś czas...

Ale złośliwie przeliczył też, ile wydamy w ciągu roku - o, niedobrze, ponad 600 funtów? Jak ten funt stoi...?

bppzecalc6

I na koniec - kiedy alkohol zniknie z organizmu?

7 godzin... no, tym razem nie przesadziłem...

bppzecalc7

Ostatnia plansza - chwalimy się imprezą?

Eeee... chyba nie warto.

bppzecalc8

 

czwartek, 24 marca 2011

Internet Button pozwala utworzyc prostą stronę internetowa z dużymi, kolorowymi przyciskami.

Przyciski są opisane; klikamy np. przycisk Email i otwiera się strona z naszym kontem pocztowym. 
Rewelacja to nie jest - ale nie o to w tym wypadku chodzi...

Czy znacie ludzi, którzy na IE czy Firefoksa mówią internet?
Którzy dochodzą do końca strony w edytorze tekstu i nie wiedzą, jak dalej pisać, bo przecież "strona się skończyła"?
Którym trudno wytłumaczyć, że zapisując plik warto wiedzieć, gdzie go zapisujemy - bo kiedyś trzeba będzie znaleźć?

Ja znam.

I dla nas zrobiono właśnie serwis Internet Button.

InternetButtons 1

Możemy utworzyć prostą stronkę z przyciskami, pod które "podpięte" będzie kilka najpotrzebniejszych internetowych serwisów.

Taka strona ma swój adres internetowy - a więc dostępna jest z każdego komputera.

Serwis podpowiada szablon, który możemy modyfikować.

InternetButtons 2

Pod każdy przycisk podpinamy dowolny adres, możemy też zmienić kolor i opis przycisku.

Wszystko jest dokładnie, krok po kroku opisane:

InternetButtons 3

Na koniec wybieramy adres naszej stronki, a także - hasła dostępu.

Dla nas (jako admina) i dla użytkownika, dla którego stronę zrobiliśmy.

Na dole możemy dodać swoje zdjęcie i numer telefonu; gdy będą problemy (np. którym przyciskiem myszy kliknąć...), osoba korzystająca z utworzonej strony będzie wiedziała, do kogo zadzwonić.

InternetButtons 4

W serwisie możemy przejrzec przykłady już utworzonych stron:

InternetButtons 5

Pożyteczne - myślę już o takich stronkach dla kilku osób...


środa, 23 marca 2011

Tilt View to najnowsze wiadomości ze świata, przedstawione w postaci krótkich klipów filmowych.

Klipy pochodzą oczywiście z takiego dość popularnego serwisu, YouTube; wiele stacji telewizyjnych ma tam swoje kanały, a Tilt View przedstawia nam wybrane wiadomości z tych kanałów.

Spójrzymy, co słychać w świecie szerokim:

Tiltview1

Jak widać, tematy w zasadzie aktualne; Bliski Wschód, elektrownie atomowe, Obama w Brazylii, operacja w Libii...

A stacje, z których pochodzą newsy, zróżnicowane - dość dużo France 24, ale trafiłem też na RT, Democracy Now!New ScientistVoice of America...

Tiltview2

A oglądanie wiadomości - proste i przyjemne (pomijając oczywiście tematy - w większości sensacyjne i katastroficzne...).
Klikamy - i leci news. Możemy film zatrzymać, prejść do poprzedniego albo nastepnego.

Znalazłeś coś ciekawego? To klik na ikonkę na dole i podziel się ze znajomymi z serwisów Facebook czy Twitter.

Tiltview3

Oczywiście dużym ograniczeniem jest język (angielski...  ale ponoć mówimy coraz lepiej...) oraz dobór tematów.

Wiadomości są jakoś dziwnie ukierunkowane na widza "zachodniego". Przejrzałem kilkanaście klipów i nie znalazłem ani śladu tak ważnych dla świata zdarzeń, jak debata Rostowski kontra Balcerowicz, przymiarki do likwidacji podawania NIP przez podatników (wystarczy PESEL?! Nie sądziłem, że tego ktoś z nas dożyje... no, jeszcze nie wiadomo...) czy zakup kontrolowany, dokonany przez jednego z pomniejszych polityków, z błyskawiczną i błyskotliwą analizą ekonomiczną.

Tiltview4

Takie rzeczy to tylko w naszej telewizji...

19:29, one.jack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 marca 2011

Bookmark Reminder przypomni nam o stronach internetowych, na które powinniśmy dzisiaj zajrzeć...

Macie takie strony?

Ja mam - na przykład Killerstartups.com czy  MakeUseOf.com (opisy nowych serwisów), kilka zaprzyjaźnionych blogów, Buzz, Twitter, na Facebook wypadałoby zajrzeć...
Jestem dość leniwy, znam osoby zaglądające namiętnie w kilkadziesiąt miejsc...

Jest też kilka stron, na które powinienem zajrzeć "służbowo" - niektóre wypada odwiedzić codziennie, inne - co 2-3 dni...
Widać twórca serwisu Bookmark Reminder miał podobne problemy i znalazł zgrabne rozwiązanie.

Po założeniu konta dodajemy nasze "must see" serwisy internetowe - po prostu wklejamy w okienko ich adresy:

BReminder 1

Jak widać, jest tam cały szereg ustawień - możemy się tym na razie nie przejmować, albo od razu ustalić, jak często dany serwis powinniśmy odwiedzać, a więc - jak często będzie się pojawiał na liście: zawsze, raz dziennie, a może w określone dni miesiąca?

Wprowadziłem adresy kilku często odwiedzanych blogów - wygląda to tak:

BReminder 2

Oczywiście listę możemy edytować, dodając czy usuwając poszczególne pozycje, zmieniać ich kolejność, a także edytować sposób (częstotliwość) wyświetlania.

Lista pokazuje, kiedy ostatni raz odwiedziliśmy daną stronę:

BReminder 3

oraz pełni rolę zakładek; jednym kliknięciem otwieramy dowolny z tych serwisów, bez szukania adresu czy zakładki.

A otworzyć możemy "normalnie", albo na stronie z widocznym czasem ostatniej wizyty:

BReminder 4

Taki "zestaw obowiązkowy" może się przydać...


poniedziałek, 21 marca 2011

Scrumblr to prosty serwis do tworzenia i edycji notatek, zrobiony na zasadzie tablicy z przyklejanymi karteczkami.

Każdy zestaw notatek ma swój adres URL.
Aby utworzyć "swoją" tablicę, wystarczy wpisać dowolną nazwę:

scrumblr2

A potem już możemy tworzyć i przyklejać kolorowe karteczki z dowolnym tekstem, a także dzielić tablicę na części o dowolnej nazwie.

Pozytywna wiadomość - polskie znaki są obsługiwane bez problemów.

scrumblr3

Karteczki-notatki można oczywiście dowolnie przemieszczać, dodawać i usuwać.

A poćwiczyć to można na tablicy http://scrumblr.ca/demo

scrumblr4

Oczywiście taką tablice można udostępnić kolegom - wystarczy podać jej adres URL.

niedziela, 20 marca 2011

Curate.us to prosty i efektowny sposób na umieszczenie "cytatu" do dowolnej strony internetowej na blogu, forum internetowym, czacie czy w e-mailu.

Serwis wymyślili fachowcy z amerykańskiej firmy Free Range Content Inc. Kombinowali od zeszłego roku nad sposobami odwoływania się do treści zamieszczonej w sieci; stosowany najczęściej link jest przecież sposobem dość prymitywnym, chociaż skutecznym.

Za pomocą Curate.us zrobimy to bardziej elegancko.

curate-us1

Serwis jest darmowy i nie wymaga zakładania konta, ale, jak to zwykle bywa, po założeniu konta (też za darmo) mamy pewne dodatkowe "bonusy", na przykład - dostęp do statystyk.

A samo "cytowanie" dowolnego serwisu jest proste i zgrabnie rozwiązane.

Na przykład - znaleźliśmy coś ciekawego na popularnym blogu...
Blog jest i tak popularny, ale odwołując się do niego, podnosimy swój prestiż; no tak, czyta się, czyta klasykę...A nawet - rozumiem, co czytam...

Wpisujemy więc w okienko na stronie głównej Curate.us adres strony, do której się odwołujemy.

W dużym oknie widzimy podgląd rzeczonej strony, a po lewej stronie ekranu wygodne narzędzie, pozwalające zaznaczyć interesujący nas fragment.

curate-us2

Można również zmienić wielkość "clipu" (przeciągamy po prostu kursorem myszki narożnik oznaczony czerwonymi strzałkami), sposób pozycjonowania na stronie czy kolor.

A także - dodać żółtą karteczke z jakąś uwagą:

curate-us3

Po prawej stronie ekranu jest cała gama opcji, pozwalających opublikować "cytat"; są serwisy społecznościowe, mikroblogi, skrócony link i kod do wklejenia na stronie.

Właśnie to zrobiłem:


Kliknięcie obrazka prowadzi do cytowanej strony.

Curate.us oferuje kilka opcji, ułatwiających tworzenie "clipów" oraz kontrolę, co się z nimi dalej dzieje.

Znajdziemy więc tu np. wspomniane już statystyki, notujące liczbę kliknięć w nasz "cytat" i wyświetlające wyniki na przejrzystym wykresie.


Jest też skryptozakładka, którą należy umieścić ją na pasku przeglądarki; kliknięcie skryptozakładki na podczas przeglądania dowolnej strony tworzy opisany "klip" bez potrzeby kopiowania i wklejania adresu serwisu.


17:56, one.jack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 marca 2011

Czasy są trochę niespokojne, a przyszłość - trudna do przewidzenia.
Co chwila straszą nas wszelkie media, nie licząc znajomych i rodziny, bo to, wiecie, Majom nie chciało się pisać wiecznego kalendarza, dociągnęli tylko do 2012 roku, więc pewnie świat sie skończy...

W każdym razie - warto wiedzieć, co się dzieje i co może nami wstrząsnąć, zalać, podsmażyć czy w inny sposób dać nam popalić.

W serwisach tzw. informacyjnych prędzej znajdziemy błyskotliwe (Ha!ha! błyskotliwe...) powiedzenie któregoś z polityków (Ha!ha!ha! polityków...), niż coś ważnego. Chociaż - to też zagrożenie...

Ale przejdźmy do konkretów...

A konkrety znajdziemy w serwisie:

AlertMap

alertmap1

Na mapie pokazane są wszelkiego typu katastrofy; trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, huragany, powodzie, ataki pszczół, wybuchy...

Każde zdarzenie oznaczone jest odpowiednią ikoną. Jest oczywiście dostępna tablica, wyjaśniająca znaczenie poszczególnych ikon - troche ciepło mi się zrobiło, gdy przeglądałem dłuuuuugą liste zagrożeń.
Stanowczo nie jest to serwis dla paranoików i panikarzy...

Po kliknięciu w dowolna ikonkę wyświetlone zostaną dokładniejsze dane o zdarzeniu.

Spójrzmy na okolice Japonii - tam nadal jest niestety niespokojnie:

alertmap2

W serwisie znajdziemy więcej informacji; na ogół można poznać dalsze szczegóły zdarzenia, a także przejrzeć listę katastrof, łącznie z ich klasyfikacją w pięciostopniowej skali.

alertmap3

Katastrofy katastrofami, ale, jak wiadomo, "nasza chata z kraja", u nas, panie, to po mordzie można najwyżej dostać...

Ale na mapce miga coś w okolicy Zielonej Góry... Klikamy - no proszę, trzęsienie ziemi, czy raczej wstrząs.

Biedrzychowa... Słyszeliście o tym...? 
Dzisiaj? Trzy godziny temu??

alertmap4

A jednak: w strefie uskoku Biedrzychowa dość często występują wstrząsy...

Co ciekawe - serwis jest dziełem braci-Węgrów i ma na celu monitorowanie i rejestrowanie wszystkich wydarzeń na Ziemi, które mogą powodować katastrofy lub zagrożenia.

19:48, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3