Blog będę się starał pisać z pozycji 50-latka i dla osób, które są zainteresowane internetem,ale gramatyki uczyły się z elementarza, a nie z gadu-gadu, a pierwsze rysunki robiły kredkami zamiast GIMP-em.
środa, 31 marca 2010

BevyFind to jeden z "wynalazków", mających przyspieszyć wyszukiwanie interesujących nas treści.

Użyteczność serwisów, korzystających z wyników Google i dodających własny, rozbudowany interfejs, jest dyskusyjna. Jednym się podobają, inni uważają, że komplikowanie prostego interfejsu Google raczej utrudnia wyszukiwanie.

Zawsze można spróbować...

Zaczynamy zwyczajnie - wpisujemy szukany termin.
BevyFind uprzejmie podpowiada:

Strona z wynikami może być wyświetlana na kilka sposobów; domyślnie po lewej stronie są "tradycyjne" wyniki wyszukiwania w sieci, a po prawej możemy sobie zażyczyć np. wyniki wyszukiwania zdjęć.
Lub filmów.
Lub blogów, albo komunikatów w Twitterze na szukany temat.

Pod każdym wynikiem wyszukiwania jest kilka opcji, pozwalających np. wysłać wyniki e-mailem do kilku osób czy otworzyć dany link po lewej lub prawej stronie ekranu.

Nowo otwarta ramka może mieć różne położenie i wymiary.

A oto jeden z dodatkowych widoków Bevyview.

Również w tym wypadku możemy jeden lub dwa linki otworzyć w oddzielnej ramce.


BevyFind jest ciekawą wyszukiwarką, a dodatkowe funkcje po kilku minutach użytkowania są dość przydatne.
Denerwują tylko występujące czasem błędy w wyświetlaniu poszczególnych okien - występujące szczególnie wtedy, gdy za bardzo kombinujemy z różnorodnymi widokami.


wtorek, 30 marca 2010

Serwis Linkstore.ru/tlink pokaże nam linki, przesyłane przez użytkowników Twittera. A więc - rzeczy, które ktoś uznał za ciekawe/zabawne/straszne/ładne/ekscentryczne, no - w każdym razie, za godne zainteresowania...

Nie wszystkie linki, oczywiście - strumień informacji przesyłanych za pośrednictwem Twittera jest zbyt wartki. Trzeba je jakoś odfiltrować.

Proste - wpisujemy swoją twitterową nazwę i widzimy wiadomości, które:

 

  • zawierają link,
  • opublikowane zostały przez naszych znajomych.

 

Możemy oczywiście wpisać dowolnego użytkownika - na tej samej zasadzie zobaczymy, co linkują jego znajomi.

Zastosowanie? Proszę bardzo.

Twitterowa znajoma była od kilkunastu godzin bardzo aktywna w sieci i, jak pisze "wydarłam Wszechświatu jego najgłębiej skrywane wstydliwe mrrroczne tajemnice...".
Te tajemnice publikowała w Twitterze.

Obiecałem się pobieżnie zapoznać - skorzystajmy z wiadomego serwisu. Oto fragment jednej z kilku stron:

Hm, ciekawe. Okazuje się, że serwis układa tweety dość wybiórczo...

Ale do szybkiego przejrzenia, co też ciekawego znajomi przesyłają, może się przydać.
Po prawej stronie serwisu znajdziemy linku do innych interesujących aplikacji, korzystających z API Twittera.


17:58, one.jack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 marca 2010

Mind Mapping - po polsku mapa myśli - to metoda wizualizacji naszych pomysłów, ułatwiająca ich uporządkowanie i ocenę, ale również - pobudzająca nasz mózg do lepszej i wydajniejszej pracy nad danym projektem.

Mapy myśli są na ogół kolorowe i pozakręcane.

Serwis Think to projekt Australijczyka, Ashleya Sandsa, pozwalający tworzyć nieco prostsze schematy, ale za to - równie prosty w użyciu.

Zakładamy konto i już możemy tworzyć pierwszą "mapę" - wystarczy podać nazwę naszego projektu i kliknąć Create new thought:

Jak widać, ekran roboczy nie jest przeładowany funkcjami.

Kliknięcie w dowolny węzeł wyświetla proste menu - dodanie następnego węzła, połączenie z innym, usunięcie węzła oraz dodanie opisu.

Poza tym można węzły przeciągać myszą w dowolną stronę - oczywiście połączenia zostają zachowane.


Jak widać, można tworzyć całkiem skomplikowane schematy powiązań. Wielkość ekranu nie jest ograniczeniem - obraz można przesuwać.

Może tylko trochę koloru by się przydało...

21:45, one.jack
Link Komentarze (4) »
niedziela, 28 marca 2010

Prezentując się w serwisach internetowych, niekoniecznie musimy publikować nasze zdjęcie w białej koszuli czy sweterku - trochę fantazji nie zaszkodzi.

W efektowny sposób pomoże nam w tym serwis Digimi.

Oto mój avatar:

Jak go zrobiłem? Proste...

Zabawa jest fajna, a serwis Digimi - ciekawy:

Musimy założyć darmowe konto, wybierając jakąś nazwę, hasło i podając adres
e-mail.

Potem już wybieramy - dziewczyna czy chłopak?

Następnie przesyłamy jakieś zdjęcie en face naszego oblicza.

To zdjęcie zostanie wmontowane w postać, a dalej - tylko modyfikacje:

Mamy na przykład bogaty wybór fryzur; początkowo wybrałem białą grzywę trochę a'la Geralt (Wiedźmin)...

ale potem zdecydowałem się na inną fryzurę:

Następnie ubieramy naszego avatara...

Dostępne są różne modyfikacje, zarówno twarzy, jak i elementów (np. spiczaste uszka...). Zostawmy to jednak na później, gdy będziemy robili avatary znajomych...

Możliwe jest nawet obejrzenie naszej nowej twarzy ze wszystkich stron.

No, gotowe...

Po lewej zdjęcie, po prawej - gotowy
avatar.

Modyfikujemy, czy zapisujemy?

Nasze nowe alter ego można ściągnąć w postaci pliku graficznego, wydrukować czy przesłać znajomym - na różne sposoby.

Prawdziwy avatar 3D też można wykonać - ale to zdaje się kosztuje twardą walutę.

Jednakże - serwis jest dość rozbudowany, możemy tworzyć różnego rodzaju ciekawe prezentacje, wklejając swoje zdjęcie, obraz z kamery albo... inne oblicza z zasobów Digimi.

A wynik?

Ciekawa zabawa, ale nie obejrzałem wszystkiego - trzeba będzie tu zaglądać.


19:30, one.jack
Link Komentarze (2) »
sobota, 27 marca 2010

Wśród tysięcy filmów wrzucanych co godzinę do sieci można wyłowić prawdziwe perełki...  właśnie, ale jak wyłowić?

Na przykład - sprawdzając, o czym dyskutuje się na Twitterze i jakie linki aktualnie są najpopularniejsze.
Oczywiście, lepiej skorzystać z odpowiedniej usługi, która oddzieli te "najgorętsze" linki - na przykład z serwisu
FeedTrace.tv
Strona nie wymaga logowania, nie musimy więc mieć konta na Twitterze, aby śledzić, co jest "na topie". 

Sprawa prosta jak Twitter - po prawej mamy przewijaną listę what's hot on twitter z miniaturami klipów, klikamy w wybrany i oglądamy w centrum ekranu.
A poniżej widzimy tweety związane z tym klipem. 



Tu akurat znalazłem ciekawą muzykę.
A czemu poniżej widnieje moja szlachetna podobizna?
Bo chciałem podzielić się ze znajomymi znalezionym utworem, oczywiście przesyłając im link za pośrednictwem Twittera. Wystarczyło się zalogować na swoje konto i... poszło.

Po zalogowaniu dostępna jest jeszcze inna opcja - w zakladce following sprawdzimy, jakie klipy filmowe są popularne wśród naszych twitterowych znajomych.
Aha, agquarx znowu znalazła coś klimatycznego...

Oczywiście dzięki FeedTrace.tv można znaleźć różne różności - na przykład klip  jak stracić dziewczynę w 3 sekundy?

 

 

15:03, one.jack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 marca 2010

MapMyFlickr jest wyszukiwarką obrazów - dość wyspecjalizowaną.

Szuka mianowicie zdjęć w serwisie
Flickr, i to tylko tych zdjęć, dla których określono miejsce ich wykonania.

Mówiąc skrótowo - wyświetla zdjęcia z geotagiem.

Wyszukujemy, wpisując w okno... coś. 
Na przykład - nazwę jakiegoś miasta czy miejsca; ja wpisałem
Cieszyn.

Wyświetlana jest zgrabna mapka danej lokalizacji i przypisane do tego miejsca zdjęcia.

Klikamy i oglądamy.

A co jeszcze można wpisać?

Na przykład - nazwę, adres e-mail lub ID dowolnego użytkownika w serwisie Flickr czy URL skopiowany z tego serwisu.

Jest również opcja przeglądania danej lokalizacji przy pomocy Google Earth - o ile oczywiście mamy zainstalowaną tą aplikację. 

Pobierany jest plik KML, otwieramy go i przeglądamy zdjęcia np. z Krakowa w programie Google Earth.

A jest to wygodne narzędzie do takich celów.


19:34, one.jack
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 marca 2010

The Top 13   to obszerny zestaw list "top" - czyli najlepszych/najciekawszych  zdarzeń z różnych dziedzin.
Nietypowe m. in. dlatego, że zestawienie obejmuje zawsze 13 pozycji.

Listy podzielone są na kategorie - a więc mamy zdarzenia z dziedziny literatury, filmu, muzyczne, sportowe...
W każdej kategorii znajdziemy szereg list, na każdej liście - 13 pozycji, a każda pozycja opisana i odpowiednio udokumentowana.



Przykłady?

Zestawienie Filmy (Movies)/Dziewczyny Bonda. Jamesa Bonda oczywiście...

Mamy 13 "girls" z filmów o agencie 007.



W trzynastce nie ma naszej Izy S., jest natomiast inna dziewczyna z filmu GoldenEye - Xenia Siergiejewna Nagórna (Famke Janssen), raczej czarny charakter...

Warto zauważyć, że każda pozycja jest opisana i zaopatrzona w trailer.

Podobnie starannie opracowane są listy w innych kategoriach.

Na przykład w dziale Muzyka na ogół oprócz opisu, możemy obejrzeć teledysk lub chociaż posłuchać fragmentów utworów.
Znajdziemy tam wiele ciekawych kategorii - Songs of the Decade, Posthumous AlbumsMusic Festivals of the Year Pop Albums of the Decade (wygrała Lady Gaga - The Fame...), Concert Films (Stop Making Sense, a drugi The Last Waltz) itp.

Oczywiście nad listami można dyskutować (można, a jakże - jest wiele komentarzy...), ale serwis przegląda się fajnie, każdy znajdzie coś ciekawego - jak nie zestawienie powieści s-f (pierwsze miejsce: Diuna. No nieźle...), to 13 najlepszych "slam dunk" z corocznego konkursu "wsadów". 

Oto Nr 2 - rok 2006 i Nate Robinson.
Podziwiam tego gościa, który podawał piłkę...

 

Aha, a czemu właściwie ta "13"?
Między innymi dlatego, że twórca serwisu właśnie tego dnia się urodził...

15:44, one.jack
Link Komentarze (1) »
wtorek, 23 marca 2010

Nginer jest nowym serwisem, ułatwiającym szybkie wyszukiwanie z użyciem wybranych wyszukiwarek.

Ten Multiple Search Engine zrobiono tak, aby łatwo - jednym kliknięciem - można było wybrać inny zakres wyszukiwania (zdjęcia, wideo, książki, blogi...) czy jedną z kilku wyszukiwarek.

Na przykład - szukamy w sieci czegoś o tygrysach.
W zasadzie to taki futrzak w pidżamie, ale gra również w golfa, siedzi w komputerach Apple, w czasie II wojny światowej brał udział w walkach po niewłaściwej stronie, miał również coś wspólnego z boksem.

Domyślnie zobaczymy wyniki z Google, ale obok są zakładki Yahoo, Bing, Ask, AllTheWeb, AOL, Lycos, Dogpile, AltaVista i Clusty.
Do wyszukania jeden klik...

Lista wyszukiwarek na ekranie nie jest stała, zależy od tego, jaki zakres wyszukiwania wybierzemy (napisałbym, że zależy od kontekstu wyszukiwania, gdyby mi się chciało sprawdzać, co to znaczy...).

Wybieramy wyszukiwanie images czyli obrazków - do dyspozycji mamy nowy zestaw wyszukiwarek: Bing i Google (ale już wyszukiwanie obrazów), Photobucket, Picasa, Webshots, Aminus3, Fotki, Corbis, WallpaperCandy i DeviantArt.

Wygodne.

19:07, one.jack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 marca 2010

Listhings jest serwisem opartym na pomyśle tablicy korkowej z przypinanymi karteczkami.

Wydaje się, że ten pomysł został celowo opracowany w bardzo prosty sposób; nie każdy lubi rozbudowane serwisy typu to-do z hierarchią zdarzeń i możliwością wklejenia przeróżnych rzeczy, nie zawsze są one potrzebne.
Często wystarczy nam karteczka samoprzylepna.

Taki właśnie jest Listhings - ładny i prosty.

Po założeniu konta (jakieś 15 sekund...) możemy już dodawać na naszej tablicy karteczki  z dowolną treścią.

Karteczki mogą być w różnych kolorach i ułożone w dowolny sposób - wystarczy chwycić myszą i przeciągnąć na wybrane miejsce.

Takich "tablic" możemy mieć więcej - na przykład na sprawy prywatne i służbowe

Jest nawet wyszukiwarka - przecież na pulpicie możemy mieć stos karteczek. W wyniku wyszukiwania, na ekranie zostają tylko karteczki z wpisanym w wyszukiwarce terminem.

Brakuje może trochę możliwości wklejania do notatek np. zdjęć czy klipów filmowych, ale to by trochę skomplikowało obsługę.

Można za to udostępniać swoje notatki znajomym - wystarczy podać adres e-mail osoby, która dostanie zaproszenie z linkiem.
Dzięki temu uzyska dostęp do edycji wybranej "tablicy".

I na koniec - możliwość zapisania dowolnej "tablicy" na dysk w formacie HTML.

Wygląda to bardzo czytelnie:

Zaletą Listhings jest bez wątpienia prostota i łatwa obsługa serwisu nie przeładowanego opcjami.

Gdyby jednak jego możliwości były dla nas zbyt skromne - można zajrzeć np. do
Pindax -pisałem o nim tutaj.

Tu możemy sobie poszaleć...

 

17:57, one.jack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 marca 2010

Buzz - kochany przez wiele osób (i zupełnie lekceważony przez jeszcze więcej osób...) "wynalazek" Google zaczyna obrastać w aplikacje - podobnie było z Twitterem.
Prawdziwy wysyp różnorodnych około-twitterowych aplikacji nastąpił w zeszłym roku, wysyp dla Buzza - chyba dopiero przed nami.

Buzz-statistics v0.1 - link do tej mini aplikacji znalazłem w "zaprzyjaźnionym" buzzie.

Korzystanie - bardzo proste.

W okienko wpisujemy naszą nazwę - czy raczej nazwę naszego konta (lub też
id).
W zamian dostajemy bogate statystyki:


Jak widać - nie jestem zbyt aktywnym użytkownikiem.

Ciekawa rzecz jest pod "tortem" - osoby, które komentowały nasze wpisy, a przy kazdej osobie - dwa linki:

  • kliknięcie nazwy użytkownika wyświetla jego profil,
  • kliknięcie "C" za nazwą użytkownika wyświetla jego statystyki.

Ciekawa rzecz...

 

19:22, one.jack , Buzz
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4