Blog będę się starał pisać z pozycji 50-latka i dla osób, które są zainteresowane internetem,ale gramatyki uczyły się z elementarza, a nie z gadu-gadu, a pierwsze rysunki robiły kredkami zamiast GIMP-em.
poniedziałek, 29 grudnia 2008

Rok był ... chyba ciekawy?

Pojawiają się oczywiście podsumowania - najciekawsze serwisy, największe rozczarowania... Nie czuję sie kompetentny w robieniu kompleksowych podsumowań roku - tylko kilka luźnych uwag:

  • Najciekawsze wydarzenia?
    Na świecie - serwisy typu "n-k" trochę spowszedniały, chociaż MySpace i Facebook to już giganty.
    Absolutnym przebojem okazał się imho TWITTER - zarówno codzienna ilość wiadomości o różnych aspektach działania tego fenomenu, jak i ilość serwisów z nim współpracujących powala.
    Drugi przebój - iPhone. Miliony sprzedanych egzemplarzy, setki pomysłowych programów i nowatorskich zastosowań.
    A porażka - Cuil. Ponad 30 mln dolarów, falstart i - w tej chwili - stagnacja tego jak mówiono "google killera"...
    Inne "duże rzeczy" - rozwój aplikacji sieciowych Google (a do tego - Chrome, Android...).
    Mój cichy faworyt - 12seconds.tv. Idzie stale do przodu.

  • A u nas? Słabo się orientuję, ale chciałem zwrócić uwagę na dwa serwisy: Flaker i Blip.
    Do potęgi Twittera im daleko - nie ta skala - ale mają wielu zwolenników, sam też tam czasem zaglądam.

  • Internet ma bez wątpiena duży wpływ na życie wielu z czytających te słowa.
    Na moje - ma. Ponieważ kilkanaście miesięcy temu nastąpił lawinowy wzrost liczby użytkowników "naszej-klasy", wybieram sie właśnie na sylwestrowe spotkanie z dawno nie widzianymi koleżankami i kolegami ze szkolnej ławy.

Dlatego już dzisiaj chciałem wszystkim odwiedzającym ten blog życzyć
* dużo zdrowia,
* spełnienia 75% marzeń (spełnienie 100% jest przygnębiające - bo co potem?),
* i samych sukcesów w bez wątpienia wspaniałym i obiecującym,

2009 Roku.

A postanowienie noworoczne - obiecuję nie nudzić.
Mało? Nie sądzę... 

Dobrej zabawy!

 

23:25, one.jack
Link Komentarze (5) »
niedziela, 28 grudnia 2008

Ponieważ amatorski kurs "GIMPa dla blondynek" wzbudził niejakie zainteresowanie nie tylko blondynek, odezwały się nawet głosy frankofonów, dziś - drodzy kursanci - odcinek drugi - warstwy.

Warstwy występują w bardziej zaawansowanych programach graficznych, możemy je sobie wyobrazić jako nałożone jedna na drugą przezroczyste folie lub szyby, na których możemy niezależnie malować, dodawać kolejne warstwy, czy też usuwać istniejące.

Podstawowe pytanie - po co nam warstwy?
Możemy używać GIMPa nie korzystając z warstw.
Kossak pracował na jednej warstwie, a udało mu się namalować kilka niezłych obrazów - stosował co prawda nieco inną technikę.
Tyle, że nie każdy jest Kossakiem, a warstwy bardzo ułatwią pracę nad naszymi ambitnymi projektami; możemy np. na jednej warstwie mieć zdjęcie szefa, a na drugiej domalowywać wąsy i brodę (żeby wyglądał jeszcze dostojniej - oczywiście...), poprawiać, kombinować nie zmieniając samego zdjęcia.
A gdy będzie OK - połączyć obie warstwy w jedną - Portret czcigodnego Szefa autorstwa... itd.

Okno ułatwiające operowanie warstwami otwieramy z menu lub po prostu naciskając Ctrl + L.

 
 
11:16, one.jack , Grafika
Link Komentarze (6) »
sobota, 27 grudnia 2008

Na tym blogu koty się lubi - i to nie w potrawce.

19:39, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »

Kilka dni temu (23 grudnia) wystartował kolejny serwis wyławiający najnowsze i najciekawsze wiadomości z dziedziny IT - TechFuga.com.

logo

Kolejny, to nie znaczy: błeee, znowu...
TechFuga
wydaje się pożyteczna dla ludzi żądnych nowości.

Jak pisze Stan Schroeder w Mashable, obserwowaliśmy jakiś czas temu wysyp  agregatorów newsów,  czyli serwisów wyszukujących najciekawsze wiadomości z różnych źródeł i filtrujące je w różny sposób aby wyłowić te rzeczywiście najciekawsze i uszeregować według własngo rankingu.
Po pewnym czasie wielu użytkowników spragnionych newsów wraca do "tradycyjnego" sposobu - przeglądania kilku-kilkunastu (co bardziej ambitni dochodzą do kilkuset...) blogów i serwisów w czytniku RSS. 

TechFuga.com prezentuje nieco inne podejście. Moim zdaniem - dość wygodne dla użytkownika. 

Serwis przeszukuje około 40 agregatorów newsów, wybiera przy pomocy własnego algorytmu najważniejsze z nich i przedstawia na stronie głównej, aktualizowanej co 5 minut. 
Co ciekawe, przy głównych wiadomościach widzimy linki do innych serwisów piszących na ten sam temat.

TechFuga-1 - home

Widzimy na przykład, że za jedną z głównych informacji uznany został news na temat rozpoczęcia w niedzielę sprzedaży iPhone 3G przez sieć Wal-Mart - mamy do wyboru 21 linków.

Po prawej stronie serwisu widzimy najnowsze i najciekawsze wiadomości, natomiast poniżej...

Poniżej mamy wiadomości pochodzące z 21 serwisów - od Techmeme, GoogleNews, Digg/Tech, Reddit/Tech, ReadWriteWeb, Del.icio.us, aż po FriendFeed. Wszystko na jednej stronie!
Po najechaniu kursorem na wiadomość widzimy  zwykle krótki opis i informację, jak świeży jest news - np. 3 hours ago.

TechFuga-2 - zakładka Techcrunch

Jeszcze inaczej:
Interesują nas informacje np. z Mashable.
Klikamy na nagłówek z nazwą serwisu i mamy całą stronę wiadomości z Mashable - a przy każdej "Related", czyli powiązane linki.

Strona jest oczywiście anglojęzyczna - ale wiele osób z całego świata  korzysta z tych serwisów, ponieważ znajdziemy w nich najświeższe i najważniejsze wiadomości na temat wydarzeń z zakresu IT.
Ja również korzystam głównie z kilku-kilkunastu serwisów zagranicznych, szukając tematów do tego blogu. A także - z ciekawości, co jest "na topie" na świecie.
Jest kilka ciekawych serwisów polskich ale nie łudźcie się - znajdziemy tam tylko wybrane wiadomości, a niektóre tematy - jako mało interesujące w naszym kraju - prawie się nie pojawiają.

Serwis TechFuga podoba mi się z dwóch powodów:

  • najciekawsze wiadomości w jednym miejscu, na jednej stronie - wystarczy przewinąć, kliknąć i czytać,
  • a ponadto - za darmo, bez rejestracji i ustawień czy innych przeszkadzajek - wchodzimy i przeglądamy...

No proszę - już coś ciekawego przypadkiem wpadło mi w oczy. Wiadomość z TechCrunch - Cuil.com ma kłopoty, ilustrowana odpowiednim rysunkiem; a miał być "Google-killer"...

 

18:10, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »
piątek, 26 grudnia 2008

Święta... się kończą, za kilka dni Nowy Rok.
No, w tym roku trochę odpuściliśmy, ale od nowego... jak rakieta! Pokażemy na co nas stać, z impetem, Alleluja i ...
Nie, kolęd na razie nie będziemy śpiewać, taki okrutny dla otoczenia to ja nie jestem, ale kilka zaległych jakimś cudem rzeczy załatwimy.
Na przykład - literatura. Leży.
To znaczy - na świecie leży, a my mamy kilka pozycji do przeczytania.
Znajomy marudził coś ostatnio o Dostojewskim, o konfliktach w jakimś dziele, Zbrodnia Ikara o ile pamiętam.  To pewnie coś antycznego, wypadałoby przeczytać, na razie mi się udało zgrabnie zmienić temat na afery w naszej-klasie...
No i język: kanieczno-ofkors-naturelmą trochę tego...podszlifować.

Paweł Wimmer pisze (ciekawy link swoją drogą...i-spoacutelka?) jak zwykle fachowo i ciekawie o Kindle i innych czytnikach e-booków oraz całym związanym z tymi urządzeniami biznesie, który w USA się rozwija, a u nas jest na etapie... hm... wizji. Pawła.
Może to się oczywiście błyskawicznie zmienić - wystarczy że powstanie w końcu jakiś rozsądny e-paper, któryś z biznesmenów przeliczy sobie:
 
ilość lektur szkolnych x ilość uczniów x mały abonament, lub postawi na studentów - i mamy kilkaset tysięcy sprzedanych urządzeń.
No masz - kolejny wizjoner...

Sposób light "na już"? Proszę bardzo - DailyLit.com.



O co chodzi?
Serwis DailyLit.com oferuje w tej chwili 1370 wydawnictw w postaci elektronicznej. Wiele z nich - naprawdę wiele - za "free".
Najciekawszy jest sposób dystrybucji - wybrana książka zostanie nam przesłana emailem (lub przez RSS) w małych porcjach - w sam raz na kilka minut czytania przy porannej kawie.

Szczegóły?

  • Na stronie głównej serwisu wybieramy, co chcemy czytać.
    Jest wyszukiwanie książek według tytułu, autora, kategorii, ostatnio dodane, chmura tagów kategorii...
    Wybieram Biografie.
  • Do wyboru mamy 34 książki, większość "free".
    Są też płatne - biografia Iris Chang kosztuje $9,95, ale pierwsze cztery odcinki otrzymamy za darmo. To standard przy płatnych wersjach.
    Jeżeli nam się spodoba i chcemy czytać dalej - trzeba zapłacić.
    Wybieram "My Life and Work" by Henry Ford - za darmo. Też wizjoner.
  • Widzimy informacje o książce, krótki opis, rating. I najważniejsze - 102 części.
  • Klikając Preview zobaczymy pierwszą część. Jeżeli ciekawa - zamawiamy wysyłkę.
  • Teraz rejestracja - imię, nazwisko, wiek, imię szefa...
    Stop...stop...
    - do normalnego użytkowania nie musimy się rejestrować.
    Nie możemy się wtedy wypowiadać na forum - ale na razie...
DailyLit-5 - ustawienia
  • Po prawej mamy najważniejsze opcje dotyczące czytania:
    - wybieramy sposób dostawy - email lub RSS,
    - jak często - możemy wybrać np. codziennie lub określone dni,
    - godzinę wysyłania - ustawmy strefę czasową...
    - wielkość porcji tekstu (normal-longer-longest) w Advanced Options.
  • Podajemy jeszcze nasz adres Email, zaznaczamu ptaszka przy I agree to the Terms i klikamy Submit.
Na skrzynkę email dostaniemy potwierdzenie "zamówienia" i link - musimy go kliknąć dla potwierdzenia naszego adresu email. Gotowe.
Congratulations!
Zamówienie potwierdzone, mamy znowu okazję zmienić termin przesyłania, wielkość, format (domyślnie - HTML), czcionkę, wielkość porcji tekstu.
Wszystko OK? Klikamy Save.
Powyższe opcje możemy zmienić w dowolnej chwili - jak też anulować subskrybcję.

Co dalej?
Dostaniemy codziennie porcję tekstu i czytamy!


Nie sprawdzałem tego, ale serwis ponoć dobrze się sprawdza na różnych urządzeniach - komputerach, Blackberry, PDA, IPhone...
Porcje tekstu są tak dobrane, że czytanie zajmuje kilka minut (mnie zajęło trochę więcej - ale wraz z nauką języka...).

Punktualnie o 6 PM dostałem przesyłkę. Pierwszą ze 102.
Wrażenia? Usługa jest dobrze pomyślana i elastyczna.
Czytamy daną część. Następna będzie jutro.
Ale jeżeli np. siedzimy w pociągu i mamy trochę czasu (oraz zasięg), na dole odcinka jest opcja Want more? Get the next installment right now.
Klikamy i dostajemy następny odcinek.

Nie mamy przez kilka dni czasu? Need a break?
Klikamy na link i wysyłanie porcji tekstu jest zawieszone, jak długo sobie życzymy.

Proste i wygodne.
Niektórzy mają wątpliwości co do samej idei "czytania w odcinkach".
Cóż, biografia Forda to 102 odcinki, opowiadanie Poe'go - 3 odcinki, Zbrodnia tego... Dostojewskiego - 240 części, czyli - 8 miesięcy czytania...
Tak, ale tempo możemy regulować według potrzeb. Można nawet otrzymać ponownie poprzedni odcinek książki, który np. skasowaliśmy.
Naprawdę pożyteczny serwis.

 

20:41, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (6) »

W okresie świątecznym - wyłącznie pogodne i luźne tematy.

Może trochę słabo związane z ideą tego blogu - ale nadrzędna idea to "przede wszystkim nie nudzić"!

A więc - kto tu jest gwiazdą?

 
I jeszcze coś ze zwierzątkiem.
Nic to, że reklama - Phil Collins wysiada przy ekspresji tego pluszaka...
 
 
 
Znalezione na niezawodnym MakeUseOf.com -  My Top Ten Favourite...

 

 

01:16, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »
czwartek, 25 grudnia 2008

Okres taki, że nie chce mi się pisać o jakichś skomplikowanych serwisach służących do wyszukiwania i konwersji dokumentów według algorytmów semantycznych i podobnego ble-ble-ble...A Wam pewnie nie chce się czytać.
No to ... posłuchajmy muzyki.

W internecie pojawia się i znika wiele serwisów muzycznych, często korzystających z ogromnej bazy plików YouTube.

Audiolizer to jeden z tych  prostszych - i dobrze, czasem mamy po prostu ochotę posłuchać kilku utworów.

Korzystanie - proste:

  • wpisujemy szukanego artystę lub utwór i klikamy GO! - znaczy się, jego szukamy...
    Wpisujemy coś odpowiedniego - Melanie
    Ciekawa sprawa - jak podaje Wikipedia, Melanie zezwala na udostępnianie swoich nagrań i ich swobodną wymianę  pod warunkiem, że nikt nie czerpie z tego korzyści materialnych. Nietypowe...
  • pojawia się lista utworów - przy każdym podstawowe dane, do tego - fioletowy plusik i zielona strzałka.
  • klikamy zieloną strzałkę - słuchamy jak Melanie Safka skarży się, co zrobili z jej piosenką,  a w małym oknie widzimy klip z YouTube.
  • Klikamy "+" - utwór dołączamy do  playlisty - możemy zrobić listę odtwarzania i posłuchać hurtem.

Proste i szybkie.

 

19:49, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »
środa, 24 grudnia 2008

JESZCZE NIE WYSŁALIŚCIE ŻYCZEŃ ŚWIĄTECZNYCH?!

Ok. - dobry skrzat Jacek daje wam ostatnią szansę na efektowną kartkę.

Wyślemy kartkę z orkiestrą. Nieźle brzmiącą - Trans-Siberian Orchestra (TSO) - ich nagrania często słyszymy jako podkład do migających świateł na domach - tak jak na wpisie wczorajszym.

Wchodzimy na stronę serwisu Orkiestry Trans-Syberyjskiej.
Już intro jest  efektowne. A strona dość rozbudowana - band działa od 1996 roku. Obejrzymy później.

Teraz klikamy Send your Holiday Greetings... na górze strony - bo chcemy te... Greetings...

  • podajemy: swoje nazwisko, swój email, Friend's Email(s) czyli do kogo wysyłamy (możemy podać kilka adresów, rozdzielając je średnikiem ;).
    Wcale się z Was nie śmieję.

 

  • klikamy Send.
    Potem - okazało się, że w mojej "nazwie" nie może być polskich liter - w tekście mogą być.
  • Poszły życzenia! - możemy wysyłać do następnych osób (Send To More Friends) lub... Finish. Na nasz adres dostaniemy potwierdzenie od Orkiestry.
A adresat - dostanie życzenia i link do "orkiestrowej kartki".



Pomysł nie jest nowy, ale wykonanie - coraz lepsze...
 
 
2008 Christmas lights synchronized to Gary Hoey God Rest.

Znalezione w serwisie www.tnychristmas.com

Dziś coś prostego. Takie serwisy bywają zadziwiająco przydatne.

TempInBox.com może być przydatny.
To skrzynka pocztowa bez zobowiązań - tylko do odbierania listów. Za to z adresem, który sami wymyślimy - nawet po wysłaniu listu...

Jak to działa?
Wyjątkowo prosto.

  • Czekamy na wiadomość od znajomego i nie chcemy podawać naszego stałego adresu email? Podajemy mu adres xxxxxx@tempinbox.com, gdzie zamniast xxxxxx wpisujemy co nam się podoba.
    Ja na przykład wpisałem datę - 23grudnia.

  • Znajomy wysyła wiadomość na adres 23grudnia@tempinbox.com.
  • Jeżeli chcemy odebrać wiadomość:
    - wchodzimy na stronę tempinbox.com,
    - wpisujemy pierwszą część adres, czyli np. 23grudnia,

- zaznaczamy "ptaszka" przy I hawe read the terms of service
- klikamy Check Mail i mamy spis wiadomości, które przyszły na adres 23grudnia@tempinbox.com

-klikamy na tytule i odczytujemy wiadomość.
Wiadomość jest dostępna również przez RSS.

Dobra wiadomość dla malkontentów - serwis ma dwie wady:
1. brak polskich liter w wiadomościach - to wada dla nieanglojęzycznych nacji,
2. brak możliwości przesłania załącznika.

Zła wiadomość dla malkontentów - serwis ma dużą zaletę.
Korzystanie jest bardzo proste, nie ma mowy o zakładaniu konta, hasłach, loginach...
A ze sposobu działania wynika, że naszą wiadomość odczyta każdy, kto poprosi o emaile wysłane na adres 23grudnia@tempinbox.com. W wielu prostych zastosowaniach to nie przeszkadza.

Trzy ciekawostki:

- serwis jest w fazie Beta v0.2 - ciekawe, co będzie dalej,

- zasady korzystania (TERMS OF SERVICE) są dosyć rozbudowane,

- wysyłając wiadomość, wysyłamy ją na adres, który w zasadzie ...nie istnieje.
Adres skrzynki "stwarzamy" wysyłając wiadomość - ciekawe, nie?

Prosty serwisik - takie są najciekawsze...

00:39, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4