Blog będę się starał pisać z pozycji 50-latka i dla osób, które są zainteresowane internetem,ale gramatyki uczyły się z elementarza, a nie z gadu-gadu, a pierwsze rysunki robiły kredkami zamiast GIMP-em.
sobota, 27 lutego 2010

Są ludzie, którzy nigdy nie grali w gry komputerowe; niektórzy nawet wyrośli na porządnych obywateli, ale to wyjątki...
Porządny człowiek (mówię na swoim przykładzie...) już w latach 80-tych miał opanowane wszelkie sztuki walki, wielokrotnie ocalił świat przed różnego typu najeźdźcami, był mistrzem gry w tenisa, golfa (teraz strach się przyznać...), piłkę nożną i świetnie prowadził wszelkiego typu pojazdy, od F-16 do łodzi podwodnej. No a w 1991 Sid Meier dał nam
Civilization...

W połowie lat 90-tych musiałem zmienić komputer, bo na Atari ST nie było Dooma - od tego czasu trzymam się PC-tów.

To wszystko przypomniałem sobie, przeglądając The Video Game History Timeline, serwis pokazujący na osi czasu historyczne fakty dotyczące gier wideo.


Temat ujęty jest nieco szerzej; mamy szereg zakładek tematycznych i wpisy, dotyczące np. osób, gier, konsol czy technologii możemy dowolnie ukrywać lub wyświetlać.

Oczywiście, kliknięcie na konkretną pozycję - na przykład dotyczącą gry Quake III - wyświetla więcej informacji, na ogół wraz ze screenem z gry.

Poza tym - jest wyszukiwarka (ale czemu nie mogę znaleźć Civilozation?!), a także możliwość wyświetlenia powiązań pomiędzy grami (klawisz Spacja, a klawisze Q, W i E modyfikują ten widok).


A pierwsza "fiszka" pochodzi z roku 1791 - nie miałem jeszcze wtedy komputera... Ale w tym roku urodził się Charles Babbage.


21:36, one.jack , Ciekawe
Link Komentarze (2) »
piątek, 26 lutego 2010

Wybijam w tytule nazwę Twitter, ponieważ są osoby, które mówią: "ciągle tylko ten Twitter!"
Ciekawe uczulenie, zapewne również na Buzz... W każdym razie - ostrzegam, żeby nikt uczulony nie pokrył się bąblami czytając tekst.

Ta sprawa załatwiona... Aha, miałem coś o Twitterze napisać!

No więc - nie tym razem.

The Twitter Tim.es korzysta co prawda z danych pobieranych z tego serwisu na T., ale nie musimy tego wiedzieć. Ani mieć tam konta.

The Twitter Tim.es wyłapuje ze strumienia Twittera komunikaty z linkami. Oczywiście, nie wszystkie wyświetla.
Jedna z ciekawszych opcji to podanie swoich twitterowych danych - serwis wyszuka linki przesyłane przez naszych znajomych i wyświetli fragmenty stron, do których linki prowadzą:

To właśnie mój Twitter Times
Trzeba dodać, że na pierwsze wydanie trzeba poczekać około godziny - co serwis robi przez ten czas?...

Oczywiście, wyświetlany fragment można przeczytać w całości - wystarczy kliknąć show all text.

Przy każdym fragmencie mamy informację, ile osób i kto konkrenie zamieścił w strumieniu link do danej strony.

Możemy również przeglądać sieciowe wieści nie mając konta na Twitterze.

Mamy do wyboru zamieszczane w strumieniu linki powiązane z dużymi sieciowymi magazynami, albo tworzone na podstawie informacji przesyłanych przez "ludzi z listy" - oczywiście chodzi o tematyczne listy Twittera. 
Listy dość solidne, na przykład Roberta Scoble czy Pete Cashmore'a.

To na przykład dzisiejsze wydanie The Twitter Tim.es a'la Scobleizer:

I link do niego:

http://www.twittertim.es/Scobleizer/tech-news-people

środa, 24 lutego 2010

Nowa usługa Google - Buzz - wywołała duże zainteresowanie i zaciekłe dyskusje - sam Buzz doskonale się do tego nadaje.

Przydałaby się możliwość wyszukiwania treści wpisywanych w tasiemcowych czasem dyskusjach. Przecież nawet Twitter doczekał się "wbudowanego" search engine i wielu zewnętrznych wyszukiwarek.

Buzzzy.com jest właśnie taką wyszukiwarką. Pierwszą, jaką znam - i nie jestem zachwycony...

Buzzzy przeszukuje nie tylko buzz - wyświetla również wyniki z aplikacji Google Reader, Twitter, Friend Feed, Flickr, Tumblr...

Można też stosować proste filtrowanie - według czasu zamieszczenia wpisu (godzina, dzień, tydzień...) czy źródła; a więc np. tylko z Twittera.


Albo zażyczyć sobie wyświetlania np. tylko wpisów zawierających zdjęcia, filmy wideo czy linki - fajna rzecz.
Problem w tym, że wyniki ze strumienia Buzz wyświetlane były jakoś wybiórczo - nie mogłem znaleźć niektórych terminów wpisanych przez siebie czy znajomych, które BYŁY w Buzz.
Przynajmniej ja je widziałem, Buzzzy - nie widział.

Dowód?

Wybrałem słowo OldBooth - raczej rzadkie, bez polskich liter, znalezione w buzzie znajomego. Ja znalazłem - Buzzzy niestety nie.

Nie wiem, jaki jest powód - wyszukiwarka nie ma dużych opóźnień, pokazywane były np. buzzy sprzed 3 minut. Ale nie wszystkie. 
Poza tym - wygląda na to, że Buzzly przeszukuje buzzy, ale nie - komentarze do nich.

Tym niemniej - wyszukiwarka może być przydatna.


Ciekawa rzecz - ale niedopracowana.

wtorek, 23 lutego 2010

Używam na co dzień sprytnej aplikacji Dropbox do udostępniania plików na trzech komputerach,  Drop.io znałem tylko z nazwy.

Drop.io działa na nieco innej zasadzie. W zasadzie nie musimy zakładać konta, po prostu wrzucamy dowolne pliki do serwisu i zapamiętujemy adres - jak wrzucamy i jaki adres, o tym za chwilę.
A na serwisie mamy za friko 100 MB na drobne potrzeby.

Dla wygody warto zainstalować w naszej przeglądarce rozszerzenie czy dodatek - widziałem takie do Firefoksa i Chrome, zapewne są również do innych. Ułatwia to dostęp do Drop.io i naszych plików.

Dodatek do przeglądarki Firefox o nazwie Drag&Drop.io pobierzemy z adresu:

https://addons.mozilla.org/pl/firefox/addon/8482

Po instalacji na pasku stanu przeglądarki pojawia się mała ikonka.
Dowolny plik wystarczy chwycić i przeciągnąć na ikonkę - czyli na naszą strefę zrzutu.
Tak jest najszybciej, ale można kliknąć ikonkę i wybrać Create new drop otworzy się strona serwisu Drop.io. Przeciągamy plik na stronę, leci na serwis i za chwilę widzimy jego podgląd.

Inny sposób przesyłania, bardziej tradycyjny, widzimy poniżej - po prostu wybieramy plik na dysku.


Możemy tak wrzucić w jedno miejsce kilka plików - mówię w jedno miejsce, bo ta "strefa zrzutu" ma swój adres internetowy.
Możemy go zresztą spersonalizować; trzeba tylko podać jakieś hasło i już zostajemy Adminem.
Mamy wtedy dojście do ciekawych ustawień:


Spersonalizować możemy też naszą stronę - na przykład dodałem tło.

Wrzuciłem do Drop-a dwa pliki graficzne, podgląd widzimy powyżej.
Widać też rozwiniętą listę opcji - podglądy, osadzanie, linki do pliku, dodawanie komentarzy, kasowanie, przesyłanie...

Serwis ma wiele ciekawych opcji - warto mu się przyjrzeć, bo jest szybki, za darmo (przynajmniej te 100 MB...) i przydatny.

Zapewne jeszcze do niego wrócę.

22:29, one.jack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 lutego 2010

TurnTubeList pozwoli nam pobawić się w DJ-a, czyli - puścić spragnionym dobrej zabawy przyjaciołom zestaw hitów, miksując je zręcznie i sprawnie.

Co prawda karnawał już się skończył, ale jeszcze będzie okazja coś zagrać.
Jeśli mamy marudnych sąsiadów, serwis też się ewentualnie przyda, ale potrzebny nam będzie porządny wzmacniacz. Radziłbym tylko zrobić podsumowanie sił my/oni i ubezpieczyć mieszkanie.

Do rzeczy.

Na górze ekranu mamy dwa odtwarzacze z ekranami, poniżej - wyszukiwarkę, a jeszcze niżej przykładowe playlisty.

Na początek proponuję skorzystać z dostępnych w serwisie zestawów utworów.
Klikamy wybrany zestaw i mamy przy każdym odtwarzaczu listę odtwarzania. Możemy zacząć od dowolnego utworu.

Puszczamy z lewego odtwarzacza Tanitę Tikaram, suwak balansu - w lewo.

Gdy Tanita T. kończy, puszczamy utwór z prawego odtwarzacza i przesuwamy suwak zręcznym ruchem w prawo.
Tanita zostaje wyciszona, a startuje Jethro Tull.


Jest to super zajęcie na imprezie i dziewczyny patrzą na nas z podziwem, ale niestety ręce mamy zajęte miksowaniem utworów.

Na szczęście autor serwisu pomyślał o wszystkim - możemy włączyć Auto play mode.
Teraz przed zakończeniem jednego utworu będzie startował następny, na drugim odtwarzaczu, i tak aż do końca listy.
Do tego suwaczek sam się przesuwa, zgrabnie miksując utwory. Ręce mamy wolne, możemy coś spożyć.

Listę utworów możemy też sporządzić sami, korzystając ze swojego wysublimowanego gustu i wyszukiwarki. Wpisujemy np. Jethro Tull, wyszukujemy odpowiedni utwór i zaznaczamy, do którego odtwarzacza go przyporządkować.


W przypadku imprez retro wpisujemy Boney M., na pierwszym miejscu listy wyskakuje nam Rasputin - i to je ono, jak mówią Czesi...
W minutę zrobimy listę, trzeba będzie tylko kilka rzeczy spokojniejszych dorzucić.

A listy możemy zapisać i testować na kolejnych imprezach.

21:55, one.jack , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 lutego 2010

Codeorgan to zabawny program, analizujący zawartość strony internetowej o podanym adresie i na tej podstawie generujący muzykę.

Podałem to w formie uproszczonej - nieco bardziej zawikłany (choć nadal bez szczegółów...) opis znajdziecie na stronie serwisu, ale nie o to chodzi.

Program całkiem ładnie gra.

Wystarczy wpisać czy wkleić adres strony w okno serwisu, ten ponoć skanuje/analizuje/komponuje i... po chwili leci muzyka.

Mój blog brzmi całkiem wesoło:

http://www.codeorgan.com/?url=jacek50.blox.pl/html

poważniejsze blogi natomiast - wiadomo, poważniej...

http://www.codeorgan.com/?url=poradnikwebmastera.blox.pl/html%20#codeorgan

a to - Kosciakowy blog:

http://www.codeorgan.com/?url=kosciak.blox.pl/html #codeorgan

i jeszcze portal informacyjny - na niskich tonach...

http://www.codeorgan.com/?url=www.gazeta.pl/0,0.html #codeorgan

A za całość odpowiada DLKW - grupa ludzi z Londynu.

 

Dopisane po publikacji

Co ciekawe - po publikacji nowej notatki "brzmienie" mojego blogu się zmieniło - po kliknięciu w link muzyka jest przecież generowana na podstawie aktualnej zawartości strony.


16:15, one.jack
Link Komentarze (2) »

ClipNabber to bardzo uniwersalny pomocnik, pozwalający nagrać na dysku film z serwisu typu YouTube, Dailymotion, Yahoo Videos, Metacafe i kilkudziesięciu innych - lista na końcu wpisu (nie wiedziałem, ze tyle ich jest...).

Na ogół klipy z YouTube oglądam na Youtube, to samo jeśli chodzi o inne serwisy.
Zdarzają się jednak sytuacje, że jakiś filmik chcielibyśmy mieć na dysku.

Dmuchając na zimne - nie popieram oczywiście łamania praw autorskich i grabienia własności intelektualnej, nie namawiam do ściagania Avatara i innych Batmanów. Do tego zresztą ten serwis się nie nadaje.
Pokazuję tu przykład, jak ściągnąć  kilkudziesięciosekundowy klip NBA Top 5 z kilkoma akcjami z meczów NBA. 
Jeżeli ktoś mi zarzuci, że w ten sposób łamię brutalnie czyjeś prawa, doprowadzam do upadku NBA tudzież kilka stacji telewizyjnych i masowych zwolnień wśród kadry technicznej tychże stacji, to oczywiście poproszę o podanie racjonalnych argumentów i poparcie ich wiarygodnymi badaniami - gotów jestem się pokajać i wycofac tę notatkę.
Za racjonalny argument nie uznaję tłumaczenia, że właściciele praw autorskich (???) ponieśli niepowetowane straty, bo gdybym nie ściągnął tego klipu z NBA, to wykupiłbym jakiś pakiet programów czy też komplet nagrań na DVD - to bzdura.

Do rzeczy:

Obsługa ClipNabber to rzecz trywialna, tym bardziej, że serwis ma polską wersję językową - patrz flagi po prawej stronie.

  • Gdy w serwisie z klipami znajdziemy coś, co pragniemy koniecznie ściągnąć na dysk, kopiujemy adres strony z klipem i wklejamy w okienko ClipNabber.

  • Wybieramy, w jakim formacie chcemy mieć plik (najczęściej jest to FLV).
    Klikamy właściwe Download... i za chwilę mamy klip na dysku.

  • Pod Download... jest link, pozwalający skopiować np. kod do wklejenia filmu na stronie czy przesłania linka znajomym.

W serwisie znajdziemy też przycisk-bookmarklet; wystarczy przeciągnąć prostokątny element (ten powyżej flag i ptaszka...) na pasek przeglądarki. Ułatwia to jeszcze bardziej zapisanie znalezionego klipu na dysk.

Jak to działa?

Załóżmy, że jesteśmy na stronie serwisu SantaBanta (pierwszy raz słyszę...) i znaleźliśmy ekscytujący klip filmowy...

Wystarczy kliknąć pobrany z ClipNabber bookmarklet, który w postaci przycisku Nab It! mamy na pasku przeglądarki - otwiera się strona serwisu ClipNabber z wpisanym adresem upragnionego klipu.
Pozostaje kliknąć Download FLV.

A lista obsługiwanych przez ClipNabber serwisów?

Proszę bardzo:

56.com, 5min, 6.cn, 9you, Bebo, Blip.tv, Bofunk, BollywoodHungama, Break, BuzzHumor, Buzznet, Chilevision.cl, ClipFish.de, ClipLife.jp, ClipJunkie, Clipser, ClipShack, CollegeHumor, CrunchyRoll, Current, Dailymotion, dalealplay, Disclose.tv, DivXStage.net, DoubleAgent, eBaumsWorld, eHow, elRellano, elpolvorin, eSnips, ExpertVillage, Facebook, FairyShare, Flurl, FunForMobile, FunnyJunk, FunnyorDie, Glumbert, Google Video, Graspr, GreekTube.org, HowCast, HowStuffWorks, iShare.Rediff, Izlesene, Jokeroo, Kewego, ku6, Libero.it, LiveVideo, LiveLeak, MediaBum, Megavideo, Metacafe, MilkandCookies, Miloyski, Mojoflix, Mojvideo, MonkeySee, MusicMaza, Myspace, MyVideo.de, Newsy, NothingToxic, Novamov, own3D.tv, Pinkbike, Photobucket, PokerTube, PWNorDIE, RuTube.ru, RetroJunk, SantaBanta, Sevenload, Sina, Snotr, Spike, Stagevu, StreetFire.net, StupidVideos, SuperNovaTube, Tangle, TeacherTube, TheOnion, TinyPic, TipExhibit, TotallyCrap, TrailerAddict, Trilulilu.ro, tu.tv, Tudou, vbox7, Veoh, Videa.hu, VideoCopilot.net, VideoJug, Vidiac, Vidivodo, Viddyou, VideoWebTown, VidPK, ViiKii.net, Vimeo, Vioku, VReel.net, WeGame, WorldStarHipHop, Yahoo Videos, Yikers, Yobler, Youku, YourFileHost, YouSportz, Youtube, YummyBun, Zoopy, zShare.net


sobota, 20 lutego 2010

Musicovery  dobiera zestaw utworów zgodnie z naszymi wskazówkami.

Kilka klików i słuchamy muzyki w pożądanym gatunku i klimacie - biorąc pod uwagę pogodę za oknem, przesunąłem wskaźnik w stronę Energetic i Positive.

Serwisowi Musicovery przyglądałem się kilka razy z ciekawością, bo oprawa graficzna robi wrażenie. Na szczęście obsługa jest prosta, w sam raz na sobotę.

 

Wchodzimy na stronkę - po lewej jest kolorowy panel, w którym zaznaczamy, czego aktualnie chcielibyśmy posłuchać.
Wybieramy gatunek muzyki spośród 18 proponowanych - każdy jest oznaczony innym kolorem. Wybrałem rock, dlatego po prawej widzimy same granatowe elementy, ale można zaznaczyć kilka gatunków.

Jest również skala, na której możemy zaznaczyć, z jakiego okresu czasowego muzyka nam się podoba. 

Warto jeszcze dać serwisowi do zrozumienia, w jakim jesteśmy nastroju, a raczej - w jakim nastroju muzykę ma puszczać.
Przecież jeżeli jesteśmy w depresji i przesuniemy suwak muzyki na Dark/Calm, to należałoby od razu ostrzec ludzi przechodzących pod naszym oknem.

To w zasadzie tyle - gdy zmieniamy cokolwiek, zmienia się również lista utworów w głównej części ekranu. Kończymy ustawiać - i leci muzyka.
U mnie właśnie leci Dire Straits, a następny utwór zaśpiewa Joni Mitchell.

Muzyczka sobie gra, kolejność utworów jest ustalona i nie możemy jej zmieniać (chyba że mamy konto Premium - ale to kosztuje...). Natomiast każda zmiana ustawień w lewym panelu zmienia zestaw utworów.

Jak wspomniałem, można zaznaczyć kilka gatunków muzycznych - na przykład soundtrack i jazz:

 

Jest też wyszukiwarka - jeżeli wpiszemy np. Leonard Cohen, otrzymamy zestaw jego utworów oraz podobnych nagrań, biorący pod uwagę nasze ustawienia.

 

 Jest jeszcze kilka niuansów, można założyć darmowe konto i zaznaczać ulubione, jest zakładka Dance, ale najważniejsze, że muzyka leci dobra, bez reklami dyskusji o polityce.

14:16, one.jack , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 lutego 2010

Serwisy skracające adresy stron internetowych są dość rozpowszechnione, niektóre starają się uatrakcyjnić tę prostą funkcję.

Po co skracać linki?

A potraficie bez błędu wpisać np. link do mojego poprzedniego wpisu?
http://jacek50.blox.pl/2010/02/Tube2tone-robimy-dzwonek-na-komorke.html

Po wrzuceniu do jednego ze "skracaczy" wygląda on tak:
http://tnij.org/fxl8

lub tak:
www.skracaj.com/fd08.html

Po tym wyjaśnieniu dla blondynek, wspomnę o dwóch trochę nietypowych skracaczach.


TinyArrows

korzysta z pewnych sztuczek, dzięki którym adres jest rzeczywiście krótki i wygląda nietypowo. 
Nie wiem, jak go przeczytać albo zapisać, ale wkleimy go wszędzie bez problemów:

http://➡.ws/냖

możemy sobie zażyczyć jakiegoś ciekawszego adresu:

www.➡.ws/jacek

Ciekawy jest też sposób otwierania strony poprzez tak skrócony link; otóż przekierowanie nie jest wykonywane od razu.
Widzimy mianowicie, do jakiego adresu naprawdę kieruje nas ten link i mamy kilka sekund czasu na decyzję.



Inny serwis,

ShadyURL

pozwoli nam przetestować odporność nerwową naszych znajomych.


Kto z nich otworzy bez wahania taki np. link?

http://5z8.info/malicious-cookie_a2k5k_fakelogin

http://5z8.info/racist-raps_e5u4o_worm.exe

czy też:

http://5z8.info/asian-brides_d9b1c_dogs-being-eaten

Może być i skrócony:

http://5z8.info/dogfights_fzx

a to wszystko są oczywiście linki do mojej notatki o dzwonkach do komórek...

Zresztą, może jest to dobry sposób na zainteresowanie ludzi notatką na temat dzwonków?

czwartek, 18 lutego 2010

Tube2tone to ciekawy serwis, pozwalający w kilka minut zmajstrować dzwonek do naszego telefonu komórkowego.

Dzwonek tworzymy z dowolnej muzyki, byle nagranie było dostępne na YouTube.

Na pierwszy rzut oka Tube2tone wygląda na dość skomplikowany, ale to pozory.
Sprawa jest prosta jak disco polo.

A więc:

  • jeśli już znaleźliśmy coś odpowiednio efektownego na YouTube, link wklejamy w okienko serwisu Tube2tone.
    Można też po prostu wpisać szukany tytuł czy wykonawcę i z listy wybrać coś dobrego:

  • Teledysk leci, musimy wybrać fragment. 
    W odpowiednim momencie włączamy czerwonym przyciskiem nagrywanie (
    Record), a zatrzymujemy - białym przyciskiem.
    Możemy to oczywiście powtarzać dowolną ilość razy.

  • Osoby, którym klikanie wydaje się zbyt męczące, mają do dyspozycji opcję OR..., czyli - kilka propozycji fragmentów nagrania proponowanych przez serwis. 
    Nie wiem, jak te fragmenty są dobierane, ale w przypadku tego nagrania (Yanni - World Dance) fragmenty są całkiem sensowne.

  • Jeśli wybieramy sami, klikamy Create
    Jeśli korzystamy z podpowiedzi - przy wybranym fragmencie (można go odsłuchać) klikamy strzałkę w dół.
    Tak czy inaczej - przejdziemy do opcji przesyłania dzwonka na nasz telefon.

 

  • Ekranik rozbudowany - możemy tu nie tylko jeszcze raz przesłuchać wybrany fragment, ale przede wszystkim wybrać format pliku i sposób jego wysłania.
    A więc - ściągamy na dysk, otrzymujemy e-mailem lub przez SMS.
    W przypadku SMS-ów wybieramy operatora i podajemy swój numer - obok operatorów australijskich, hinduskich czy islandzkich jest też polski - Plus GSM.

Jest też link - proszę bardzo:
http://www.tube2tone.com/world-dance/world-dance32234027

Aha, ludzie się dopytują o Twitter - jasne, klikamy ikonkę i wysyłamy nasz dzwonek (link do niego) do Twittera, a jeśli mamy ochotę - na MySpace czy Facebook.

Fajna rzecz, ale... do pełni szczęścia brakuje mi opcji umożliwiających prostą edycję dzwonka, a więc np. łagodne narastanie siły dźwięku.

15:04, one.jack
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3