Blog będę się starał pisać z pozycji 50-latka i dla osób, które są zainteresowane internetem,ale gramatyki uczyły się z elementarza, a nie z gadu-gadu, a pierwsze rysunki robiły kredkami zamiast GIMP-em.
Blog > Komentarze do wpisu

Geolover - dla lubiących podróżować

Geolover wzbudza sympatię już od strony głównej.

Nic dziwnego; autor serwisu, przedstawiający się jako Peter, przyznaje, że kocha podróże i stąd pomysł Geolover. Ponieważ Peter jest na dodatek pasjonatem internetu i zna się na sprawach geolokalizacji, serwis wyszedł zgrabny.

Na stronie głównej widzimy Popular Cities - spis kilkunastu znanych i atrakcyjnych turystycznie miast.
To oczywiście skandal, że nie ma wśród nich Warszawy, ale spoko.

Klikamy DESTINATION (tam jest spis państw), a jeszcze lepiej MAP VIEW; poszukamy sobie na mapce.

Mapka jest oczywiście googlowa, skalowalna i klikalna.
Można klikać na mapce albo na wyświetlanych po prawej stronie ekranu "atrakcjach turystycznych" w postaci miniatur z opisem.

Na mapie danego miasta zaznaczono atrakcyjne miejsca.
Jeśli zainteresuje nas konkretny obiekt, wyświetlona zostanie strona z opisem, filmami wideo, zdjęciami, mapką i okolicznymi atrakcjami.

A mniejsze miasta?
Też znajdziemy - oczywiście informacji będzie mniej. Ale... możemy je uzupełnić.

Wystarczy kliknąć ADD i wpisać w wyszukiwarce np. Sopot:

Tu możemy się wykazać, dodając swój opis...

Oczywiście można zwiedzić z serwisem kawał świata, na przykład - widzieliście Sagrada Familiabudowany od 128 lat kościół w Barcelonie, niedokończone dzieło geniusza? 
Na niektórych aspektach dzieła Gaudiego (krzywizny, nieeuklidesowa geometria, czas tworzenia dzieła) wzorują się zresztą nasi drogowcy, zapewne też geniusze... Warto więc się przyjrzeć:

I tu mamy problem - dla kogo jest ten serwis?

Z założenia Geolover jest dla globtroglodytów (czy jakoś tak...nie chce mi się sprawdzać) - osób, które jadą w nieznane miejsca i chcą się dowiedzieć, co warto zobaczyć.
Korzystając z serwisów typu
Geolover i dodając Street View, taki globtrotuar może dokładnie obejrzeć Rzym, Barcelonę, Pragę, Nowy Jork...  Można by uznać, że szkoda pieniędzy na bilet.

Znajoma o skłonnościach globtraktorskich twierdzi, że przez takie serwisy zwiedzanie wkrótce straci sens (no, ale ona w ogóle jest dziwna, używa na przykład sprzętu z nadgryzionym jabłuszkiem zamiast porządnego PT-ta z Windą...).
Ja nie jestem takim radykałem; chętnie obejrzę zakątek w "ziemskim kochanku", a potem - osobiście.

 

sobota, 24 kwietnia 2010, one.jack

TrackBack
TrackBack URL wpisu: