Blog będę się starał pisać z pozycji 50-latka i dla osób, które są zainteresowane internetem,ale gramatyki uczyły się z elementarza, a nie z gadu-gadu, a pierwsze rysunki robiły kredkami zamiast GIMP-em.
Blog > Komentarze do wpisu

KeepMeOut oszczędza nasz czas

Jest dużo ciekawych serwisów, na które musimy zajrzeć.
Niektórzy MUSZĄ sprawdzić co 15 minut pocztę, a co 20 minut - serwisy typu Facebook czy Twitter czy też inne wykopy/blogi/naszeklasy/chomiki - co kto lubi. Przecież możemy nie zauważyć czegoś ważnego...

Oczywiście - te natręctwa nie dotyczą autora tego bloga ani jego czytelników.

Na wszelki jednak wypadek - gdyby któryś z naszych znajomych był tym dotknięty - warto wiedzieć, że jest pożyteczny serwis: KeepMeOut.

Serwis fajny, bo mało restrykcyjny - żadnego logowania czy podawania emaila i wpisywania kodów. Po prostu:

  • wpisujemy adres serwisu, który trochę zbyt często odwiedzamy (na przykład www.youtube.com),
  • podajemy w minutach planowaną częstotliwość naszych wizyt (na przykład 15 minut),
  • klikamy Submit,
  • kopiujemy podany przez serwis adres i wklejamy do wyszukiwarki, a następnie dodajemy do zakładek naszej wyszukiwarki.
W tym wypadku jest to adres http://keepmeout.com/www/21421/

Chodzi po prostu o to, że do YouTube.com będziemy wchodzili korzystając z tego adresu/aliasa.

Jaki będzie efekt?

  • Klikamy na alias - wchodzimy na YouTube
  • Jeżeli ponownie spróbujemy wejść na YouTube przed upływem określonego czasu, zamiast filmów zobaczymy przypomnienie:

Widzimy też czas, po jakim możemy obejrzeć ukochane filmiki.

Oczywiście tak to działa, jeżeli wchodzimy przez podany alias. Zawsze można to ominąć, wchodząc przez "normany" adres www.youtube.com.

Dlatego serwis mi się podoba... 

Facile aliis ignoscet, qui sua vitia noverit - Łatwo innym wybaczy, kto własne pozna wady.

 

sobota, 09 maja 2009, one.jack

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: screen, chello089077048205.chello.pl
2009/05/09 21:42:56
Nie z zazdrości, ani z braku życzliwości lub innych z niskich pobudek... ale przez zwykłe poczucie humoru - (długa pauza) - chyba musi z tego serwisu skorzystać i wpisać Pański adres, Panie Jacku, ta Pani Redaktorka lub Pan Redaktor linkujący na głównej do Pana :)

Zwykle moim eresesem witam u Pana w pracy, a w weekendy "z palca". Dzisiaj "dopiero" drugi raz w tym tygodniu można się do Pana dostać klikając na głównej.

Panie Jacku, żeby nie było OT. Nie znalazł Pan jakiegoś serwisu, w którym można byłoby się odciąć całkowicie od sieci? Lub chociaż na kilka godzin?

Obawiam się, że zwyczajne wyciągnięcie kabla lub wyłączenie wifi może być za łatwe do obejścia :)
-
2009/05/10 08:31:22
Nie mam nic przeciwko stronie głównej Gazety - co prawda prywatnie uważam (pisałem o tym kilkakrotnie), ze trafiają tam te najbardziej "błahe" wpisy z mojego blogu. Ale to już kwestia uznania odpowiedzialnego za stronę redaktora, nie mój problem :-)
Z kolei kwestia czasu zabieranego przez internet - tak, to też mój problem. W tej chwili piszę ten prywatny blog, blog dla dużego wydawnictwa i jakieś drobiazgi dla PCWorda, plus praca zawodowa - trzeba będzie chyba przysiąść nad właściwą organizacją pracy. Takie "na żywioł" czasem zawodzi, chociaż jest przyjemne.
Pozdrawiam
JM
Translation

My first clip on 12seconds.tv